Subskrybuj kanał RSS bloga Okiem Jadwigi Subskrybuj kanał RSS z komentarzami do wszystkich wpisów bloga Okiem Jadwigi

Peonie i chłodnik

Autor: Jadwiga. Komentarze (16).

A co ma jedno do drugiego? – Zapyta większość z was!

peonie

peonie

Peonie, moje ukochane kwiaty właśnie kończą sezon kwitnienia, i nawet w kwiaciarniach nie będziemy mogli ich kupić. Wielka szkoda. Tak bardzo lubię te kwiaty, które w chińskim horoskopie uważane są za symbol szczęścia, tak jak na przykład chryzantemy są kwiatami zdrowia. Kto by pomyślał, u nas oznaczają zupełnie, co innego! Jesień, zakończenie cyklu w naturze oraz w życiu. Kiedyś, dawno temu, otrzymywałam chryzantemy w dniu imienin. Nie wiedziałam jak mam zareagować, czy był to słaby dowcip, czy powód do radości. Dzisiaj po wielu latach wiem, że chryzantemy to w Japonii symbol zdrowia i szczęścia .

Może kiedyś mieliście okazję obejrzeć pokaz kimon japońskich. Ja miałam. Na prezentowane trzydzieści, co najmniej 20 miały wzory utworzone z różnego rodzaju chryzantem, na pozostałych kimonach królowała japońska sakura.

jesienne kimona na oficjane uroczystości bardzo ozdobne złote pasy obikimono ślubne z ciezkiego jedwabiu pomarańczowe dla panny młodej do 21 lat, bardzo ozdobne obi, zielona sakwa waga wraz ze sponim kimonem 20 kgO kwiatach mogłabym opowiadać różne piękne historie. Ale nie one są tematem dzisiejszego wpisu. O peoniach wspomniałam tylko dlatego, że są w mojej pamięci jednymi z najwspanialszych kwiatów a czerwiec do nich należy.  Ostatnie kwiaty stoją w moich wazonach, ciesząc oczy i serce, tym bardziej, że w przyrodzie dzieją się dziwne rzeczy. Na przykład lilie, w tym roku nastąpił bunt w moim ogrodzie. Jakaś muszka, zaraza, czy inny stworek postanowił zjeść wszystkie pąki i pomimo oprysków wiele z nich nie zakwitnie. No cóż muszę się z tym pogodzić.

Sezon szparagów też  po cichutku się zakończył, bez fajerwerków, bez wymyślania nadzwyczajnych przepisów. U mnie królowały zielone  przygotowywane na różne sposoby, a to zapiekane pod szyneczką, pod beszamelem, a to znowu z masłem i bułką tartą czy ulubiona zupa szparagowa. Sezon zakończyliśmy białymi szparagami pod beszamelem. Na następne białe i zielone czekamy kolejny rok!

peonie nie tylko w wazonie

peonie nie tylko w wazonie

Od kilku dni pogoda przypomina że lato w pełni, trwają wakacje, wyjeżdżamy w góry, nad morze lub  do jeszcze cieplejszych krajów. Każdy szuka swojego miejsca na wspaniałe spędzenie wakacji. My też wyjedziemy na urlop. Miejsce wybrane, kwatery zamówione, pozostaje poczekać trochę i też będziemy spacerować brzegiem morza, jeść ryby, cieszyć się bryzą morską, miłym towarzystwem i wierzymy, że polska jesień sprawi nam złotą niespodziankę i podaruje choć trochę słońca.

Dlatego czekając na upragnione wakacje, mając piękną upalną pogodę za oknem zapraszam na chłodnik, który rano przygotowałam. Wiele osób uważa, że danie to jest bardzo pracochłonne. Ja myślę, że raczej nie.  Dlatego podzielę się z wami moim szybkim przepisem:

