Subskrybuj kanał RSS bloga Okiem Jadwigi Subskrybuj kanał RSS z komentarzami do wszystkich wpisów bloga Okiem Jadwigi

Archiwum kategorii ‘badminton’

3.06.peonie- chiński kwiat szczęściaZanim podzielę się wspomnieniami dotyczącymi naszego pierwszego wyjazdu reprezentacji Polski w badmintonnie do Chin ( a właściwie Chińskiej Republiki Ludowej) w roku 1986 chcę pokazać obraz – jeden ze skarbów narodowych, który znajduje się w Szanghaju.  Przed muzeum, w którym obraz jest on przechowywany tworzą się wielogodzinne kolejki. 

Prezentowany obraz o tytule:” Along the river during the Ching-ming Festival”,  prawdopodobnie namalowany został w okresie 1085 – 1145, w czasie panowania dynastii Song, przemalowano go w czasie panowania dynastii Qing. 

Obraz ma 5 metrów 28 cm długości i wysokość 24, 8 cm. Zgodnie ze zwyczajem chińskim obraz ogląda się od prawej do lewej strony.

Jeżeli kursor znajdzie się w środku obrazu, obraz nie przesuwa się.  Przesuwanie kursora ku bocznym krawędziom powoduje przesuwanie obrazu, tym szybciej, im dalej od środka znajduje się kursor. W trakcie przesuwania obrazu napotykamy ramki. Kliknięcie wewnątrz ramki zainicjuje wyświetlenie krótkiej animacji. Gdy animacja się skończy, należy zamknąć okno krzyżykiem w prawym górnym rogu i dalej możemy oglądać obraz. 

Aby zobaczyć to cudo należy nacisnąć klawisz Ctrl i kliknąć na poniższy link. Miej cierpliwość , poczekaj na załadowanie  obrazu, po czym obejrzymy bajeczny świat i cofniemy się wiele wieków wstecz.

http://www.npm.gov.tw/exh96/orientation/flash_4/index.html 

Obraz zachwycił mnie nie po raz pierwszy i bardzo się cieszę, że mogę podzielić się z państwem możliwością obejrzenia tego wspaniałego dzieła.

Miłego oglądania! 

Wasza Jadwiga

Islandia

Islandię, a dokładnie Reykjavik odwiedziłam dwukrotnie. W październiku 2006 roku brałam tam udział w kongresie, a w roku 2007 w marcu byłam gościem Islandzkiego Związku Badmintona, który organizował Międzynarodowe Mistrzostwa Islandii w badmintonie.

IslandiaIslandia to państwo położone w Europie Północnej, na wyspie Islandia i kilku mniejszych wyspach, m.in. na archipelagu Vestmannaeyjr w północnej części Oceanu Atlantyckiego. Nie należy do Unii Europejskiej. Islandia jest jednym z krajów nordyckich. Podzielona jest na 23 regiony administracyjne oraz 14 niezależnych miast, posiada 104 gminy, które zajmują się oświatą, transportem i zagospodarowaniem przestrzeni.

