Subskrybuj kanał RSS bloga Okiem Jadwigi Subskrybuj kanał RSS z komentarzami do wszystkich wpisów bloga Okiem Jadwigi

Pocztówki z Powstania

Autor: Jadwiga. 2 komentarze.

Książka Wiktora Krajewskiego, miłośnika historii, autora książki Łączniczki z Powstania Warszawskiego. Dramat, który do dziś wzbudza ogromne emocje. Historia, która się nie kończy.

Pocztówki z Powstania autor Wiktor Krajewski

Zainteresowanie II wojną światową i Powstaniem Warszawskim zaszczepiła w autorze babcia, Zofia Słojkowska-Krajewska, pseudonim „Nelly”, która sama zaangażowana była w pracę łączniczki w podziemiu. W swoich książkach stara się pokazać przede wszystkim historie zwykłych ludzi.

Osiem osób, osiem rodzin, osiem historii. Wojna stała się częścią ich życia, nie pytając czy są na nią gotowi… W godzinie „W” musieli sprostać zadaniu i ruszyli do walki o wyzwolenie Warszawy niejednokrotnie narażając swoje bezpieczeństwo. Jednak poza walką i strachem, życie Powstańców toczyło się dalej, o czym dziś często zapominamy. Dzięki książce „Pocztówki z Powstania” Wiktora Krajewskiego możemy poznać historię przekazaną przez uczestników tych wydarzeń i ich rodziny – ludzi, w których pamięć o Powstaniu Warszawskim jest wciąż żywa. Autor w swojej książce prezentuje opowieści (nie)zwykłych Powstańców, wśród których znalazły się wspomnienia: Zofii Czerwińskiej, Cezarego Harasimowicza, Anny Oberc i  Adama Fidusiewicza.  

Wiktor Krajewski, autor książki „Łączniczki. Wspomnienia z Powstania Warszawskiego” ponownie udziela głosu tym, którzy bezpośrednio zmagali się z trudami wojny. „Pocztówki z Powstania” ukazują się w 73. rocznicę tego największego zrywu militarnego w okupowanej przez Niemców Europie. Jednak nie po to by je oceniać, czy dywagować nad jego słusznością. Jak napisał autor: „prawda jest taka, że nikt nie wie, jak by się zachował, gdyby jego wolność została brutalnie zabrana.” Krajewski skupia się na wspomnieniach osób, które tworzyły tę historię, ich krewnych, dzieciach i wnukach. W opisanych przeżyciach udowadnia, że mimo ogromu nieszczęścia, które spadło na mieszkańców Warszawy, potrafili oni znaleźć radość otaczającej ich rzeczywistości. Potrafili cieszyć się z drobnych rzeczy, ale przede wszystkim – potrafili żyć.

„W poczcie polowej zadaniem ciotki było segregowanie listów, ale roznoszeniem ich zajmowali się już chłopcy. Służba rozpoczynała się rano, a kończyła wieczorem. Podobno nie potrzeba było doklejać znaczków, wystarczyła tylko zamknięta koperta, ale wszyscy chętnie je rysowali. Namalowany znaczek z wizerunkiem Adolfa Hitlera, którego bije po głowie Powstaniec, utkwił jej na długo w pamięci.” – Anna Oberc  

Spisane przez Krajewskiego historie czasami mrożą krew w żyłach, potrafią też wywołać uśmiech na twarzy, niekiedy wymieszany z uczuciem ulgi. Opisy pobytu w obozach przerażają brutalnością, ale opowieści „Szczęściarzy”, wnoszą promienie słońca w mroczny obraz wojny. Podczas Powstania obok walk toczyło się życie, które obfitowało zarówno w radość i smutek. Powstańcy zakochiwali się i przeżywali rozczarowywania. Do końca wierzyli, że kiedyś wróci „normalność”

„Mama spędziła w majątku w Słupi około ośmiu miesięcy. Część pałacu zajmowali Niemcy, a za ścianą konspirowali młodzi z Hrabią Tarnowskim na czele. Oprócz pracy w podziemiu potrafili się bawić, kochać, żyć młodością. Przygoda mieszała się z niebezpieczeństwem. Te dwie sfery przenikały się, choć trwała okrutna wojna.” – Cezary Harasimowicz

Tego, że nic w czasach wojny nie było jednoznaczne dowodzą także opowieści o Niemcach, którzy nie zachowywali się, jak reszta okupantów. O nazistach, którzy okazali współczucie czy łaskę rzadko wspomina się głośno, lecz często to właśnie dzięki nim możemy wysłuchać dziś opowieści tych, którzy przetrwali.

