Subskrybuj kanał RSS bloga Okiem Jadwigi Subskrybuj kanał RSS z komentarzami do wszystkich wpisów bloga Okiem Jadwigi

Archiwum miesiąca październik 2016

 Konferansjerke prowadzi ZBIGNIEW AdrjanskiZbigniew AdrjańskiZbyszku z cyklu rozmów o polskiej piosence – pogadajmy wreszcie o „Płonącej Stodole”.

Z.A. Dlaczego o Płonącej Stodole?

Mówią, że jest to jedna z najpopularniejszych polskich piosenek – po wojnie. A do tego utwór rockowy. Pieśń biesiadna. Pieśń hymniczna straży pożarnej. Ulubiony utwór orkiestr dętych, strażackich oraz wojskowych. Mówią, że jak były premier, vice-premier, prezes PSL i generał Ochotniczych Straż Pożarnych – wysiada ze swojej limuzyny: orkiestra straży pożarnej gra mu zamiast Marsza Generalskiego – Płonącą Stodołę.

Z.A. Czego to ludzie nie wymyślą. Wiele razy sam widziałem jak prezes Pawlak dojeżdżał do pracy pociągiem elektrycznym.

Niech będzie po Twojemu. A o tym, że w wielu Urzędach Stanu Cywilnego „Płonącą Stodołę” gra się nowożeńcom? Słyszałeś?

Zbyszek KaszkurZ.A.  Zamiast Marsza Weselnego – Mendelsona?

Zamiast tego Marsza.

Z.A. Bo jest to również utwór prokreacyjny. To znaczy, że można go tańczyć z „przytulanką”.

Ale po tańcu z gwiazdami sama widziałam jak Pudzianowski rzucał partnerkę do góry i potem łapał ją w powietrzu. Z.A. W Teatrze Tańca w Kielcach „Płonącą Stodołę” wystawiano jako finał widowiska baletowego. I tam w ogóle cały zespól fruwał w powietrzu.

Naprawdę?

Z.A. Naprawdę. Tak zresztą tańczy wiele zespołów tzw. break-dance.

A jak Ty właściwie to wszystko oceniasz, co się dzieje z utworem Czesława Niemena, Twoim i Zbigniewa Kaszkura?

Czesław Niemen

Czesław Niemen

Z.A. Niestety moi partnerzy tej wielkiej popularności Płonącej Stodoły już nie doczekali. Za życia Czesława Niemena popularność Płonącej Stodoły była ogromna. Ale obecnie to znaczy od roku 1968 powstało wiele płyt, nagrań radiowych, nagrań telewizyjnych tej piosenki. Ponad 50 lat trwa jej wielka popularność. Niemen narzucił jej wszystko! Melodię, rytm, sposób interpretacji. Krótko mówiąc on ją wylansował. Ale teraz co się dzieje z tym utworem już po śmierci Czesława – stanowi swego rodzaju historię bez precedensu? Z przeboju – zrobił się super przebój. Co drugi szanujący się zawodowy piosenkarz czy zespół ma w swoim repertuarze „Płonąca Stodołę”.

Na przykład?

Z.A. Na przykład Janusz Radek nagrał płytę pt.: „Opowieści
z Niemenem”. Maciej Maleńczuk na płycie pt:. „Psychodancing” opowiada o tych czasach jeszcze inaczej. Tak samo Stanisław Karpiel Bułecka, który świetnie śpiewa Niemena. Wcześniej bardzo interesująco interpretował Niemena Paweł Kukiz z zespołem Lombard – obecnie polityk i działacz społeczny. Z recitalem Niemena jeździł po kraju również Joachim Perlik oraz Natalia Niemen – córka Czesława. Nie sposób tu nie wymienić braci Cugowskich, Grażyny Łobaszewskiej, Natalii Sikory, Stanisława Soyki, Zespołu Daab, Mieczysława Szcześniaka itd.