Pod względem geologicznym Islandia jest najmłodszym obszarem kontynentu europejskiego, jest też jednym z najbardziej aktywnych wulkanicznie krajów na świecie. Na jej terenie jest ponad 200 wulkanów, m.in. Hekla, Katla, Askja, Grimsvötn, Hvannadalshnúkur, z których przynajmniej 30 wybuchało od czasów zasiedlenia wyspy. Wybuch wulkanu na Islandii zdarza się średnio co 5 lat. Jest kilka typów aktywności wulkanicznej i prawie każdy z nich występował lub występuje na Islandii. Najbardziej popularne są erupcje szczelinowe. Przykładem takiego typu wulkanu jest Lakagígar, który wybuchł w 1783 r. pokrywając lawą największy obszar, jaki kiedykolwiek wulkan pokrył na ziemi. Na długości 30 km rozsiane są jeden przy drugim kratery. Jest ich ok. 100. Najbardziej znanym islandzkim wulkanem jest Hekla. Jego pierwszą zanotowaną erupcją był wybuch w 1104 r. Od tego czasu „budziła się” 20 razy. Od 1970 r. wybucha regularnie, co 10 lat. Ostatnia erupcja miała miejsce w roku 2000. IslandiaZdarza się, że wybucha wulkan pod lodowcem, tak jak zdarzyło się to w kwietniu 2010 z wulkanem Eyjafjallajokull, który to wybuch, a jednocześnie erupcja pyłów, zatrzymał w Europie i nie tylko prawie 68 tysięcy lotów. Nastąpił największy paraliż wszystkich linii lotniczych. Podczas wybuchu wulkanu pod lodowcem powstają ogromne powodzie. Taki wybuch miał też miejsce w 1996 r. pod lodowcem Vatnajökull. Za najbardziej dramatyczną erupcję uznaje się wybuch wulkanu Eldfell na wyspie Heimey w 1973 r. Cudem nikt nie zginął, ale trzeba było ewakuować z wyspy wszystkich ludzi (5300 osób). Zniszczenia były ogromne. Wszyscy na Heymey powrócili, chociaż większość rodzin musiała na nowo zbudować swoje domy.
Nie należą do rzadkości także podwodne wybuchy wulkanów u wybrzeży Islandii. Ostatnia taka erupcja w 1963 r. w okolicy Archipelagu Westmana doprowadziła do powstania nowej wyspy – Surtsey. O aktywności wulkanicznej świadczą także liczne gorące źródła oraz gejzery. Do ogrzewania mieszkań używana jest tania energia geotermalna. Jadąc wieczorem przez Reykjavik zachwycałam się ilością świateł w oknach, które zazwyczaj nie posiadają firanek, za to wszędzie stały piękne, różnej wielkości i nieprzeciętnej urody lampy. Ponieważ słońce zachodzi tu szybko, a dzień jest w zimie bardzo krótki, Islandczycy choć w ten sposób starają się doświetlać swoje mieszkania. Wygląda to czarodziejsko.

Pierwsi osadnicy na wyspie pojawili się w roku 874. Byli to norwescy wikingowie oraz celtyccy: szkoccy i aryjscy osadnicy. W roku 930 zebrali się oni po raz pierwszy na zgromadzeniu ogólnym, zwanym Althingiem, jednak spotykamy się tutaj z opinią, iż ówczesny Althing nie był parlamentem – instytucja przedstawicielską, Althing w średniowieczu był dorocznym zgromadzeniem wszystkich wolnych mieszkańców Islandii, zbliżonym swym charakterem do wieców, powszechnych zarówno wśród plemion germańskich, jak i słowiańskich. Islandia pozostała niezależna przez 300 lat, by w XIII wieku popaść w zależność norweską, a potem duńską. Pewną autonomię uzyskała w roku 1874. W 1918 odzyskała niepodległość, z królem duńskim, jako tytularną głową państwa. Islandia ogłosiła się republiką w 1944 r.

