Subskrybuj kanał RSS bloga Okiem Jadwigi Subskrybuj kanał RSS z komentarzami do wszystkich wpisów bloga Okiem Jadwigi

Archiwum kategorii ‘Informacje’

Dzisiaj ustalę menu, ale potrzebna mi jest konsultacja z moimi kobietami:IMG_1059 Agnieszką, Anią, Jolą i Ewą. Wspólnie uzgodnimy to, co chciałybyśmy znaleźć na stole podczas Wigilii oraz w czasie świąt i w Dniu Św. Szczepana przypadającym w drugi dzień świąt.

Drugi dzień świąt to tradycja wspólnego biesiadowanie całej Rodziny! Z okazji imienin mojego taty – dziadka – pradziadka Szczepana. Wspólnie spędzamy ten dzień – jaka radość, wszyscy, ponad dwadzieścia osób – Prababcia i Pradziadek Szczepan, ja i dziadek Andrzej oraz nasze dzieci Aga, Ania, Kaja, Ewa – solenizantka, dwa  Michały, Tomek…, dwie ciocie Jole i wnuki Tania, Maciek, Julia i Gabrysia. Zamieszanie, gwar i śmiech, opowieści rodzinne i wspomnienia gwarantowane. (Jak ja to kocham!)

Wigilia nieodmiennie organizowana jest u nas w domu, natomiast drugi dzień u Agi. Ustaliłyśmy, że w tym tygodniu wszystkie dziewczyny razem (Aga, Ania, Ewa, Tania i ja) będą lepiły pierogi z kapustą i grzybami oraz uszka do czerwonego barszczu. Dziewczyny w tygodniu są zajęte – pracują, uczą się – Tania jest studentką, a pozostali chodzą do szkół – stąd pomysł  na małe prace ręczne w weekend. Pójdzie szybko, a i ja nie będę skonana.

Wiem, że nadzionka do pierożków i uszek są znane i bardzo popularne wśród polskich pań domu, więc nie podaję przepisu. Podzielę się zatem przepisem na pyszną postną adwentową kapustę, której smak zachwycił mnie podczas ostatniego pobytu we wsi Siepietnica w Gminie Święcany – małej wiosce na Podkarpaciu.

Podaję przepis na 6-8 osób:
Główka  świeżej kapusty cukrowej
4-6 całych marchewek
4 całe cebule
Kostka masła (200 g)

Marchewki i cebule (po obraniu i umyciu) przepuszczam przez malakser (tarka gruboziarnista). Na rozpuszczone w garnku masło wykładam marchewkę z cebulą i duszę 5 min pod przykrywką, dodaję kapustę poszatkowaną w malakserze i obgotowaną przez 5 minut w oddzielnym garnku – odcedzoną na sitku. Do tego ziarenka smaku (szczyptę lub według uznania), sól i pieprz i duszę pod przykryciem przez 30 minut od czasu do czasu mieszając. Można podać jako jarzynkę, ale też wybornie smakuje z ziemniakami puree, które to danie uwielbiają moje dzieci i wnuki. Podaję w okresie Adwentu, a ulepszoną wersję z grzybkami, kilkoma suszonymi śliwkami oraz suszonymi jabłkami, jako jedno z dań wigilijnych.

Życzę smacznego i do miłego usłyszenia.

Wasza Jadwiga

Gabrysia

MIKOłaj 06.12.2009 006Dzisiaj w szkole zorganizowano wielką sprzedaż rzeczy wykonanych przez uczniów, w celu pozyskania dodatkowych funduszy dla Domu Pomocy dla Dzieci, a  na zakończenie odbędzie się aukcja obrazków i obrazów namalowanych przez młodzież. Sprawa jest poważna, ponieważ dotyczy zbiórki pieniędzy przez uczniów dla jednego z domów dziecka. Gabrysia namalowała obraz konia, a ja mam go wylicytować! Dziewczyny bardzo lubią konie i raz,  czasami dwa razy w tygodniu jeździmy do stadniny, aby mogły się nimi zajmować. Pani Agnieszka – instruktorka w stadninie – wymyśla różne sposoby, aby dzieciaki przykładały się do pracy. A to mamy konkurs pod tytułem „czyj koń będzie w tym miesiącu najbardziej zadbany”, czy też „kto najlepiej galopuje lub jeździ stępa”. Zwykle zajęcia odbywają się w piątki, stąd cały tydzień mobilizacji w szkole. Do jazdy uprawniają same czwórki i piątki (oceny szkolne), czasami jest wyjątek, ale wtedy najwyższy areopag, czyli mama, musi wyrazić zgodę (gdy trafi się nam trójka z niespodziewanej kartkówki lub klasówki). Ale zostawmy ten temat. Lepiej mówić o sukcesach, które są wejściówką do stajni.

