Subskrybuj kanał RSS bloga Okiem Jadwigi Subskrybuj kanał RSS z komentarzami do wszystkich wpisów bloga Okiem Jadwigi

Świąteczne życzenia

Autor: Jadwiga. 36 komentarzy.
Boże Narodzenie 2014

Boże Narodzenie 2014

 

W Wigilię Bożego Narodzenia Gwiazda Pokoju drogę wskaże. Zapomnijmy o uprzedzeniach, otwórzmy pudła słodkich marzeń. Niechaj Aniołki z Panem Bogiem, jak Trzej Królowie z dary swymi, staną cicho za Twoim progiem, by spełnić to, co dotąd było snami. Ciepłem otulmy naszych bliskich i uśmiechnijmy się do siebie. Świąt magia niechaj zjedna wszystkich,

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia

życzy Wam

Jadwiga z Rodziną!

Ciasto z owocami persymony

Autor: Jadwiga. 27 komentarzy.

Świąteczne przepisy

owoce persymony, czyli kaki

owoce persymony, czyli kaki

Okres przedświąteczny trwa. Czy wszystkie przepisy znaleźliśmy w naszych zeszytach, czy mamy już plan przygotowań świątecznych? Jeżeli jeszcze nie, polecam przygotowane specjalnie dla was historie świąteczne a także przepisy kulinarne, którymi dzieliłam się z wami przez kolejne lata. Jak się okazało nazbierałam ich całkiem sporo. Pytałam w nich o przepisy na potrawy wigilijne, które same robicie na ten magiczny wieczór. A ja pokazywałam wam nasze zwyczaje wigilijno- noworoczne, podawałam przepis na rybę faszerowaną, pięknie garnirowaną według znakomitych kucharzy  Restauracji  Moonsfera w Warszawie. Podawałam przepisy na tort makowy bez mąki, śliżyki, na kapustę wigilijną i inne pyszności, jakie każda z nas przygotowuje na Święta Bożego Narodzenia. Przepisy wraz z nieskomplikowanymi opisami znajdziecie tutaj : http://www.okiemjadwigi.pl/co-panstwo-jedza-na-wigilie/; http://www.okiemjadwigi.pl/zwyczaje-wigilijne-i-noworoczne/ ; http://www.okiemjadwigi.pl/po-swietach/ ; http://www.okiemjadwigi.pl/swiateczne-przysmaki-czesc-ostatnia-2/;

ciasto z owocami persymony

ciasto z owocami persymony

http://www.okiemjadwigi.pl/ciag-dalszy-swiatecznych-przysmakow/; http://www.okiemjadwigi.pl/swiateczne-przysmaki/ ; http://www.okiemjadwigi.pl/mikolaj-za-pasem%e2%80%a6/; http://www.okiemjadwigi.pl/zupa-lososiowa/

Dla przypomnienia podałam linki. Każdy znajdzie coś dla siebie. Zapraszam do lektury a może jakiś przepis przypadnie wam do gustu. Tymczasem dzisiaj zapraszam wszystkich do przygotowania bardzo prostego ciasta z owoców persymony. Prawda, że brzmi i ładnie i tajemniczo. Persymona?  To po prostu owoce kaki, które leżą sobie na półkach w wielu marketach lub na bazarach, kusząc pięknym kolorem pomarańczowym i ładną skórką. Kolor zachęca do skosztowania a smak jest pyszny, świeży, soczysty a co najważniejsze łatwo się obierają. Przepis na ten rodzaj „chleba korzennego” znalazłam na „ Akacjowym Blogu”. Wydaje mi się bardzo nieskomplikowany, dlatego zachęcam do wykorzystania go w naszych przygotowaniach świątecznych.  Podaję link  poradnika zdrowie, z którego to

kaki przygotowane do zmiksowania

kaki przygotowane do zmiksowania

artykułu wynika, że owoce persymony popularne kaki są bardzo zdrowe:  http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/owoc-kaki-czyli-persymona-zabija-komorki-rakowe_38540.html

Chleb, ciasto z  persymony

Składniki

260 g maki (może być zwykła T 650, ja daję mąkę gryczana lub jaglana, lub pół na pół, można dodać tez trochę kokosowej), 1 łyż sody oczyszczanej, 120 g drobnego cukru trzcinowego, szczypta soli, ½ łyż gałki muszkatołowej, 60 g roztopionego masła, 150 g suszonych moreli, 100 orzechów włoskich, 20 sztuk rodzynek najlepiej wielkich, 2 roztrzepane jajka, duży chlust whisky lub koniaku, co kto woli, może też być likier Amaretto, 400 g puree z owoców persymony (kaki)

Wykonanie

ciasto z owocami kaki przygotowane do wstawienia do piekarnika

ciasto z owocami kaki przygotowane do wstawienia do piekarnika

Masło rozpuszczamy w rondelku, studzimy, morele pięknie kroimy na małe kawałeczki, orzechy siekamy lub mielimy grubo w młynku, oprószamy mąką, owoce persymony obieramy i miksujemy na puszysta masę. Mąkę, sodę, cukier, gałkę muszkatołową, mieszamy dodajemy jajka i masło, alkohol i owoce, mieszamy dodajemy bakalie. Wylewamy do foremki keksowej wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawiamy do piekarnika na 75 minut w temperaturze 180 C z termo obiegiem. Jak widać przepis nie jest skomplikowany a nazwa owoców piękna.

