Subskrybuj kanał RSS bloga Okiem Jadwigi Subskrybuj kanał RSS z komentarzami do wszystkich wpisów bloga Okiem Jadwigi

Wpisy oznaczone ‘Torwar’

W marcu zajrzałam na ul. Zaciszną 13 do Yrsy, a tu niespodzianka, zaproszenie –wyzwanie książkowe. Bardzo lubię takie niespodzianki, a ta była memu sercu niezwykle miła. Ale jak to w życiu, 13 marca był kilka tygodni temu. Między tamtą datą a dniem dzisiejszym tak wiele się wydarzyło, a przecież, gdy obiecujemy coś Przyjaciołom to należy dotrzymywać danego słowa. Szczególnie, gdy dotyczy to ostatniej przysługi.  Wiele spraw zatem, otrzymało pierwszeństwo, wiele trzeba było załatwić, dopilnować, a także zorganizować. Wyzwanie książkowe poszło w kąt, zostało odłożone na później, lecz nikt łącznie ze mną nie wiedział na jak długo. I dzisiaj zresztą zupełnie przypadkiem rozmawiając z Aldoną, poetką, moją „siostrą”, uzmysłowiłam sobie, że gdzieś w kącie leży moja obietnica, jaką złożyłam u Yrsy na blogu – książka, którą ostatnio przeczytałam. Dylemat był prawie nie do rozwiązania, ponieważ nie umiem czytać jednej książki, czytam trzy lub cztery prawie na raz. I co tu wybrać, lekkie miłe dla serca i oka oraz ciekawie napisane „Jeżdżąc po cytrynach” Optymista w Andaluzji. Książka napisana przez Chrisa Stewarta, byłego perkusistę grupy rockowej „Genesis” Phila Collinsa (mojego ulubionego zespołu).Chris kupił posiadłość w Hiszpanii i opowiada o zapuszczaniu korzeni na wsi, o integrowaniu się z gospodarzami hiszpańskimi. Książka napisana dowcipnie, interesująco, zabawnie. Świetna lektura, relaksująca, podobno mnóstwo w niej prawdy o Hiszpanach. Zastanawiałam się też czy nie napisać o książce Mariana Zacharskiego pod tytułem „Nazywam się Zacharski”, do przeczytania której namówiła mnie Zośka. Ale postanowiłam o niej napisać oddzielnie, gdyż z jedną z osób  opisanych w tej książce wiążą się moje wspomnienia. W końcu wydawało mi się, że wybrałam książkę Julii Child „Moje życie we Francji”, na podstawie, której nakręcony został film „Julie i Julia”, gdzie rolę Julii Child brawurowo zagrała moja ulubiona aktorka Meryl Streep. Popatrzcie, jedno wyzwanie a tyle dylematów, w końcu podjęłam decyzję, właśnie dzisiaj po rozmowie z Aldoną. Jak wiecie Aldona Kraus jest poetką, lekarzem okulistą, ale od czasu do czasu popełnia prozę, a ja uwielbiam JEJ TWÓRCZOŚĆ. Mam wyjątkowe szczęście do obcowania z ludźmi ciekawymi, ponieważ w ostatnim okresie czasu na blogu wspominałam Rajmunda Paprzycę Niwińskiego, Kazimierza Górskiego, prof. dr hab.inż. Andrzeja Horodeckiego, Zbigniewa Adrjańskiego, a teraz ponownie Aldona Kraus. Jej książkę „O wszystkim i o niczym- Rozmowy z Księdzem Janem Twardowskim” polecam Moim Przyjaciołom. Dlaczego zapytacie? Ano, dlatego, że ksiądz Jan Twardowski jest  Wielkim Poetą. Wszyscy znają Jego twórczość, wiersze, a bilbord z roku 1999?. I właśnie o tym bilbordzie i o przejażdżce z księdzem Janem Twardowskim ulicami Warszawy napisała w swojej książce Aldona, a ja ile razy czytam tę książkę, tyle razy zatrzymuję się zadumana. Dlaczego? Może, dlatego, że miałam to szczęście poznać księdza Jana. Spotykaliśmy się w lipcowy czas u Aldony w domu, gdzie ksiądz Jan spędzał swoje wakacje w Aninie. Może, dlatego, że Jego już nie ma, że odpoczywa na wieki w Świątyni Opatrzności Bożej, tam gdzie teraz powstaje ze zdjęć największy obraz Jana Pawła II. A może dlatego, że był kapłanem wyjątkowym i spotykałam Go na wieczorach poetyckich Aldony?  Dlatego właśnie wybrałam tę książkę i prezentuję ją w Wielkim Tygodniu przed Wielkanocą. Posłuchajcie: Janowe billboardy

