Subskrybuj kanał RSS bloga Okiem Jadwigi Subskrybuj kanał RSS z komentarzami do wszystkich wpisów bloga Okiem Jadwigi

Tajemnice Prowincji

Autor: Jadwiga. Komentarze (20).
Tajemnice Prowincji Joanna Jurgała Jureczka

Tajemnice Prowincji
Joanna Jurgała Jureczka

Panią Joannę Jurgałę-Jureczkę poznałam kilka miesięcy temu. Spotkałyśmy się u Małgosi, która zaprosiła mnie na szybką kawę podczas wizyty Joasi. Wiesz jest u mnie młoda autorka dopiero, co wydanej książki o Zofii Kossak. Joanna przyjechała w sprawach książki tej i kolejnej, która ma się niebawem ukazać. Właśnie pijemy kawę, przyjdź, poznacie się. Takiej okazji nie mogłam zaprzepaścić. Za chwilę siedziałyśmy w kuchni popijając espresso, radośnie gadając. Dla mnie najpiękniejszym pomieszczeniem w każdym domu jest kuchnia! Tutaj odbywają się najmilsze rozmowy zawsze i z każdym.

Oczywiście rozmawiałyśmy nie tylko o wydanych książkach, ale też i o pomysłach na następne. Jak to kobiety rozmowa dotyczyła też dzieci, jako że Joanna jest żoną Krzysztofa i mamą Michała, Marcina i Magdaleny. Mieszkają na Śląsku Cieszyńskim.

Joanna Jurgała Jureczka uczyła się w Cieszynie, zaś filologię polską ukończyła na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach, w roku 1999 uzyskała stopień doktora nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa. Praca doktorska napisana pod kierunkiem prof. zw. dr hab. Krystyny Heskiej-Kwaśniewicz nosiła tytuł: Oswajanie „nieznanego kraju”. Śląsk w życiu i twórczości Zofii Kossak. Sama o sobie mówi, ze jest naukowcem, jednak popełnione książki potwierdzają jej talent pisarki.

Pracowała, jako polonistka w cieszyńskich szkołach średnich, była dziennikarką „Gościa Niedzielnego” i współpracowała z innymi redakcjami czasopism o zasięgu regionalnym i ogólnopolskim.

W Górkach Wielkich pracowała w Muzeum Zofii Kossak-Szatkowskiej w Górkach Wielkich, prowadząc badania nad biografią i twórczością Zofii Kossak a także literatów związanych ze Śląskiem Cieszyńskim. Wykładała literaturę chrześcijańską i

Małgorzata Gutowska- Adamczyk i Joanna Jurgała- Jureczka

Małgorzata Gutowska- Adamczyk i Joanna Jurgała- Jureczka

regionalną, bierze udział w sesjach naukowych, panelach dyskusyjnych, wygłasza prelekcje, najczęściej w formie prezentacji multimedialnych, prowadzi spotkania z pisarzami. Współpracowała z autorami filmów dokumentalnych na temat Zofii Kossak (m. in. „Errata do biografii”).

Jest autorką licznych artykułów a także publikacji, głównie o charakterze naukowym i popularnonaukowym a także książek, m. in. Oswajanie „nieznanego kraju”. Śląsk w życiu i twórczości Zofii Kossak, Dzieło jej życia. Opowieść o Zofii Kossak, Zofii Kossak dom utracony i odnaleziony, Historie zwyczaje i nadzwyczajne, czyli znani literaci na Śląsku Cieszyńskim, Skrzat opowiada o beskidzkich skarbach, Gdzieś na końcu świata.

Tyle informacji o Joannie znalazłam w Internecie.

W kontaktach bezpośrednich pani Joanna wydała mi się bezpośrednią, miłą, skromną osobą, która wielkim szacunkiem darzy Małgosię Gutowską- Adamczyk wspaniałą autorkę wielu książek dla młodzieży a także powieści „Cukiernia Pod Amorem” oraz „Podróży Do Miasta Świateł”. Siedziałyśmy pijąc kawę, jedząc orzeszki laskowe, migdały a także częstując jabłkami psy Neskę i Milkę, które towarzyszyły naszemu spotkaniu „w kuchni”. Rozmawiałyśmy a czas nieubłaganie płynął. Tyle pytań zostało niezadanych a przecież wiedziałam, że napiszę o Joannie, aby przybliżyć wam, autorkę książek w tym „Tajemnic Prowincji”, która w czerwcu 2014 ukazała się nakładem Wydawnictwa „ZYSK i S-KA”.