Nie wymieniłeś tu szeregu piosenkarzy mniej znanych choć dla popularyzacji tej piosenki wielce zasłużonych np. Zespołu Ustronie, Jambo – Africa, Hasmika Sirojana (Ormianka, która śpiewa Niemena), Piotra Kuźniaka.

Z.A. Wiem, ale od dokładnego liczenia są stosowne służby ZAIKS. Takich mniejszych zespołów, które śpiewają Płonącą Stodołę jest na polskiej estradzie kilkaset. Dokładnie nie wiem, bo nie mam z nimi kontaktu. Wiem tylko, że zespoły np. grające Płonącą Stodołę na weselach, reklamują się krótko: Gramy „Płonącą Stodołę”. Można to zobaczyć w internecie.

Jak to nie masz wpływu na wykonanie Twego utworu?

Z.A. Po prostu nie proszą mnie te wszystkie zespoły, artyści, firmy fonograficzne, agencje o zgodę na wykonanie piosenki, której jestem współautorem. Pani Małgorzata Niemen – ma rację, gdy walczy z tego rodzaju praktykami. To dzielna zresztą osoba. Większość tzw. spadkobierców nie umie dbać o interesy prawa spadkowego swoich zmarłych członków rodziny. Przykre to – ale prawdziwe.

Jadwiga Ślawska Szalewicz

Jadwiga Ślawska Szalewicz

Czyli można wziąć utwór zmarłego artysty i dysponować nim dobrowolnie? Brak znajomości prawa autorskiego? Jawne piractwo swego rodzaju?

Z.A. I jedno… i drugie… . Znam takie przypadki, że nowy wykonawca np. „Płonącej Stodoły” każe sobie słono płacić wydawcy tej piosenki za jej nowe nagrania – autor natomiast otrzymuje jakąś ułamkową repartycje od sprzedaży płyty.

Żartujesz?

Z.A. Wcale nie żartuję. Dżentelmeni nie mówią wprawdzie
o pieniądzach. Ale jeśli powiem otwarcie że jako współautor popularnego przeboju otrzymuję rocznie za ten przebój ok. kilkuset złotych. Czy mi uwierzysz?

Nie uwierzę…

Z.A. No to zakończmy naszą rozmowę na ten temat – Droga Jadziu.

Zakończmy. Ale nadal nie chce mi się wierzyć, że pisanie przebojów jest nieopłacalne?

Z.A. Jest nieopłacalne dlatego, że wielu muzyków gra Niemena lecz nie wykazuje go w swoich wykazach do ZAIKS-u. Jest nieopłacalne z wielu innych powodów, o których można napisać swego rodzaju załącznik do prawa autorskiego w Polsce, które co tu ukrywać jest ułomne i mało nowoczesne.

Ze  Zbigniewem  Adrjańskim                                                                               Rozmawiała   Jadwiga Ślawska Szalewicz

 

 

Zbigniew Adrjański

Zbigniew Adrjański

Wracamy do rozmów ze Zbyszkiem Adrjańskim :

Jadwiga Szalewicz: Zbyszku czy piosenka jest rodzajem utworu dziennikarskiego?

Zbigniew Adrjański: Nie każda piosenka. Ale dobra piosenka zawierająca – obserwację społeczną i obyczajową na pewno tak! Są bliskie związki dziennikarstwa z piosenką i odwrotnie. Dobry tekst piosenki jest jak dobry felieton, komentarz polityczny, „wstępniak” do gazety, czy też reportaż obyczajowy, albo artykuł polityczny z życia wzięty i w ogromnym skrócie napisany. Jest też dobra piosenka utworem literackim.

J.Sz.- Czyli, że dziennikarz – to zawód pokrewny dla autora piosenek?

Z.A.- Bardzo dobra konkluzja. Chociaż jak wiadomo są piosenki o  Wojciech Młynarski, Agnieszka Osiecka, Jonasz Kofta śpiewają w Opoluniczym. Podobnie jak takie same artykuły.

J.Sz. -Co o tym decyduje?

Z.A. -Treść piosenki. Temat. Jego aktualność. Wartość, refleksje tam zawarte. Chociaż może to być „refleksja na muzyce”. Jest jeszcze talent autora. Jego mądrość, w tym co pisze itd. sposób napisania utworu.