Głównymi zasobami Islandii są energia wodna, energia geotermiczna, i aluminium. W szklarniach ogrzewanych energią geotermiczną uprawiane są warzywa i kwiaty, a nawet banany. Polacy są największą na wyspie mniejszością narodową. Szacowana liczba Polaków waha się od 7 do 12 tys. osób. Pracują głównie w rybołówstwie i przetwórstwie rybnym. Sztandarowym produktem polskim oferowanym na Islandii są wafle Prince Polo, znane tam pod nazwą Prins Póló, które są najpopularniejszym rodzajem słodyczy na całej wyspie! Islandia obfituje w rzeki i wodospady. Początek rzekom mogą dawać topniejące lodowce lub źródła. Islandzkie rzeki są z reguły dość duże i wartkie, z powodu częstych deszczy i ogromnej ilości wody spływającej z lodowców. Najdłuższa rzeka Islandii, Thjórsa, liczy sobie 230 km długości, a przepływa w niej 385 m³ wody na sekundę. Charakterystyczne dla krajobrazu Islandii są wodospady. Z każdego wzniesienia sączą się strugi mniejsze lub większe. Są też bardzo spektakularne wodospady, np. Dettifoss, największy w Europie pod względem ilości przepływającej wody (109 ton/s), Gullfoss, który większość uznaje za najpiękniejszy. Podpisuję się pod tym również i ja, ponieważ rzeczywiście jest piękny. Oglądałam go w trakcie wycieczki trwającej cały dzień, tzw. Golden Ring. Był marzec, i poza Reykjavikiem było bardzo zimno, padał śnieg i w jednej chwili zrobiła się zawieja śnieżna. Ja bez czapki i rękawiczek raczej nie nadawałam się na taką wycieczkę, ale po drodze dla takich turystów jak ja otwarty był wielki magazyn z wyrobami wełnianymi, swetrami, czapkami, rękawiczkami, kocami i innymi najpotrzebniejszymi ciepłymi okryciami. Zaopatrzona w brakujące mi rzeczy mogłam spokojnie Grey_Icelandic_horsekontynuować moją wyprawę. Po drodze mijaliśmy wiele farm, na których hoduje się bardzo dużo koni. Są one wykorzystywane w celach rekreacyjnych, przy spędzaniu owiec w okresie jesiennym, a część koni, niestety, przeznaczona jest też na ubój. Konie islandzkie są silne i mają łagodne usposobienie. Słyną z umiejętności poruszania się dodatkowym rodzajem końskiego chodu, a Katursnowmianowicie chodem ślizgowym, co wydaje się nadzwyczaj potrzebne w ciężkim terenie, kamienistym i na polach zastygłej lawy.

Następnego dnia wieczorem organizatorzy zaproponowali nam wypad na 4 godziny do kurortu Blue Lagoon, położonego 45 min drogi od Reykjaviku, gdzie można zażywać kąpieli przez okrągły rok. Blue Lagoon jest niezbyt głębokim basenem z wodą termalną, miejscami bardzo ciepłą, wysycaną specjalną glinką w kolorze białym. Ponieważ basen i jego otoczenie są rzęsiście oświetlone, widziana z daleka woda sprawia wrażenie niebieskiej, stąd nazwa Blue Lagoon. I tutaj miało miejsce miłe zdarzenie. Będąc w Blue Lagoon w październiku 2006 roku Blue Lagoonprzez zamyślenie lub zafascynowanie miejscem zostawiłam w szatni mój kostium kąpielowy. Jadąc tam ponownie zabrałam nowy, ale będąc na basenie, ot tak dla hecy, zapytałam, czy może znaleziono taki czarny kostium z wstawką siatkową oblamowany złotą nitką. Jakie było moje zdziwienie, gdy pani z recepcji po chwili przyniosła jak najbardziej mój kostium, który spokojnie wisiał przez sześć miesięcy czekając na właścicielkę!