Smacznego!

Warto zapamiętać, po 45 minutach pieczenia przykryłam ciasto papierem do pieczenia i przez kolejne 30 minut w ten sposób piekłam, zmniejszyłam też o jakieś 5 stopni temperaturę piekarnika

 

 

 

 

 

Elwira Seroczyńska cz. II

Autor: Jadwiga. 22 komentarze.
Spotkanie w MSiT od lewej Kazimierz Kowalczyk prezes PZŁS, Helena Pilejczyk, Dariusz Seroczyński i Tomasz Jagodziński

Spotkanie w MSiT od lewej Kazimierz Kowalczyk prezes PZŁS, Helena Pilejczyk, Dariusz Seroczyński i Tomasz Jagodziński

Na spotkaniu był obecny syn Elwiry Seroczyńskiej Dariusz, który jest absolwentem Politechniki Warszawskie,j Wydziału Inżynierii Lądowej.

„… Nasze życie rodzinne przeplatało się na zgrupowaniach raz była to Spała i Ośrodek Przygotowań Olimpijskich, a następnym razem było to Zakopane. Lubiłem jeździć z mamą. Chodziłem na wszystkie treningi. Kiedyś zbudowali mi latawca, i mieli mnie na kilka dni z głowy,  gdyż leżałem na trawie puszczając go,  a oni mogli trenować.

To właśnie w Zakopanem mama nauczyła mnie jeździć na nartach. Pamiętam, że będąc na zgrupowaniu kadry narodowej,  spała w hotelu  COS Zakopane lub w hotelu na Bystrem, a ja byłem odprowadzany na noc do sióstr zakonnych, gdyż regulamin, nie  pozwalał sportowcom na przebywanie z rodziną a tym bardziej dziećmi. Ale wszystkie dni  spędzałem z mamą.

Pamiętam również, że po zakończeniu kariery sportowej po Igrzyskach Olimpijskich w Insbrucku 1964 r. mam została trenerem. Pracowała bardzo ciężko, przygotowywała plany i analizy, ale pamiętam również jej ludzkie oblicze gdyż matkowała swoim zawodniczkom, troszczyła się aby były

trener kadry narodowej w łyżwiarstwie szybkim Elwira Seroczyńska wraz z zawodniczkami

trener kadry narodowej w łyżwiarstwie szybkim Elwira Seroczyńska wraz z zawodniczkami

ciepło ubrane. W jej zespole panowała rodzinna atmosfera. Przypominam sobie również czas gdy już dorosłem do roli „asystenta” mamy, gdy na jednych zawodach gdzie startowała Roma Troicka musiałem stać  po przeciwnej stronie wirażu i miałem poważne zadanie krzyczeć: prawa, prawa! Nie wiem na ile ten mój krzyk pomógł Romie, ale ja byłem dumny z pięknie wykonanego zadania.

Mama była ciekawa świata. Jako zawodniczka często wyjeżdżała, później jeździła z ekipą jako trener, aby po zakończeniu kariery zawodowej przyjeżdżać do mnie do Londynu, gdzie mieszkam.  Zawody w Wimbledonie były jej ulubionymi. W tym czasie zawsze była w Londynie. Przez dwa tygodnie oglądała codziennie telewizję, aby wieczorami gdy wracałem z pracy analizować mecze, przygotowanie zawodników do startów i popełniane błędy.

Dzięki mamie poznałem Anglię, ponieważ jeździliśmy, zwiedzaliśmy, spędzaliśmy czas na wielogodzinnych rozmowach.

Byliśmy też w Wilnie, w naszym majątku, który okazał się małą chałupką. Poszliśmy nad rzeczkę i nagle mama weszła do wody tak jak stała i zaczęła chlapać się radośnie, wtedy popatrzyłem na nią  jak na małą dziewczynkę, która przypomniała sobie tamten dziecięcy czas, a przecież była dorosłą kobietą.  Miejscowi  pamiętali rodzinę Potapowiczów i ich córeczkę, która biegała po wsi. To był wspaniały  powrót do korzeni.

od prawej Z.Hajduga, A.Szalewicz, I.Szewińska członek MKOL

od prawej Z.Hajduga, A.Szalewicz, I.Szewińska członek MKOL

Mama kochała spotkania z dzieciakami, lubiła śmiech i zabawę. Lubiła  spotkania z przyjaciółmi. Kiedyś pamiętam wystraszyłem się bardzo, ponieważ umówiliśmy się na telefon. Dzwoniłem z Londynu  do domu ( ul. Zwycięzców  ) a tu nikt nie odbiera. Po dwóch dniach poprosiłem kolegę aby poszedł do domu, pożyczył klucze od sąsiadki  i zobaczył co i jak. Mamy nie było. Pojechała na działkę do swoich znajomych, zapomniała o umówionym telefonie i wróciła po trzech dniach”.

