Subskrybuj kanał RSS bloga Okiem Jadwigi Subskrybuj kanał RSS z komentarzami do wszystkich wpisów bloga Okiem Jadwigi

Archiwum kategorii ‘badminton’

4.03 – Imieniny Kazimierza, w sporcie był jeden Kazimierz, najsławniejszy i najmilszy, trener tysiąclecia. Mowa oczywiście o Panu Kazimierzu Górskim. Gdyby żył to w dniu 2 marca ukończyłby 90 lat.

Cokolwiek byśmy nie napisali o Panu Kazimierzu to będzie za mało. To będzie tylko nasze spojrzenie, choć dalekie od prawdy, bowiem całkowicie subiektywne spojrzenie na Pana Kazimierza, człowieka, który żył dla innych. Kiedyś powiedział: „… miałem szczęście do ludzi, miałem taką możliwość, że spotkałem ich wielu i wiele ciekawych postaci, a poza tym mam takie usposobienie, że zawsze lubiłem towarzystwo…”. Papierosów nie palił, ale okazjonalnie zapalał cygaro, mówiąc: jak zapalę to padnie bramka. Jego ulubionym trunkiem był „Napoleon”. Pani Maria – żona Pana Kazimierza, osoba niezwykle ciepła, pełna miłości i zrozumienia dla pasji męża, odeszła w roku 2005. W tym szczęśliwym małżeństwie przeżyli 60 lat.

Pana Kazimierza poznałam wiele lat temu i mogę powiedzieć, że lubiliśmy się i to bardzo.  Spotykaliśmy się w Polskim Komitecie Olimpijskim, na spotkaniach oficjalnych i towarzyskich, Balach Mistrzów Sportu, gdzie zawsze siedział przy tym samym stoliku ze swoją małżonką w towarzystwie Krystyny i Henryka Loski, wiecznie uśmiechnięty, sypiący dowcipami, czarujący pan, prawiący miłe komplementy damom. Pan Kazimierz… W roku 1992 w Barcelonie przesiedzieliśmy w hotelowym barku chyba do czwartej rano, sącząc jakiś złocisty trunek. Rozmowa dotyczyła sportu, piłki nożnej no i oczywiście badmintona. Uważał, że jest to świetny sport dla młodzieży i był pełen podziwu, że jestem prezesem tego Związku. Na marginesie dodam, że na IO 1992 w Barcelonie badminton debiutował w programie Igrzysk, a Polski Związek Badmintona zakwalifikował do tych Igrzysk 5 zawodniczek – Bożenę Siemieniec, Wiolettę Wilk, Beatę Sytę, Bożenę Wojtkowską Haracz, Katarzynę Krasowską i zawodnika Jacka Hankiewicza.

Żona pana Kazimierza, Maria kiedyś powiedziała cyt.”… Kazik to dziwny człowiek, bardziej troszczył się o innych niż o siebie. Przesadzał, bo czasami wiązaliśmy koniec z końcem, a on powtarzał swoje „widocznie los tak chciał”. Najbardziej wkurzył mnie po mistrzostwach światach w RFN, kiedy najpierw komuś z PZPN podarował lekką rączką samochód marki BMW, i to tylko, dlatego, że sam go otrzymał w prezencie… Potem setki innych upominków porozdawał zupełnie obcym ludziom”. ( Na podstawie książki M. Polkowskiego Alfabet pana Kazimierza”.

Lubił korzystać z tramwaju lub autobusów, aby dowiadywać się bezpośrednio od kibiców, co sądzą o reprezentacji oraz całej piłce nożnej. Pan Kazimierz…

W ubiegłym tygodniu, w Muzeum Sportu i Turystyki odbyła się promocja książki Macieja Polkowskiego pod tytułem „Alfabet Pana Kazimierza”. Autor książki urodził się w Warszawie, jest dziennikarzem, absolwentem filologii polskiej na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Od 1972 do 2004 był dziennikarzem „Przeglądu Sportowego” a w latach 1990-1994 redaktorem naczelnym. Jest redaktorem naczelnym „Polskiej Piłki” oraz przewodniczącym Komisji ds. Mediów PZPN. Poza tą książką wydał kilka innych oczywiście dotyczących piłki nożnej. Alfabet Pana Kazimierza jest książką, która powstała na bazie wywiadu nagranego z panem Kazimierzem wtedy, gdy zdrowie mu dokuczało i to bardzo, ale Maciek zdążył. I chwała mu za to.  A oto kilka urywków z promowanej książki:

