Subskrybuj kanał RSS bloga Okiem Jadwigi Subskrybuj kanał RSS z komentarzami do wszystkich wpisów bloga Okiem Jadwigi

Wpisy oznaczone ‘Turniej o Szablę Wołodyjowskiego’

Konkurs Trenerka Roku to flagowa inicjatywa Komisji Sportu Kobiet Polskiego Komitetu Olimpijskiego,  działającej od ponad dwudziestu lat. Przewodnicząca komisji jest Grażyna Rabsztyn- wspaniała zawodniczka lekkoatletka mistrzyni świata w biegu przez płotki. Wcześniej przewodniczącą komisji była ś.p. IRENA SZEWIŃSKA.

Celem konkursu jest popularyzacja sportu kobiet, wzmocnienie ich pozycji w sporcie oraz promowanie wybitnych indywidualności trenerskich. Oprócz kategorii głównej konkursu TRENERKA ROKU za osiągnięcia w pracy trenerskiej za rok poprzedni, wręczane są nagrody w kategorii TRENER ROKU, dla Trenerki bądź Trenera za całokształt pracy oraz Nagroda za promowanie sportu kobiet w mediach, pracach naukowych, podczas wydarzeń sportowych i innych.

W Polskim Komitecie Olimpijskim wręczone zostały nagrody XIX edycji konkursu „Trenerka Roku 2019”.

Nagrodę Główną i tytuł  TRENERKI  ROKU 2019 otrzymała Malwina Wojtulewicz- Sobierajska  lekka atletyka rzut młotem

Malwina Wojtulewicz-Sobierajska

Malwina Wojtulewicz-Sobierajska jako jedna z trzech trenerek w całej 19-letniej historii konkursu została zwyciężczynią po raz drugi. Poprzednio nagrodę główną otrzymala w 2016 roku, podczas XV edycji konkurs, kiedy doceniono jej trenerską opiekę nad Wojciechem Nowickim – brązowym medalista w rzucie młotem podczas Mistrzostw Świata w Pekinie w 2015 r. oraz późniejszym brązowym medalistą Igrzysk Olimpijskich Rio de Janeiro 2016. Historia lubi się powtarzać. Jej zawodnik podczas ubiegłorocznych MŚ w Doha ponownie zdobył brązowy medal. Do sukcesu Wojciecha Nowickiego, z którym Malwina Wojtulewicz-Sobierajska pracuje od 2013 roku, jej podopieczna od 2016 roku Joanna Fiodorow- dołożyła w stolicy Kataru medal srebrny i jednocześnie rekord życiowy 76,35 m. Po tej imprezie Malwina Wojtulewicz-Sobierajska powiedziała, że jest spełniona trenerką.

TRENEREM  ROKU 2019 za osiągnięcia w pracy  trenerskiej z zawodniczkami  został JAKUB URBAN wioślarstwo

W 2019 roku prowadzona przez trenera Jakuba Urbana osada czwórki podwójnej kobiet (Agnieszka Kobus-Zawojska, Marta Wieliczko, Marta Springwald. Katarzyna Zillmann) zdobyła srebrny medal  Mistrzostw Świata Seniorów, a czwórka bez sterniczki kobiet zajęła w tych zawodach IV miejsce. Natomiast w Mistrzostwach Europy Seniorów 2019 czwórka bez sterniczki kobiet zdobyła brązowy medal (Joanna Dittmann, Monika Chabel, Olga Michalkiewicz, Maria Wierzbowska) a czwórka podwójna kobiet zajęła  IV miejsce.

NAGRODĄ DLA TRENERKI ZA CAŁOKSZTAŁT PRACY uhonorowano EULALIĘ ROLIŃSKĄ strzelectwo sportowe

Eulalia Rolińska

Kariera Eulalii Rolińskiej jest dowodem na to, ze znakomity zawodnik może zostać także wspaniałym trenerem. Przed rozpoczęciem pracy trenerki wielokrotnie , z sukcesami reprezentowała nasz kraj w konkurencjach strzeleckich na imprezach rangi Mistrzostw Świata i Europy. Była pierwszą polską olimpijką w tej dyscyplinie Igrzyska Olimpijskie Meksyk 1968. Prowadzeni przez Eulalię Rolińską reprezentanci i reprezentantki zajmują miejsca na podium najważniejszych zawodów- np. Tomasz Bartnik Indywidualny Mistrz Świata i zdobywca czterech medali Mistrzostw Świata i Mistrzostw Europy.

