Subskrybuj kanał RSS bloga Okiem Jadwigi Subskrybuj kanał RSS z komentarzami do wszystkich wpisów bloga Okiem Jadwigi

Przez długie lata Bukowno kojarzyło mi się z Kombinatem Górniczo Hutniczym rudy srebra cynku i ołowiu. W szkole pobierałam nauki z zakresu metali i rud występujących w Polsce a na mapach ten region był określany, jako najstarszy obszar Polski, na którym eksploatowano rudę i metale kolorowe. Górnictwo tego regionu przeżywało swoje dni chwały, ale też i upadki oraz próby zniszczenia polegające na zatopieniu kopalni, co zrobiono w roku 1931, gdy zatopione kopalnię „Bolesław-Ulisses”, gdyż uznano wydobycie za nieopłacalne. W czasie II wojny światowej okupant uruchomił wydobycie rudy uznając, że warto ponieść nakłady, aby kopalnia pracowała. Nadszedł rok 1945 i znów kopalni groziło zatopienie. Wtedy miejscowi górnicy nie dopuścili do tego i pomimo starych urządzeń i braku rozeznania zasobów, kopalnia w dalszym ciągu pracowała. Przełomowym dla przedsiębiorstwa był rok 1948, gdy Uchwałą Rządu uznano konieczność rozbudowy przemysłu rud metali nieżelaznych i kolorowych, co dotyczyło również kopalni w Bukownie, zresztą eksploatacja rudy trwa do dzisiaj. Zakłady Górniczo Hutnicze powstały w roku 1958 po połączeniu Zakładów „Bolesław” z Zakładami Hutniczymi „Bolesław” zaś w dniu 1 marca 2004 przedsiębiorstwo przekształcono w spółkę akcyjną ZGH „Bolesław” S.A. Wchodzącą w skład Grupy Kapitałowej Stalprodukt S.A. Mogę dzisiaj napisać, że po latach ZGH „Bolesław” S.A jest nowoczesnym kompleksem wydobywczo- hutniczym, gdzie w zmodernizowanej części hutniczej produkowany jest najwyższej czystości cynk elektrolityczny oraz stopy cynku, w tym stopy do cynkowania ciągłego, spółka, – jako główny dostawca cynku i stopów na rynek krajowy i rynki zagraniczne krajów sąsiadujących zupełnie dobrze sobie radzi a produkty wytwarzane znajdują zastosowanie w przemyśle do produkcji blach, powłok chroniących a także związki cynku stosowane są do produkcji kineskopów w telewizorach i monitorach oraz do produkcji farb i lakierów. Tyle wiadomości udało mi się wyszperać w wujku Google, którymi się z wami podzieliłam. Ale dlaczego dzisiaj postanowiłam właśnie napisać o Bukownie, kombinacie, o rudach metali kolorowych?  To niemożliwe abyście nie wiedzieli, jeżeli zaczynam pisać o małych miejscowościach o ich historii musi to być związane z badmintonem. I tak jest tym razem. Z najstarszych wspomnień mieszkańców Bolesławia i Bukowna, które pochodzą z roku 1922 można wyczytać, że właśnie wtedy już organizowano zajęcia sportowe na tym terenie, nie ma niestety wiarygodnych dokumentów, tym niemniej na pewno grano w piłkę. W roku 1926 powstał klub KS ”Bolesławianka”, założycielami byli działacze S. Szczerbiński, St. Rzadkowski, Marian i Józef Labisko, Stanisław Łaskawiec. I jak to często bywało ich działalność skupiona była na piłce nożnej. W okresie okupacji zamarła działalność, aby ruszyć ze zdwojoną siłą po wojnie. Starzy działacze skrzyknęli się i reaktywowali działalność klubu.  Najpierw grano w siatkówkę, ponieważ otrzymano trochę sprzętu od żołnierzy radzieckich. Działalność klubu koncentrowała się głównie w Bolesławiu w klubie KS „Górnik”. Skromna baza wymusiła działalność sekcji tenisa stołowego i piłki nożnej. Klub organizował imprezy sportowe z okazji świat i uroczystości państwowych, przeprowadzano dla młodzieży konkursy sprawności fizycznej, zawody kolarskie, lekkoatletyczne.  Wybudowano boisko piłkarskie, zakupiono niezbędny sprzęt. Wraz z rozbudową kombinatu powstawały małe kluby sportowe, aby w roku 1952 połączyć się w jeden, (co wzmocniło siły klubów i skonsolidowało środki finansowe).  Tak powstał klub „Bukowianka” w Bukownie Wsi, który działalność swoją oparł o powstałe zakłady hutnicze.  Jak z powyższego wynika w owym czasie działały dwa kluby Górnik i KS „Bukowianka” w sąsiadujących ze sobą miejscowościach, oczywiście ich działalność dodawała wiele emocji w rywalizacji, jednak skromna baza i rozproszenie sił działaczy i środków finansowych nie przekładało się na zainteresowanie sportem większej ilości osób. Często jest tak, że życie wymusza optymalne rozwiązania. W 1958 roku połączono Zakłady Górnicze „Bolesław” Bukowno z Zakładami Hutniczymi „Bolesław” w Bolesławiu. Powstały Zakłady Górniczo Hutnicze „Bolesław” w Bukownie.  Dlatego fuzja klubów była prawie nieunikniona. I tak na przełomie 1958/59 roku powstał Górniczo Hutniczy Klub Sportowy „Bolesław” Bukowno. Tyle historycznego wstępu, gdyż właśnie o tym klubie chciałam napisać.