„… D jak Deyna

Kazimierz Deyna – czasami wybuchają spory, kto pierwszy, a kto drugi? Ale na pewno Kazio mieści się w trójce najlepszych piłkarzy w historii Polski. Był kapitanem reprezentacji w tym najświetniejszym okresie; nazwali go królem środka boiska. Indywidualista taki, a miał coś w psychice, ze lubił być taki trochę samotny. To była taka pewna cecha charakteru. W zespole mile widziany z tego powodu, iż coś potrafił w czasie gry. Wydaje mi się, iż był trochę takim marzycielem. Kazio bokiem tu, bokiem tam, ale nikomu to nie przeszkadzało. Mocno przeżyłem jego tragiczną śmierć, 1 września 1989 r w wypadku drogowym na autostradzie w San Diego. Niektórzy uważali Kazia za mruka i jednocześnie człowieka pozbawionego poczucia humoru. Nic bardziej mylnego. Potrafił z kamienna twarzą, zrobić kawał, o którym długo opowiadano. Jedną z jego „ofiar” bywał Jacek Gmoch. Pamiętam, kiedy podczas mistrzostw w 1974 roku niemal odchodził od zmysłów, gdy ginęły notatki z jego bezcennymi zapiskami, jako szefa banku informacji. Zbieramy się na odprawę, a Jacek wierci się, gdzieś lata jak kot z pęcherzem. No i potem okazało się, że to Kazio schował mu notatnik na żyrandolu wiszącym pod sufitem…”

Zbigniew Religa – o, pan doktor lubi piłkę nożna i to bardzo. Nie jest żadną tajemnicą, że kibicuje Górnikowi. Głównie chyba, dlatego, że kierował kliniką kardiologiczną w Zabrzu. Jest wybitnym fachowcem znanym na całym świecie. O jego sportowej pasji świadczył między innymi fakt, że zdecydował się wejść do Rady Patronackiej PZPN. Teraz pracuje na stanowisku ministra zdrowia i wcale nie ma mu, czego zazdrościć. (Zmarł 7 marca 2009 r).

Feliks Stamm –nawet wczoraj o nim rozmawialiśmy. Ja zawsze lubiłem boks, a miałem wielu znajomych bokserów. Wszyscy byli zawodnicy, olimpijczycy, medaliści nie mówią nigdy o nim inaczej, że oprócz tego, że był trenerem, to także był dla nich jak ojciec. Szczególnie lubię słuchać jak opowiada o nim Jurek Kulej – jak Papa Stamm ustawiał zawodników, jakie dawał rady. On, jak to się powiada, umiał czytać walkę w ringu. Facet, który znał boks od podszewki i umiał znaleźć odpowiednią receptę. Jego uwagi z reguły były słuszne i trafne..”

Pozwólcie, że zacytuję kilka ulubionych powiedzonek pana Kazimierza:

„…A za błędy się płaci…

Dopóki piłka w grze… to nigdy nic nie wiadomo…

Można wygrać, przegrać albo zremisować..

Jeżeli chodzi o filmy, to zawsze byłem po stronie Indian…

Piłka to bardzo prosta gra, cała intencja polega na tym, żeby strzelić jedną bramkę więcej…

Twierdziłem, że jestem monarchistą, bo pijam… „Napoleona”…

W roku 2006 w dniu 2 marca rozpoczęła się wielka seria uroczystości z okazji 85 lecia urodzin „Trenera Tysiąclecia”.  3 marca 2006 r został odznaczony przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.

23 maja o godzinie 7.04 Pan Kazimierz Górski zakończył życie.

Alfabet Pana Kazimierza – wysłuchał i spisał Maciej Polkowski, Oficyna Wydawniczo-Poligraficzna „Adam” Warszawa 2011

Nową pozycję na rynku wydawniczym przedstawiła

Wasza Jadwiga

Dzisiejszy dzień miałam ominąć w swoim blogowym pisaniu, bo jak pisać o własnych urodzinach? I to wcale nie osiemnastych, nie trzydziestych, a nawet nie pięćdziesiątych tylko tych właśnie sześćdziesiątych szóstych? Sami powiedzcie no jak?