Ciekawi mnie ten koń, którego namalowała: Frazesa chyba nie, bo przeszedł  na zasłużoną emeryturę (prawie jak ja) i wyjechał  na Mazury – choć był wspaniały, ale jak na konia wiekowy – chyba ze 30 lat – ze swoimi przeżyciami i trudnym doświadczeniem życiowym.

Może Fama albo Pogodna? A może Gerwazy? Zobaczymy. Wychodzę z domu z twardym postanowieniem licytacji, niech wie, że babcia docenia jej artystyczne starania.

Upiekłam dziś sernik, który od wielu lat jest bardzo lubiany w naszej rodzinie, i przez tych starszych, i tych młodszych. Podaję przepis:

1 kg sera mielonego w kubełku (dowolny – może być najtańszy)
14 jajek
200 g cukru pudru lub zwykłego cukru
Torebka cukru waniliowego
Paczka skórki pomarańczowej
Rodzynki
100 g masła
Budyń śmietankowy lub inny wg upodobań

Wykonanie:

Żółtka oddzielam od białek, ubijam z cukrem, dodaję cukier waniliowy, skórkę, ser, rodzynki obtaczam w budyniu i dodaję do masy, na końcu masło (wyjęte wcześniej z lodówki, aby było miękkie) i wszystko miksuję. Dodaję ubitą pianę z białek, wylewam na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Do piekarnika ciasto wędruje na 60 min w temperaturze 200 stopni (pierwsze 10 min), a następnie na 180 stopni. Wyrośnięte i ładnie wypieczone – kolor jasnobrązowy, pozostawiam do ostygnięcia. Każdy sernik musi opaść – i ten też. Wykładam na deskę i sernik wstawiam do lodówki.

Przygotowanie sernika trwa 10 min. Pieczenie 60-70 min. W zależności od piekarnika oraz od tego, czy ma funkcję termoobiegu. Sernik jest łatwy w przygotowaniu i udaje się wszystkim (nawet moim mężczyznom)!

Życzę smacznego!
Wasza J

Londyn 2005Dziewczyny namówiły mnie do pisania. Wielokrotnie stwierdzały, że rozmowy ze mną na różne tematy zawsze kończyły się jakąś dygresją, która płynnie przeistaczała się w małe opowiadanie – wspomnienie.
– Czemu o tym nie napiszesz? spytała Agusia 8 lat temu, popijając wino u nas na tarasie.
– Nie wiem czy ktoś będzie chciał o tym czytać – odpowiedziałam.

Kilka dni temu dziewczyny zaprosiły mnie na Saską Kępę. Rozmowa dotyczyła spraw zawodowych, kilku nowych projektów, dyskusja i w końcu, tak jakoś samo z siebie, jak zwykle zaczęłam: „ Bo wiecie, to właśnie przypomina mi  podobną sytuację w jakiej znaleźliśmy się…”. Po godzinie Monia zapytała: „A tak w ogóle, to o której odbierasz wnuczkę ze szkoły?”.
– Jak zwykle w środę o 14.45 – odpowiedziałam.
– Tak? To chyba musisz już wyjść
– Nie.., chyba jeszcze nie.
– Nie chcę cię martwić ale jest godzina 14.30!
– Czy nie lepiej o tym pisać, skoro tak lubisz opowiadać ? –  stwierdziła Monia.
Stąd ten pomysł, aby pisać. Wybrałam blog i w ten sposób będę mogła z wami rozmawiać.

Od czterech lat jestem prawdziwą emerytką. Przepracowałam 43 lata, zanim na dobre pożegnałam się z moją ukochaną pracą. To prawda. Jestem szczęśliwą żoną, mamą, teściową i babcią czwórki wnucząt: Tanii, Maćka, Julii i Gabrysi. Mieszkamy w wielopokoleniowym domu na obrzeżach miasta razem z moimi rodzicami, Prababcią Kazią i Pradziadkiem Szczepanem. Jestem osobą aktywną, zajmuję się wieloma sprawami a ponadto mam hobby: mój ogród, gotowanie, organizowanie spotkań rodzinnych zwanych popularnie w żargonie rodzinnym „spontanami”, czytanie książek – szczególnie biografii, no i, a może przede wszystkim, sport z wyjątkiem boksu i piłki nożnej, która dla mnie jest pewnego rodzaju show-businessem.

Rodzina mojego męża pochodzi z obecnych terenów Litwy, natomiast moja rodzina jest mieszaniną warszawsko-kielecką, stąd nasze święta, szczególnie Bożego Narodzenia, mają bardzo urozmaicone menu. Postaram się również pisać o teraźniejszych i przeszłych zwyczajach, jakie panują u nas w domu, w domach naszych dzieci, a także przy naszym stole podczas świąt i spotkań rodzinnych.

Serdeczności
Jadwiga Ślawska-Szalewicz

Content Protected Using Blog Protector By: PcDrome.