Powołanie jednego klubu stanowi punkt zwrotny w działalności sportowej w Bukownie i Bolesławiu. Powstały nowe inicjatywy, nowe sekcje, zawodnicy zaczęli odnosić sukcesy sportowe w skali województwa. Bazą sukcesu była inicjatywa nawiązania współpracy ze szkołami i to, co było najważniejsze przystąpiono do budowy ośrodka sportowo-wypoczynkowego z prawdziwego zdarzenia.

Wszyscy zdawali sobie sprawę, z potrzeby bazy szkoleniowej, prawdziwego stadionu, boisk do gier prawdziwego zaplecza szkoleniowo- socjalnego.  Jednak pomimo wielu braków, działaczy charakteryzowała ambicja i wielki zapał. Odkąd klub znalazł bogaty mecenat w przedsiębiorstwie górniczo-hutniczym, uzyskał zainteresowanie i życzliwość jego pracowników, droga do sukcesu stała otworem.  Działacze sportowi wraz z dyrekcją kombinatu znaleźli wspólny język i tak w 1961 roku dyr. Naczelny mgr inż. Włodzimierz Woźniczko rzucił hasło do podjęcia inicjatywy budowy dużego ośrodka sportowo-wypoczynkowego w Bukownie. Inicjatywa znalazła poparcie zarówno pracowników jak i mieszkańców Bolesławia i Bukowna.  Pierwszym obiektem wybudowanym w czynie społecznym ośrodka sportowo-wypoczynkowego był basen o wymiarach 50 x 60 m wraz z wieżą do skoków. Dobudowano do tego w terminie późniejszym brodzik dla dzieci i szatnie. W planach miał to być ośrodek, z którego będą korzystali nie tylko sportowcy, ale cała załoga i mieszkańcy obydwu miejscowości. To były długofalowe plany, które wykonano W CZYNIE SPOŁECZNYM.   Na terenie planowanego ośrodka sportowo wypoczynkowego ( zlokalizowanym w lesie, w zakątku cichym sprzyjającym odpoczynkowi) trwały prace porządkowe, wybudowano boiska do siatkówki, koszykówki oraz korty tenisowe. Ustawiono pierwsze domki campingowe w ilości 17 sztuk.  W 1971 r przekazano do użytku boisko do piłki nożnej na dwanaście tysięcy miejsc.  W 1973 r. oddano do użytku Hotel „Tramp” o dobrym standardzie wyposażenia i wykończenia, gdzie jednorazowo mogło zamieszkać 66 osób. W dniu 15 czerwca 1974 r ( w dniu meczu Polska –Argentyna na Mistrzostwach Świata) odbyła się uroczystość skromna, ale ważna. Uroczysty moment inauguracji budowy hali sportowej. We wmurowaniu pierwszej cegły wzięli udział:  inż. Lech Grzybowski – przewodniczący społecznego komitetu budowy ośrodka, Włodzimierz Woźniczko naczelny dyrektor Kombinatu, I sekretarz KM PZPR w Olkuszu Stanisław Szczepanowski, Tadeusz Szyja naczelnik Urzędu Miasta i Gminy, oraz przewodniczący Rady Zakładowej Kombinatu Jan Trzcionkowski. Na rzecz budowy ośrodka sportowego z pełnym zapleczem socjalnym, sauną, siłownią, gabinetami odnowy biologicznej, pracowali bez wyjątku zarówno mieszkańcy obu miejscowości jak i pracownicy kombinatu. Przewodniczący komitetu budowy pan Lech Grzybowski dokładał olbrzymich starań, aby ta budowa przebiegała sprawnie.  Przekazanie ośrodka do użytku nastąpiło w czerwcu 1977 r. Wybudowanie ośrodka sportowo wypoczynkowego było możliwe dzięki zaangażowaniu wszystkich: mieszkańców i pracowników kombinatu, gdzie 60 % prac wykonano w czynie społecznym.  Ośrodek do dzisiaj służy społeczeństwu Bukowna i okolic, odbywają się tutaj imprezy sportowe, spartakiady zakładowe, przebywają i trenują reprezentacje województwa katowickiego, które przygotowują się do Ogólnopolskiej Spartakiady Młodzieży.  Sportowcy i pracownicy otrzymali świetną bazę do uprawiania sportu i wypoczynku. Pierwszym kierownikiem ośrodka sportowo-wypoczynkowego był trener badmintona Jerzy Szuliński. Niestety nie brałam udziału w tej budowie, nie pracowałam jeszcze na rzecz badmintona. Do Bukowna po raz pierwszy pojechałam 3 grudnia 1977r. I o tym o moim spotkaniu z działaczami badmintona, z kierownictwem Kombinatu a także o organizowanych imprezach napiszę w następnym wpisie.