Jak zwykle rankiem z kawą w ręku usiadłam przy komputerze i zajrzałam do poczty, a tam? Życzenia, wysypały się jak z wazonu najpiękniejsze kwiaty, Lech z Australii, Pre-Ake ze Szwecji, Bertrand z Francji, Panna Martha, gdzieś z Egiptu, Kazik ze świata już nawet nie wiem skąd,  Brian Agerbak z Kopenhagi, Jimmy Andersen również, Andrea Hannes z Niemiec, i wielu innych osób z Rosji, Belgii, Słowacji, Słowenii, Francji, Hiszpanii, Polski, które w moim życiu są bardziej lub mniej znajome. I jak w takiej sytuacji zamknąć oczy i nie widzieć, tylu życzliwych i uśmiechniętych osób, które pamiętają, że masz urodziny?

W moim życiu wiele się działo już od najmłodszych lat, jako że urodziłam się jak wspominałam w sposób bombowy, w przenośni i naprawdę. Naprawdę? Ktoś zapyta? Ano tak, bombowo, pod ostrzałem wojsk amerykańskich, które walczyły na terenie Niemiec tego dnia w tamtym czasie. Nie można było, zatem sprawiać Rodzicom większych kłopotów, dlatego urodziłam się szybko i bezpiecznie aczkolwiek nie bezboleśnie, niestety! Akuszerka, które odbierała poród i lubiła moją matkę, powiedziała: Katia (Kazia było zbyt trudne w wymowie) masz córkę, zdrową i silną” i dała mi klapsa, tak dla zachęty abym już sama rozpoczęła życie zażywając „świeżego powietrza”!  Po kilku dniach, gdy naloty osłabły i Inge przyszła sprawdzić jak się miewamy wyjęła z zanadrza pierwszy w życiu prezent, jaki z mamą dostałyśmy. Były to dwa porcelanowe koty w szare paski. Dwa razem, z gałką wełny pod łapami. Inge, osoba samotna, starsza pani – męża straciła na wojnie, dzieci nie miała, pomagała wszystkim, no i mojej mamie też odbierając poród w trudnym czasie największych nalotów i bombardowania tego terenu, gdzie mieściły się zakłady produkujące broń. Inge otrzymała koty od swojej mamy w prezencie, gdy ukończyła 20 lat. Dlaczego obdarowała nimi zupełnie obcą osobę? Tego nie wiem, i nigdy się już nie dowiem.  Koty pozostały z nami i zawsze. Gdy coś się działo, najpierw byłam zawijana w becik, a potem obok mnie lądowały „nasze koty”. Przez wszystkie te lata koty stały na honorowym miejscu u Rodziców w mieszkaniu, na półce, kredensie czy witrynce, a czasem na telewizorze. Wiele rzeczy w międzyczasie uległo rozbiciu, wypadło komuś z ręki i w ten sposób zakończyło żywot, ale nie koty! Przetrwały na swoim stanowisku dowodzenia przez te 66 moich lat przypominając tamte zdarzenia, przypominając Inge i jej wielkoduszny prezent.

W ubiegłym roku Matka moja odeszła na zawsze. I w naturalny sposób koty przeszły do mnie, i dzisiaj stoją w serwantce zamknięte na klucz, jako najdroższy mój talizman. Koty są stare, mają już ponad sto lat, ale zawsze będą mi przypominały najtrudniejszy czasy w naszym życiu. Pewnie po mnie otrzyma je Moja Córka, a następnie wnuczka i tak pamiętne koty będą towarzyszyły moim dzieciom i wnukom i ich wnukom w tym naszym życiu.  Cieszę się, że mogę im coś podarować, co jest związane z Moją Matką a ich Babcią i PraBabcią. Dzisiaj wraz ze ślubnym, idziemy w towarzystwie Joli do Restauracji Ganesh, restauracji indyjskiej, dlaczego indyjskiej? Tak rzadko mamy okazję spróbować innych smaków aniżeli polska kuchnia, no ewentualnie chińska. Myślę, ze wieczór będzie udany, a ja zdam Wam relację. Zabieram ze sobą aparat, aby wszystko było jak najbardziej udokumentowane. Zobaczymy, czy otrzymamy przepisy na poszczególne potrawy. Do zobaczenia i usłyszenia dzisiaj wieczorem,

Właśnie przed chwilą otrzymałam bukiet kwiatów od  all Badminton Europe Council , Tom Bacher  and staff.

