Subskrybuj kanał RSS bloga Okiem Jadwigi Subskrybuj kanał RSS z komentarzami do wszystkich wpisów bloga Okiem Jadwigi

Archiwum kategorii ‘badminton’

TOM Bacher 1942-2017

W dniu 5 października otrzymałam wiadomość, o śmierci Naszego Wspaniałego Przyjaciela Duńczyka TOMA BACHERA.  75 letni Tom urodził się w Kopenhadze a przez wiele lat mieszkał w Greve.

Od połowy lat sześćdziesiątych był znany, jako znakomity zawodnik badmintona, biorący udział w wielu międzynarodowych zawodach, zdobywając tytuły mistrzowskie szczególnie w deblu. Cechowała go wręcz już legendarna taktyka, jaką stosował na korcie wraz z nieprzeciętnym przygotowaniem fizycznym.

Szczyt Jego wspaniałej kariery przypadł na lata siedemdziesiąte, kiedy to nierozstawiona para w losowaniu debla mężczyzn w zawodach All England zwyciężyła w tym najważniejszym wówczas turnieju na świecie. Partnerem Toma Bachera był Poul Petersen. Zwyciężyli 15: 0 w pierwszym secie grając przeciwko Angielskim faworytom, a duński speaker radiowy prawie stracił głos komentując ten mecz.

Zawody All England do roku 1977 pełniły rolę nieoficjalnych Mistrzostw Świata, dlatego zwycięstwo w nich nobilitowało każdego zawodnika.

W 1979 r. wybrany został do IBF Council, gdzie przez 24 lata pełnił wiele ważnych stanowisk. ( członka egzekutywy 1982-1992) i Wice Prezydenta IBF w latach 1987-2003, zastępcę szefa Zarządu 1987-1995,2002-2003 i ponownie Wice Prezydenta w latach 2000-2003.

Za swoje nadzwyczajne zasługi dla badmintona w 2008 r. Został nagrodzony Herbert Scheele Trophy oraz w 2009 r. tytułem Badminton World Federation Honorary Life President.

Znakomicie orientował się w sferach biznesowych umiejętnie doprowadzając do finansowego wsparcia badmintona. Zawierane kontrakty przynosiły realne duże dochody, a rozmowy z ludźmi biznesu stanowiły podwalinę zmian organizacyjno-regulaminowych wielkich zawodów badmintonowych World Grand Prix, które później zamieniły się w Superseries. Przez 10 lat pełnił funkcję szefa Open Badminton Commitee, który pracując w trzyosobowym składzie inicjował szereg zmian w rozgrywaniu zawodów z nagrodami pieniężnymi. Umiejętnie zmieniając regulaminy przyciągnął do badmintona nowoczesne media nie tylko telewizję.

Reorganizując zawody Thomas i Uber Cup w 1982 r. zwiększył atrakcyjność zawodów i stworzył porządna bazę finansową IBF na kolejne 10 lat.

Jego wizja i ciężka praca z ludźmi biznesu były podwalinami dla zawodników, którzy odtąd mogli stać się zawodnikami profesjonalnymi żyjącymi z pieniędzy zarobionych w badmintonie.

Dla Toma ważny był każdy szczebel organizowanych zawodów od tych najsłabszych do największych z wielką pulą nagród. Zawsze mówił, nigdy nie wiesz, kogo spotkasz na swojej drodze i kto zapłaci wielką kasę za twoje zawody!

dr Kang Prezydent BWF

Dla Europejskiej Unii Badmintona pracował, jako szef Court Official w latach 1978-1979. Wrócił do nas do EBU w roku 2004, ale wtedy już nie był we władzach BWF –odszedł niespodziewanie dla wszystkich w 2003 r.