„..Grudniowe przedpołudnie 1999 roku było słoneczne i pobielone cienkim śniegiem. Obietnica niezwykłej niespodzianki, na półtorej godziny przed obiadem, udało mi się porwać księdza Jana na przejażdżkę. – Nie pojedziemy naszym ulubionym ślimakiem?- zdziwił się, kiedy wyjeżdżając spod klasztoru, skręciłam w Krakowskie Przedmieście w lewo, zamiast tak jak lubił w prawo i Karową w dół. – Tak naprawdę, to każda strona Królewskiego Traktu jest piękna – mówił, kiedy mijaliśmy księgarnię Bolesława Prusa, Uniwersytet Warszawski, gmach Akademii Sztuk Pięknych i górujący nad wszystkim Kościół Świętego Krzyża. Jedź jeszcze wolniej – poprosił. – Kiedyś ciągle spacerowałem. Dzisiaj i wczoraj – zawsze tu pięknie. Ile tu ludzi! Jechaliśmy tuż obok warszawskiego szpitala dziecięcego, mijając pomnik Kopernika, a w głębi po lewej przy ulicy Karasia Teatr Polski przekreślony tęczą afiszy, zbyt odległych, by je czytać. – Teatr przywołuje wspomnienia wielu wspaniałych sztuk tu granych i wielkich aktorów – dodał. Mijając powoli ulicę Bartoszewicza, wjechaliśmy na Tamkę. Poinformowałam poetę, że na jednym z domów biegnącej ulicy, czeka nas niespodzianka. – Złota kaczka, na pewno ona! – cieszył się jak dziecko. – Niech ksiądz patrzy w lewo i w górę – przerwałam. Tło zawieszonego wysoko na wąskiej bocznej ścianie kamienicy ogromnego bilbordu było czarne. Z czerni patrzyły smutne urokliwe oczy dziewczynki, przyciągające spojrzeniem i bielą twarzyczki.

Zatrzymajmy się – nalegał. Gdy jednak nie było, gdzie zaparkować, włączyłam światła awaryjne, a hamowany stale samochód prawie stał w miejscu. Na szczęście za nami na razie Tamka była pusta. Ksiądz Jan zadzierał głowę wpatrywał się w dziewczynkę i w czarny pas plakatu, na którym wołanie jego serca „spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą” WARSZAWSKIE HOSPICJUM DLA DZIECI, zajmujące się opieką nad nieuleczalnie chorymi, kierowało do milionów ludzi. Zobaczyłam wielkie wzruszenie – jednocześnie bezradność, malujące się na twarzy poety, gdy znanym gestem, błogosławił dziewczynkę z plakatu. Za nami trąbiły samochody, wolno nas wymijały. Ruszyliśmy Tamką w dół ku Wiśle. Jechałam nadal wolno, a przed nami, tuż za skrzyżowaniem z ulica Kruczkowskiego czekała na niego taka sama porcja wzruszenia, a potem i na Ludnej i na Trasie Łazienkowskiej, na Czerniakowskiej, przy Torwarze. Wracaliśmy mostem Poniatowskiego, mijając dawny Stadion Dziesięciolecia. Aleje Jerozolimskie, Marszałkowska, Królewska. Afisze mniejsze i te ogromne były wszędzie. Chora dziewczynka z nadzieją w oczach i prośbą poety, przypomnieniem tego, co tak prawdziwe, że aż niedostrzegane , zagubione w codziennej pogoni. Prośba – rozkaz! Nie wiem, ile po drodze minęliśmy „jego billboardów” tak je natychmiast nazwałam, ale każdemu przesłał krzyżyk. Kiedy wróciliśmy na Krakowskie Przedmieście już w wikariatce mówił, że się  cieszy z tych podpowiedzianych  mu w zakrystii przez penitentkę słów, które umieścił i rozwinął w wierszu dla przyjaciółki – poetki Anny Kamieńskiej. Do modlitewnych intencji doszedł mi pacierz za Warszawskie Hospicjum Dla Dzieci i za księdza Piszącego Wiersze, który  dziś zdawał się być nieprzytomny z radości i wzruszenia. Potem przyszły następne grudnie, które przyniosły nowe billboardy z Janowym hasłem, także ulotki w aptekach, przychodniach, szpitalach, tramwajach, autobusach. Idą następne, a dziś gdy to piszę, Warszawa ubrała się nowymi i wierzę, że będzie tak już zawsze, bo śpieszymy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą obowiązuje do zakończenia świata i jeden dzień dłużej, tak po Twardowsku – zawsze na zawsze.