Składniki: ogórki kiszone małosolne 4-5 sztuk, 2 ogórki świeże, pęczek szczypiorku drobnego (trybulka), pęczek koperku, 4 ugotowane buraczki, trzy ząbki czosnku, dwa zsiadłe mleka (producent z Krasnegostawu) 2 kefiry Robico, litr czerwonego barszczu

chłodnik według mojego pomysłu

chłodnik według mojego pomysłu

Wykonanie: ogórki kiszone i świeże obieram oraz ugotowane buraczki ucieram na tarce warzywnej, koperek i szczypiorek drobno kroję, dodaję posiekane ząbki czosnku, zsiadłe mleko i kefir a na koniec dolewam barszcz czerwony. Pozostaje tylko sól i cukier do smaku i chłodnik ląduje w lodówce na kilka godzin. Zresztą sami zobaczcie wynik moich przygotowań.  Jeszcze tylko ugotuję kilka jajek na twardo, młode ziemniaki z koperkiem i dzisiejszy obiad będzie gotowy. Mój chłodnik jest pomysłem, który kiedyś wypróbowałam, jako odpowiedź na pierwszą w życiu próbę zjedzenia zupy, która przypominała mi mleko z pływającymi w nim ogórkami, szczypiorkiem i ogórkami. Moja szkolna koleżanka zachęcała mnie do skosztowania, a ja nie mogłam się zmusić! Nie lubię mleka, zawsze nie lubiłam, ale moja mama nie rozumiejąc mojej mlecznej awersji pilnowała, aby przygotowaną zupę mleczną zjeść. Tym sposobem na długie lata rozstałam się nie tylko z zupą mleczną, ale też z innymi dania przygotowanymi na bazie mleka..  Jednak z biegiem lat z biegiem dni dorastamy i ja też przekonałam się do chłodnika, który sama wymyśliłam dodając barszczu z kartonu, aby pokryć nim biały kolor mleka zsiadłego. Tak powstała moja wersja chłodniku, który dzisiaj przygotowałam.

Życzę smacznego!

Wasza Jadwiga

 

 

 

Wielka Księga Medycyny Chińskiej Henry'ego B. Lin'a

Wielka Księga Medycyny Chińskiej Henry’ego B. Lin’a

Autorem tej książki jest Henry B. Lin, który studiował przez prawie trzydzieści lat pod kierownictwem słynnego lekarza medycyny chińskiej, filozofa, mistrza sztuki walki doktora Wan Luishenga. Doktor Lin obecnie jest konsultantem do spraw zdrowia oraz nauczycielem chińskich ćwiczeń fitness i filozofii medycyny chińskiej.

Książka jest wszechstronnym opracowaniem obejmującym zarówno historię, jak i praktyczne zastosowanie medycyny chińskiej, proponuje łatwe, naturalne i niezwykle skuteczne techniki, z których wiele do niedawna było otoczonych tajemnicą nawet w Chinach. Oparta jest na zasadach Taoizmu – czyli Drogi Natury, wielowiekowej mądrości Chin, uczy nas w jaki sposób , prowadząc codzienny tryb życia w harmonii z prawami natury, można osiągnąć doskonałe zdrowie.

Od akupresury po jijinjing – ten encyklopedyczny poradnik jest przewodnikiem wprowadzającym w sekrety zdrowia, odmładzania i długowieczności. Sekrety żywotności seksualnej; Qigong – ćwiczenia oddechowe, medytacje, ćwiczenia energetyczne; Dharma – masaż i łagodne ćwiczenia ruchowe; Ponad 60 naturalnych środków leczniczych; Techniki akupresury z ilustracjami ponad 100 punktów akupunkturowych; Najczęściej występujące choroby i metody ich leczenia ujęte w porządku alfabetycznym;

W końcowej części książki znajduje się słowniczek, który wyjaśnia nam wiele obrazowych zwrotów z języka chińskiego.

Na przykład:

Pięć elementów:”… W filozofii chińskiej pięć elementów to woda, ogień, drewno, metal oraz ziemia, które są uważane za najbardziej podstawowe materiały budulcowe wszystkiego, co istnieje we wszechświecie, w tym ludzkiego losu. Każdy element ma wiele znaczeń, które mogą być namacalne lub nienamacalne. Na przykład nerki korespondują z wodą, serce z ogniem, watroba z drewnem, płuca z metalem, śledziona z ziemia. Istnieją dwa podstawowe rodzaje relacji pomiędzy elementami: wzajemne tworzenie, wzajemna destrukcja. Związek wzajemnego tworzenia działa następująco: woda stwarza drewno, drewno stwarza ogień, ogień stwarza ziemię, ziemia stwarza metal, metal stwarza wodę, zamykając w ten sposób cykl wzajemnej kreacji. Pomiędzy elementami istnieje tez cykl wzajemnej destrukcji, który działa następująco: woda gasi ogień, ogień topi metal, metal tnie drewno, drewno więzi ziemię, ziemia zatrzymuje przepływ wody, kończąc w ten sposób cykl wzajemnej destrukcji. Związek pomiędzy pięcioma elementami uosabia powstanie i rozwój życia oraz choroby, a system pięciu elementów jest powszechnie stosowany jako metoda przepowiadania przyszłości…”