„W dniu wysiedlenia Niemcy zachowywali się w stosunku do nas dość poprawnie. Problem wystąpił dopiero wtedy, kiedy okazało się, że nie możemy zabrać ze sobą naszej ukochanej spanielki Żoli. Uparłam się, że nie pojadę bez niej. Miałam tylko sześć lat, tyle samo miała ona. Razem wychowywałyśmy się w kojcu, bo tatuś uznał, że tak będzie dla mnie najzdrowiej. Już wtedy potrafiłam postawić na swoim. Od dziecka charakteryzowałam się wyjątkowym uporem, który został mi po dziś dzień. Zaczęłam krzyczeć, płakać, darłam się wniebogłosy, że nie wyjadę bez niej. Nie ma się w końcu czemu dziwić, bo wychowywałyśmy się razem, tak więc życie bez ukochanego psa wydawało mi się niemożliwe. Jeden z żandarmów, widząc mój atak szału, machnął ręką i pozwolił zabrać go ze sobą. Dopisał nawet do naszych papierów, zaświadczających o wysiedleniu, trzy dodatkowe słowa „und ein Hund.” – Zofia Czerwińska

Godzina „W” zmieniła życie kilku pokoleń Polaków. Nie tylko tych, którzy 1 sierpnia 1944 rozpoczęli walkę z hitlerowskim okupantem, ale także tych, którzy nastali po nich: ich dzieci i wnuków. Rok po roku oddalamy się od tych wydarzeń, a mimo to nadal budzą one silne emocje. Ważne jest, aby kolejne pokolenia poznały tę historię i piętno, które wojna odcisnęła w ludziach. Nie ma lepszego świadectwa niż historie Powstańców opowiedziane przez ich rodziny.

Książka wydana przez Wydawnictwo Edipresse Książki  / 224/ ISBN 9788379459773

Premiera 19.07.2017 r. Informacja prasowa lipiec 2017 r.

 

 

Polegli Niepokonani

O powstaniu warszawskim napisano bardzo dużo a może i wszystko? Ja przedstawię Powstanie w odmienny sposób. Sięgnęłam do książki Zbigniewa Adrjańskiego pod tytułem: „Złota Księga Pieśni Polskich” Wydawnictwa Bellona Warszawa, ponieważ chcę przedstawić Powstanie Warszawskie poprzez piosenki śpiewane przez młodych walczących ludzi, których do walki gnała wiara w zwycięstwo. Nie jest moim zamiarem omawianie Powstania dzień po dniu, ulica po ulicy, walk toczonych, analizowania taktyki, ustawienia barykad i założeń Kedywu, nazw poszczególnych oddziałów biorących w nim udział. Nie, moim zamysłem jest pokazanie młodości, wiary w zwycięstwo i bezsilności walczących, ale prawdziwym bohaterem tego wpisu będą piosenki. Zapraszam:

„…1 sierpnia 1944r. Pierwszy dzień powstania warszawskiego. Pierwszy dzień nadziei i klęski. 43 młodych ludzi z 3. szwadronu ułanów dywizjonu „Jeleń” zrywa się do ataku na Belweder. Odrzuca ich ogień nieprzyjaciela. Chcą atakować gmach Gestapo Al. Szucha. Znowu liczne straty. Atakują, zatem redakcję niemieckiej gadzinówki przy rogu Marszałkowskiej i Polnej. Jeszcze jedna nieudana „szarża”. Leżą potem w chwastach Pola Mokotowskiego ostrzeliwują

Polegli Niepokonani znicze zapalaja Michał i ciocia Jola Poradzińska, Ojciec Jolanty-Antoni Cegłowski leży tutaj wraz z innymi

się Niemcom. Wśród tych wciśniętych w ziemię „ułanów” dziewczyna. To łączniczka. Krystyna Krahelska. O Krahelskiej nie śpiewa się piosenek. To ona śpiewa innym własne i powszechnie znane utwory: Hej chłopcy bagnet na broń, Kujawiaczka partyzanckiego, Kołysankę o zakopanej broni.

