Subskrybuj kanał RSS bloga Okiem Jadwigi Subskrybuj kanał RSS z komentarzami do wszystkich wpisów bloga Okiem Jadwigi

Archiwum miesiąca luty 2014

 

Zbyszek Bródka złoty medal IO Soczi 2014

Zbyszek Bródka złoty medal IO Soczi 2014

Igrzyska Olimpijskie w Soczi zakończyły się Ceremonią Zamknięcia, którą oglądały prawie trzy miliardy ludzi na całym świecie. Stadion wypełniony po brzegi. Każdy uczestnik przybyły na stadion otrzymał medal (rodzaj medalionu), który zapalał się różnymi kolorami w rytm rosyjskiej muzyki. Było nastrojowo i kolorowo.

W loży honorowej zasiedli i Prezydent Rosji Władimir Putin oraz prezydent Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Thomas Bach. Medaliści rosyjskiej reprezentacji wnieśli na stadion flagę, odśpiewano hymn Rosji, podczas którego flaga została wciągnięta na maszt.

Na arenę wkroczyli przedstawiciele państw niosący flagi narodowe. Wśród nich był Zbigniew Bródka -zdobywca złotego i brązowego medalu w łyżwiarstwie szybkim.   Po przemarszu chorążych pojawili się wszyscy zawodnicy poszczególnych ekip w kolorowym tłumie, nie było już reprezentacji narodowych, nie było uroczystego marszu, był kolorowy pochód młodzieży wyrażający jedność i przyjaźń sportowców wszystkich stron świata.  Po pięknym widowisku muzyczno-artystycznym rozpoczęła się część oficjalna zakończenia igrzysk.

Głos zabrał prezydent Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Thomas Bach, który podziękował wszystkim za zaangażowanie w organizację zimowych igrzysk w Soczi, szczególnie Prezydentowi Federacji Rosyjskiej Władimirowi Putinowi.

Podkreślił, że igrzyska powinny być czasem pokoju, stąd jego apel do tych, którzy sprzeciwili się tej zasadzie o to, aby brali przykład z rodziny olimpijskiej.

Złota Justyna

Złota Justyna

Wystąpienie pana prezydenta było nieco przydługie, ale rozumiem, że musiał w tak ważnej chwili podziękować zawodnikom za ich liczne stawienie się na starcie zawodów – w ilości ponad trzech tysięcy osób.   Dziękując za wspaniałą organizację zawodów w każdej dyscyplinie sportu, kilkukrotnie wyróżnił pracę ponad dwudziestu pięciu tysięcy wolontariuszy, życzliwych, uśmiechniętych i bardzo pomocnych.

Żegnając się z uczestnikami igrzysk zaprosił wszystkich na kolejne, które już za cztery lata odbędą się w Pyeong  Chang w Korei Południowej. Na zakończenie maskotki igrzysk zdmuchnęły ogień olimpijski roniąc łzę.

Na scenie pojawiły się dzieciaki z lampionami oraz kwiatami wiosny, która zawsze zwiastuje nadzieję. Pokaz sztucznych ogni zakończył piękne widowisko.

Polacy w Soczi zdobyli 6 medali. Złote medale wywalczyli Zbigniew Bródka (łyżwiarstwo szybkie – bieg na 1500 m), Justyna Kowalczyk (biegi

Justyna Kowalczyk Lotnisko im. Fryderyka Chopina dzisiaj o 4.30 rano

Justyna Kowalczyk Lotnisko im. Fryderyka Chopina dzisiaj o 4.30 rano

narciarskie – bieg  na 10 km stylem klasycznym) oraz dwukrotnie Kamil Stoch (skoki narciarskie – skocznia normalna oraz duża). Srebrny medal zdobyły panczenistki w biegu drużynowym (Katarzyna Bachleda-Curuś, Luiza Złotkowska, Natalia Czerwonka, Katarzyna Woźniak), a brązowy również w biegu drużynowym panczeniści (Zbigniew Bródka, Konrad Niedźwiedzki, Jan Szymański).