Tao: „…Esencja taoizmu. Zgodnie z naukami Laozi oraz Chuang Tze, tao lub Droga Natury jest źródłem oraz najwyższą i ostateczną zasadą w całym wszechświecie, którego część stanowi ludzkość…”

Zasada środka:”… Jest to ważna zasad w filozofii Konfucjusza. Głosi ona, że nadmiar czegokolwiek jest tak samo szkodliwy jak niedobór. Dotyczy to wszystkich ludzkich spraw i dążeń. Powinniśmy wiec we wszystkim znaleźć środek znajdujący się pomiędzy dwoma wartościami ekstremalnymi, nadmiarem i niedoborem. ..”

Zegar biologiczny:”… Jest to zegar , który znajduje się w naszym ciele i towarzyszy naszemu życiu7. Wszyscy mamy zegar biologiczny, który nastawia nas na cykl 24-godzinny. Z patologicznego punktu widzenia jesteśmy bardziej wrażliwi na objawy choroby w konkretnych porach dnia, a zatem lepiej reagujemy na medytację w tych godzinach. Na przykład z rana jesteśmy wystawieni na większe ryzyko zawału serca (szczyt przypada około godziny 9); bóle kolan i stawów na ogół nasilają się pod koniec dnia u pacjentów cierpiących na artretyzm; żołądek produkuje o 20 % więcej kwasu żołądkowego po kolacji i w nocy; katar sienny najbardziej daje się we znaki rano, kiedy górne drogi oddechowe i kanały nosowe są w największym stanie zapalnym; astma na ogół nasila się w nocy itd.

Z fizjologicznego punktu widzenia zegar biologiczny odbiera informacje dotyczące tego co należy robić i o jakiej porze. Kiedy zostanie on ustawiony na dokładny czas i nie zmieni się go, ułatwi to czynności biologiczne i wzmocni nasze zdrowie. Poleca się zatem planowanie i trzymanie regularnego schematu codziennych czynności, takich jak pora snu, posiłków, oddawania stolca. Przy częstych zmianach nasz zegar biologiczny się rozreguluje i nie będzie wiedział, co ma robić. W konsekwencji funkcjonowanie naszego organizmu się pogorszy, co będzie miało wpływ na nasze zdrowie. ..”

Żółty Cesarz:”… Żółty Cesarz to pierwszy udokumentowany władca starożytnych Chin. Rzadził luźno zjednoczonym cesarstwem , znajdującym się na północy obecnych Chin wzdłuż doliny Rzeki Żółtej, około 2600 roku p.n.e. Jest uważany za ojca cywilizacji chińskiej i wielkiego mędrca, który rządził Chinami zgodnie z prawami natury. Z tego powodu jest również uważany za ojca taoizmu w Chinach. Jego imię często wiąże się z Laozi, oznaczającym filozofię taoizmu. Poza tym wniósł znaczny wkład w sztukę leczenia metodami naturalnymi, medycynę chińską i chińską cywilizację. Jego imię, wraz z imieniem jego medycznego doradcy Qi Bo, jest synonimem medycyny chińskiej. Mówi się, ze dożył wieku 111 lat, a po śmierci uzyskał nieśmiertelność…”

Qi Bo był sławnym lekarzem i wysoko postawionym urzędnikiem Żółtego Cesarza, zarządzający sprawami państwowymi i cesarskimi, dotyczącymi astrologii, astronomii i medycyny. Był doradcą Żółtego Cesarza, cieszył się wielkim szacunkiem jako „Cesarski nauczyciel”. Prowadził dogłębne badania nad zielarstwem, akupunkturą, zasadami odżywiania, astrologią i astronomią. Jego imię wciąż było powtarzane w „Kanonie medycyny wewnętrznej Żółtego Cesarza”. Jest uważany za ojca medycyny chińskiej. Połączone imię Qi Bo oraz Żółty Cesarz było synonimem tradycyjnej medycyny Chińskiej…”