J.Sz. -Taki jest np. Wojciech Młynarski?

Z.A. -Taki jest Wojciech Młynarski, którego Stanisław Dygat nazywał kiedyś „śpiewającym publicystą”. I który został prof. Ludwik Sempolińskiprzyjęty do ówczesnego Związku Literatów Polskich na podstawie wydanej płyty! Co stanowiło swego rodzaju precedens.

J.Sz. -Decydowała tu płyta! A nie książka czy drukowany wybór tekstów?

Z.A. -Była to zresztą decyzja przewidująca ówczesnej Komisji Kwalifikacyjnej do tego związku, że literatura przeniesie się wkrótce na tzw. „nośniki elektroniczne”

J.Sz. -Chociaż sam Młynarski – uważa się skromnie za „tekściarza”.

Z.A.- Jest to oczywiście, rodzaj przekory. Albo nawet kokieterii literackiej. Młynarski jest na pewno świetnym „ tekściarzem czy rzemieślnikiem. Mam na myśli „rzemiosło artystyczne”, które zresztą obecnie zanika w wielu dziedzinach sztuki. Jego umiejętności w dziedzinie polskiej piosenki należy „zaszufladkować” gdzieś w okolicach Tuwima i Hemara.

Lucyna Arska Adrjańska i Zbigniew AdrjańskiJ.Sz.- A Agnieszka Osiecka?

Z.A.- Też tam powinna być kwalifikowana.

J.Sz.- Jest też określenie piosenkopisarz?

Z.A. -Rzeczywiście pojawia się takie określenie, które zalatuje pewnym modnym obecnie snobizmem. Są pisarze i piosenkopisarze . Pisarzom nie wystarcza dawne skromne określenie literat, autor piosenek – musi być jeszcze piosenkopisarzem. Rozumiem, że dotyczy to tych autorów, którzy chcą się odróżnić od częstych w tym zawodzie amatorów? Piosenko pisarz to zawodowiec, profesjonalista, twórca tekstów muzycznych, które układają się mu w „życiorys”. W czasach, w których pisali: Wojciech Młynarski, Agnieszka Osiecka, Jonasz Kofta, Jarosław Abramow, Andrzej Jarecki, Edward Fiszer, Karol Kord, Janusz Kondratowicz – mówiło się po prostu autor piosenek. Ale ta gigantomania w Opolenazewnictwo różnych instytucji, funkcji i zawodów – przyszła do nas całkiem niedawno! Teraz nawet gabinet fryzjerski nazywa się „instytutem”. A szkoła aktorska „akademią”. W Opolu jak czytam w miejsce dawnego Miejskiego Ośrodka Kultury powstało Narodowe Centrum Polskiej Piosenki?! Przykład zresztą idzie z góry. Nie wystarczy Ministerstwo Kultury, które w obecnej sytuacji jest potrzebne? Musi być Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego?!

J.Sz. -A wracając do polskiej piosenki?

Z.A. -A wracając do polskiej piosenki – nie ma obecnie ona swoich mistrzów. Ani wielkich artystów małych scen – jak nazwał artystów estrady, piosenki i kabaretu-Ludwik Sempoliński. Teraz tekst piosenki pisze wiele osób. Na przykład siedem, albo i więcej. Siedem osób nad tekstem, Ewa Demarczyk i Zbigniew Adrjański który zresztą nie ma formy? Nie ma treści, nie ma nawet zapisu jakiś emocji. Jest tylko powtarzaniem w kółko jakiegoś zdania czy hasła. Oczywiście przesadzam.

Jest Jacek Cygan i paru innych dobrych autorów czy jak chcesz dziennikarzy muzycznych? Ale to nie jest tak jak było dawniej…

J.Sz.- Zbyszku dziękuję za rozmowę.

ze Zbigniewem Adrjańskim

rozmawiała Jadwiga Ślawska-Szalewicz

Content Protected Using Blog Protector By: PcDrome.