NAGRODĘ  GŁÓWNĄ ZA PROMOWANIE SPORTU KOBIET W MEDIACH< PRACACH NAUKOWYCH, podczas wydarzeń sportowych i innych otrzymała

                                    JADWIGA ŚLAWSKA-SZALEWICZ

Jadwiga Ślawska Szalewicz Honorowy Prezes Polskiego Związku Badmintona

Jadwiga Ślawska Szalewicz – to liderka i menadżer sportu, absolwentka Akademii Wychowania Fizycznego Józefa Piłsudskiego w Warszawie trener II klasy w judo, Certyfikat z Marketingu zdobyła kończąc kursy na Uniwersytecie Kingston upon Hall w Anglii w roku 1994. Sekretarz Generalny Polskiego Związku Szermierczego w latach 1973-1977, sekretarz generalny Polskiego Związku Badmintona 1977-1991, pierwsza kobieta wybrana na stanowisko prezesa polskiego związku sportowego, która tę funkcje nieprzerwanie pełniła w latach  1991-2005. Współzałożycielka Polskiego Związku Badmintona w roku 1977. W latach 1986 – 2007 członek Komisji Rozwoju Europejskiej Unii Badmintona, a następnie Dyrektor Marketingu, Dyrektor Rozwoju BEC i w końcu pierwsza kobieta wiceprezes Badminton Europe Confederation wybrana na to stanowisko w 2004 -2007. Honorowy Prezes Polskiego Związku Badmintona.

Od 2019 r. do chwili obecnej  stała członkini Komisji Historycznej BEC a także World Badminton Heritage.

Pracując dla polskiego sportu organizowała wielkie imprezy sportowe Turniej o Szablę Wołodyjowskiego, Mistrzostwa Świata Juniorów w Szermierce Poznań 1976 ), a następnie największe imprezy badmintonowe Międzynarodowe Mistrzostwa Polski, Mistrzostwa Europy 1985, 1987, 2001 oraz Badminton POLISH OPEN w latach 1992-2004, które były sponsorowane przez Firmy Towarzystwo Ubezpieczeń i Reasekuracji HEROS (zmienione na COMPENSA), Towarzystwo Ubezpieczeń WARTA, Polskie Linie Lotnicze LOT, Fabrykę Samochodów Osobowych FSO Warszawa, Zakłady Przetwórstwa Owocowo Warzywnego HORTEX, Lech Browary Wielkopolskie,  Firmę E.WEDEL, TYSKIE Browar w Sierpcu,  Level firma sportowa, TRONEX, Carlton Firma Sportowa, VICTOR Firma Sportowa, HUMMEL Firma Sportowa, oraz przez sześć kolejnych lat Fińską Firmę Telekomunikacyjną NOKIA Poland. Autorka kilkunastu książek szkoleniowych, od 2009 r do chwili obecnej prowadzi bloga www.okiemjadwigi.pl  jest autorką książki MOJE PODRÓŻE z LOTKĄ wydaną w 2019 r. przez Wydawnictwo EDIPRESSE.

W 2019 roku Kapituła Konkursu oprócz nagrody głównej, zdecydowała przyznać dwa wyróżnienia:

– pierwsze otrzymała Dagmara Gerasimiuk

– drugie Hanna Fidusiewicz

Od lewej Eulalia Rolińska Renata Mauer Różańska, Hanna Fidusiewicz, Jadwiga Ślawska Szalewicz, Dagmara Gierasimiuk

Dagmara Gierasimiuk asystentka w Zakładzie Teorii Sportu Akademii Wychowania Fizycznego im. Jerzego Kukuczki. Trenerka I klasy w biathlonie, sędzia międzynarodowy. W latach 2006-2014 była sekretarzem generalnym Polskiego Związku Biathlonu, następnie przez sześć lat pełniła funkcje prezesa. W 2018 r. została wybrana do Zarzadu Międzynarodowej Federacji Biathlonu, pełni tam funkcje dyrektora ds. rozwoju dyscypliny oraz odpowiada za kwestie równości płci.

Hanna Fidusiewicz- instruktor rekreacji ruchowej fitness-gimnastyka, trenerka II klasy w gimnastyce sportowej. założycielka pierwszego klubu fitness w Polsce. Wprowadziła treningowe programy uzupełniające wielu dyscyplin sportowych w tym olimpijskich. Prezes pierwszego Stowarzyszenia Aerobiku i Fitness w Polsce. Organizatorka pierwszych Mistrzostw Polski w Aerobiku Sportowym. Autorka programu telewizyjnego Akademia Zdrowia emitowanego przez cztery lata na antenie Telewizji Polskiej. 

