W 1967 ukończył studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego. Przez krótki czas był sprawozdawcą sportowym w Polskim Radiu. W czasie studiów rozpoczął działalność w Związku Młodzieży Socjalistycznej, na początku jako szef koła ZMS na Wydziale Prawa UW, szef organizacji dzielnicowej na warszawskim Żoliborzu, a następnie kierownik wydziału propagandy i prasy Zarządu Głównego.
W 1972 został wiceprezesem Polskiego Związku Lekkiej Atletyki ds. młodzieżowo-wychowawczych. Rok później jako najmłodszy na świecie szef narodowego związku sportowego został wybrany prezesem PZLA. Tę funkcję pełnił do 1976 oraz w latach 1978–1980. Członek Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. W drugiej połowie lat 70. pełnił funkcję kierownika wydziału propagandy i kultury Komitetu Wojewódzkiego PZPR, nadzorował m.in. stołeczną prasę i telewizję. W latach 1973–1976 sprawował mandat radnego Rady Narodowej miasta stołecznego Warszawy.
Od 1981 pracownik Ministerstwa Spraw Zagranicznych: I sekretarz ambasady w Moskwie (1981–1984), pracownik Departamentu Azji, Afryki i Australii w MSZ (1984–1986), radca ambasady w Rabacie (Maroko, 1986–1991). Po 1991 związał się z Zygmuntem Solorzem i zajął się działalnością biznesową w jego spółkach. W latach 1991–1992 dyrektor biura handlowego spółki Solpol. W 1992 zaangażował się w tworzenie stacji telewizyjnej Polsat, członek Zarządu Polskiej Telewizji Satelitarnej Polsat S. A. (1992–1998), członek Rady Nadzorczej Telewizji Polsat S. A. (od 1998). Pełnił również funkcję prezesa Zarządu Elektrimu.
Zapalony działacz i pasjonat
W 2005 r. wystartował w wyborach na prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego i pokonał obu kontrkandydatów – ówczesnego szefa Stanisława Stefana Paszczyka oraz Adama Giersza.
W 2009 roku powierzono mu pełnienie tej funkcji na kolejną czteroletnią kadencję. 17 kwietnia, w roku zdobycia przez polskich sportowców rekordowej liczby sześciu medali na zimowych igrzyskach olimpijskich w Vancouver, miał złożyć sprawozdanie na dorocznym zjeździe Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Nie zdążył. Prezes PKOl miał w czasie rocznicowych uroczystości złożyć wieniec od Polskiej Rodziny Olimpijskiej na grobach naszych olimpijczyków zabitych w katyńskim lesie.Pogrzeb Piotra Nurowskiego w poniedziałek
Uroczystości pogrzebowe po tragicznej śmierci Prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego – Ś.P. PIOTRA NUROWSKIEGO odbędą się w poniedziałek, 19 kwietnia 2010 r. w Warszawie.
godz. 11:00 – Msza święta koncelebrowana przez Bp. Mariana Florczyka – Katedra św. Michała i Floriana (ul. Floriańska 3 na Pradze)
godz. 12:30 – przejazd na Cmentarz Komunalny (d. Wojskowy) na Powązkach
godz. 14:00 – sformułowanie konduktu pogrzebowego, pożegnanie Zmarłego przy grobie w Alei Zasłużonych
W Centrum Olimpijskim odbyło się spotkanie Rodziny Olimpijskiej (cyt. za portalem PKOL.pl):
Idea spotkania zrodziła się nagle i spontanicznie wśród grona Przyjaciół i najbliższych współpracowników Prezesa Piotra Nurowskiego. Do Centrum przybyli członkowie Zarządu PKOl: Irena Szewińska – członek MKOl i wiceprezes PKOl, Andrzej Kraśnicki – wiceprezes PKOl, Zbigniew Waśkiewicz – wiceprezes PKOl, Adam Krzesiński – sekretarz generalny PKOl, a także były Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego w latach 1991 – 1997 Andrzej Szalewicz. Było wielu polskich olimpijczyków, między innymi: Otylia Jędrzejczak, Dorota Idzi, Anna Jesień, Zygmunt Smalcerz, Ryszard Szurkowski, Paweł Nastula, Paweł Korzeniowski, Paweł i Grzegorz Skrzeczowie, Antoni Zajkowski. Przybyli trenerzy, przedstawiciele polskich związków sportowych, rodzice Kamili Skolimowskiej, przedstawiciele telewizji
POLSAT i firmy Elektrim, pracownicy PKOl.