Mieliśmy wielkie szczęście, że zaakceptował nasz wybór i został Prezydentem Europejskiej Unii Badmintona, którąo to funkcję pełnił od 2004-2010. Jako Prezydent był nadzwyczaj aktywny, zmieniając nazwę organizacji na European Continental Confederation pchnął ją na nowe tory nowoczesnego zarządzania, z wielkimi zmianami, skupiając uwagę na nowoczesnych mediach. BEC jego siła i pozycja to wynik profesjonalnego podejścia do zarządzania, a także inspirowanie następców i pracowników. Dzięki takim działaniom zbudowaliśmy komercyjną platformę, która służy europejskiemu badmintonowi. Council pod jego rządami został w końcu zjednoczony, a nowo wyselekcjonowani profesjonalni pracownicy tworzą nowoczesny badminton realizując przy tym swoje pomysły.

Tom użył swojego autorytetu i doświadczenia wtedy, gdy naszą światową federację dotknęła polityczna bijatyka. Nie wahał się, kogo poprzeć, dr Kang (Korea Płd.) ówczesny Prezydent BWF za wszelką cenę chciał uniknąć wielkich

Tom Bacher, po prostu TOM

kłopotów, jakie groziły BWF, gdy kilkuosobowa grupa indywidualistów chciała przejąć władzę, na początku pierwszej dekady XXI wieku.

Taki był Tom Bacher, Nasz Wielki Przyjaciel,

Po prostu TOM,

Wspaniały prawy człowiek, którego największym i najlepszym przyjacielem był ERLAND KOPS.

Odtąd będą grali swoje mecze badmintonowe na kortach niebieskich.

 

Żegnaj Przyjacielu!

 

Od dzisiaj w badmintonie już nic nie będzie takie samo.

 

Jadwiga Ślawska Szalewicz Wice Prezydent BEC 2004-2007

 

Recenzja mojej książki autor- Beata Moore

Moje podróże z lotką

 

Książka Jadwigi Ślawskiej-Szalewicz „Moje podróże z lotką” reklamowana jest trafnie jako opowieść kobiety kochającej badminton. Miłość tą miałam szczęście obserwować w latach młodości pracując jako hostessa i tłumaczka na międzynarodowych zawodach badmintona. Dla tych co przeczytali, to ja jestem tą „truskawkową blondynką” i gościnnie na Jadzi blogu, chciałabym się podzielić wrażeniami po przeczytaniu książki, jak też moimi wspomnieniami. Czekałam niecierpliwie na wydanie tej książki, można powiedzieć dłużej niż była ona pisana, bo wiele razy zachęcałam Jadwigę do przelania na papier jej wspomnień i

Otwarcie Selko Polish Open Płock Stan Mitchel Prezydent EBU, Beata Moore -Rudzielec, Andrzej Szalewicz prezes PZBad

historii w które teraz, po upływie czasu, niemal trudno jest uwierzyć. Przeczytałam książkę, jak wiele innych osób które o tym już pisały w swoich recenzjach, jednym tchem. Książka zostawiła mi niedosyt – niedosyt wydarzeń, niedosyt zdjęć, dłuższych analiz trudnych warunków w jakich PZBad był tworzony i realizowany. Niestety wydawnictwa rządzą się pewnymi prawami i autor niejednokrotnie musi dokonać bolesnych cięć, nawet najciekawszych historii czy wspaniałych zdjęć. Coś na ten temat wiem, bo sama jestem fotografikiem i autorką kilku książek. Sam prolog książki, o dziewczynce z lotką, pozostawia czytelnika z wypiekami na twarzy; wątek obrazów o tematyce badmintona, wytrwałość w poszukiwaniu korzeni tego sportu, to już kanwa na całą nową książkę! Ciąg dalszy, czyli realizm życia w PRL-u z wszystkimi niedostatkami, kłopotami i administracyjnymi absurdami pisany przez kogoś innego mógłby brzmieć jak jedno nieustające narzekanie, ale nie tu! Jadwiga przytacza surowe fakty rzeczywistości, ale zamiast skarżyć się, zakasuje rękawy i do boju. Nie znam chyba dzielniejszej kobiety w walce z