Bukiet jak napisałam przesłany został Poczta Kwiatową z Kopenhagi w imieniu Rady Badminton Europa, byłego jej Prezydenta Toma Bacher’a  jak również pracowników Biura Badminton Europe. Bardzo ale to bardzo dziękuję za pamięć wszystkim moim Przyjaciołom z Europy, którzy pamiętali o mnie i mojej pracy jaką wykonałam dla Badminton Europe.

Dziekuję!

Pozdrawiam

Wasza Jadwiga

Blog ten bierze udział w konkursie na Blog Roku 2010 możesz na niego zagłosować wysyłajac sms

na numer 7122 o treści A00277

Jak zwykle co roku w pierwszy weekend stycznia spotyka się olimpijska brać. Tym razem spotkanie odbyło się w dniu 10 stycznia 2011 roku w Centrum Olimpijskim w Warszawie, ponieważ zaproszenie otrzymałam, wybrałam się z wielką radością, gdyż podczas tych noworocznych spotkań, mamy możliwość zobaczyć się z wieloma znajomymi, którzy, na co dzień zajęci są pracą bądź, jako trenerzy, bądź, jako organizatorzy, albo też praca zawodowa ich goni a na spotkania ze znajomymi już brakuje doby. Noworoczne Spotkanie Rodziny Olimpijskiej gromadzi zawsze ponad 600 osób i tym razem sala konferencyjna Centrum była wypełniona po brzegi. Na uroczystości noworoczne przybyła Małżonka Pana Prezydenta RP Pani Anna Komorowska w towarzystwie Szefa Kancelarii Prezydenta RP pana Jacka Michałowskiego, powitana przez Ministra Sportu Adama Giersza, Sekretarza Generalnego PKOL Adama Krzesińskiego i członka MKOL panią Irenę Szewińską. Wszystkich obecnych na Sali uroczyście powitał Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Andrzej Kraśnicki, jednocześnie oceniając sukcesy sportowe ubiegłego roku. Podkreślił sportowe sukcesy Justyny Kowalczyk i zdobycie przez Nią trzech medali na IO Vancouver 2010, oraz sukcesy Adama Małysza i zdobycie przez Niego dwóch srebrnych medali w Vancouver. W sumie sportowo rok był udany, a reprezentacja olimpijska, wsparta przez drużynę panczenistek ich brązowym medalem, wróciła z zawodów z przysłowiową tarczą. Niestety katastrofa smoleńska zabrała nam Prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego pana Piotra Nurowskiego, o którym w swoich wypowiedziach wspominali wszyscy, zarówno obecny Prezes Andrzej Kraśnicki,  Minister Adam Giersz, czy też sportowcy w tym i Justyna Kowalczyk. Sukcesy naszych sportowców osiągnięte podczas XXI Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Vancouver, pokazano podczas krótkiej prezentacji filmowej. W dalszym ciągu uroczystości wręczono statuetki PKOL firmom sponsorującym polski ruch olimpijski a mianowicie: Totalizatorowi Sportowemu, Polskiemu Koncernowi Naftowemu Orlen, TAURON Polska Energia, Telekomunikacji Polskiej S.A, Kampania Piwowarska, marka Tyskie, Poczta Polska, oraz partnerom OTCF marka 4F, Lotnisko Chopina w Warszawie, Carolina Medical Center. Ceremonii wręczenia dokonali Wiceminister Skarbu Państwa pan Mikołaj Budzanowski  w towarzystwie Prezesa PKOL Andrzeja Kraśnickiego. W imieniu uhonorowanych Firm wystąpił Prezes Totalizatora Sportowego pan Sławomir Dudziński.

Kolejnym ważnym momentem oficjalnych uroczystości było wręczenie Wielkiej Honorowej Nagrody Sportowej PKOL. To ustanowione w kwietniu 2009 roku wyróżnienie, nawiązuje do przyznawanej w latach 1927-1938 Nagrody Państwowego Urzędu Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego. Nagroda ta honoruje największe osiągnięcia sportowe minionego roku. Po tragedii smoleńskiej, która tak boleśnie dotknęła także ruch olimpijski, PKOL jednomyślnie nadał Nagrodzie imię Piotra Nurowskiego. Kapituła Nagrody postanowiła przyznać ją w trzech kategoriach.