Wczoraj Lotnisko Fryderyka Chopina w Warszawie przeżyło oblężenie. Samolot z reprezentacją polskich łyżwiarzy wylądował o godzinie 11.30. Tłumy, jakie były w hali przylotów zaskoczyły nie tylko organizatorów powitania, ale również polskich zawodników. Przyjechało dwanaście autokarów z Domaniewic rodzinnej miejscowości Zbyszka Bródki, przyjechali wozem strażackim koledzy ze Straży w Łowiczu, przyjechali przedstawiciele

srebrna drużyna panczenistek

srebrna drużyna panczenistek

Szkoły Mistrzostwa Sportowego, w której uczył się i trenował Zbyszek, przedstawiciele poszczególnych klubów rodziny zawodników, dziennikarze i my wierni kibice. Kwiaty uśmiechy i wielkie zaskoczenie na twarzach całej ekipy panczenistów.  Słychać było głosy, o Boże, ile ludzi, popatrzcie nawet minister MSW, Komendant Główny Straży, cały Polski Związek Łyżwiarski, koledzy, rodziny, dzieciaki i tysiące kibiców. Polski Komitet Olimpijski spodziewając się takich tłumów szczegółowo uzgodnił zasady powitania oraz rozlokowanie autokarów, co jest bardzo ważne z punktu logistyki i pracy lotniska, gdyż taka ich ilość mogłaby zablokować normalne funkcjonowanie portu lotniczego.  Na zakończenie krótkiej ceremonii powitania głos zabrał złoty Zbyszek, który oznajmił, że zdobycie medalu tak go nie przytłoczyło, jak widok tylu ważnych osób oraz kibiców na lotnisku. Po raz pierwszy ugięły mi się kolana, gdy usłyszałem mazurek Dąbrowskiego, dzisiaj z wrażenia, stoję tu na ugiętych nogach- powiedział na zakończenie nasz medalista.

Dzisiaj, o trzeciej godzinie nad ranem, wylądował charter z pozostałą ekipą olimpijską i Justyną Kowalczyk na czele. I znów tłumy, i znów setki dziennikarzy. Pomimo wczesnej pory na lotnisku było wielu kibiców.

Wrócili do nas, teraz dopiero będą odbywały się powitania lokalne, będzie miło i serdecznie, a my z niecierpliwością poczekamy na dzień 28 marca, na galę sportu organizowaną przez Polski Komitet Olimpijski i wielkie podziękowanie polskim sportowcom-olimpijczykom.  Dzisiaj zaś radujemy się z medali i jesteśmy dumni z naszych zawodników.

Ten wpis był planowany na wcześniejszy termin, ale po pierwsze czekałam na przyjazd wszystkich medalistów, a po drugie mam kłopoty ze zdrowiem mojego Ojca, proszę o wybaczenie

 

 

 

 

 

Zbigniew Bródka

Zbigniew Bródka

Nie wiem  jak wy, ale ja jestem bardzo szczęśliwa, takich Igrzysk Olimpijskich nie wyobrażałam sobie, choć moja wyobraźnia jest duża. Nie dość, że pierwszy złoty medal wywalczyła Justyna, to Kamil w wielkim stylu wyskakał swoje wymarzone złoto. Dopiero umilkły mazurki, dopiero łzy wzruszenia płynęły nam po twarzach, gdy niespodziewanie Zbyszek Bródka pojechał, a właściwie poleciał na skrzydłach po swoje złoto i o 0,003 sekundy wyprzedził Holendra Kena Verweij. Byłam bardzo zaskoczona. Co prawda Zbyszek w roku 2013 wygrał zawody Pucharu Świata, jednak nie myślałam, ze ten wynik przełoży się na złoty medal olimpijski, z którym tak bardzo jest mu do twarzy?

Polska nie jest potęgą w łyżwiarstwie szybkim. Pierwszy sztuczny tor łyżwiarski w Polsce (a 12 w Europie) o nazwie Torkat 7 grudnia 1930 r w Katowicach przy ul. Bankowej. W 1976 otwarto tor łyżwiarski w Lublinie (o wymiarze 250 m).