W tym jednak szwadronie, który fason ma kawaleryjski i fantazję junacką K. Krahelska „Danuta” wszystkich onieśmiela. Już za życia ma sławę i legendę. To właśnie jej rysy twarzy i popiersie wyrzeźbiła Ludwika Nitschowa w pomniku Warszawskiej Syreny nad Wisłą.

Nadal gorączkowo terkoczą karabiny maszynowe w stronę zdziesiątkowanych powstańców na skraju ulicy Polnej. Jeden z nich dostaje postrzał w głowę. Legendarna już „Danuta” podnosi się i biegnie mu na pomoc. Pada po chwili ugodzona trzema kulami płuca.

Hej chłopcy, bagnet na broń

Bo kto wie, czy na jutro, pojutrze czy dziś

Przyjdzie rozkaz, że już, że już trzeba nam iść…

Już nigdzie z nami nie pójdzie ta bohaterska łączniczka, sanitariuszka i autorka najpiękniejszych pieśni Polski Podziemnej.

Pomnik Polegli Niepokonani Warszawa Wola

Cztery dni później! Pałac Blanka, 4 sierpnia, czwarty dzień powstania. Jest tu kilku chłopców z batalionu „Parasol” zaplatanych tu przypadkowo. Mieli dotrzeć do swego batalionu na Wolę, nie zdążyli jednak. Dowodzi nimi pdch. „Krzysztof” –Kamil Baczyński. Widok maja na Śródmieście i Starówkę wspaniały. Atmosfera dobra. Trochę niepokoją Niemcy, którzy wypatrzyli posterunek i strzelają do nich zaciekle. Wreszcie ogień czołgów zmusza ich do zejścia na pierwsze piętro. Tu z narożnego okna pchor. „Krzysztof” ostrzeliwuje się niemieckim snajperom. Nagle zatacza się, pada, obficie broczy krwią. Coś jeszcze usiłuje bezładnie mówić o żonie Basi i matce. Umiera.

Nikt właściwie jeszcze nie wie, że pchor. „Krzysztof” to jeden z największych poetów Podziemnej Polski. To później Jerzy Zagórski zatytułuje swój szkic o nim alarmistycznym tytułem Śmierć Słowackiego. To jeszcze później tę zaszczytną analogię z „wielkim Juliuszem” potwierdzi wielu krytyków i poetów. Na razie podkomendni „Krzysztof” wiedzą, że jest on autorem piosenki o Barbarze i beztroskiego utworu  Maszeruje pluton… Żołnierski pogrzeb poety, na dziedzińcu pobliskiego Ratusza. Kilka osób, parę desek. Ktoś usiłuje śpiewać:

Maszeruje pluton przez zielony las

Uśmiechnięta wolność naprzód wiedzie nas…

Milknie jednak. Piosenka ta wydaje się niestosowna. Wokół powaga, dymy odgłosy detonacji. Ujadanie cekaemów. W kilka dni później umiera w szpitalu, o parę ulic dalej Barbara Drabczyńska-Baczyńska. Żona „Krzysztofa” Kamila. Umiera trafiona odłamkiem w głowę. O śmierci męża nic nie wie. Ale umierając ściska w ręku tomik jego wierszy otwarty na stronie, gdzie widnieją słowa:

Wołam cię obcy człowieku,

Co kości odkopiesz białe,

Kiedy wystygną już boje

Szkielet mój będziesz miał w ręku…

Sztandar Ojczyzny mojej.

W dwa tygodnie później, na Starym Mieście przy ulicy Przejazd, gdzie mieściła się słynna reduta powstańcza kpt. „Nałęcza”, ginie Tadeusz Gajcy. Wielki rywal Baczyńskiego do poetyckiej sławy największego poety konspiracji. Autor piosenki Na nowe drogi:

Żegnaj sielska młodości,

Żegnajcie beztroskie dni,

Nam wysoki zaśpiewa pocisk

I żelazne będą sny

Jeszcze później chłopcy z „Parasola” dźwigają kanałami z Placu Krasińskich do Śródmieścia swego bohaterskiego dowódcę pchor. „Ziutka” – Józefa Szczepańskiego. Pieśniarza batalionu „Parasol”, autora buńczucznej śpiewki Pałacyk Michla. Podchorąży „Ziutek”  zrobił w ciągu miesiąca karierę nie mniejsza niż jego utwór. Z dowódcy drużyny na Woli, został zastępcą dowódcy kompanii. Później dowodzi resztkami wykrwawionego batalionu na Starym Mieście. Tu usiłuje jeszcze dodać wszystkim odwagi nowa piosenką:

Godłem nam Biały Ptak,

A parasol to znak

Naszym hasłem piosenka szturmowa.