W kategorii „Sportowiec Roku 2010” – nagrodę otrzymała Justyna Kowalczyk (potrójna medalistka IO Vancouver 2010, zdobywczyni Pucharu Świata w sezonie 2009/2010, triumfatorka Tour de Ski). Nagrodę wręczono już wcześniej, a my obejrzeliśmy film. W kategorii „Trener Roku 2010” laureatem został Aleksander Wierietelny, bezpośredni opiekun szkoleniowy Justyny Kowalczyk, współautor jej sukcesów. Tytuł „Drużyny Roku 2010” zdobyła drużyna panczenistek w składzie Katarzyna Bachleda-Curuś, Katarzyna Woźniak, Luiza Złotkowska i Natalia Czerwonka. Nagrodę wręczała Małżonka Prezydenta RP pani Anna Komorowska, córka Piotra Nurowskiego pani Justyna Muszyńska i prezes PKOL Andrzej Kraśnicki.

Kolejne nagrody powędrowały do Polskich Związków Sportowych, które zdobyły największe sukcesy w 2010 roku. Wyróżniono następujące Związki Sportowe:

Polski Związek Narciarski – prezes Apoloniusz Tajner, Polski Związek Łyżwiarstwa Szybkiego – prezes Kazimierz Kowalczyk, Polski Związek Bokserski -prezes Jerzy Rybicki, Polski Związek Kajakowy – prezes Józef Bejnarowicz, Polski Związek Kolarski- prezes Ryszard Szurkowski, Polski Związek Lekkiej Atletyki – prezes Jerzy Skucha, Polski Związek Pływacki- prezes Krzysztof Usielski, Polski Związek Podnoszenia Ciężarów – prezes Zygmunt Wasiela, Polski Związek Szermierczy – prezes Jacek Bierkowski, Polski Związek Teakwondo – prezes Grzegorz Brodzik, Polski Związek Towarzystw Wioślarskich – prezes Ryszard Stadniuk, Polski Związek Żeglarski – prezes Wiesław Kaczmarek (w zastępstwie nieobecnego prezesa odebrał nagrodę Zbigniew Stosio. Nagrody wręczali – Szef Kancelarii Prezydenta RP – min. Jacek Michałowski, Minister Sportu i Turystyki Adam Giersz, oraz prezes PKOL A. Kraśnicki.

Co roku PKOL wyróżnia najbardziej obiecujących zawodników i zawodniczki młodego pokolenia – nasze „olimpijskie nadzieje” w wieku do 21 lat. Inicjatorem tej nagrody, noszącej imię zmarłego w roku 1996 podczas ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Atlancie Eugeniusza Pietrasika, był redaktor Lesław Skinder.

Dotychczas wśród laureatów Nagrody im. Eugeniusza Pietrasika było wielu późniejszych mistrzów i medalistów m.in. Igrzysk Olimpijskich, Europy czy Świata. Pamiętacie takie nazwiska: kajakarz Marek Twardowski, sztangista Marcin Dołęga, żeglarka Zofia Klepacka, pływaczka Katarzyna Baranowska, kolarz Michał Kwiatkowski, szpadzistka Ewa Nelip, lekkoatleci Aleksander Waleriańczyk i Sylwester Bednarek obaj w skoku wzwyż. W tym roku wyróżnienia otrzymali: Katarzyna Kędziora –szablistka, wicemistrzyni świata juniorów i brązowa medalistka Młodzieżowych Mistrzostw Europy oraz jej trener Andrzej Molatta, Adam Kszczot, biegający na dystansie 800 metrów lekkoatleta, brązowy medalista halowych Mistrzostw Świata oraz Mistrzostw Europy na otwartym stadionie i trener Stanisław Jaszczak, oraz Krzysztof Brzozowski lekkoatleta kulomiot, który w Singapurze zdobył złoty medal oraz w swojej kategorii (w lipcu br. skończy 18 lat) wiekowej ustanowił wynikiem 23 metry 23 centymetry rekord świata oraz jego trener Andrzej Kurdziel.