Obecnie istnieją w

Erwina Ryś Ferens (z lewej i Elwira Seroczyńska 1974 r tor w Zakopanem

Erwina Ryś Ferens (z lewej i Elwira Seroczyńska 1974 r tor w Zakopanem

Polsce cztery pełnowymiarowe, sztucznie mrożone obiekty:

Stegny w Warszawie na Stegnach – w latach 1953-1977 funkcjonował, jako naturalny, w roku 1979 został ponownie otwarty, jako tor sztuczny, położony na wys. 82 m n.p.m.

Błonie w Sanoku) – początkowo istniał, jako naturalny, jako sztuczny otwarty w 1980 roku, położony na wys. 284 m n.p.m.

Pilica w Tomaszowie Mazowieckim – otwarty, w 1971, jako sztucznie

Zbigniew Bródka ze złotym medalem IO Soczi 2014

Zbigniew Bródka ze złotym medalem IO Soczi 2014

mrożony otwarty w 1984 roku, położony na wys. 153 m n.p.m.

COS OPO w Zakopanem – w latach 1956-2007 funkcjonował, jako naturalny, ponownie otwarty w 2008 roku, jako sztuczny, położony na wys. 932 m n.p.m.

Powierzchnia toru lodowego stanowi kształt owalny o obwodzie 400 m, co odpowiada jednej długości okrążenia toru. Długość ta odpowiada wymiarowi bieżni lekko atletycznej na stadionie. Tor łyżwiarski ma dwa tory przeznaczone dla dwóch rywalizujących ze sobą zawodników, którzy podczas wyścigu naprzemiennie korzystają z toru wewnętrznego (krótszy) i zewnętrznego (dłuższy).

Podobnie jak lodowiska, tory dzielą się na dwie podstawowe grupy: naturalne i sztuczne. Obiekty sztucznie mrożone mogą mieć charakter architektoniczny otwarty i kryty.

Niestety jak już wiemy z transmisji telewizyjnych w Polsce nie ma żadnego krytego toru do uprawiania łyżwiarstwa szybkiego. Z tą dyscypliną związana była przez lata moja

Zbyszek Bródka Pierwszy Strażak Rzeczypospolitej

Zbyszek Bródka Pierwszy Strażak Rzeczypospolitej

serdeczna Przyjaciółka  srebrna medalistka z Igrzysk Olimpijskich w Squaw Valley 1960 Elwira Seroczyńska, z która spędziłam wiele czasu ucząc się do egzaminów w czasie naszych studiów na Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie. Elwira po zakończeniu kariery zawodnika była przez wiele lat trenerem kadry narodowej a jej utalentowana zawodniczką była początkowo Erwina Ryś ( później Ferens,

Warszawa tor lodowy 1988 r Mistrzostwa Polski start do biegu

Warszawa tor lodowy 1988 r Mistrzostwa Polski start do biegu

gdzie trenerem został jej mąż). Ponieważ spędzałyśmy z Elwirą wiele czasu znałam na bieżąco sprawy środowiska łyżwiarskiego w tym również utyskiwania na brak toru krytego w Polsce. Elwira i jej koleżanki – Helena Pilejczykowa, która również w Squaw Valley 1960 zdobyła medal brązowy spędzały ponad 300 dni poza granicami kraju trenując w ZSRR w Ałma Aty na torze lodowym położonym wysoko w górach, wtedy ten tor był niezwykle nowoczesnym jak na tamte czasy, dzisiaj nie wytrzymuje konkurencji z innymi obiektami, jakie powstały na świecie.

Każdy zawodnik dążący do mistrzostwa sportowego, chcący zdobyć złoty medal olimpijski musi przepracować ponad 300 dni treningowych na lodzie, trening jest morderczy, nie tylko w tej dyscyplinie. Potrzeba żelaznej siły charakteru i woli walki. Tak jest w narciarstwie biegowym, gdzie startuje Justyna,

Zakopane tor lodowy 1963 r Helena Pilejczyk przed startem na 1000 m fot. Jan Rozmarynowski

Zakopane tor lodowy 1963 r Helena Pilejczyk przed startem na 1000 m fot. Jan Rozmarynowski

tak jest w skokach, w których występuje Kamil Stoch, tak samo jest w łyżwiarstwie szybkim. Zresztą tak jest we wszystkich innych dyscyplinach, w których marzą nam się złote medale olimpijskie. A konkurencja jest ogromna. Świadczy o tym wynik Zbyszka Bródki i przewaga na mecie 0,003 sekundy to jest 4,3 cm. Łyżwiarstwo szybkie jest narodowym sportem Holendrów. Potwierdza to ilość medali zdobytych właśnie na tych Igrzyskach Olimpijskich w Soczi w tej dyscyplinie. Trudno, zatem się dziwić, że Koen był tak bardzo zdegustowany po ogłoszeniu wyników biegu na 1500 m.