– Nie wierzę, że Piotra nie ma wśród nas, nie wierzę… – powiedział Andrzej Kraśnicki, wiceprezes PKOl. Był wielką osobowością polskiego sportu i ruchu olimpijskiego. Pokochał sport i poświęcił mu swe życie. Wspaniały działacz i organizator. Będzie nam Go bardzo brakować.Tyle mieliśmy planów po igrzyskach w Vancouver. Będziemy je musieli zrealizować już sami. Bez Piotra Nurowskiego, który dał tak wiele polskiemu sportowi. Żegnamy Cię Prezesie – powiedział Tomasz Półgrabski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki.
Przybyli wpisywali się do Księgi Kondolencyjnej, składali kwiaty, zapalali znicze.
Tragedia osobista Rodziny Piotra, tragedia nasza, wspólna tragedia ludzi sportu.
Cześć Jego Pamięci!


Rekordową kwotę 380 mln zł przekazali w 2009 roku Polacy na organizacje pożytku publicznego (OPP) w ramach 1 proc. podatku. Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że z rozliczenia PIT za 2008 r. na konta organizacji charytatywnych trafiło o blisko 82 mln zł więcej niż w ubiegłym roku to znaczy 2007. Najwięcej pieniędzy przekazali mieszkańcy woj. mazowieckiego i śląskiego – blisko 143 mln zł. „Niewykluczone, że wpływ na tegoroczny wynik miała możliwość przekazania jednego procenta również z korekty zeznania. W tym roku także po raz pierwszy organizacje otrzymują zbiorowe listy darczyńców, a nie – jak dotychczas – cząstkowe z każdego urzędu skarbowego” – poinformował cytowany w komunikacie minister finansów Jacek Rostowski. Najwięcej, bo ponad 365 mln zł przekazali podatnicy, których dochody opodatkowane były skalą podatkową i prowadzący działalność gospodarczą podlegającą 19-proc. podatkowi. Średnia kwota przekazanych pieniędzy na organizacje w tej grupie osób wynosiła 51 zł. 8,9 mln zł pochodziło od podatników uzyskujących dochody np. z giełdy (53 tys. 483 osoby). Średnio wsparli oni organizacje kwotą 167 zł. Ponad 6 mln zł pochodziło od podatników rozliczających się podatkiem ryczałtowym od przychodów ewidencjonowanych (112 tys. 68 osób). Przeciętna kwota wsparcia wyniosła w tym przypadku 54 zł. Najwięcej przekazali podatnicy z województwa mazowieckiego (ponad 95 mln zł), śląskiego (ok. 49 mln zł), wielkopolskiego i małopolskiego (po ok. 32 mln zł). Najmniej pieniędzy organizacje charytatywne dostały od podatników z województw świętokrzyskiego i lubuskiego (po ok. 7,2 mln zł). Zdaniem Ministerstwa Finansów, przełom w korzystaniu z możliwości przekazania 1 proc. podatku nastąpił w ubiegłym roku, kiedy podatnicy rozliczali PIT za 2007 r. Od tamtej pory środki na rzecz organizacji pożytku publicznego przekazują naczelnicy urzędów skarbowych zgodnie z wnioskami podatników. Wcześniej podatnicy musieli sami przelewać pieniądze na konta organizacji, po czym o kwoty te zmniejszali należny podatek. W pierwszym roku wpłat dokonało 80 tys. osób, przekazując na rzecz organizacji charytatywnych 10,4 mln zł. W ubiegłym roku pieniądze na organizację pożytku publicznego przekazało ponad 5,1 mln osób, a suma wsparcia wyniosła ponad 298 mln zł. W tym roku liczba osób przekazujących 1 proc. podatku wzrosła o ponad 140 proc., a przekazana przez nich kwota – o prawie 130 proc. w stosunku do ubiegłorocznych danych.
