Subskrybuj kanał RSS bloga Okiem Jadwigi Subskrybuj kanał RSS z komentarzami do wszystkich wpisów bloga Okiem Jadwigi

Wpisy oznaczone ‘Lepiej późno niż później’

Kilka razy na tym blogu pisałam o Francji a właściwie o Paryżu, było to  dawno, pisałam o naszych wędrówkach o pysznej kuchni oraz o mistrzostwach Świata w badmintonie. Gdyby ktoś chciał zajrzeć, oto są linki do poszczególnych wpisów:

8.09.2010 http://www.okiemjadwigi.pl/paryz/,11.09.2010 http://www.okiemjadwigi.pl/paryz-czesc-2, 21.09.2010 http://www.okiemjadwigi.pl/paryz-cz-3/, , 23.09.2010  http://www.okiemjadwigi.pl/paryz-avenue-des-champs-des-elysees/  ,  27.09.2010 http://www.okiemjadwigi.pl/paryz-montrmartre-bazylika-sacre-coeur/

Wtedy opisywałam nasze spacery, wrażenia jakim podlegaliśmy podczas wycieczki ze starszą wnuczką Tanią. Zawsze lubiłam Paryż i zawsze jestem pod jego urokiem oraz robi na mnie wrażenie. Nigdy jednak nie patrzyłam na Paryż poprzez paryżan, mieszkańców tej wielkiej metropolii, na ich zachowanie w stosunku do siebie nawzajem, a przede wszystkim do cudzoziemców.

Właśnie skończyłam czytać książkę Davida Lebovitza pt.: „Słodkie życie w Paryżu”, którą chciałabym wam polecić. Z kilku powodów. Po pierwsze książka jest nie tylko o Paryżu, ale też o mieszkańcach Paryża, o których David nie ma najlepszej opinii. Po drugie autor jest znakomitym kucharzem, który pracował w bardzo dobrej restauracji w Los Angeles. Jednak zakochał się w kuchni francuskiej i dla niej właśnie przeniósł się do Paryża.  Wraz z autorek książki przezywamy wspaniałą przygodę kulinarną, bowiem David oprowadza nas po zakamarkach stolicy Francji, a do tego przecież David jest znakomitym kucharzem a do tego a może przede wszystkim świetnym cukiernikiem! Chodząc z Davidem po Paryżu poznajemy nie tylko targ rybny, pracę przystojnych facetów tam zatrudnionych. Poznajemy targi podparyskie oferujące produkty rolne prosto od rolników, zwiedzamy najlepsze piekarnie paryskie, dowiadujemy się mnóstwa szczegółów na temat garnków i rondli. Mało tego David prowadząc nas po swoim Paryżu podaje adresy sklepów, które go zaintrygowały oraz dysponują znakomitymi bądź produktami bądź historią związana z produkcją czekolady, słodyczy czy innych potrzebnych w kuchni rzeczy.  Poza tym kosztujemy różne smaki, różne francuskie rarytasy, a oprócz tego kosztujemy smaki paryskiego życia.  Nad wszystkimi opowiadaniami unosi się niezwykły zapach świeżego pieczywa, a my wraz z autorem spacerujemy nad Sekwana, pijemy francuskie wino i poznajemy ciekawych ludzi. David Lebovitz zachęca nas nie tylko do odwiedzenia targu rybnego, zachęca nas do odwiedzenia BHV ( Bazar de l’Hotel de Vileto, jeden z największych domów towarowych w Paryżu, gdzie możecie prawie wszystko dostać. Wspaniale zaopatrzone działy ze sprzętem kuchennym i żelaznym), a także pokazuje nam to, co sam kocha najbardziej – jedna ą najlepszych cukierni w Paryżu, która słynie z produkcji własnych czekoladek. Nie tylko dla nas zatrudnia się w tej cukierni pokazując pracę sprzedawcy. Dlaczego? Dlatego, że sam jest znakomitym cukiernikiem i chce zobaczyć, jak to jest być sprzedawcą oferującym klientom najlepsze czekoladki. Ponieważ zawsze interesowały go wyłącznie przepisy, które wypróbowywał w swoim maleńkim mieszkanku przy placu Bastylii na VI piętrze, teraz postanawia poznać klientelę z innej strony.