Już na mecie, kto pierwszy?

Już na mecie, kto pierwszy?

 

Rok 1988 MP w łyżwiarstwie szybkim biegną Erwina Ryś Ferens i Zofia Tokarczyk

Rok 1988 MP w łyżwiarstwie szybkim biegną Erwina Ryś Ferens i Zofia Tokarczyk

Przegrał z zawodnikiem, w  kraju którego  nie ma ani jednego krytego toru łyżwiarskiego, to dyshonor dla całej ekipy holenderskiej.

Nie będę pisała, w jaki sposób przygotowywał się do zawodów Zbyszek Bródka. Mówił o tym zarówno Paweł Zygmunt – pięciokrotny olimpijczyk w łyżwiarstwie szybkim, mówią o tym dziennikarze. Wiem tylko, że był taki okres czasu w życiu Zbyszka, że ćwiczył na specjalnie przez siebie skonstruowanej macie w sali gimnastycznej, szlifując technikę. Determinacja, złość sportowa, chęć udowodnienia, że można.  Dzięki pomocy kolegów strażaków, dzięki przychylności komendanta Straży Pożarnej w Łowiczu chłopak z Domaniewic odniósł historyczny sukces. Czy nie przypomina w tym miejscu Justyny? Wielcy sportowcy muszą mieć ogromną wolę walki i chęć pokazania światu, że są najlepsi.

Pisząc komentarze do występu naszego złotego medalisty w Soczi 2014, napisałam, że teraz po sukcesach w łyżwiarstwie, władze państwowe powinny się zastanowić nad polityką państwa w

Zakopane tor lodowy 1966 czyszczenie lodu

Zakopane tor lodowy 1966 czyszczenie lodu

zakresie polskiego sportu. Mamy wiele utalentowanej młodzieży, mamy dobrych trenerów ( były olimpijczyk Paweł Abratowski jest trenerem w Rosji), brak nam obiektów sportowych i odpowiedniego finansowania. Nie jest możliwym przygotowywanie reprezentacji w różnych dyscyplinach sportu na bazie sportowych obiektów za granicą, gdyż wówczas przygotujemy jednostkę, a nam potrzebna jest baza sportowa w Polsce, aby młodzież mogła uprawiać różne dyscypliny sportowe. Bez bazy, bez troski o ludzi trenerów i zawodników, a co za tym idzie bez odpowiednich nakładów finansowych, będziemy gonili świat, a jak widzimy mamy potencjał i wielkie możliwości. Jeszcze kilka lat temu nie zaliczaliśmy się do państw, gdzie sporty zimowe odnoszą sukcesy, owszem mieliśmy pojedyncze medale, dzisiaj sytuacja zmieniła się, świat jest bliżej aniżeli byśmy myśleli, ale nie zrobimy dalszego skoku jakościowego bez armat- w tym wypadku bez bazy sportowej.

Popatrzmy na skoki, to dzięki Adamowi Małyszowi, „Małyszomanii” mamy dwukrotnego mistrza olimpijskiego w skokach narciarskich.

Teraz nadszedł czas na łyżwy szybkie i na budowę toru krytego niezbędnego do uprawiania tej widowiskowej dyscypliny sportu!

Zdjęcia panczeny retro otrzymałam od fotografa Jana Rozmarynowskiego, serdecznie dziękuję!