Joanna Jurgała Jureczka

Joanna Jurgała Jureczka

„Tajemnica Prowincji” to opowieść pełna tajemnic, które śledzimy zagłębiając się w lekturę, poznajemy rodzinny świat głównej bohaterki Joanny, oczekującej na intratną posadę w Krakowie,  staje się na rok kustoszem Muzeum Hrabiny Doenhoff, mieszczącego się w Domu Leśniczego przy niszczejącym Pałacu. Justyna Skotnicka, podejmuje również tymczasową opiekę nad dwoma synami swojej siostry. Trudna sytuacja finansowa rodziny wymusza na siostrze i jej mężu konieczność podjęcia pracy w Niemczech, co jest związane z rocznym kontraktem. Justyna, nowa pani kustosz w Muzeum, staje się opiekunką dwóch młodych ludzi nastoletniego Maćka i pierwszoklasisty Kuby. Obydwaj mają wspaniałe poczucie humoru. Czytając te fragmenty książki, w których  są głównymi bohaterami, widzę dwóch inteligentnych młodych ludzi, którzy mogą być super dziećmi w każdej rodzinie a mnie wydaje się, że autorka znakomicie podgląda własnych synów i ich życie codzienne. Oczywiście młodzi nie są aniołkami, ale żywymi ludźmi, z własnymi pomysłami na życie, z którymi ciotka Justyna musi sobie poradzić.

Powieść rozgrywa się w Brzozowie, rodzinnym miasteczku Justyny, która przyjechała tylko na chwilę, na rok. Toczące się sprawy zarówno w pracy oraz w domu, nawiązujący się bliski kontakt z siostrzeńcami, zacieśniające się powiązania z poszczególnymi osobami, mieszkańcami

Joanna Jurgałą Jureczka spotkanie z czytelnikami w Skoczowie

Joanna Jurgałą Jureczka spotkanie z czytelnikami w Skoczowie

Brzozowa, zmieniające pory roku stanowią czas na zastanowienie, czego tak na prawdę pragnie Justyna. Zraniona przez pierwszą miłość, stara się odnaleźć w pracy, chociaż jej mama, burmistrz Brzozowa, chce pomóc  w kryzysowej sytuacji, poznając ją z Rafałem. Czy z tej znajomości rozwinie się wielka miłość? Czy hrabia reprezentujący rodzinę Doenhoff wpłynie na zmianę w życiu Justyny?

Czytając tę powieść dwa razy, zwracałam uwagę na coraz to nowe postaci, które pojawiały się w książce. Podobała mi się Helena Stępniowa, sprzątaczka zatrudniona w Muzeum, bez której nic nie ma prawa się zdarzyć, bowiem jak nikt zna wszystkich w okolicy. Podobały mi się również wtrącane opowieści o Kossakach, którzy na Śląsku Cieszyńskim przebywali, o Witkacym, który w latach trzydziestych był ich gościem, o tym, że rysował portrety młodych mieszkańców pałacu i o tym, jak jeden z tych portretów odnajduje się w rupieciach i papierach na strychu Muzeum, aby nagle zginąć. W związku z tak zawiązaną akcją nie może obyć się bez śledztwa, które przyniesie niespodziewane rozwiązanie.

Tyle mogę napisać, a jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej, koniecznie sięgnijcie po tę miłą książkę.  Zapraszam do przeczytania urywku z książki „Tajemnice Prowincji”, który dla was wybrałam:

Joanna podczas spotkania

Joanna podczas spotkania

„… Już tu są! – ekscytował się dyrektor Janik.

-  Kto?

- Jak to, kto? Oni. Prawnuk hrabiny i jego kuzynka. Rozmawiałem z nimi przez telefon. Bedą u mnie za godzinę. Przyjechali z Wiednia, ale on, zdaje się, na stałe mieszka w Szwajcarii czy Francji. Nie wiem. Akcent miał francuski.

-Chyba przed chwila ich spotkałam. Dlaczego się pan tak denerwuje?

-Przecież mówiłem!- Zniecierpliwił się.-Chcą odzyskać majątek, no a teraz maja ochotę na nasze muzeum. Musi pani cos zrobić!