CDN.

 

 

komentarzy 18 do wpisu “Jak pokochałam górnicze Bukowno cz 1.”

  1. gordyjka

    Teraz to ja się uśmiechnę pełną gębusią…;o)

  2. Gosia

    Kawał historii, Hedwiżko. Poniedziałkowe serdeczności 🙂

  3. An-Ula

    Myślę, że działacze, inicjatorzy, trenerzy, ogólnie autorzy tamtych sukcesów byli by bardzo dumni, że z taką pieczołowitością opisujesz tamten czas. Że są zachowani w pamięci. Pozdrawiam :))

  4. notaria

    O istnieniu takiej miejscowości nigdy nie słyszałam, to oczywiste. Ciekawa jestem, ilu mieszkańców miało Bukowno w czasach budowy ośrodka sportowego a ile ma teraz. Jak to się zmienia? Czy się zmienia? Ostatnio też byłam na uroczystości otwarcia, a wlaściwie zakończenia modernizacji i remontu pewnego kompleksu budynków użyteczności publicznej, a w wyszczególnieniu włożonych środków największą rolę odgrywały środki pozyskane z różnych programów unijnych. Dzisiaj się niczego nie buduje za darmo.

  5. rodorek

    Dzisiaj „czyn społeczny” odszedł do lamusa. Każdy pyta się za ile?
    Pozdrawiam serdecznie:)

  6. jadwiga

    Krysiu
    niestety, nadeszły inne czasy a ja pokazuję tylko to co spotkałam na swojej drodze życia podczas mojej pracy w badmintonie, może wiec warto pisać o tych sprawach o tym że są duże wartości , że warto cos bezinteresownie zrobić dla innych, że nie wszystko jest przeliczalne na pieniądze. Mam szacunek dla wszystkich trenerów badmintona, gdyż ciągle w terenie pracują z niewielkie pieniądze, a mimo to poświęcają swój czas dzieciakom
    j

  7. jadwiga

    Gordyjko
    chciałam abyś się uśmiechnęła
    j

  8. jadwiga

    Gosiu
    znowu historia splątana z życiem, znowu przywołuję obrazy z tamtych lat a przede wszystkim ludzi, których spotkałam, którzy chcieli w życiu zrobić coś dla innych, czy to takie dziwne? Dla mnie ani wtedy ani dzisiaj nie jest, a ludzie byli wspaniali z sercem, otwarci i kochali młodzież a ona jak wszyscy młodzi łatwa przecież nie była, miała swoje charaktery i burzliwe życie
    j