 

złoty medal panny Justyny

złoty medal panny Justyny

Kapelan polskiej ekipy olimpijskiej ks. Edward Pleń, Salezjanin, pewnie dzisiaj ogłosił w Soczi cud, z powodu zdobycia przez Naszą Justysię złotego medalu olimpijskiego w jej koronnej konkurencji 10 km stylem klasycznym. Mój Kolega Andrzej ”Barnaba” Lewandowski również napisał o „cudnym biegu cudnej dziewczyny”. Wszystkie nasze komentarze jednak nie oddadzą tych pięknych chwil jakie za sprawą Justyny z Kasiny przeżywa dzisiaj Polska oraz polscy kibice, zarówno w Soczi jak i w kraju.

Wiele osób nie chciało uwierzyć w ten start, w ten medal. Wielu wygłaszało na prawo i lewo kąśliwe uwagi, łącznie z prezesem a zarazem szefem misji olimpijskiej, zresztą nie tylko, bowiem jeden z naszych wspaniałych olimpijczyków Robert Korzeniowski, również nieelegancko wyrażał się o dzisiejszym dniu, dzisiejszym starcie oraz o  możliwościach zdobycia medalu. Niedowiarkom jawił się on jako senna mara. Niemiłych komentarzy było wiele.

I nikt nie słuchał tego co ma do powiedzenia sama bohaterka. A mówiła szczerze, z kontuzją walczę już trzy tygodnie, razem z całym zespołem ustalamy schemat leczenia, sprawdzamy, co możemy zrobić, jakie zastosować leki, aby mniej bolało, abym mogła biegać. Jednak tego zdroworozsądkowego głosu nie było słychać pośród złośliwości jakimi obrzucano Justynę. W końcu któregoś dnia,  Justyna nie wytrzymała, poprosiła o zrobienie zdjęcia Rtg aby pokazać tym wszystkim prześmiewcom, niedowiarkom, szydercom co jej jest.

W niedzielę na Facebooku  Justyna Kowalczyk opublikowała zdjęcie rentgenowskie, które pokazało, że ma złamaną  kość w lewej stopie. Podpis po zdjęciem brzmiał”

stopa Justyny Kowalczyk

stopa Justyny Kowalczyk

Prześwietlenie mojej stopy. Wielowarstwowe złamanie. Z pozdrowieniem dla wszystkich „ekspertów”. Spokojnie biegam dalej”.

W udzielonym wywiadzie powiedziała:”…

– Do zrobienia zdjęcia skłoniły mnie reakcje na wczorajszy bieg różnej maści ekspertów. Skłoniły mnie słowa prezesa mojego związku (Apoloniusza Tajnera- przyp. autora), że biegam ociężale. Chciałam czarno na białym pokazać, że z różnymi ocenami eksperckimi ludzi, którzy znają się tak na biegach narciarskich jak ja na astronomii można było poczekać – powiedziała Kowalczyk w rozmowie z Sebastianem Parfjanowiczem z TVP. …”

Ponieważ wiele osób wypowiadało się na temat jej biegu, jej formy, krytykując osiągnięty wynik  Justyna chciała pokazać  że szóste miejsce w biegu łączonym  wywalczyła  mając poważną kontuzję.

„- Dostaliśmy zdjęcie, potwierdziło przypuszczenie, że jedna z kości stopy jest wielowarstwowo złamana. To, że któraś z kości jest złamana, mogłam przypuszczać wcześniej, bo mnie po prostu bardzo, bardzo bolało. Uważam, że ze względu na moją renomę, na kontuzję,  na  sportowca z dużym dorobkiem,  zasługuję na szacunek. A polscy eksperci pokazują, że tak naprawdę nie wiedzą, o czym mówią ..” – dodała. W dalszym ciągu wywiadu zapewniła, że będzie biegała dalej, i że z szóstego miejsca w biegu łączonym jest zadowolona..

„…Zajęłam szóste miejsce w konkurencji, która była moją najmniejszą  szansą medalową, i to po upadku, który mnie również tej szansy pozbawił. Zajęłam szóste miejsce po bardzo dobrym biegu zwłaszcza stylem dowolnym, być może ociężałym, jak mówi mój prezes, ale bardzo dobrym i skutecznym. Przed biegiem na 10 km stylem klasycznym w czwartek, będę miała podane środki przeciwbólowe, podczas biegu nie odczuwam żadnego bólu. Podejmuję walkę i mam to gdzieś, kto co będzie mówił. A stan mojej stopy jest tylko moim problemem i tyle…” – zakończyła.