O swoich kontaktach i przyjaźni z Elwirą opowiadała również Irena Szewińska. Panie najczęściej spotykały się w Zakopanem, które bardzo lubiły. Irena chodziła na krótsze wycieczki dwu, czy trzygodzinne, natomiast Elwira wychodziła z synem rano a wracała na obiado-kolację. Spotykały się również na Piknikach Olimpijskich a także współpracowały w Towarzystwie Olimpijczyków Polskich.

Mijały lata. Spotykałam się z Elwirą w Polskim Komitecie Olimpijskim, na różnych imprezach sportowych a także dorocznych spotkaniach Rodziny Olimpijskiej.  Jakoś tak w 1985 r wpadłyśmy na siebie na ulicy, zupełnie przypadkowo.  Elwira była zdenerwowana i smutna. Powiedziała mi, że straciła pracę.

-Jak to możliwe, Elwirko, Ty?!

Trofea Elwiry Seroczyńskiej przekazane przez Jej syna dla Muzeum

Trofea Elwiry Seroczyńskiej przekazane przez Jej syna dla Muzeum

Wtedy w ciągu sekundy pomyślałam a właściwie powiedziałam na głos, Ty nie straciłaś pracy Ty ją znalazłaś. Wtedy oczy jej rozbłysły, zrobiły się duże jak spodki. Jak to! – No tak, odpowiedziałam, od jutra będziesz pracowała w Polskim Związku Badmintona jako szef wyszkolenia.

-Ja? Odpowiedziała zadziwiona, przecież ja się nie znam na badmintonie. Tym razem ja się szczerze zaśmiałam. Elwira, Ty trener klasy mistrzowskiej, Ty znakomita zawodniczka, analityczny umysł, Ty nie znasz się na badmintonie, to prawda, ale znasz się na teorii sportu, na teorii treningu sportowego, a ja już dłużej nie mogę pracować jako sekretarz generalny i kierownik wyszkolenia.

Zapraszam  do nas na Stadion X lecia, do naszego biura, umówię ciebie z Prezesem Polskiego Związku Badmintona bądź o godzinie 14.00. Oczywiście Elwira dostała angaż, i przez kolejne siedem lat aż do przejścia na emeryturę pracowała jako szef szkolenia Polskiego Związku Badmintona, zmieniając  jego oblicze, prowadząc szkolenia instruktorskie i trenerskie, a także zgrupowania kadry narodowej. Pamiętam Jej spotkania z trenerami badmintona, długie dyskusje, tworzenie planów szkoleniowych, kalendarzy imprez dla młodzików, juniorów, młodzieżowców i seniorów, dla reprezentacji Polski. Pamiętam ten czas bardzo dokładnie. Przez wiele lat na podstawie wypracowanych planów szkoleniowych polscy zawodnicy byli przygotowywani do Mistrzostw

Elwira Seroczyńska podczas treningu

Elwira Seroczyńska podczas treningu

Europy i Świata. Wiedziałam, że nasz ukochany badminton jest w dobrych rękach. W końcu w rękach srebrnej medalistki Igrzysk Olimpijskich. A to nie było byle co! Srebrne nogi, złote serce!

Dla osób postronnych, którzy nie znali historii naszej  znajomości dziwnym było, że wielka mistrzyni, srebrna medalistka olimpijska w łyżwiarstwie szybkim pracuje w badmintonie. Ja zawsze na takie dictum odpowiadałam, to jest pierwszy medal olimpijski badmintona, tylko dla utrudnienia został zdobyty na długich łyżwach.

Trudno uwierzyć, że już dziesięć lat nie ma Ciebie z nami, ale głęboko wierzę, że z góry obserwujesz swoją dyscyplinę łyżwiarstwo szybkie, uradowałaś się ze zdobytych medali w Soczi 2014, i teraz w Berlinie na Mistrzostwach Świata a i o badmintonie też myślisz i widzisz co się w nim dzieje, choć  nie zawsze jesteś  zadowolona z rozwoju sytuacji w tej dyscyplinie. Wtedy pewnie myślisz, jak to możliwe aby na kluczowych stanowiskach szkoleniowych nie pracowali specjaliści? Też nie mogę odpowiedzieć Ci na te i inne pytania. Jednak pracę z Tobą, lata wspólnie przeżyte zachowam głęboko w sercu ( choć pod naporem wydarzeń nie jest ono już tak silne, jak kiedyś).

Elwira na Balu Mistrzów Sportu

Elwira na Balu Mistrzów Sportu

Elwirko, dziękuję Ci za te piękne lata, studenckie, trenerskie i wspaniały czas pracy jaki spędziłyśmy w Polskim Związku Badmintona.

Pamiętamy o Tobie, jesteś w naszych sercach!

Jadwiga

zdjęcia archiwalne Jan Rozmarynowski , pozostałe autorki

Ten artykuł znalazłam w sieci, oto link

http://sportkrakowski.pl/niezwykla-lekkosc-nog/

 

 

 

 

 

 

Content Protected Using Blog Protector By: PcDrome.