Pośród bomb, huku dział,

Oddział stoi jak stał,

Chociaż chłopców zginęła połowa.

Wreszcie wynoszą go z kanałów w broniącym się jeszcze Śródmieściu. ”Ziętek” żyje jednak tylko kilka godzin. Właśnie Mieczysław Fogg śpiewa w Alejach Ujazdowskich:

Pałacyk Michla, Żytnia, Wola

bronią się chłopcy spod „Parasola”…

„Ziutek” już tego nie słyszy. Zresztą wszystko, co jest w tekście tej pieśni, wydaje się nieaktualne. Czy dalej trzeba mnożyć te tragiczne metryki do pieśni? Przecież i tak – tak ślepo, tak bezgranicznie je kochamy. Śpiewające konspiracyjne piosenki, czy zastanawiamy się nad tym, kto je napisał i kiedy. Nie szukamy nazwisk poetów i kompozytorów. Nie staramy się chwalić wiedzą i erudycją na temat twórców tego repertuaru. Szukamy natomiast zamkniętego w tych tekstach i melodiach nastroju. Żadna ze znanych pieśni tego okresu nie ma wielkich ambicji hymnicznych, politycznych, programowych. Może tylko napisany w przededniu powstania marsz Warszawskie Dzieci Stanisława Ryszarda Dobrowolskiego wyróżnia się spiżowym tonem. Powstanie warszawskie rodzi dwie znane piosenki, które rozbrzmiewają na szańcach Woli i barykadach Mokotowa. Są to Pałacyk Michla oraz Marsz Mokotowa. Reszta utworów powstaje w różnym czasie. Są to piosenki pisane według pewnego żołnierskiego schematu. O ukochanej dziewczynie i rozstaniu. O ćwiczeniach i marszach w leśnych podchorążówkach. O konieczności walki z wrogiem i poświęceniu dla Ojczyzny. Przy czym słowo „Ojczyzna” nie jest tu zbytnio nadużywane. Piosenka ta jest programowo wyciszona i niepatetyczna. Nie grzmi wielkimi słowami. Lubi humor i śmiech przez łzy! Nawet Baczyński i Gajcy piszą świadomie takie właśnie zwykłe bezpretensjonalne i pogodne utwory. Tragicznych spraw i wydarzeń jest wokół takie mnóstwo. Zadaniem piosenki tego okresu jest nie deprymować, lecz mobilizować do walki, łagodzić, rozładowywać dramaty…”

Warszawskie dzieci

Słowa Ryszard Dobrowolski „Goliard”, Muzyka Andrzej Panufnik

Nie złamie wolnych żadna klęska

Nie strwoży śmiałych żaden trud,

Pójdziemy razem do zwycięstwa,

Gdy ramię w ramię stanie lud. 

   Warszawskie dzieci pójdziemy w bój,

   Za każdy kamień Twój, Stolico, damy krew!

   Warszawskie dzieci, pójdziemy w bój,

   Gdy padnie rozkaz Twój, poniesiem  wrogom gniew! 

Powiśle, Wola i Mokotów,

Ulica każda, każdy dom,

Gdy padnie pierwszy strzał bądź gotów,

Jak w ręku Boga złoty grom.

   Warszawskie dzieci, pójdziemy w bój

Od piły, dłuta młota, kielni,

Stolico, synów swoich sław,

Że stoją wraz przy Tobie wierni

Na straży swych żelaznych praw

   Warszawskie dzieci, pójdziemy w bój… 

Poległym chwała, wolność żywym,

Niech płynie niebo dumny śpiew,

Wierzymy, że nam Sprawiedliwy,

Odpłaci za przelaną krew.