-porządkuje zbiory, jak się umówiliśmy. Nawet pan nie ma pojęcia, jak przez te lata wszystko zostało zaniedbane. Nie ma porządnych spisów i katalogów, na strychu i w piwnicy walają się zakurzone papiery, dokumenty. Bóg wie, co jeszcze.

- Pani doktor, porządki są mało, że tak powiem, spektakularne.

-Zorganizowałam lekcje muzealne, robię promocję, bywam w szkołach, mam tam prezentacje, wykłady. Jest sporo zwiedzających.

-O! To, to – ucieszył się dyrektor, przesiadając z zabytkowej kanapy na krzesło, z powodzeniem udające osiemnastowieczny mebel.  -A może jakiś rozgłos medialny? -zaproponował nieśmiało -Wywiady, spotkania. Może konferencja prasowa.

-Konferencja?- zdziwiłam się.- Nie ma mowy. Czym ją uzasadnimy? Lekcjami muzealnymi? Przecież tu nic nadzwyczajnego się nie dzieje!

Zmartwił się wyraźnie, ale zapewniłam go, że nie ma podstaw obalenia testamentu hrabiny. Zbiory są nadal własnością skarbu państwa i nie musi obawiać się spotkania z prawnukiem i prawnuczką Franciszki Doenhoff. Powinien udawać, że bardzo się cieszy z ich przyjazdu.

*

Na progu Domku Leśniczego czekała Stępniowa. Skrzyżowała ręce na obfitym biuście i oświadczyła, że, jeżeli Rychu jeszcze tydzień będzie porządkował strych, nie ręczy za siebie. Może nawet złoży wypowiedzenie.

-Co ja pocznę bez pani, pani Heleno?- zapytałam uśmiechając się, co ją ostatecznie wyprowadziło z równowagi.

-Pani kierowniczka sobie żartuje ze mnie, a ja schody muszę wycierać trzy razy w ciągu dnia! Żeby jeszcze uważał pijak jeden, ale on na prawo i lewo rozsypuje kurz i śmieci, znosząc te stare graty.

-Przecież go pani lubiła-przypomniałam, ale zobaczywszy jej pełen wyrzutu wzrok, zapewniłam nieszczerze: – Na pewno coś da się zrobić…”

Zachęcam do przeczytania książki, która jest miłą lekturą dla każdego!

Wasza Jadwiga

 

 

 

 

Eksperymentalna szarlotka

Autor: Jadwiga. Komentarze (42).
eksperymentalna szybkościowa szarlotka

eksperymentalna szybkościowa szarlotka

Odkąd przestałam jeść produkty mączne takie jak kluski, ciastka, ciasta, pierogi, naleśniki, a także unikam zaprawek do sosów czy też zup, stan mojego żołądka bardzo się poprawił.. Pisałam na blogu (wpis z 17 marca)  http://www.okiemjadwigi.pl/gotowanie-bez-pszenicy/

o diecie bez pszenicy, i zgodnie z zawartymi w niej zasadami staram się pszenicy i pochodnych od niej produktów po prostu nie jadać. Efekty są widoczne wagowe i zdrowotne. A to są powody, dla których warto było ograniczyć jedzenie niektórych produktów.

Wczoraj zadzwonił w południe telefon, najstarsza wnuczka poinformowała, że jadą do nas. Okey! Dlaczego nie? Szybkie przeglądanie lodówki, no tak wszystko do obiadu jest, ale nie ma nic słodkiego, a maki zwykłej pszennej też nie miałam. No cóż, potrzeba matka wynalazków. Postanowiłam zrobić eksperymentalną szarlotkę. Efekt widoczny jest na zdjęciu. Tyle tylko z wczorajszego wypieku zostało. I powiem tak, nie,nie dlatego, że blaszka była mała, wcale!  Znając apetyty wyciągnęłam największą blachę, jaką mam.