Tę książeczkę, polecam wszystkim do czytania w każdym czasie, gdy jest mi źle, gdy dobrze, gdy mam głowę zabitą nierozwiązanymi sprawami, gdy cieszę się życiem i nadchodzącą Wiosną gdy martwię się razem z moimi Przyjaciółmi, gdy życie nakłada na mnie najtrudniejsze wyzwania zawsze mam ku czemu się zwrócić, do książki Aldony o księdzu Janie, do rozmów „ O wszystkim i o niczym” do życia zawartego na kartach tej pięknej książeczki. Aldonie serdecznie dziękuje, że zechciała mi podarować ten jedyny w swoim rodzaju egzemplarz, a Wam wszystkim życzę Dobrego Wielkiego Tygodnia, Szczęść Boże! Tak po Twardowsku- zawsze na zawsze.

Wasza Jadwiga

 Ten blog bierze udział w konkursie Blog Roku 2010 w kategorii Ja i moje życie
Jeśli chcesz oddać na niego głos, wyślij SMS o treści A00277 na numer 7122. Koszt SMS, to 1,23 zł brutto Pieniądze zebrane w wyniku głosowania bedą przeznaczone na wypoczynek dzieci niepełnosprawnych!  Kochani zanotowałam spadek z miejsca 8 go na miejsce 9. Do zakończenia głosowania zostało dwa dni, oczywiście, że chciałabym zostać w pierwszej 10, ale to  zależy wyłacznie od Was i Waszego wsparcia sms na co liczę. A zatem proszę o pomoc Was, Waszych znajomych, Wasze Rodziny i wszystkich tych, którzy lubią zabawę. Za dotychczas przesłane smsy serdecznie dziekuję, ale bardzo proszę o jeszcze! Pozdrawiam serdecznie! Wasza Jadwiga

Będąc na Gali Sportowej w Centrum Olimpijskim spotkałam na Sali panią Agatę Wróbel. Usiadła w rzędzie przed nami kobieta z długimi płomienno rudymi włosami. Skorzystałam z tej rzadko nadającej się okazji, aby poprosić o zgodę na zdjęcie, obiecując jednocześnie, że napiszę o niej na moim blogu.