   Warszawskie dzieci, pójdziemy w bój… 

Autorem tekstu jest wybitny poeta i pisarz Stanisław Ryszard Dobrowolski (1907-1985) Napisał go 4 lipca 1944 r. i zaraz opublikował w konspiracyjnym piśmie „Demokrata”. ST.R. Dobrowolski brał czynny udział w konspiracji od 1942 r. Kierował sekcją literacką przy KG AK, inspirując wielu autorów, poetów kompozytorów do uprawiania twórczości patriotycznej w dziedzinie pieśni i piosenki. Muzykę pisali wybitni kompozytorzy, m.in.Lutosławski, organista Andrzej Panufnik (1914-1991), Bronisław Rutkowski, dyrygent Olgierd Straszyński, pianista Jan Ekier (autor Szturmówki), pianista Jan Markowski (autor Marsz Mokotowa). Autor muzyki Warszawskie dzieci Andrzej Panufnik, od roku 1953 przebywający za granicą, należy do grona najwybitniejszych współczesnych kompozytorów polskich. Jego Warszawskie dzieci weszły na stałe do skarbca pieśni narodowych z okresu walki podziemnej z okupantem.

I jeszcze jedna bardzo znana piosenka spopularyzowana onegdaj przez Mieczysława Fogga.

Oto ona: Pałacyk Michla

Pałacyk Michla, Żytnia, Wola,

Bronią jej chłopcy od „Parasola”,

Choć na „tygrysy” maja visy,

To warszawiaki, fajne chłopaki są.

   Czuwaj wiaro i wytężaj słuch,

   Pręż swój młody duch, pracując za dwóch!

  Czuwaj wiaro i wytężaj słuch,

  Pręż swój młody duch jak stal!

Każdy chłopaczek chce być ranny…

Sanitariuszki, morowe panny,

I gdy cię trafi kula jaka,

Poprosisz pannę da ci buziaka, hej!

   Czuwaj wiaro i wytężaj słuch…

Z tyłu za linią dekowniki,

Intendentura, różne umrzyki,

Gotują zupę, czarna kawę-

I tym sposobem walczą za sprawę, hej!

Za to dowództwo jest morowe,

Bo w pierwszej linii nadstawia głowę

A najmorowszy z przełożonych

To jest nasz „Miecio w kółko golony”, hej!

   Czuwaj wiaro i wytężaj słuch…

Wiara się bije, wiara śpiewa,

Szkopy się złoszczą, krew ich zalewa,

Różnych sposobów się imają

Co chwila „szafę” nam posuwają, hej!

   Czuwaj wiaro i wytężaj słuch…

Lecz na nic szafa i granaty,

Za każdym razem dostają baty,

I co dzień się przybliża chwila,

Że zwyciężymy! I do cywila, hej!

Józef Szczepański i „Ziętek”, autor licznych piosenek harcerskich i powstańczych, był podchorążym w kompanii „Agat” batalionu „Parasol” AK. Ów wesoły powszechnie lubiany młody człowiek nazywany był pieśniarzem „Parasola”. Pałacyk Michla napisał w pierwszych dniach powstania warszawskiego, w czasie, gdy pełnił służbę na terenie tytułowego obiektu przy ul. Żytniej w Warszawie. Piosenka podchwycili żołnierze „Parasola”. Muzykę do piosenki skomponował Józef Szczepański na motywach popularnej przed II wojną światową piosenki Nie damy Popradowej fali, (nieznanego kompozytora). Józef Szczepański zginął w pierwszych dniach września 1944 r., w rejonie pałacu Krasińskich w Warszawie, gdzie dowodził, mimo ciężkich ran odniesionych wcześniej, resztkami batalionu „Parasol”. Wspomnianym w tekście piosenki „Mieciem w kółko golonym” był ppor. Antoni Sakowski, ranny w głowę w czasie walk na warszawskiej Woli, któremu trzeba było ogolić głowę przed założeniem opatrunku. Tak ta piosenka stała się kronika powstańczych wydarzeń…. „

