Subskrybuj kanał RSS bloga Okiem Jadwigi Subskrybuj kanał RSS z komentarzami do wszystkich wpisów bloga Okiem Jadwigi

Jarmark Sensacji cz. II i ostatnia

Autor: Jadwiga. Komentarze (0).

Jest wreszcie mnóstwo kramów z drobną „jarmarczną galanterią” np. „różne muzykalia”, przyśpiewki, przypowieści, piosneczki o kochance, zdradzie i rozstaniu. Zawędrowały na „Jarmark Sensacji” różne panieńskie kajety i sztambuchy, dawne kantyczki i druki np. „bilety do raju”, którymi handlowano na odpustach. Albo teksty modlitw do Św. Antoniego, chroniące przed kradzieżą. Były jeszcze jarmarki monotematyczne np. „jarmark koński”. Przy okazji tego jarmarku okazało się, że chłop polski opowiada o koniach z ogromnym sentymentem. Koń jest najważniejszą „personą” w rodzinie wiejskiej. Najbliższym „wiernym druhem” i pomocnikiem gospodarza. Do tej pory wiedzieliśmy, że pięknie opowiadają o koniach ułani, masztalerze, hodowcy… A tu chłopski siwek, czy gniadosz jest bohaterem tych opowieści. Miłe to, ale życie jest okrutne. Wokół warczą traktory. Huczą zetempowskie pieśni: „Hej, wy konie rumaki stalowe”. Prasa pisze o konieczności zmniejszenia „końskiego pogłowia”. Konie jadą na rzeź. A tu nagle taki temat w „Nowej Wsi”? Kontrowersje budzi zresztą również „jarmark góralski”. Było to dawno temu i nie było wtedy jeszcze „Biblii po góralsku” ks. Józefa Tischnera. A tu, co druga gadka jest na temat góralskich świętych. I właściwie wynika z tych opowieści, że w Niebie, czyli na tamtym świecie, jest zupełnie jak pod Giewontem…

Wreszcie strachu napędził wszystkim „Jarmark opowieści o Panu Twardowskim”. Pech chciał, że akurat wyleciał w kosmos Jurij Gagarin. A tu okazuje się, że pan Twardowski był jednak pierwszy na księżycu… Na ulicy Mysiej, gdzie mieściła się cenzura, słychać było straszliwe zgrzytanie zębów. Chciano „jarmark” zlikwidować, ale nie było to takie łatwe, bo właśnie rozkręcał się on z niebywałym hałasem. Przede wszystkim zalew listów i artykułów do „Nowej Wsi” był tak wielki, że redakcja musiała zatrudnić nowych „odpisywaczy”. Miesięcznie przychodziło kilkaset takich listów. Trzeba było je przeczytać, opracować, opatrzyć komentarzem itd. Pomagali redaktorowi w tych pracach znakomici dziennikarze i znawcy folkloru: Tadeusz Chudy, Roman Wojciech Kołodziejczyk. Tadeusz Chudy wyłonił zresztą spośród korespondentów (miał on tu swoje plany organizacyjne!) dużą grupę poetów i autorów opowiadań, którzy nie mieścili się w formule „Jarmarku Sensacji”. Utworzyli oni później Korespondencyjny Klub Młodych Pisarzy przy ZG ZMW. Można powiedzieć, że „Jarmark Sensacji” przyczynił się do powstania tej organizacji literackiej. Pojawiły się także podobne rubryki w kilku tygodnikach i czasopismach m.in. „Przekroju”, „Kulisach”, „Kurierze Polskim”. W Polskim Radiu (Redakcja Literacka) powołano mocno odwzorowany na „Jarmarku Sensacji” tzw. „Radiowy jarmark cudów”. Redagowała go Olga Marchocka. Przez pewien czas istniała zresztą współpraca i wymiana tekstów na obu „jarmarkach”. Ale różne konkurencyjne działy i rubryki nie mogły jednak rywalizować z tym, co się działo na „Jarmarku” drukowanym w „Nowej Wsi”.

Na początku lat 60. powstaje wokół tego interesująca grupa korespondentów zainteresowanych ludoznawstwem i historią. Czas najwyższy, bo wkrótce będzie na zapisanie tego całego bogactwa ludowych obyczajów, pieśni i opowieści. Zapanuje moda na oglądanie wszechwładnie panującej telewizji. Rozpocznie się „kultura obrazkowa”. Ludzie zaczną odzwyczajać się od mówienia i czytania, od opowiadania różnych historyjek i śpiewania pieśni. A przede wszystkim od pisania korespondencji. Na razie jednak jest wspaniale… Nazwiska wiernych korespondentów „Jarmarku Sensacji” pamiętam do dziś. Jest wśród nich Józef Zych – Krosno Odrzańskie, Zygmunt Mitręga – Skarżysko Kamienna, Jan Grzelak – Ostrów Wielkopolski, Czesław Fuz – Płock, Longin Okoń – Chełm Lubelski, Józef Małek –Mszczonów, Józef Miesiączek – Murzasichle k/ Zakopanego, Aleksander Plener –Zabrze, Michalina Czuwali – Ksawerów k/Krasnegostawu, Roch Sulima – Iłża, Jerzy Sroka – Biała Podlaska. Jest wielu innych korespondentów, których wymienić nie sposób! W roku 1967 odbywa się nawet coś na kształt Zjazdu Korespondentów „Jarmarku Sensacji” przy okazji ogłoszonego przez „Nową Wieś” konkursu na zapisanie pieśni żołnierskich i partyzanckich z lat ostatniej wojny. Korespondencji „jarmarku” biorą w tej akcji czynny udział. Zapisano ponad 3000 pieśni z tego okresu. Zachwycony plonem tego konkursu jeden ze znanych reżyserów, przymierzał się długo do specjalnego widowiska w Teatrze Narodowym. Wojciech Siemion studiował kiedyś pieśni i jarmarki pod kątem nowej wersji „Wieży malowanej”. Najbardziej konsekwentny był Julian Krzywka z Rzeszowa, reżyser i dyrektor tamtejszej estrady. Ten, wspólnie z Salomeą Gawrońską (autorką wspaniałej scenografii) wykorzystał sporo jarmarcznych tekstów w widowisku „Piszę do Ciebie”, opartym właśnie na listach do „Nowej Wsi”. Scenariusz jest pomysłu P. Zbigniewa, ale listy to zasługa korespondentów „Jarmarku Sensacji”. Nadal jednak „Jarmark Sensacji” jest kopalnią „bez dna” różnych, przedziwnych tekstów.

Autor: Zbigniew Adrjański

Zostaw odpowiedź

XHTML: Możesz używać następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Content Protected Using Blog Protector By: PcDrome.