Składniki:

2 szklanki mąki kokosowej, 2 szklanki mąki jaglanej, 2 szklanki mąki owsianej, kostka masła, 4-5 żółtek, ¾ szklanki śmietany, 3 łyżki proszku do pieczenia rozpuszczonego w śmietanie ( wtedy zachodzi chemiczna reakcja i unikamy niestrawności żołądkowych) 1 szklanka cukru, 1/2szklanki cukru trzcinowego, cukier waniliowy, 2,5 kg jabłek antonówek śmietanowych (ja miałam takie), ale można używać szarej renety lub championów, cukier do posypania jabłek i cynamon ilość wg własnego upodobania

Wykonanie:

Do malaksera wsypałam wszystkie rodzaje mąki oraz wrzuciłam pocięte jakkolwiek masło, zmiksowałam, tak, aby powstały grudki, przełożyłam na stolnicę, dodałam pozostałe składniki i szybko zagniotłam, zrobiłam kulę i wstawiłam do lodówki na godzinę.

udziki z kurczaka w sosie francuskim

udziki z kurczaka w sosie francuskim

W tym czasie zajęłam się przygotowywaniem szybkiego obiadu, bo choć zupę krem brokułowy miałam trzeba było szybko zakręcić się przy drugim daniu. Sprawa była banalnie prosta. Miałam 4 opakowania udzików kurzych wytrybowanych zakupionych w Lidlu, rozgrzałam oliwę na wielkiej patelni, na rozgrzany tłuszcz z kilkoma ząbkami zmiażdżonego czosnku stopniowo wkładałam umyte udziki, przykryłam patelnie pokrywa, aby nie pryskało a jednocześnie, aby udziki szybko się podsmażyły, w tym samym czasie pokroiłam ukośnie w plasterki 8 sztuk świeżej marchwi. Ostatnio poostrzyłam wszystkie noże, więc krojenie marchwi poszło biegusiem. Marchew, pokrojony pęczek dymki oraz cztery łodyżki selera naciowego również pokrojonego dodałam do udzików, posoliłam, popieprzyłam, dodałam 3 duże łyżki masła, przykryłam patelnię, przykręciłam ogień, nastawiłam minutnik na 30 minut. Zajęłam się obieraniem ziemniaków, a na trzecim palniku postawiłam osoloną i lekko ocukrzoną wodę, w której za chwilę miała gotować się brukselka.

jesienny ogród

jesienny ogród

Powróciłam do szybkościowej szarlotki. Piekarnik nagrzałam do 180 stopni, blaszkę wyłożyłam papierem do pieczenia, na niej kładłam ciasto, które nakryłam woreczkiem plastikowym, aby łatwiej je rozgnieść na pożądaną grubość. Brzegi ciasta podniosłam tak by jabłka (obrane i pokrojone w plastry- nie ucierałam jabłek na tarce warzywnej, pokroiłam dość grubo na plastry, słupki, jakkolwiek) zużyłam wszystkie całe 2,5 kg, posypałam cukrem, cukrem waniliowym, cynamonem, na wierzch pokruszyłam pozostałe ciasto i szybkościowa szarlotka wylądowała szczęśliwie w piekarniku. W tym właśnie momencie usłyszałam dzwonek przy furtce.

Ufff! Zdążyłam, ziemniaki obrane, krem brokułowy jest, groszek ptysiowy wyjęty z szafki, brukselka bulgocze, udziki uduszone, ciasto w piekarniku! Całość wykonana w ciągu godziny! Z zegarkiem w ręku!

Dzieciaki przyszły, jak się okazało z prezentem imieninowym dla Babci. Piękna dmuchawa do liści wraz ze słuchawkami od wczoraj są moją własnością! Całe szczęście, że wykazałam przytomność umysłu.

A wy moi czytacze otrzymaliście dodatkowo przepis na szybkościową eksperymentalną pyszną szarlotkę a także błyskawiczny przepis na danie z udzików kurczaka.

Życzę wszystkim udanego weekendu i cudownego tygodnia a

Szczególne Życzenia Imieninowe składam wszystkim Jadwigom i Teresom.

 

Nemezis Liebster blog

Autor: Jadwiga. Komentarze (22).

 

 

 

Nemezis nominowała do nagrody „Liebster blog”  jedenaście różnych blogów w tym „Okiem Jadwigi”. Bardzo serdecznie dziękuję za nominację. Wiem, że niektórzy moi czytelnicy nie lubią form łańcuszków, ja jednak potraktowałam nominację jako miłą zabawę, dlatego odpowiem na pytania zadane przez autorkę bloga „Nemezis blogująca”.