Autorom piosenki nie stawia się pomników. Przywilej ten zastrzeżony jest dla wielkich twórców i poetów. Ale jest w Warszawie nad Wisłą pomnik pół- kobiety, pół-ryby, który jest herbem miasta czymś rodzaju pomnika autorki piosenek. Stało się to przypadkowo! Do rzeźby Warszawskiej Syrenki Ludwice Nitschowej pozowała na krótko przed wybuchem II wojny światowej młoda i urodziwa absolwentka Uniwersytetu warszawskiego Krystyna Krahelska. Krahelska, dziewczyna zresztą rodem znad Prypeci, obdarzona pięknym głosem, muzykalnością i talentem poetyckim, w konspiracji była łączniczką pułku „Baszta” AK, później sanitariuszką I plutonie trzeciego szwadronu dywizjonu „Jeleń”,7.Pułku ułanów AK. Pisywała wiersze i piosenki (jej tomik Smutna rzeka ukazał się dopiero w Londynie, w roku 1964). Piosenkę Hej, chłopcy, bagnet na broń napisała prawdopodobnie w 1942 r. Opublikowano ją 20 listopada 1943 r. na łamach wychodzącego w Warszawie podziemnego dwutygodnika harcerskiego „Bądź gotów” i natychmiast podchwycili ją żołnierze AK i BCh w całym kraju.

Zginęła w czasie powstania warszawskiego na ulicy Polnej w natarciu na tzw. Dom Prasy przy ul. Marszałkowskiej 3/5, trafiona trzema kulami prawe płuco. Los zrządził, że jej popiersie nad Wisłą w czasie Powstania zostało również trzykrotnie przestrzelone. Czy jest na świecie pomnik, który ma bardziej wymowną i wzruszającą historię?…”

Gdyby ktoś z Państwa był zainteresowany większa ilością szczegółowych informacji dotyczących polskich piosenek Powstania Warszawskiego, ( ale nie tylko) polecam książkę „ Złota księga pieśni polskich” autor Zbigniew Adrjański Wydawnictwo Bellona Warszawa 2010.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Srebrne wesele

Autor: Jadwiga. 15 komentarzy.
Jadwiga i Andrzej

Jadwiga i Andrzej

Dwadzieścia pięć lat w życiu człowieka to ogrom czasu, zazwyczaj kończy już studia i wkracza na swoją drogę życiową. Jest pełen wiary i nadziei, że zdobędzie świat.

Dwadzieścia pięć lat w małżeństwie, gdy ona jest kobietą po przejściach a on mężczyzną z przeszłością, to krok milowy! Obydwoje nie są już młodymi ludźmi, obydwoje mają swoje ukształtowane życiorysy, obydwoje mają skatalogowane przeżycia, są zazwyczaj matkami, ojcami a nawet dziadkami. Są bardzo dorośli.

Patrzą na ten najpiękniejszy świat z dystansem, rozumnie i krytycznie. Nie umykają im żadne zdarzenia, widzą je, analizują, milczą. Uznają milczenie za swoistego rodzaju najwyższą i najważniejszą z wypowiedzi! Przecież są starsi, znacznie starsi od swoich bliskich.

Cieszą się, gdy ktoś młody z ich otoczenia zapyta, poradzą, najlepiej jak umieją rozważając wszystkie za i przeciw. Radzą przecież najbliższym.

Weszli już w trzecią fazę swojego życia, są seniorami! Mają jednak swoje marzenia i dążenia! Zdają sobie sprawę z tego, że ich czas biegnie inaczej, szybciej, jakby miał dostać zadyszki za każdym zakrętem, dlatego śpieszą się z realizacją cichych marzeń. Jeszcze ta książka jeszcze ten poradnik, jeszcze kolekcjonerzy kolejne wydanie, jeszcze genealogia, tak, znowu zebrali sporo materiału, jeszcze znaleźli materiały na kolejne wydanie kolejnej książki, jeszcze, jeszcze…

Biegną szybko, coraz szybciej wraz z upływającym ekspresowo czasem.

Moje podroze z lotka3Chcą pozostawić po sobie namacalne ślady, chcą uczestniczyć aktywnie w życiu zawodowym, społecznym, rodzinnym.

Cieszą się swoimi sukcesami, sukcesy rodzinne wprawiają ich w dobry nastrój, doceniają wysiłek i pracę swoich najbliższych, ponieważ wiedzą, że ten świat jest zupełnie inny aniżeli ich sprzed lat, w którym realizowali swoje kariery życiowe. Ich start w świecie PRL u był inny, dzisiejszy start młodych od ich  startu dzieli epoka. Starają się zrozumieć, przecież używają komputerów, i padów, lap topów, i phonów, smart-phonów. Widzą, analizują, ale nie zawsze rozumieją. Nie rozumieją mowy nienawiści, podziałów społecznych, nie rozumieją głosu ludzi przeciwko ludziom. Nie rozumieją chamstwa, głupoty, inwektyw, jakimi obrzucają się ludzie nawzajem!