Agata imponowała mi od momentu rozpoczęcia kariery w roku 1996. Ta kariera zaczęła się całkiem przypadkowo. Agata mieszkała w Jeleśni, gdy zobaczyła ją, wtedy dziewczynę piętnastoletnią trener Edward Tomaszek.  Agata była wówczas wyższa i solidniej zbudowana niż jej koleżanki a w gronie chłopców imponowała siłą, o czym mógł się przekonać widząc jak przenosiła ciężkie kamienie podczas zabawy w „budowanie” zapory na rzeczce w Jeleśni. Jej koledzy mieli z niektórymi kamieniami kłopoty, zaś Agata nie miała najmniejszych trudności w przeniesieniu ich z miejsca na miejsce. Agata kilka razy odwiedziła salę treningową, ale zaczynały się wakacje a ona uczennica przecież nie mogła z nich nie skorzystać, ale we wrześniu przyszła na salę. Rozpoczęła trening do trójboju siłowego i w ciągu dwóch miesięcy pobiła rekordy juniorskie i młodzieżowe, zdobyła medale startując na mistrzostwach Polski i rozpłynęła się we mgle do stycznia następnego roku. Pan trener pracował z nią pokazując trening z ciężarami, w końcu Agata trafiła na zgrupowanie do Giżycka i do Siedlec do Ośrodka Szkolenia Olimpijskiego założonego przez Polski Związek Podnoszenia Ciężarów, pod opiekę trenerów małżeństwa Danuty i Ryszarda Soćków. Ośrodek stwarzał Agacie warunki do optymalnego treningu a także do nauki. Agata była początkowo nazywana przez koleżanki „Kruszynką”, ale tę ksywę nosiła inna znakomita zawodniczka w zupełnie innej dyscyplinie sportu – judo. Ową „Kruszyną” była wówczas Beata Maksymow, która startowała w wadze ciężkiej oraz w kategorii open. Dlatego też koleżanki nadały jej pseudonim „Pszczółka Maja”.  W Agacie podobała mi się jej postawa nie tylko sportowa, ale podejście do siebie do swojej sylwetki, kiedyś powiedziała: „Każdy wygląda jak wygląda, a ważne jest to, co sobą reprezentuje, co ma w głowie. I tyle”. Prosze zwróćcie uwagę, ze mówi to nastolatka, dziewczyna która z powodu swojej tuszy nie ma kompleksów, wcale. Popatrzcie wokół siebie, ile z nas osób starszych nie mówiąc o nastolatkach ma problemy ze swoja figurą, ile z nas zamartwiało by się stosujac różne diety? Ale nie Agata. Ciężary stały się jej szansą na życie, ale nim doszła do mistrzostwa, trenerzy i ona sama musieli włożyć wiele pracy, aby zmienić  nawyki, aby wyrwanie z rodzinnego domu dla młodziutkiej dziewczyny nie było zbyt trudne.  Już w roku 1997 Agata jest w kadrze narodowej, po półrocznym intensywnym treningu jak to w każdym ośrodku szkolenia olimpijskiego, Agata wyjeżdża na zawody na mistrzostwa Europy do lat 16 i zdobywa w Tatabanyi złoty medal. W kolejnym roku zadebiutowała na mistrzostwach Świata w Lahti, zaś w roku 1999 w Atenach sięgnęła po medal i odtąd stała się wizytówką i chlubą Żywca i okolic. A tak o Agacie mówią jej trenerzy: „… Skłamałbym mówiąc, że praca z Agatą przebiegała bez najmniejszych zakłóceń – powiedział Ryszard Soćko- jej zaletą, ale i …wadą był ten góralski upór.” Zahartowana i zdecydowana nie bardzo lubiła powtarzać do znudzenia te same ćwiczenia szkolące nawyk ruchowy, prawidłową technikę, czyli popularne w ciężarach „przerzucanie fajerek”. Ciężką pracę wykonała Agata sama nad sobą, ale z pomocą świetnych fachowców, i w Atenach w 1999  zdobyła srebrny medal mistrzostw Świata a na Igrzyskach Olimpijskich w Sydney 2000 zdobyła medal srebrny jakże wymarzony medal olimpijski przez wszystkich zawodników w każdej dyscyplinie sportu. Proszę sobie wyobrazić, jaki talent trzeba mieć, aby po trzech latach i kilku miesiącach sięgnąć po medal olimpijski! Jaką trzeba wykonać gigantyczną pracę fizyczną  oraz mentalną aby przełamać samą siebie!  Ale  nie wszystko w naszym życiu idzie jak z płatka, i w przypadku Agaty też nie szło. Po tym wspaniałych sukcesie, jakoś tak niedługo Agata zachorowała na wirusowe zapalenie wątroby typu C, a z tym żartów nie było. Wiele opinii pojawiło się wtedy, aaa… skończy się, aaa.. nie wyleczy. I tu ten jej charakter i upór góralski pomógł oraz wiara w możliwość wyleczenia, jaką prezentowali jej rodzice, trenerzy a także prowadzący lekarze Marek Dudziak i Jarosław Krzywański. Pomagał również Polski Związek Podnoszenia Ciężarów. Jej powrót na pomosty świata odbył się w stylu mistrzyni. W roku 2001 w Antalyi zdobyła na mistrzostwach Świata medal srebrny, a następnie w Warszawie na naszym Torwarze w obecności tysięcy kibiców zdobyła medal złoty w kategorii +75 kg- i została najsilniejszą kobietą świata. No proszę sobie teraz wyobrazić chóralne odśpiewanie hymnu „Jeszcze Polska nie zginęła…” przez Jej kibiców, dla niej i tylko dla niej, dla upartej góralicy z Jeleśni okolic Żywca.