Aby móc przyjąć naszych gości w roku 1982 podczas stanu wojennego już w styczniu zarezerwowałam miejsca w hotelu SOLEC (z siedzibą przy Wisłostradzie), ponieważ w hotelu VERA stacjonowało ZOMO i nie było ludzkiej siły, aby do listopada mogło się stamtąd wyprowadzić. Złożyłam rezerwację na cały hotel, a 6 tygodni przed terminem imprezy miałam dostarczyć szczegółową listę gości przyjeżdżających do Warszawy. Zadanie trudne. Był dopiero początek roku, stan wojenny obowiązywał i nikt w Polsce nie wiedział, co się może wydarzyć w listopadzie, a tym bardziej nikt nie mógł przewidzieć jakie ekipy i czy w ogóle przyjadą do Polski, czy dostaną wizy, czy w ogóle otrzymają przygotowane przeze mnie zaproszenia do udziału w mistrzostwach. Było zbyt dużo  niewiadomych poza naszą chęcią zorganizowania zawodów.

Jak już wspominałam biuro naszego związku oraz kilku innych związków sportowych mieściło się w budynku dawnego PISiTu, (czyli Przedsiębiorstwa Sportu i Turystyki), gdzie dyrektorem był Bolesław Machcewicz (również w przeszłości prezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Figurowego), a następnie Konrad Kaleta późniejszy dyrektor COSTiW, czyli Centralnego Ośrodka Sportu Turystyki i Wypoczynku, późniejszego Centralnego Ośrodka Sportu (tego samego, w którym obecna pani minister Joanna Mucha mianowała zastępcą pana Wieczorka). Tyle tylko, że to było znacznie później, a my teraz wspominamy rok 1982.

Konrad Kaleta, jak pamiętacie, był prezesem Polskiego Związku Szermierczego, w którym pracowaliśmy razem, robiąc wielkie imprezy sportowe jak szermiercze Mistrzostwa Świata Juniorów w Poznaniu w roku 1977 oraz cztery „Turnieje o Szablę Wołodyjowskiego” Barwna, niepowtarzalna i najbardziej pracowita postać ówczesnego sportu, jaką poznałam.

Na drugim piętrze budynku PISiTu (później COSu) było również biuro Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów, gdzie prezesem był Janusz Przedpełski. W roku 1977 Janusz pełnił honorową funkcję przedstawiciela wszystkich związków sportowych z racji wieku i stażu pracy.

„… Był osobą niezwykle popularną, urodził się 9 września 1926 roku w Sochaczewie.  Janusz Przedpełski przez prawie 50 lat pełnił funkcję Prezesa Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów. Po rezygnacji z prezesury w 2006 r., dalej działał, jako aktywny członek Prezydium Zarządu PZPC. W sporcie ciężarowym był od 1952 roku – najpierw w Zrzeszeniu Ludowe Zespoły Sportowe, a od 1956 roku we władzach centralnych Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów. W 1954 roku ukończył kurs instruktorów podnoszenia ciężarów. Rok później zdał egzamin na sędziego tej dyscypliny. W międzynarodowym gronie dał się poznać podczas mistrzostw Europy, jakie w 1957 roku odbyły się w Katowicach. W okresie prezesury Janusza polscy zawodnicy zdobyli ok. 500 medali we wszystkich mistrzowskich imprezach światowej i europejskiej rangi. Janusz był jedynym na świecie sędzią międzynarodowym, który sędziował turnieje w podnoszeniu ciężarów na dwunastu z rzędu Igrzyskach Olimpijskich począwszy od roku 1960, poprzez 1964 Tokio, 1968 Meksyk, 1972 Monachium, 1080 Moskwa, 1984 Los Angeles, 1988 Seul, 1992 Barcelona, 1996 Atlanta, 2000 Sidney, 2004 Ateny włącznie.