Pożegnanie  wybitnych sportowców to kolejna uroczystość z łezką w oku. Zawodnicy, którzy postanowili zakończyć swoje kariery sportowe: Aneta Szczepańska – judoka, srebrna medalistka Igrzysk Olimpijskich w Atlancie 1996 r, brązowa medalistka Mistrzostw Świata w Mahuari 1995, srebrna medalistka Mistrzostw Europy 2004. Obecnie pracuje, jako szkoleniowiec w klubie MKS Olimpijczyk we Włocławku,

Agata Wróbel – sztangistka, srebrny medal Igrzysk Olimpijskich w Sydney 2000 i brązowy medal Igrzysk Olimpijskich w Atenach 2004, mistrzyni świata Warszawa 2002, wicemistrzyni 1999 Ateny i 2001 Antalyi, trzykrotna mistrzyni Europy, wielokrotna rekordzistka świata, jedna z najlepszych zawodniczek na świecie w podnoszeniu ciężarów. Leszek Blanik – gimnastyka sportowa, brązowy medalista Igrzysk Olimpijskich w Sydney 2000, złoty medalista z Igrzysk Olimpijskich Pekin 2008, srebrny i brązowy medalista Mistrzostw Europy. Zawodnicy zostali uhonorowani złotymi medalami „Za zasługi dla polskiego ruchu olimpijskiego”, złotymi znaczkami PKOL, oraz dyplomami. Nagrody wręczyli prezes PKOL Andrzej Kraśnicki i śekretarz Generalny Adam Krzesiński.

Ostatnim miłym akcentem wieczoru było wręczenie nagrody Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, tym razem zdobywca tej nagrody został Wojciech Ziemniak, propagator polskiego sportu olimpijskiego, nauczyciel a następnie Dyrektor Gimnazjum im. Polskich Olimpijczyków w Racocie, organizator wycieczek na Igrzyska Olimpijskie, w których udział biorą od wielu lat uczniowie szkoły w Racocie, którzy na ten wyjazd sami zarabiają pieniądze organizując różne społeczne przedsięwzięcia. Wojtek Ziemniak za swoją pracę społeczną w uznaniu zasług dla wielkopolski został wybrany posłem i zasiada w Sejmie RP. Wśród polskich laureatów tej Nagrody byli Maria Kwaśniewska Maleszewska – dwukrotnie, Jan Mulak, Kajetan Hądzelek, Zofia Żukowska i Jerzy Smorawiński. Nagrodę wręczyła Irena Szewińska –członek MKOL.  Na tym zakończyła się część oficjalna, po której rozpoczęły się spotkania bilateralne przy szklaneczce wina oraz zimnym i gorącym bufecie. Wśród grona znajomych kolegów ze studiów, bądź wspólnej pracy byli: Jerzy Kulej dwukrotny złoty medalista Igrzysk Olimpijskich 1964, 1968; Bohdan Andrzejewski znakomity szermierz, Lech Koziejowski członek złotej drużyny floretowej z roku 1972, Wojciech Zabłocki – znakomity szablista, Janusz Kurczab himalaista – szermierz, Basia Wysoczańska florecistka, Iza Dylewska – kajakarka, Jan Werner – lekkoatleta, Wojciech Borowiak trener mistrza olimpijskiego w judo Pawła Nastuli, Zbigniew Tomkowski dyrektor COS OPO Spała, Maciej Hoffman wieloletni przyjaciel, Andrzej mój blogowy przyjaciel i nie tylko, wielu trenerów, prezesów, kolegów, z którymi przez lata pracowałam. Wspomnienia, wspomnienia, wspomnienia… Było bardzo miło, a czas nam upłynął bardzo szybko, jeszcze tylko szybka kawa coś słodkiego, kilka chwil wśród miłych osób pracowników Polskiego Komitetu Olimpijskiego, Marzenki, Joanny, Grażyny, Hani i do widzenia, do zobaczenia na następnej Gali Olimpijskiej w roku 2012.

Do zobaczenia, Rodzino Olimpijska,

Wszystkim życzyłam w Waszym imieniu Dobrego Szczęśliwego Roku 2011!

Wasza Jadwiga

Zapraszam do mojego bloga w poniedziałek na spotkanie z Agatą Wróbel

Content Protected Using Blog Protector By: PcDrome.