Tyle na dzisiaj. Nie mogłam skrócić tego tekstu, gdyż wiele informacji wypływa naturalnie jedna z drugiej. Pokazałam kilka ważnych definicji, i mam nadzieję, ze w ten sposób zachęciłam was do sięgnięcia po tę pozycję. Medycyna Chińska istniejąca ponad cztery tysiące lat warta jest zainteresowania, gdyż życie w zgodzie z naturą jest podstawa zdrowia.

Polecam

Wasza Jadwiga

 

Dzisiaj o Chinach

Autor: Jadwiga. Komentarze (17).
Reprezentacja Polski w badmintonie na chińskim Wielkim Murze 1986 r styczeń

Reprezentacja Polski w badmintonie na chińskim Wielkim Murze 1986 r styczeń

Zaczyna się sezon urlopowy. Wiele osób wyjeżdża za granicę na wakacje. Częstym kierunkiem wycieczek są Chiny. Przeglądając ceny biletów stwierdziłam, że są bardzo niskie w stosunku do tych, które obowiązywały w taryfach PLL LOT w 1986 r.

Chiny po Igrzyskach Olimpijskich stały się bardziej otwarte na świat. Dlatego dzisiaj napiszę o tym, czego się dowiedziałam o Chinach z ostatnio wydanych książek. Zanim jednak zaproponuję lekturę, chciałam zaprosić was do przeczytania wpisów o Chinach, jakie kilka lat temu umieściłam na blogu.

W roku 1986 po raz pierwszy wyjechaliśmy do Chińskiej Republiki Ludowej. Byliśmy jedną z pierwszych ekip sportowych, która po rewolucji kulturalnej zawitała do Chin. Zapraszam:

http://www.okiemjadwigi.pl/chiny-i-jeden-z-najwiekszych-skarbow-narodowych/

http://www.okiemjadwigi.pl/nasza-pierwsza-podroz-do-chin-cz-i/

http://www.okiemjadwigi.pl/nasza-pierwsza-podroz-do-chin-cz-2/

http://www.okiemjadwigi.pl/nasza-podroz-do-chin-cz-iv/

http://www.okiemjadwigi.pl/nasza-pierwsza-podroz-do-chin-cz-3/

http://www.okiemjadwigi.pl/nasza-pierwsza-podroz-do-chin-cz-v/

http://www.okiemjadwigi.pl/nasza-pierwsza-podroz-do-chin-czesc-ostatnia/

Marek Pindral "Chiny od góry do dołu"

Marek Pindral „Chiny od góry do dołu”

Sugeruję przypomnienie wpisów tylko dlatego, że ostatnio przeczytałam ekspresowo dwie książki,  autora Marka Pindrala tytuł „Chiny od góry do dołu” wydawnictwa Poznaj Świat, druga to „Wielka Księga Medycyny Chińskiej” autora Henry ‚ego B.Lina. Poza nimi zakupiłam jeszcze dwie książki: „Odżywianie według Pięciu Przemian” autora Barbary Temelie oraz „Gotowanie według Pięciu Przemian|”autorek Barbary Temelie i Beatrice Trebuth.

Postanowiłam napisać razem o wszystkich książkach, gdyż  łączy je temat Chin, którymi się zawsze interesowałam.

Książka Marka Pindrala jest jedną z najlepszych książek, jaką przeczytałam o Chinach. Autor spędził dwa lata w Chinach ucząc języka angielskiego na Uniwersytecie w Chongqing. Zarobione pieniądze przeznaczył częściowo na poznawanie państwa środka, zapraszając zawsze któregoś ze swoich studentów, aby mu towarzyszył jako przewodnik i tłumacz. Po jakimś czasie przestał być belfrem, a stał się kompanem swoich studentów. Zapraszano go na imprezy, wspólne przygotowywanie posiłków w kuchni akademika, a nawet do rodzinnych domów.