Podczas mistrzostw świata i Europy w 1969 roku, które odbyły się w Warszawie, także dzięki jego inicjatywie i usilnym staraniom, powołana została do życia Europejska Federacja Podnoszenia Ciężarów (EWF), a na pierwszego prezydenta wybrano właśnie Janusza Przedpełskiego. Tę funkcję piastował przez 3 kadencje do 1983 roku. Potem otrzymał tytuł Honorowego Prezydenta Europejskiej Federacji Podnoszenia Ciężarów. Przez ponad 10 lat piastował też różne funkcje we władzach Międzynarodowej Federacji Podnoszenia Ciężarów (IWF) – w 1980 roku wybrany został na Wiceprezydenta IWF i pełnił tę funkcję przez 4 lata. Podczas obchodów 100-lecia Międzynarodowej Federacji Podnoszenia Ciężarów, w dniu 3 czerwca 2005 roku w Istambule (Turcja), decyzją Kongresu IWF otrzymał tytuł Honorowego Wiceprezydenta IWF.

Janusz Przedpełski za swoją ponad półwieczną, niezwykle aktywną działalność w sporcie ciężarowym, za pracę nad jego rozwojem w kraju i na arenie międzynarodowej, otrzymał dziesiątki wyróżnień i odznaczeń państwowych oraz Międzynarodowej i Europejskiej Federacji Podnoszenia Ciężarów, a za wkład w rozwój światowego sportu najwyższe odznaczenie Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego – Order Olimpijski.

Dodajmy, że Janusz Przedpełski był absolwentem warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego. Ukończył specjalizację nauczycielską i podnoszenia ciężarów, mgr wychowania fizycznego, trener I klasy…”. Zmarł nagle 28 sierpnia 2008 r. w kilka dni po tym jak na Lotnisku w Warszawie witał swoich zawodników Szymona Kołeckiego i Marcina Dołęgę wracających z Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Pochowano Go na Wojskowym Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.

Taki był właśnie Janusz Przedpełski, który w roku 1977 w listopadzie stanął na czele komitetu powitalnego związków sportowych Stadionu X-lecia i przywitał nowo powstały Polski Związek Badmintona a wraz z nim mnie, jako sekretarza generalnego. Janusza znałam już od ponad czternastu lat, gdyż pracowałam w sporcie, a spotkania z sekretarzami generalnymi odbywały się wtedy raz na miesiąc. Na Stadionie X-lecia Janusz był dla wszystkich guru sportowym. Niewielkiej postury, ale wielki duchem! Szanowali i lubili Go wszyscy i wszyscy przychodzili do niego po zasięgnięcie opinii w różnych nurtujących ich sprawach. Do takich osób zaliczałam się również i ja. Często przesiadywałam w jego gabinecie ucząc się trudnych meandrów polskiego sportu. Czasy były trudne, wymagania różnych władz bardzo różne, więc tylko wspólne działanie i podobne  spojrzenie na sport pozwalały nam na osiąganie sukcesów. A ja skromny, młody, nowy w branży badmintona pracownik uczyłam się od najlepszych, bo to, że Janusz był najlepszy nie ulegało kwestii. Dlatego pozwoliłam sobie na przytoczenie części Jego życiorysu, dostępnego na stronie Jego Związku (PZPC) abyście moi drodzy wiedzieli o kulisach sportu znacznie więcej. Czasami wydaje się, że sport ot, takie tam przewalanki, takie tam banialuki, jednak jak dla kogo. W naszym sporcie pracowało wielu pasjonatów i wiele osobowości takich jak Janusz Przedpełski, Edward Serednicki,  Józef Okapiec (PZHL), Staszek Różalski, Janusz Wachowiak,  Tadeusz Ulatowski, Bogusław Ryba, Janusz Pawluk, Jan Ślawski, Józef Wiśniewski, Stefan Gregorczyk,  a ja miałam wielkie szczęście uczyć się od najlepszych. I wcale nie jest mi wstyd przyznać się, że właśnie Ci ludzie odcisnęli swoje piętno na moich późniejszych dużych umiejętnościach. Oni byli mistrzami w swoim zawodzie, w swoich życiowych wyborach, a ja jedną z nielicznych kobiet. Bo w owych latach tylko w Polskim Związku Alpinizmu była pani sekretarz Hanna Wiktorowska od roku 1972 przez wiele lat, (wg mnie to Hania pobiła rekord stażu pracy w charakterze sekretarza) i w Związku Piłki Ręcznej w Polsce pracowała pani Zofia  Węcławska, jako kierownik biura no i ja jako sekretarz generalny najpierw w szermierce teraz w badmintonie. Były nas tylko trzy kobiety, a ja bardzo chciałamim dorównać. Teraz po latach mogę powiedzieć, że chyba mi się udało.