Agata zdobyła imponującą ilość tytułów i medali, oprócz tych, które wymieniłam brązowy medal na kolejnych Igrzyskach Olimpijskich w Atenach 2004, pięciokrotnie zdobywała medale na mistrzostwach Europy, medale na mistrzostwach Świata i Europy Juniorów, zdobyła 13  rekordów świata, medale Mistrzostw Polski. Można powiedzieć, ze dopóki startowała dopóty medale zgarniała „jak swoje”.

Niestety w październiku 2010 roku postanowiła zakończyć karierę sportową. Po Atenach borykała się z kontuzją nadgarstka, a taka kontuzja dla ciężarowca jest bardzo poważna. Leczyła kontuzję, ale kolejne zawody- mistrzostwa Świata w Dominikanie zakończyła bez powodzenia, i stały się podstawą do podjęcia decyzji zakończenia przygody ze sztangą i były powodem wyjazdu do Anglii. Podejmując w Anglii ciężką pracę, nie przejmowała się tym, że jest medalistką olimpijską ex mistrzynią świata, dziewczyną z workiem medali i sukcesów sportowych. O tym, i o jej sukcesach niektórzy nawet nie wiedzieli. Dzisiaj mówi, że tej ciężkiej pracy fizycznej nie ma się, co wstydzić. Dwa lata pracowała w Anglii i wróciła do Polski i do ciężarów. W Anglii poznała Colina, swojego chłopaka, wróciła szczęśliwa a Colin nie odstępuje jej na krok.

Trenerzy namówili Agatę do treningów mimo w dalszym ciągu bolącego nadgarstka. Pomagali w leczeniu, w treningach i Agata pojechała do Mińska w kwietniu 2010 na Mistrzostwa Europy, gdzie zdobyła 8 miejsce a w Puławach na Mistrzostwach Polski w czerwcu 2010 zdobyła złoty medal. Do treningów powróciła mając w perspektywie Igrzyska Olimpijskie Londyn 2012, niestety nie udało się, ból nadgarstka trwał i doszło jeszcze bolące biodro. W rozmowie z Henrykiem Urbasiem Agata powiedziała: „… To wszystko nie ma już sensu. Jestem załamana ciągłymi perturbacjami zdrowotnymi. Jak nie ręka to biodro, jak nie urok to…Wyniki konkurentek idą stale w górę, a ja chyba nie mam szans by takie osiągnąć. Nie chce zaś trenować ot tak, na  „pół gwizdka” bo to do niczego nie prowadzi…” Ot cała Agata.  Jej plany prywatne związane są z powrotem do Anglii, jej chłopak jest dobry w „strongmanach”. A plany na przyszłość? Może w przyszłości jakaś restauracyjka? Mała knajpka z muzyką, może bluesem.

W dalszym ciągu rozmowy z H. Urbasiem mówi:”…Sportowi zawdzięczam ogromnie dużo. To nie tylko emocje, wzruszenia, medale, rekordy, dyplomy i puchary, które teraz ledwie mogę pomieścić. To także wspaniałe podróże do miejsc, których bez sportu nigdy w życiu bym nie odwiedziła, to wspaniali i jakże ciekawi ludzie, których przez te lata poznałam- i to nie tylko ze środowiska sportowego. A pewnie i nazwisko mojej rodziny oraz naszą Jeleśnię też jakoś … rozsławiłam- przecież to jest bardzo fajne…”

Już wiecie teraz, dlaczego ta właśnie dziewczyna imponowała mi przez ostatnie 14 lat. Jej upór, charakter, praca i postawa doprowadziły ją do mistrzostwa sportowego.

Pani Agato w dniu 4 grudnia pożegnał Panią Polski Związek Podnoszenia Ciężarów, w dniu 10 stycznia Polski Komitet Olimpijski, a ja Panią żegnam, jako jedna z wielu tysięcy Pani kibiców. Za wszystkie medale, i łzy wzruszenia, których nam Pani dostarczała podczas swoich występów na pomostach świata serdecznie Pani z całego serca dziękuję. Byłam jedną z niewielu osób, które pracując w sporcie widziały Panią na Igrzyskach Olimpijskich w Sydney 2000 i Atenach 2004 i nigdy tego nie zapomnę.

Życzę Pani wszystkiego najlepszego, spełnienia marzeń, i jestem pewna, że Pani właśnie je zrealizuje. Do zobaczenia w Polsce wśród działaczy sportowych.

Dziękujemy!