„Wrzucony w zupełnie inną kulturę, stopniowo odkrywał obce zwyczaje. Na przykład to, że posiłków nigdy nie je się w samotności. Że korzystanie z toalety jest również czynnością towarzyską. Że zimą Chińczycy śpią w płaszczach i czapkach, bo brak ogrzewania. Że klaskanie na uroczystościach wymaga próby generalnej. Albo, że do kaczki po pekińsku przydaje się pompka do roweru. Odkrywał, dlaczego czasem na pogrzebie urządza się striptiz albo to, że wody też mają swoje święto…” -tak o książce napisał w króciutkiej recenzji Wojciech Cejrowski.

A więc opowieści o Chinach. O Chinach znanych z telewizji, potężnych i dumnych ze spuścizny Mao, oraz o niedostępnych dla przeciętnego podróżnika Chinach zwykłych ludzi. Opowieści o Olimpiadzie, Tybecie, Rewolucji Kulturalnej, Wielkim Murze i Zakazanym Mieście, ale też o chińskiej kuchni, świętach, tradycjach, marzeniach i… codzienności. „Chiny od góry do dołu” to książka różnorodna i fascynująca, jak… same Chiny.

Polecam  tę pozycję przede wszystkim tym, którzy wybierają się do Chin a  pozostałych zachęcam do przeczytania, gdyż jest bardzo ciekawa. Wiele rzeczy o Chinach wiedziałam, śledzę wszelkie wiadomości na ten temat, byłam tam kilkanaście razy, przejechałam je wzdłuż i wszerz.  Niestety nie byłam w Tybecie.

Nasza pierwsza podróż do Chin odbyła się w 1986 roku. Czy Chiny od tamtego czasu zmieniły się? Tak, bardzo, szczególnie wielkie miasta, prowincje zaś, ciągle pozostają takie same. Dlatego warto przeczytać moje wspomnienia z Chin, aby porównać je z Chinami roku 2010-2012, gdyż w tym czasie Marek Pindral przebywał tam jeżdżąc” od góry do dołu”. Książka została wydana w 2013 r.

"Odzywianie według Pięciu Przemian" Barbara Temelie

„Odzywianie według Pięciu Przemian” Barbara Temelie

Kolejną polecaną przeze mnie książką jest „Odżywianie według Pięciu Przemian” autorki Barbary Temelie. „ Pierwsza rzetelna książka na naszym rynku, dotycząca stosowania tak szczególnej diety, jaką jest zasada gotowania z zastosowaniem Pięciu Przemian, która omawia problem tak szczegółowo, a zarazem tak kompleksowo. Jestem tą książką naprawdę zachwycona i polecam nie tylko jej przeczytanie, ale i (przede wszystkim!) Stosowanie się do zaleceń autorki. To, że jedzenie ma wpływ na nasz system trawienny, wiadomo od stuleci, ale żeby dzięki niemu wzmacniać swój system nie tylko odpornościowy, ale także psychiczny i emocjonalny, to mała rewolucja w myśleniu. Jeżeli więc chcemy być piękni nie tylko zewnętrznym pięknem i zdrowi nie tylko fizycznie, to trzeba solić wtedy, kiedy trzeba, i wrzucać do garnka ingrediencje w odpowiedniej kolejności- to takie proste, a na efekty nie trzeba długo czekać! Przeczytajcie, a sami się przekonacie! Szczerze polecam!”. Tak opisała w krótkim komentarzu książkę Małgorzata Braunek.

Cóż ja mogę do tych słów dodać? Książkę przeczytałam powoli, gdyż nie chciałam stracić ważnych wiadomości. Uzyskałam wiele rad, niektóre zapisałam, i wiem, że gotowanie zupy i wrzucanie produktów powinno odbywać się we właściwej kolejności, bo smak jej jest znacznie lepszy.

O dwóch następnych pozycjach napiszę w kolejnym poście.  Życzę miłego weekendu, do usłyszenia za pięć dni. Napiszę wtedy o „Gotowaniu według Pięciu Przemian” i o „Wielkiej Księdze Medycyny Chińskiej”.

Wasza Jadwiga

 

Content Protected Using Blog Protector By: PcDrome.