Książka ta zachwyciła mnie jeszcze z innego powodu, chyba najważniejszego. Oprócz tego, że jest lektura kulturalno – lifestyle’owa to jest również pełna smaku i humoru. Wciąga nie tylko kulinarnych pasjonatów (takich jak ja), ale również tych, którzy lubią podróżować, wszystkich łakomczuchów słodkości oraz tych, którzy smakują życie i lubią czerpać z niego garściami i lubią odkrywać ścieżki pokazywane przez tych, którzy się najlepiej znają na wszelkich kulinarnych smakowitościach.  Wraz z Davidem Lebovitzem poznajemy mnóstwo nowych dań, a co najważniejsze na stronach książki znajdziemy również wiele wspaniałych przepisów i to nie tylko znakomitych deserów, ale też indyka duszonego w winie beaujolais nouveau! (Nie wiem czy wiecie, ale to właśnie w listopadzie pierwsze butelki z tym winem trafiają do klientów!). Znajdziecie także znakomity przepis na ciasto absyntowe (polecam Helenie),  cebule w sosie słodko kwaśnym, jako dodatek do mięs, finansjerki z czekoladą i migdałami, przepis na prawdziwą aksamitna czekoladę, dla tych, którzy uwielbiają wszystko, co czekoladą pachnie, oraz gorący sos czekoladowy Nancy Meyers (jednej z najbardziej znanych scenarzystek Hollywood i reżyserki filmu „Lepiej późno niż później” z Diane Keaton i Jackiem Nicholsonem oraz Keanu Reevesem w rolach głównych. Pamiętacie scenę, gdy Diane idzie z Keanu Reevesem „ Le Grand Colbert” na  kurczaka?, Którego podczas filmu kilkakrotnie zachwala, jako najlepszego w Paryżu? Otóż kurczak nawet nie znajdował się w owym czasie w karcie dań, do momentu, dopóki Nancy nie napisała o nim w scenariuszu. Wtedy to właśnie  właściciel bistro parisien zrozumiał swoja szanse i wymyślił recepturę na owego kurczaka (zresztą jak się okazało zupełnie dobrą). Takimi oto śladami będziemy chodzić po Paryżu wraz z Davidem.

Za to ja dzisiaj zaproponuję wam trochę informacji na temat francuskiej umiejętności wytwarzania sera.

„… W Paryżu jest wiele luksusowych, słynnych fromageries, na bardzo dobrym poziomie. Każdy sklep posiada starannie dobraną kolekcję regionalnych serów, na punkcie, których można stracić głowę, nie wspominając już o pieniądzach i drożnych tętnicach…

Podczas pobytu we Francji nie tylko powinno się spróbować tylu serów, ile się tylko da, lecz także nauczyć się właściwego sposobu ich krojenia. Technika nie jest zbyt trudna do wykoncypowania i na ogół zgodna z zasadami logiki: nikt nie wyjada środka bułki ani tez nie ukroi urodzinowego tortu w cienkie plastry tak jak szynkę, prawda?

Oto jak poradzić sobie z deską serów.

Jeśli znajda się na niej twarde okrągłe sery, jak normandzki, camembert lub reblochon, potraktujcie je jak urodzinowy tort (jednak sans bez cukrowych różyczek) i pokrójcie na trójkątne porcje, a nie plasterki. Jeśli krążek jest wyjątkowo niewielki jak w przypadku rocamadour lub crottin de chevre i mieści się w dłoni, wolno go pokroić na plasterki, ponieważ trójkątne porcje byłyby odpowiednie jedynie dla krasnoludków…

Duże prostokątne kawałki serów górskich, takich jak salers, comte czy cantal, można kroić w każdy sposób, który wydaje wam się logiczny. Jednak ogólna zasada jest taka, jeśli widzicie przed sobą spory, leżący na boku kawałek, kroicie od góry do dołu, tworząc prostokątną serową baton, sztabkę z odrobiną skórki na obu końcach. Nie wycinajcie maleńkich kawałeczków ze środka (gdybym nie widział jak robi to mój rodak, coś podobnego nie przyszłoby mi do głowy)…

Ile kawałków należy wziąć? Przyzwoitość nakazuje jednak skosztować do trzech rodzajów sera podczas jednego posiedzenia. Można się skusić o dokładkę, jeśli gospodarz to zaproponuje lub zostawi tace na stole. Druga dokładka raczej nie wchodzi w rachubę. Proszę jednak, byście pod żadnym pozorem nie prosili o zapakowanie serów do domu. Ani o fikuśne wykałaczki…”

Tyle David Lebovitz. A ja? No cóż mogę tylko z całego serca zarekomendować wam te lekturę na coraz dłuższe wieczory, humor na następne dni gwarantowany. Życzę wszystkim świetnej lektury radości i wypróbowania niektórych przepisów polecanych przez autora. U mnie w kolejce czekają żeberka wieprzowe i duszony indyk w beaujolais nouveau ze śliwkami!

O książce Davida Lebovitza „Słodkie życie w Paryżu „ Wydawnictwa Pascal wydanej w Bielsku Białej 2012 napisała

Wasza Jadwiga

 

 

 

 

 

 

 

Content Protected Using Blog Protector By: PcDrome.