Pięć z Wysp Normandzkich to wyspy zamieszkałe: Jersey jest największa, potem Guernsey, Alderney, Sark i Herm, oprócz tego jest dużo wysp mniejszych, niezamieszkałych, jak również niebezpiecznych skał, na których rozbiły się setki statków. Wyspy są rajem dla nurkujących oraz archeologów, bo co i rusz jakiś zatopiony statek jest odkrywany. Niebezpieczeństwo żeglowania w tych wodach polega na tym, że dwa razy dziennie przypływ i odpływ może sięgać aż do 12 metrów, tak więc zjawiasz się w porcie o godzinie 11 rano, wszystkie łodzie osadzone są na piasku, a przed sobą masz krajobraz księżycowy z mnóstwem skał i skałek, wracasz za 6 godzin, a łódeczki unoszą się na lazurowej zatoce i ani śladu skał! Wyspy są zaledwie parę mil od wybrzeża Francji, ale były i są angielskie od 1066 roku, niemniej jednak atmosferą przypominają Francję, nazwy ulic są francuskie, a język bardziej zbliżony do francuskiego niż angielskiego (chociaż język ten jest prawie zapominany, a w praktyce stosuje się tylko angielski). Plaże, plaże i plaże, zbliżone do Bałtyckich w okolicach Kołobrzegu, o piasku tak białym i miałkim, że bardziej przypominają Karaiby, niż okolice Anglii. Do tego przecudne małe zatoczki z małymi rybackimi łódkami bujającymi się na falach i tu i ówdzie jakieś urocze ruiny zamku. Dodatkowo usiane są wieżami obronnymi z XVII wieku oraz niemieckimi bunkrami, gdyż to był jedyny kawałek Anglii, który zajął Hitler. Jedna z wysepek, Sark, zaledwie od paru lat przestała być ostatnim na świecie feudalnym państwem. Sarkańczycy wcale się nie spieszyli do zrzucenia „jarzma” i do tej pory niewiele się zmieniło pod względem
politycznym. A teraz o największej wyspie, Jersey. Ma odrębną kulturę, prawa i niezrozumiały język. Sześć tysięcy lat temu wyspa została odcięta od kontynentu. Wiele archeologicznych miejsc, kamiennych pomników i grobowców wskazuje, ze wyspa była zamieszkana już w okresie neolitycznym. Najsłynniejszym grobowcem jest Le Hougue Bie. Chrześcijaństwo zostało zaszczepione na wyspie w VI wieku. W 1204 roku związała swe losy z książętami normandzkimi, późniejszymi królami Anglii, i do dziś pozostaje lojalna wobec korony brytyjskiej. Jako że wyspy były podległe pierwotnie książętom normandzkim, do tej pory toasty za królową angielską brzmią „Za Królową, naszego Księcia”. Wiem, wiem, jak to możliwe, że królowa i książę (nie księżniczka) – to jest właśnie jeden z wielu uroczych paradoksów tego miejsca! W przeszłości wypy wielokrotnie atakowane przez Francuzów. Co prawda oficjalnym ostatnim atakiem był ten z roku 1781, ale dopiero w XX wieku dysputy terytorialne zostały ostatecznie rozstrzygnięte przez Sąd Międzynarodowy (na korzyść Anglii, pragnę nadmienić). Nie powstrzymało to jednak wielu oszołomów od najazdów na mniejsze wyspy, zatknięciem flagi, odśpiewaniem hymnu…. i pokojowym odpłynięciu. Flaga francuska
oczywiście w szybkim tempie jest zdejmowana przez następnych brytyjskich żeglaży i tak zabawa trwa nadal….. Wyspy są najbardziej słonecznym regionem Wielkiej Brytanii, stąd dużo entuzjastów pływania, windusrfingu, żeglowania i w ogóle wszystkiego co z wodą związane. W każdej zatoczce, w uroczych restauracyjkach można zajadać się świeżymi owocami morza. Status raju podatkowego przyniósł wyspie bogactwo; do tej pory, oprócz rolnictwa (najlepsze w całej europie ziemniaki, pomidory i mleko), mieszkańcy zajmowali się wykonywaniem słynnych „dżersejów” i rybołóstwem. Teraz
pieniądze z dziedziny finansowej ulepszyły bazę turystyczną, ale nie zmieniły charakteru wyspy. Ekskluzywność wyspy połączona z dobrym klimatem, wspaniałymi plażami i bliskością Londynu sprawia, że turyści powracają systematycznie na dłuższe i krótsze wypady, na zwykłe wygrzanie na słońcu, na windsurfing, wspinaczki po skałach, zwiedzanie megalitycznych zabytków czy też po prostu długie spacery po wspaniałym wybrzeżu.