Ale powróćmy do Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów. Jak już powiedziałam Janusz wiedział wszystko o sporcie, ale też znał wszystkie najważniejsze osoby, które wtedy mogły pomóc w różnych trudnych sprawach. To On podpowiedział mi, że na Ochocie w Urzędzie Dzielnicowym pracuje wielki kibic sportu człowiek, któremu Dzielnica Ochota bardzo leży na sercu, pan Zbigniew Lippe. Najważniejszym był fakt, iż Zbyszek był najserdeczniejszym przyjacielem Janusza.  Nawet nie wiecie jak ja się ucieszyłam z tej informacji. Przecież Hala Mery była na Ochocie, a  poza nią również  Hotel VERA. Pan Zbigniew Lippe kochał swoją Dzielnicę i bardzo dbał o jej rozwój. To on nocami jeździł z kierowcą zaglądał w najodleglejsza dziurę i sprawdzał, co jeszcze da się zrobić, aby Ochota była piękniejsza. Z mojego punktu widzenia, Warszawianina od lat, mogę powiedzieć jedno, w tym czasie Ochota rzeczywiście wyglądała pięknie, ale też miała naprawdę dobre zaopatrzenie. Po prostu miała szczęście mieć dobrego gospodarza. Pan Zbigniew Lippe był finansistą. Warszawa szybko poznała się na Jego umiejętnościach i dlatego przeszedł do pracy w Urzędzie Miasta, gdzie pełnił funkcję  wiceprezydenta Warszawy w latach 1980 – 1989.

Nie będę opisywała szczegółowo, w jaki sposób nieformalny i formalny dotarliśmy do pana Prezydenta. Powiem tylko tak, pan Zbigniew Lippe po oficjalnym spotkaniu z prezesem i sekretarzem wyraził zgodę i został Patronem Polskiego Związku Badmintona oraz przyjął funkcję Przewodniczącego Honorowego Komitetu Organizacyjnego Międzynarodowych Mistrzostw Polski w badmintonie 1982 r.Krótko mówiąc to dzięki Niemu otrzymaliśmy dodatkowe talony na benzynę,  zgodę  na zakup papieru xerograficznego, przepustki umożliwiające poruszanie się w nocy po Warszawie, przepustki na samochody, dodatkowe talony na benzynę dla  samochodów FSO, które obsługiwały imprezę w ramach sponsoringu (wtedy było to nowe słowo, prawie nieznane w słowniku języka polskiego), mogliśmy zakupić niezbędny papier toaletowy na halę, mydło i pozałatwiać inne ogromne ważne dla sprawy rzeczy, a co najważniejsze……

Dzięki naszemu Patronowi wyprowadziliśmy (na tydzień przed terminem zawodów) jednostkę ZOMO (stacjonująca w hotelu ) bagatelka 220 chłopa z hotelu VERA mieszczącego się przy ul. Wery Kostrzewy w Warszawie. Kierowniczka, nasza pani Jadzia przyjęła nas z otwartymi ramionami, przygotowując Hotel do naszej imprezy w ciągu tygodnia.  Z 220 miejsc, jakimi dysponowała „VERA” tylko 10 miejsc, czyli pięć pokoi dwuosobowych wymagało kapitalnego remontu, pozostałe po gruntownym sprzątaniu, myciu okien i sanitariatów mogliśmy zagospodarować. Moje szczęście było nie do opisania, gdyż w tym momencie odpadła mi organizacja transportu, wynajem trzech autokarów o wątpliwym standardzie, a co najważniejsze spore koszty oraz logistyka kursowania po Warszawie z Hotelu Solec na Halę MZKS MERA, gdyż z hali do Hotelu było tylko kilka minut drogi spacerkiem.

Dlatego tak dobrze pamiętam tamten sławetny rok 1982, stan wojenny i perturbacje z nim związane, ale też nasze mistrzostwo w rozwiązywaniu tamtych problemów. Nieocenionymi w tej materii mistrzami, którzy nam pomogli byli niewątpliwie dwaj serdeczni przyjaciele na co dzień, ludzie zakochani w sporcie nieżyjący już pan Janusz Przedpełski i

Jego Wielki Przyjaciel pan Zbigniew Lippe.

I za to im serdecznie dziękuję.

Przez wiele lat byli moimi mentorami a dzisiaj mogę powiedzieć jedno –
Panowie chapeau bas !

CDN.

ps. zdjęcia Janusza Przedpełskiego otrzymałam od Janka Rozmarynowskiego, pozostałe z mojego archiwum

Content Protected Using Blog Protector By: PcDrome.