Przez kolejne dni byłam gościem badmintona, spotkałam znajome mi osoby: Asa Palsdottir – sekretarza generalnego, Sigridur Guabjorg Bjarnadottir – panią prezes, oraz Ragna Ingolfsdottir, które w ciągu ostatnich 20 lat reprezentowały Islandię podczas dorocznych kongresów europejskiego badmintona, jak również wieloletnią znajomą z badmintona, Panią Jonsdottir, która ostatnio aktywnie pracuje na rzecz federacji sportowych w Islandii. Razem udałyśmy się wieczorem do jednej z wielu restauracji, wspominając nasze spotkania w Europie oraz rozmawiając na temat organizacji badmintona, międzynarodowych mistrzostw, czy tez mistrzostw Europy. Ja informowałam ją o europejskich programach rozwoju, a także o możliwości otrzymania sprzętu dla zawodników, udziału w summer school oraz szkoleniu trenerów, które kończą się każdorazowo otrzymaniem certyfikatu. Oprócz rozmów badmintonowych razem próbowałyśmy pysznych dań kuchni islandzkiej, w tym rekomendowanej zupy krewetkowej i dania z dzikiego łososia. Bardzo chciałam jak najwięcej dowiedzieć się o życiu tej wyspy, bo i daleko od Europy, i warunki klimatyczne trudne. Spędziłyśmy kilka godzin na miłej pogawędce i to, co mnie najbardziej zaskoczyło, to informacja dotycząca zarobków rdzennych Islandczyków, których wysokość jest taka sama, jak zarobków emigrantów, czy możecie to sobie wyobrazić? Jeżeli jesteś inżynierem np. z Polski i zatrudniają cię jako inżyniera w Islandii, masz prawo do takiej samej pensji jak tubylcy. Bardzo mi się to podobało. I jeszcze jedna ciekawostka. W Islandii od końca września prawie do kwietnia dzień jest bardzo krótki, stad często problemy zdrowotne dzieci, zresztą i osób starszych, z tak zwanym brakiem światła. Jeżeli występuje taka sytuacja, matka i dzieci mają zalecony wyjazd na południe Europy (jest to wręcz nakazane!) na dwa lub trzy tygodnie na urlop, aby podreperować zdrowie i państwo pomaga w takim wyjeździe, odpowiednio go dofinansowując. Będąc na Islandii miałam marzenie, aby zobaczyć zorzę polarną, no, bo jak to, jak opisują przewodniki, zorza polarna trwa przecież 24 godziny na dobę 365 dni w roku. Otóż tak do końca nie jest. Zorzę polarną Aurora Borealis można obserwować na Islandii od września do marca. Warunki są dwa: bezchmurna noc i duża aktywność słoneczna. Zorza powodowana jest przez wiatr słoneczny, który „wykorzystuje” zaginające się pole magnetyczne w okolicach biegunów, by dostać się w pobliże atmosfery ziemskiej. Naładowane (zjonizowane) cząstki wiatru słonecznego zderzają się z cząstkami powietrza. W wyniku tej reakcji powstaje światło. Możemy wtedy obserwować ogromne wstęgi na niebie, które cały czas zmieniają kształty i kolory. 
Zorza jest zjawiskiem, które trwa ciągle, 365 dni w roku, 24 godziny na dobę… Zgodnie z tym, o czym była mowa wyżej, aby zobaczyć zorzę, potrzebujemy bezchmurnego nieba, a z tym są często problemy na Islandii. Ale dlaczego noc, skoro zorza trwa całą dobę? Problem w tym, że podobnie jak gwiazdy, zorza należy do zjawisk astronomicznych o niewielkiej jasności – światło słoneczne (nie mylić z wiatrem słonecznym) niestety oślepia nas i zagłusza światło pochodzące od gwiazd i zorzy. Dlatego też nie zobaczycie prawdopodobnie zorzy w lecie, gdy w krajach podbiegunowych trwają białe noce – światło słońca jest zbyt mocne i nie pozwala uwidocznić się słabej poświacie zorzy. http://lublin.com.pl/artykuly/pokaz/6477/islandia,potega,i,piekno,natury,(film)/

Ale zorza zależy również od aktywności słonecznej, więc może się zdarzyć, że nawet w bezchmurną, zimową noc, zobaczycie jedynie gwiazdy… Podobno czasem, gdy słońce jest w stanie wysokiej aktywności, zorzę można dostrzec również w Polsce. Hahaha, bardzo śmieszne! W Polsce to ja jej nie widziałam, zresztą będąc w Islandii też nie! A przecież byłam dwukrotnie i to w październiku i w marcu, ale niestety, niebo było zachmurzone, noc bezchmurna była raz, ale wtedy też zorzy nie było, no i jakoś musiałam się z tym pogodzić, wróciłam do Polski i do dzisiaj zorzy nie widziałam, a mówią, że wystarczy marzyć, a marzenia się spełniają, w tym wypadku, wcale. Ale i tak się cieszę, że byłam w Reykjaviku, że widziałam Golden Ring, Blue Lagoon, najpiękniejszy i największy wodospad w Europie Gullfoss, widziałam miejsce pierwszego spotkania wszystkich mieszkańców Islandii zwanego Althingiem i wiele innych ciekawych rzeczy. A na zakończenie powiem jedno, tego jak wspaniale bawią się Islandczycy kontemplując zarówno jedzenie (nie zwracając uwagi na kaloryczność potraw, a więc i na figurę), wino, piwo, opowiadając kawały, śpiewając tylko sobie znane świńskie piosenki, tańcząc do białego rana, nie widziałam nigdzie indziej. Byłam wśród nich, cieszyłam się razem z nimi, bo życie przecież tak krótko trwa. Wtedy jeszcze wulkan na lodowcu Eyafjallajokull smacznie sobie spał.