Inaczej ich wychowywano, inaczej byli uczeni. Kinder sztuba musiała być zawsze zachowywana, nawet wtedy, gdy różnili się, pięknie się różnili w swoich wypowiedziach. Przeżyli przecież czasy SOLIDARNOŚCI! MAJĄ SWOJE DOŚWIADCZENIA!

Nie są ludźmi o gorących głowach, ich włosy są siwe. Cieszyli się z każdego pozytywnego wydarzenia, jakie miało miejsce w ciągu ich dwudziestu pięciu lat. Wolności, demokracji,  wolnych sądów, wejścia do Unii Europejskiej.

Są zatroskani dzisiejszym dniem. Brakiem zrozumienia, zacietrzewieniem ludzi i niemożnością rozmowy, rzeczowej i na poziomie! Zastanawiają się, jakie błędy popełnili? Co w ich życiu poszło nie tak? Myślą, że każdy powinien zrobić swój własny rachunek sumienia na własny użytek, być może więcej byłoby zrozumienia dla siebie nawzajem?!

Srebrne wesele. Czas refleksji i zastanowienia. Cieszą się swoim szczęściem, jednak z przerażeniem patrzą na to, co dzieje się w polityce, sejmie czy na ulicy.

Myślą i analizują…

Andrzej sprawdza materiały do artykułu w Newsweeku

Andrzej sprawdza materiały do artykułu w Newsweeku

Starają się zrozumieć, ale nie jest łatwo. Patrzą na swoje dzieci, wnuki, które jak oni kiedyś, idą protestować, trzymając w rękach świece, oni ich nie mieli.

Zadają sobie wiele pytań, niektóre pozostają bez odpowiedzi.

Dokąd zmierzamy? Dlaczego teraz, gdy jest nam lepiej aniżeli było, dlaczego w taki sposób, gdzie podziały się zasady, prawo i demokracja?  Dlaczego przestaliśmy się rozumieć?

Jesteśmy wykształceni, wyjeżdżamy za granicę zwiedzamy świat, porównujemy. Pracujemy w wielkich korporacjach, mamy swoje biznesy, emigrujemy za pracą, dlaczego nie potrafimy wyciągać wniosków? Dlaczego???

Nie wiemy czy najbliższe lata będą nam dane. Mamy nadzieję, że tak, wiele przeszliśmy, przeżyliśmy, byliśmy raz na wozie raz pod wozem, czy znowu będziemy pod wozem???

Dama z lotką

Dama z lotką

Srebrne wesele, radosne i pełne zadumy!

A oto niektóre linki z recenzją książki, zapraszam:

http://www.kulturantki.pl/ksiazki/sport-od-kuchni-jadwiga-slawska-szalewicz-moje-przygody-z-lotka/

http://sportowaksiazkaroku.pl/moje-podroze-z-lotka/

http://sportowaksiazkaroku.pl/moje-podroze-z-lotka/recenzje-czytelnikow/

https://urodaizdrowie.pl/moje-podroze-z-lotka-nowosc

http://stokrotkastories.blog.pl/tag/moje-podroze-z-lotka/

http://kruchebabeczki.blogspot.com/2017/07/moje-podroze-z-lotka-jadwiga-slawska.html

http://helenarotwand.blox.pl/2017/06/Jadwiga-czyli-Jej-podroze-z-lotka.html

http://badmintonzone.pl/?strona=news&id=2941

http://www.logo24.pl/Logo24/1,85830,7772464,Badminton___Lotka_jak_rakieta.html

http://zapiskizkultury.blogspot.com/

http://objazdowy.bloog.pl/id,361713212,title,Po-drugie-Jadwiga-Slawska-Szalewicz-w-Slupsku,index.html

http://www.olimpijski.pl/pl/aktualnosci,89/1723,dwie-ksiazki-o-sporcie.html

 

 

Content Protected Using Blog Protector By: PcDrome.