Takich wypowiedzi udzieliła  bezpośrednio po pierwszym  biegu.

Dzisiaj zaś powiedziała:

Złoto Panny Justyny

Złoto Panny Justyny

„…Stanęłam na starcie i pomyślałam,  że wygram albo zdechnę. Ryzykuję! Pierwsza część trasy jest łatwa i obawiałam się, że mogę  tracić sekundy. Poszłam na maksa. Wjeżdżając na stadion po pierwszych pięciu kilometrach, miałam serdecznie dość. Wiedziałam jednak, że dalej są proste i zjazdy, więc liczyłam, że odpocznę. A ostatni podbieg… Nie przypominam sobie czegoś takiego, żebym przeszła prawie do marszu. Na samej górze, tuż przed stadionem wydawało mi się, że tak było. Trener mówił, że wyglądałam całkiem dobrze w porównaniu z koleżankami. To była taka niemoc, że tylko przekładałam nogami i nie potrafiłam wprowadzić nart w ślizg. Ten podbieg jest bardzo trudny. I dobrze, że nie musiałam tam walczyć na sekundy.  Moje narty„…pięk­nie, cu­dow­nie je­cha­ły. Było trochę nerwówki ale  Are i Peep – moi serwismeni , prze­ko­na­li mnie do tych kon­kret­nych nart, bo ja chcia­łam inne. Nie pro­te­sto­wa­łam. Chło­pa­ki spi­sa­li się na złoto. Już dru­gie, bo pierw­sze też zdo­by­łam z nimi. Nie­sa­mo­wi­te! Cała moja dru­ży­na wie­dzia­ła, po co tu przy­je­cha­ła, nikt nie za­wiódł. Tre­ner, który w ostat­nich trzech ty­go­dniach  mógł zwąt­pić, bo zła­ma­na kość stopy to był  tylko szczyt pechowej góry. Pod­czas ostat­nie­go tre­nin­gu w Santa Ca­te­ri­nie
od­mro­zi­łam palce stóp i skoń­czy­ło się ścią­ga­niem pa­znok­ci na dzień przed biegiem łączonym w którym zajęłam „pechowe” szóste miejsce. Dzia­ło się… Ale  on nie zwąt­pił i za to mu dzię­ku­ję. A później był ten  bieg łączony i wtedy „…noga wy­je­cha­ła mi z buta i ob­tarłam  sobie pietę. Do­pie­ro dzień przed bie­giem  na 10 km klasykiem mo­głam za­ło­żyć buty bez pla­strów. Wszyst­ko się wa­li­ło…. Ale ja nie z tych, co lubią się umar­twiać. Po­tknę­łam się w To­blach, co było wynikiem zdejmowanych paznokci. Noga naprawdę bolała. Wcze­śniej walczyłam jeszcze z gorączką.  Trzy dni przed startem zaczęło być nieźle  i wtedy uwierzyłam, że bę­dzie do­brze…”

Pewnie dlatego powiedziała, że to jest ten najważniejszy medal, bo niewiele osób wie  jak to jest gdy marzenia pryskają, a ty musisz o nie aż tak mocno walczyć. Po prostu cała Justyna.

Zastanawiano się, jak to będzie z biegiem na 30 km oraz z biegiem drużynowym, oto jej odpowiedź:

„ Będę biegała. Je­że­li kto­kol­wiek po­my­ślał, że zo­sta­wię dziew­czy­ny same, to mnie nie zna…”

Panowie prześmiewcy, dzisiaj „Walentynki” z bukietami kwiatów  do Justyny, stać pod jej pokojem i przepraszać za słowa, które nie powinny były 0paść z waszych ust!

Trener Justyny Kowalczyk : Aleksander Wierietielnyi, serwisanci: Peep Koidu, Are Metz, Ulf Olsson, lekarz Stanisław Szymanik, fizjoterapeuci Paweł Gurbisz, Jakub Placzki, Przemysław Iżycki, asystent trenera głównego Andrzej Michałek serwisant

 

 

 

 

Content Protected Using Blog Protector By: PcDrome.