Okęcie  brązowa drużyna powitanieWczoraj wieczorem wróciły do kraju nasze brązowe dziewczyny: Luiza Złotkowska, Katarzyna Woźniak, Katarzyna Bachleda-Curuś wraz z trenerami Ewą Białkowską i Pawłem Abratkiewiczem.  

Na lotnisku Okęcie w Warszawie nie zabrakło kibiców, dziennikarzy i rodzin zawodników, a ku uciesze jednej z nich stawiła się prawie cała szkoła: uczniowie Zespołu Szkół Okęcie- niezawodni polscy kibice witają brązową drużynę panczenistekGminnych Nr 4 w Milanówku, trenujący łyżwiarstwo szybkie na warszawskim torze Stegny.

Z podwarszawskiej Zielonki przyjechali kibice z transparentem „Niemożliwe nie istnieje” oraz przedstawiciele Urzędu Miasta, gdzie mieszka Luiza Złotkowska.

Okęcie Liza Złotkowska, Katarzyna Bachleda Curuś, Katarzyna WoźniakPodczas powitania wiceprezes PKOL Andrzej Kraśnicki uznał medal panczenistek za wielką, super miłą niespodziankę, którą nas obdarowały na zakończenie polskich startów.

W krótkiej konferencji prasowej Kasia Woźniak wyznała, że te Igrzyska Olimpijskie zapamięta z powodu płaczu, najpierw, bo im nie szło, a potem z wielkiego szczęścia. Luiza przyznała, ze w Zielonce nie ma nawet lodowiska, ale jak widać nie jest to przeszkoda, aby wystartować w Igrzyskach Olimpijskich. Kasia Bachleda-Curuś powiedziała, że dopiero, gdy zobaczyła na lodowisku trenera Pawła Abratkiewicza z rękami podniesionymi do góry zrozumiała, że zdobyły medal.

Ewa Białkowska – trener naszych brązowych panczenistek wyznała, że na medal dziewczyny bardzo ciężko pracowały, ponad 200 dni „włóczyły” się po świecie trenując na różnych torach, gdzie było możliwe, bo w kraju nie mają ani jednego toru z prawdziwego zdarzenia, jak również krytego toru, o którym wszyscy marzą.

Dzisiaj już wiem, dlaczego na kolejny medal w łyżwiarstwie szybkim czekaliśmy 50 lat od sławnego zdobycia w roku 1960 w Squaw Valley srebrnego medalu przez Elwirę Seroczyńską i brązowego medalu przez Helenkę Pilejczykową. Moja przyjaciółka Elwira też jeździła po świecie, aby móc trenować i za granicą szlifować formę. Co się zmieniło przez te 50 lat? Krytego toru nie ma, tor łyżwiarski Stegny jest namiastką prawdziwego toru łyżwiarskiego, i w tych warunkach zdobywamy medal brązowy.

Dziewczyny, tym bardziej gratulujemy Wam wytrwałości, charakteru, siły w pokonywaniu wszelkich kłopotów związanych z uprawianiem Waszej ulubionej dyscypliny sportu.

Mam nadzieję, że na tor łyżwiarski kryty nie przyjdzie nam czekać kolejnych 50 lat. Jedno jest pewne, nasza srebrna Elwira jest pewnie bardzo zadowolona – tak kochała swoje długie łyżwy i marzyła o kolejnych medalach.

Sprawozdawca
Wasza Jadwiga

Content Protected Using Blog Protector By: PcDrome.