  9. jadwiga

    An-Ula
    nie byli to herosi tamtych czasów, byli skromnymi nauczycielami wychowania fizycznego, badmintona, jak przeczytałaś Jurek Szuliński był kierownikiem ośrodka sportowo-wypoczynkowego, zapracowani ludzie, którzy większą część wolnego czasu oddali młodzieży. Jakże mam o tym nie przypominać, jak mam tego nie kochać, jak mam nie szanować tych wspaniałych wychowawców młodzieży pracujących w czasach gdy wszystko było reglamentowane, tylko praca, zamiłowanie do niej, poświęcanie czasu wolnego młodym ludziom było nie na kartki, a oni skromni poświęcali cały czas młodzieży, która nie miała tylu wyborów co dzisiaj, a była żywa i potrzebowała swoich autorytetów
    j

  10. jadwiga

    Noti
    dzisiejsze czasy znacznie różnią się od tamtych szaro burych trudnych czasów. Wtedy aby cos zrobić musiałaś mieć mecenat jakiejś dużej firmy, tak jak tutaj kombinatu, bogatego zatrudniającego tysiące ludzi, górników. Oni potrzebowali zregenerować siły po pracy trudnej w trudnych warunkach przecież wydobywali rudy cynku ołowiu, musieli wypoczywać w przyzwoitych warunkach, dlatego takie ośrodki powstawały, a w dzień Barburki odbywały się tradycyjne obchody w strojach górniczych na sali sportowej gdzie była urządzona karczma piwna. Kobiety nie miały wstępu za to zaproszono mojego ślubnego, który razem z górnikami bawił się podczas wieczoru barbórkowego. Tradycja była podtrzymywana, konsolidacja pracowników ogromna dlatego można było coś zrobić dla nich i z nimi, a ze sport korzystał na tym- tak korzystał bo dzieci tych pracowników nie włóczyły się po okolicy tylko miały przyzwoite zajęcia sportowe zorganizowane, dlatego my działacze badmintona rozumiejąc wszystkie aspekty korzystaliśmy z tamtych dobrodziejstw. łatwiej było coś zrobić w małej miejscowości aniżeli w Warszawie na przykład=, która oferowała w tamtych czasach więcej. Ośrodek pracuje do dzisiaj, cały kompleks sportowo wypoczynkowy rozkwitł
    j

  11. Jolanta

    Jak czytam Twoje wspomnienia to myślę sobie, że to były czasy kiedy sport był dla ludzi pasją. W każdym większym zakładzie pracy powstawały kluby sportowe, ludziom chciało się chcieć. Gdzie te czasy się podziały? Teraz sport kojarzy się z kasą. Zainteresowanie sportem i zaangażowanie ludzi jest wprost proporcjonalne do zysków. Ech…….
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

  12. jadwiga

    Jolanto
    przewartościowano wszystko, ale czy w dobra stronę, czy kasa jest jedynym celem w życiu człowieka? czy oprócz tego nic się nie liczy? Wiem, ze było to lata temu, wiem, że były inne czasy ale my tez wtedy byliśmy młodzi, mieliśmy swoje ideały, chcieliśmy coś zrobić, dla przyszłych pokoleń, czy zawsze jesteśmy zachwyceni z tego jak następcy pracują? Nie z całym szacunkiem ale ja nie jestem zachwycona. Nie identyfikuję się z tym co dzisiaj dzieje się, zamordyzm i dyktat, wodzostwo brak szacunku do drugiego człowieka, jedyne słuszne decyzje jednostki, nie taki badminton budowaliśmy, to nie jest badminton wszystkich, bo tworzący polski badminton zawsze myśleli o współpracownikach, ludziach z terenu pozwalając na długie dyskusje słuchając tych ludzi, na spotkania na których padały gorzkie słowa, w imię poprawy tego co osiągnęliśmy. Buta, dyktatura i wszechwiedza prowadzą nie do rozwoju a do upadku, szkoda
    j

  13. czesia

    czy rowerek pod znakiem miejscowości do Ciebie należy?:))
    były czasy, kiedy nikt o kasę nie pytał, a o wspólne działanie, zabawę. Mimo różnych opinii, to były czasy, kiedy poczucie wspólnoty było znacznie większe.Dobrze, że przypominasz, bo obecna ocena przeszłości przekazuje zupełnie inny ogląd historii.