  1. Co stanowi podstawę dobrej rodziny?

Wzajemne zrozumienie, akceptacja niedoskonałości, wyrozumiałość, umiejętność słuchania i obserwacji oraz  wyciąganie właściwych wniosków, umiejętność rozmowy bez narzucania własnego zdania, szacunek dla drugiego człowieka. Myślę, że wymienione przeze mnie cechy mogą pomóc wszystkim w ułożeniu właściwych relacji pomiędzy członkami rodziny szczególnie między młodszym i starszym pokoleniem. Ciągłe wygłaszanie „mowy” ex katedra na zasadzie profesor, który wie najlepiej i uczeń który nie wie nic, są przyczyną wielu konfliktów.

Młodzi ludzie muszą popełniać własne błędy aby zbierać swoje doświadczenia, a my możemy sugerować swój punkt widzenia w sprawie, natomiast nie możemy narzucać własnego zdania, bo ta droga wiedzie donikąd. Poza tym my żyliśmy w innych czasach, inne były warunki naszej pracy, każdy kto chciał mógł znaleźć pracę. Dzisiaj sytuacja diametralnie się zmieniła. Pokolenie czterdziestokilkulatków dorastało w czasach Peerelu, kończyło studia w wolnej Polsce, rozpoczynało swoją pracę w czasach  rozwijającej się komercji oraz tworzonych korporacji. My nie pracowaliśmy w takich warunkach, w związku z tym nie mamy prawa narzucać swojego punktu widzenia, który jest zupełnie inny, bo inne warunki nas kształtowały. Zresztą jak wiemy różnice pokoleniowe zawsze tworzyły pokoleniowe niezrozumienie. Nie ma się co dziwić. Możemy tylko wyrażać swoje zdanie dotyczące spraw codziennych, gdyż nasze bogate doświadczenie życiowe jest cenne i do wykorzystania, ale warunek jest jeden, bez tonu nieznoszącego sprzeciwu. Wtedy sukces murowany!

  1. Jakie znaczenie w Twoim życiu ma miłość?

Na to pytanie mogłabym odpowiedzieć jednym słowem: fundamentalne, ale postaram się dać pełniejszą odpowiedź.  Miłość w pierwszych chwilach znajomości jest pewnego rodzaju zauroczeniem, w którym widzimy wszystko w różowych kolorach. Motyle w brzuchu, trzepotanie serca, delikatny uścisk, kwiaty, świece, delikatne uwodzenia, spojrzenie, muśnięcie dłoni, zrozumienie… Świat jest taki piękny a my w nim fruwamy…

Z biegiem lat z biegiem dni nasze zauroczenie, zachłyśnięcie się partnerem przechodzi w codzienność, i jeżeli umiemy zaprzyjaźnić się ze sobą jesteśmy na najlepszej drodze do fajnego życia. I nie ważne będą porozrzucane skarpetki, bałagan na biurku, i zmiany nastrojów. Bo czy my jesteśmy idealne? Nie! Wyrozumiałość stanowi podstawę relacji na linii partnerów bądź męża i żony. Musimy przetrzymać zły humor swój jak i drugiej połowy. Bez kłótni, bez wyrzutów. To co w danym momencie drażni nas, po chwili lub kilku dniach staje się mało istotne, dlaczego więc wykrzykiwać, złościć się, trochę dystansu do sprawy nigdy nie zawadzi. Po tygodniu lub dwóch można nawiązać do sytuacji i powiedzieć spokojnie swoje zdanie, efekt murowany. Natomiast obrzucanie się inwektywami w żadnym razie nie wchodzi w rachubę! To jest ten sam człowiek, którego wybrałam, dzisiaj ma zły dzień za to jutro… będzie lepiej. Nie uznaję też „cichych dni”, te są upokarzające dla obu stron.

  1. Jakie zachowanie niestandardowe między kobietą a mężczyzną nie są dla ciebie mianem zdrady (pocałunek ze znajomym, trzymanie się za ręce, siadanie na kolanach, zwierzanie się, długie rozmowy przez telefon).

Pocałunek w policzek na przywitanie mieści się w kategorii uprzejmości i życzliwości, pozostałe uważam za brak kindersztuby i  wrażliwości w stosunku do partnera.