totalnym brakiem wszystkiego. Wraz z prezesem, Andrzejem Szalewiczem i grupką zapaleńców stworzyła coś z niczego. Związek badmintona i biuro. Ale nie tylko. Dzięki zaraźliwemu zapałowi, stworzyła ducha tego sportu w naszym siermiężnym wtedy państwie. W czasach kiedy ten anegdotyczny ręcznik był towarem luksusowym a pieniędzy nie było na nic, potrafiła wyczarować jedzenie, lotki, hotele, kwiaty. Wyczarować, hmmm…pozwólcie że zamienię to słowo na „wyharować”, bo taka była prawda. Do pomocy przy zawodach wciągnął mnie mój brat, Grzegorz. Oboje amatorsko graliśmy w badmintona i zapał do tego sportu przełożył się na chęć pomocy w organizowaniu ważnych międzynarodowych zawodów. W trakcie zawodów wszyscy pracowali niesamowicie ciężko, wszyscy byliśmy zmęczeni. Zaczynaliśmy wcześnie rano, kończyliśmy często po północy. Pamiętam jak po całym dniu tłumaczenia i ganiania, wracam do swojego fiacika i nie mogę go otworzyć. Mróz, więc chucham i dmucham w zamek, bo pewnie zamarzł. Nic. Jako logiczna istota, pozostało mi tylko jedno – kopnąć samochód i znaleźć

Redaktor TVP Zdzisław Zakrzewski i Beata Gajewska Moore

taksówkę. Kopnięcie co prawda nie otworzyło samochodu, ale odwrócenie się, uzmysłowiło mi, że ze zmęczenia próbowałam otworzyć nie swój samochód. Po pół godzinie byłam w domu. Ale zostawiłam w hotelu Jadzię ze stosem papierów do podpisania, notatkami do przeczytania, rachunkami do uregulowania i listą spraw do załatwienia. Kiedy poszła spać, nie pytałam. Rano, uśmiechnięta, zaczynała nowy dzień.  W tamtych „ciekawych” czasach Jadwiga była nie tylko królową zarządania i marketingu, ale potrafiła swoim zapałem zarazić rzeszę organizatorów i pomocników. Nikt nie narzekał na nadgodziny, nikt nie czekał na pieniądze. Mogliśmy wszyscy być boso, ale ostróg nie brakowało. Bardzo dbaliśmy o wizerunek Polski; do programu włączane były artystyczne pokazy, kulturą zjednywaliśmy przyjaciół w całej Europie. Wszystko to Jadzia opisała dokładnie i ciekawie w książce. Czytanie jej było dla mnie niejako podróżą sentymentalną. Upłynęło

Victor Polish Open wywiad  Frank Wilson Anglia i Beata Gajewska Moore, Redaktor TVP Krzysztof Miklas

 

 

wiele lat od połowy lat osiemdziesiątych, z badmintonem mnie obecnie niewiele łączy, z Polską też mało, bo moim domem jest Anglia. Niemniej bardzo cieszą mnie osiągnięcia polskich zawodników i rozwój polskiego badmintona. Nowe pokolenia zawodników tak samo muszą cieżko pracować na medale jak poprzedni, ale nie muszą się martwić czy mają buty, dresy lub lotki. Zarząd PZBad ma lepsze warunki finansowe i nowe technologie na wyciągnięcie ręki. Bardzo się z tego wszystkiego cieszę i mam nadzieję, że podczas obchodów 40 lecia Polskiego Związku Badmintona nowy prezes wspomniał  tamte  lata i ludzi, którzy tworzyli związek, organizowali imprezy na najwyższym europejskim i światowym poziomie, byli silni wiarą w to, że robią dobrze a badminton, jak kamień

Beata Moore fotografik autorka ośmiu książek wydanych w Anglii

Syzyfa pchali  w górę nie pozwalając mu spaść!   Andrzej Szalewicz, prezes i jego drużyna do której miałam zaszczyt należeć  zrobili gigantyczną robotę o której trzeba mówić, trzeba przypominać, bo pracowaliśmy bez komputerów, lap topów i komórek, byliśmy na każde skinienie naszych gości i cieszyliśmy się, gdy byli zadowoleni.  Wierzę, że  podczas uroczystości wszyscy wspominali  te chwile, które pozostały w nas  na zawsze!  Takich ludzi jak Andrzej i Jadzia rzadko się spotyka, dlatego pozwoliłam sobie napisać moją recenzję. Wierzę, że rocznicowe spotkanie nie  było wydukaniem jednego zdania i to z zaciśniętymi ustami jak teraz jest w modzie, mam taką nadzieję!