Jadwiga

wpis opracowany na podstawie Magazynu Olimpijskiego- artykułu Henryka Urbasia i materiałów Polskiego Zwiazku Podnoszenia Ciężarów, zdjęcia otrzymałam od Jana Rozmarynowskiego za co serdecznie dziekuję oraz wykorzystałam swoje z Gali Olimpijskiej

Prezydent RP L.Kaczyński i medaliści IO Vancouver 2010, fot.PKOL/M.Chojnowski KPRPObiecałam kilka dni temu, że napiszę słowo na bardzo drażliwy ostatnio dla Polaków temat. Chodzi o pochówek Pary Prezydenckiej w krypcie katyńskiej na Wawelu. 15 kwietnia oglądałam program Moniki Olejnik „Kropka nad i”, gdzie gościem był Adam Bielan – bardzo trudny wywiad, biorąc pod uwagę fakt, że p. Bielan był prawą ręką Pana Prezydenta. Temat – pochówek Pary Prezydenckiej na Wawelu i związane z tym protesty ludzi w Krakowie oraz gorąca dyskusja internautów P.Prezydentowa M.Kaczyńska z medalistkami IO Vancouver fot.PKOL/M.Chojnowski KPRPna wielu forach. Wywiad był prowadzony przez p. redaktor w sposób niezwykle wyważony. Odpowiadając na pytania prowadzącej, A. Bielan stwierdził, że córka Prezydenta Marta wie o trwającej dyskusji, protestach i jest nimi bardzo przygnębiona. Pozwólcie mi zatem przedstawić w tym momencie mój punkt widzenia: Początkowo upór Prezydenta w sprawie Katynia drażnił mnie, gdyż uważałam, że P. Prezydent powinien być w sprawach Rosji dostępniejszy, aby osiągnąć z nimi wspólny język i porozumienie. Upór był dla mnie niezrozumiały. Dzisiaj po tragedii popatrzyłam na sprawę nieco inaczej. Wszystkie stacje telewizyjne, rozgłośnie radiowe z całego świata powtarzają w komentarzach jedno słowo: Katyń, Katyń, Katyń. Do momentu katastrofy samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem żadna z telewizji, żadna stacja radiowa na dobrą sprawę nikt, dosłownie nikt nie wiedział, o co tym Polakom chodzi w sprawie Katynia, z tym Katyniem, z tym lasem, co za fobię mają Polacy związaną z Katyniem. Nikt na świecie nie zadał sobie bowiem trudu wytłumaczenia tej zbrodni, popełnionej 70 lat temu przez stalinowskich oprawców na polskiej inteligencji w lesie pod Smoleńskiem, w miejscowości Katyń. Nagle okazuje się, że właśnie do Smoleńska leci samolot Prezydenta RP z Parą Prezydencką na czele, w którym znajduje się również gość specjalny, ostatni Prezydent na uchodźstwie, a także elita polskiej inteligencji reprezentująca różne ugrupowania polityczne, parlamentarzyści, przedstawiciele rodzin katyńskich jak również organizacji społecznych. Dowiadujemy się o tragicznej katastrofie, w której giną wszyscy i nagle cały świat przekazując tę straszną informację, zaczyna zadawać pytanie, po co oni tam właściwie lecieli, do Katynia, do lasu pod Smoleńskiem? I oto wszyscy zaczynają nagle mówić o Katyniu, o polskich oficerach z roku 1940, o samolocie prezydenckim, ludziach znajdujących się na jego pokładzie, którzy giną podczas pełnienia służby Polsce, którzy chcieli godnie uczcić 70. rocznicę rozstrzelania polskiej inteligencji i oficerów właśnie tam, w Katyniu. Sprawa nabiera szalonego tempa i rozgłosu, wydarzenie straszne, 96 osób, elita intelektualna, najważniejsze osoby w państwie nie żyją. Przylatują premier Tusk i premier Rosji Putin. Oddają hołd na miejscu tragedii, Putin obejmuje Tuska, składają wspólnie kwiaty, rozmawiają między sobą na oczach świata, przed kamerami wszystkich telewizji, Putin stwierdza, że należy powiedzieć o Katyniu prawdę, że władza radziecka pod dowództwem Stalina popełniła straszną zbrodnię na Polakach, na inteligencji polskiej. Słucham i własnym uszom nie