  14. jadwiga

    Czesiu,
    ja wspominam czasy współpracy z ludźmi z którymi połączyły mnie losy całkiem przypadkowo na wiele lat, w końcu zaprzyjaźniliśmy się i tak jest do dzisiaj, ci ludzie o których piszę żyją są historią, która tworzyliśmy, nie mogłabym tutaj przekłamywać nic, bo zostałoby to ostro skrytykowane jako ze stronę moja czytają badmintoniści. Jestem wiec kontrolowana przez ludzi, którzy współtworzyli badminton polski, razem, i nie targała nami rządza pieniądza, chcieliśmy więcej i lepiej a robiliśmy to nie dla swojej chwały a dla chwały naszych podopiecznych aby oni mieli lepiej, wydawało nam się że będzie ta energia pozytywna przekazana przez nas dalej oddawano młodym i młodszym, pewnie teraz jest inaczej, jednak ja żałuję że inne imperatywy rządzą dzisiaj działaczami, z dyscypliny wyjątkowej tak nas oceniano w Głównym Komitecie kultury Fizycznej i Turystyki, staliśmy się dyscyplina niszową bez twarzy
    j

  15. 1beam

    Piękne masz wspomnienia Jadwigo i przywołujesz je też po części w nas,tamten czas promujący zdrowego ducha.Pozdrawiam serdecznie.

  16. jadwiga

    1beam
    jak pewnie zauważyłaś moje wspomnienia dotyczą ludzi z którymi współpracowaliśmy, tych ludzi było wielu w różnych regionach Polski w miasteczkach mniejszych i większych a ja tylko staram się przywołać pamięć o tych wspaniałych ludziach, którzy porywali się na robienie rzeczy wielkich w imię chęci wychowania młodych ludzi, aby zamiast wystawać pod budkami z piwem przychodzili na salę grać w badmintona
    j

  17. Łucja-Maria

    Masz co wspominać.
    Za tamtych czasów żyli prawdziwi pasjonaci sportu. Pracowali za niewielkie pieniądze i mieli efekty…
    Jadwigo, wystarczy spojrzeć na naszych piłkarzy. To jest żenujące. Wielka kasa, i żadnych efektów…
    Tak się cieszę, że dzięki Tobie mogę poznać kawałek bardzo ciekawej, sportowej historii
    Ślę Ci moc serdeczności.

  18. jadwiga

    Łucjo-Mario
    ja akurat reprezentuję inny sport, trochę inny świat, gdzie wszystko zdobywaliśmy, gdzie nikomu nic się nie należało, gdzie nie było postawy roszczeniowej ja mam to mieć, gdyż były to inne lata. Dzisiaj wszyscy patrzą na stronę finansową, ponieważ jest inaczej w sklepach wszystko o czym się marzy, można kupić i mieszkanie można kupić i sprzęt, wiec pieniądze rządzą, a kariera w sporcie trwa 10-15 lat i wtedy przychodzi szara rzeczywistość zarabianie kasy w inny sposób, jeżeli młodzi ludzi nie uczyli się nie maja alternatywy dla innego życia, choć teraz sportowcy zwracają uwagę na wykształcenie na naukę języków obcych wiedząc ze bez tego nie będą umocowani w przyszłym życiu, stad ja rozumiem ich jako młodych ludzi, którzy kawał swojego młodego życia i czasu wolnego poświecili swojej dyscyplinie. Jednak wiem też, że nie wszystko możemy kupić za pieniądze.
    Życzliwości ludzkiej, szacunku, poszanowania, dla drugiego człowiek nie kupisz za nic, to są wartości na które trzeba zwracać uwagę, i to jest bardzo ważne w naszym zmaterializowanym świecie – naiwna jestem? być może….
    ale budowanie dobrej atmosfery poszanowania, ludzkiej życzliwości nie kosztuje prawie żadnego wysiłku, każdy lubi być wysłuchany i doceniony, ci ludzie z małych miasteczek też!!! Nie można zamykać się na ich wiedzę, umiejętności, życzliwość i szacunek, bo oni wnoszą do życia naszego poszanowanie ludzkiej pracy, a pracuję w znacznie trudniejszych warunkach niż ludzie z wielkich miast i to sobie przede wszystkim ceniłam- byłam uwrażliwiona na drugiego człowieka i o tym pisze i to wspominam a tego za kasę kupić nie można
    j

Zostaw odpowiedź

XHTML: Możesz używać następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Content Protected Using Blog Protector By: PcDrome.