Beata Moore

Zaproszenie_28.06.17

Fundacja Centrum Edukacji Olimpijskiej zaprasza na spotkanie z Jadwigą Ślawską Szalewicz autorką książki 

Moje podróże z lotką

które odbędzie się w dniu 28 czerwca 2017 r. o godz.12.00 w Centrum Olimpijskim im. Jana Pawła II,

w Warszawie  ul. Wybrzeże Gdyńskie 4, Klub Olimpijczyka, VI p.

W czasie spotkania będzie możliwość nabycia książki Autorki w promocyjnej cenie.

Moje podróże z lotką

Moje podróże z lotką

 

Moje podroze z lotka3

 

I pierwsze recenzje:

Małgorzata Gutowska-Adamczyk

Moje podróże z lotką  

W Polsce Ludowej odgrodzonej od cywilizowanego świata żelazną kurtyną istniało kilka dróg wyfrunięcia ku wolności. Jedną z nich był sport. Zawodnicy osiągający przyzwoite wyniki, ich teamy oraz działacze mieli okazję zwiedzać świat. Poza satysfakcją ze współzawodnictwa i poznawania krajów zamkniętych dla szarego obywatela, sportowcy i ich opiekunowie mieli możliwość nabywania luksusowych towarów, a wówczas luksusem było wszystko od mydła i ręcznika po cytryny i kawę.

Posiłkując się własnym doświadczeniem działaczki dżudo, szermierki, a wreszcie badmintona napisała o tym Jadwiga Ślawska-Szalewicz. Z całego życia zawodowego i wielu doświadczeń, właśnie podróże uznała za najistotniejsze, nadając im rangę symbolu. Przyklejona do przedniej szyby auta lotka towarzyszy jej po dziś dzień, kiedy już tylko jako mentor obserwuje kolegów, pracujących na rzecz polskiego badmintona, któremu ona, wraz z mężem Andrzejem Szalewiczem, oddała kilkadziesiąt lat.

Jadwiga Ślawska-Szalewicz nie potrafiła wytrwać na emeryturze, sięgnęła po pióro. Wcześniej jako autorka bloga Okiem Jadwigi, teraz wydała wspomnienia, dzięki którym młodsi czytelnicy mogą wyobrazić sobie czasy PRL. Zastanawiam się tylko, czy uwierzą, że na dworzec kolejowy szło się pieszo przez morze ruin, mieszkania zasiedlało po kilka rodzin, a prywatność uzyskiwało się remontując zrujnowany pokój, któremu – bagatela! – brakowało tylko jednej ściany i sufitu. Marzenia mieli wtedy ludzie niewielkie, ot, by zapewnić sobie podstawy bytu. Zastanawiam się zatem, skąd u małej Jadzi, córki gospodyni domowej i kierowcy autobusu, ta ogromna potrzeba sukcesu? Skąd przedsiębiorczość, głód wiedzy i odwaga, a nawet tupet? Jednak „Moje podróże z lotką” to nie sentymentalne spojrzenie wstecz, tylko snuta lekkim, gawędziarskim tonem, pełna humoru opowieść o polskim sporcie czasów niedoboru i przeszkodach, jakie musieli pokonywać działacze. Historia jednej z niewielu działaczek, którym udało się zrobić prawdziwą europejską karierę. Polecam!

 

http://an-ula1951.blog.pl/2017/06/19/prezent/

http://gordyjka.blogspot.com/2017/06/moja-podroz-z-jadwinia.html

http://helena-rotwand.bloog.pl/id,361391520,title,Jadwiga-czyli-Jej-podroze-z-lotka,index.html

 

Content Protected Using Blog Protector By: PcDrome.