  1. Gdybyś wygrała , jak zadysponowałabyś  finansami?

Prosto, sporządziłabym testament z odpowiednimi dyspozycjami. Najłatwiej jest wydawać cudze pieniądze bo łatwo przyszły i łatwo poszły. Najmilej smakują rzeczy zdobyte przez nas samych bo są najwartościowsze.  Oczywiście otrzymanie bonusu też jest przyjemne, więc bonus byłby na miejscu.

  1. Co wprawia cię w poczucie szczęścia?

Zdrowie mojego męża, mojej całej najbliższej rodziny, posiadanie pracy przez wszystkich jej członków „w wieku produkcyjnym”,  dobre stosunki, życzliwość, fajny kontakt z wnukami/wnuczkami,  troska o drugiego człowieka wyrażana czynami a nie słowami. Bo słowa ulatują a czyny pozostają.

  1. Znalazłaś wydawcę, jaką tematykę poruszyłabyś  w książce?

Mam już tytuł dla mojej nie wydanej książki: ”Druga strona badmintona” Wiele spraw byłoby w niej poruszonych, nie tylko sprawy sportu, gdyż pracowałam w czasach Peerelu, i na przełomie transformacji, a także wiele lat po niej. Musiałabym pokazać jak się zmieniały warunki życia i pracy a na tym tle osnuta byłaby nuta prywatna. Ciekawe? Może tak a może nie, nie ma książki bo i też nie ma wydawcy, bo kogo obchodzą trudne warunki w jakich tworzyliśmy badminton sport niszowy jak się teraz modnie mówi i pisze.

  1. Jak ukarzesz złodzieja?

Skąd mam wiedzieć, że jest złodziejem? Pochopne decyzje nie są w moim guście. Wszystko zależałoby od okoliczności zdarzenia.

  1. Jeśli wyjeżdżasz na urlop, wybierzesz aktywność (chodzenie po górach, pływanie w rzece, jeziorze), czy słodkie leniuchowanie (leżakowanie na słońcu, ciepłe kraje)?

Urlop w ciepłych krajach, lubię pływać w ciepłym słonym morzu, lubię pływać w basenie, długie górskie wycieczki nie są niestety dla mnie, za to spacery tak, oraz kieliszek wina z miłym w napotkanej tawernie, jak najbardziej.

  1. Co przygotujesz na romantyczną kolację przy świecach dla swego partnera?

Coś mocno nieskomplikowanego, sałata z krewetkami, kieliszek dobrego białego wina, miły nastrój w dyskretnym świetle.

  1. W jakim kolorze ci do twarzy?

Kiedyś bardzo lubiłam biały, dzisiaj w zależności od nastroju, samopoczucia może być ulubiony czerwony ale też i różowy, fioletowy czy śliwkowy. Wszystko zależy od dnia, pory roku, ale też i okazji, jednak zdecydowanie  nie lubię brązowego.

  1. Jak powinien wyglądać według ciebie mężczyzna idealny?

Nie znam żadnego mężczyzny idealnego! Tym niemniej musi być czysty, pachnący , dobrze ubrany, ale przede wszystkim mądry! Nieodłącznym atrybutem mądrości jest wyrozumiałość w stosunku do partnera jego wad a także zmian spowodowanych upływem czasu.

Nie wiem czy szczere odpowiedzi na zadane pytania usatysfakcjonowały Nemezis. Moje pytania dla nominowanych osób muszą być przemyślane. Dlatego za chwilę je zadam. Przede wszystkim muszę pomyśleć.

Oto blogi nominowane przeze mnie:

Barnaba „Echa Wydarzeń”,  Beata Moore,  E.Spacja,    „Od lat przyglądam się światu” An-Ula,    Greentime,   „Jest radość. Musi być klimat” blog Tomka Majewskiego,    „Szkiełkiem , okiem i sercem” Łucja Maria;      „Magda Barwy ogrodu”;  ”Dzień bez herbaty (zielonej) to dzień stracony” Madzialena; „Pod niebem szerokim” Dorota;  „Pół wieku… i co z tego” Gosia;

Moje pytania:   1.Pisanie bloga to… 2. Co lubisz, a czego nie znosisz?  3. Hobby to…  4. Gotowanie to…  5. Radość sprawia mi…   6. Największe marzenie… 7. Największą wadą u innych jest… 8. Największą moja wada to… 9. Najpiękniejsze wydarzenie w moim życiu… 10. Mogłabym mieszkać też…11. Lubię siebie, bo…

Content Protected Using Blog Protector By: PcDrome.