wierzę. Mówi to premier Rosji, ten sam  Putin, który jeszcze nie tak dawno nie chciał o sprawie słyszeć! Następnego dnia słucham wywiadu z Prezydentem Rosji Dymitryjem Miedwiediewem i on również mówi o zbrodni katyńskiej, stwierdza, że Stalin podpisał decyzję o rozstrzelaniu, pokazywane są odpowiednie dokumenty. Prezydent Rosji stwierdza, że historia była przez lata zakłamywana! Słucham i nie wierzę, jestem w szoku, gdybym tego sama nie oglądała i nie słyszała, nie uwierzyłabym osobie relacjonującej. Pierwsze informacje oficjalnych osób w Rosji dochodzą do ludzi całego świata, ludzie dowiadują się, że Polacy nie mieli fobii, że Prezydent nie był nawiedzony, jak chcieli tego inni, tylko walczył o odkłamanie prawdy historycznej, czyli że Polska poniosła ofiarę, wielka ofiarę w roku 1940 i teraz znowu. Zaczyna do mnie dochodzić bardzo smutna prawda, że być może musiała być poniesiona taka Ofiara, jaką złożyli Polacy w katastrofie i dopiero ten wstrząs przeżywany na naszych oczach wyzwala w przedstawicielach najwyższej władzy Rosji, Putinie i Miedwiediewie, chęć powiedzenia prawdy. Rozmowa w naprędce zorganizowanym spotkaniu z dziennikarzami na miejscu tragedii Tusk- Putin. Putin stwierdza, że należy oczyścić sprawę Katynia, a Tusk, że należy ją rozświetlić, aby ludzie zrozumieli sens katastrofy. I za kilka godzin poszła w świat informacja… Jeżeli katastrofa doprowadziła do powiedzenia prawdy przez Rosjan, jeżeli dzień po katastrofie w telewizji Rosija w programie I, który emitowany jest od Władywostoku do Smoleńska i ma oglądalność ponad 100 milionów ludzi, jest wyświetlany w „prime time” film Andrzeja Wajdy „Katyń”, który wstrząsa Rosją, to muszę na te fakty popatrzeć w sposób racjonalny.Jeden z bardziej znanych dyplomatów, p. Adam Rotfeld, przebywający w tym czasie w Moskwie, w dniu 14.04 był gościem programu „Fakty po faktach”, prowadzonego przez Kamila Durczoka stwierdził, że Rosjanie zostali wstrząśnięci pokazaną prawdą historyczną, nie mieli o tym pojęcia, ani wyobrażenia. Dodał, że rzadko się zdarza, aby nasz kraj miał poczucie, że jest w centrum zainteresowania i to tak życzliwego. Wszyscy są przekonani, że stało się coś strasznego i irracjonalnego. Rosja chce zmian w kontakcie z Polską. Na tej fali sympatii wyrażanej wobec Polaków można rozwiązać wiele spraw. Poza tym, podkreślam to szczególnie, zostało powiedziane zarówno przez Miedwiediewa, jak i Putina, że to Stalin podpisał wyroki śmierci na wiele milionów Rosjan i należy też zacząć mówić o tych i innych zbrodniach systemu stalinowskiego. Wiele osób w Rosji uważało Stalina za wspaniałego, dobrego, porządnego przywódcę narodu radzieckiego, a nie jest to prawda – to wypowiedź Prezydenta D. Miedwiediewa, podczas wywiadu dla TV Rosija Pr I. 

Spotkanie z medalistami IO VancouverTo właśnie przedstawione powyżej fakty powinny być brane pod uwagę przy ustalaniu miejsca pochówku Pary Prezydenckiej na Wawelu. Oni byli przedstawicielami całego narodu, ponieśli ofiarę najwyższą, a więc dla mnie jest jasne, gdzie mogą być pochowani. To jest moje i wyłącznie moje spojrzenie na sprawę w sprawie pochówku Pary Prezydenckiej na Wawelu. 

A teraz komentarz do sprawy: Europoseł Adam Bielan stwierdził, że Rodzina Prezydenta nie występowała do Kurii biskupiej w Krakowie z wnioskiem na temat pochówku na Wawelu. Ja nie mam prawa podważać Jego zdania, gdyż był on bliskim współpracownikiem tragicznie zmarłego Prezydenta, stwierdził, że brat zmarłego też o to nie występował. Rodzina rozważała dwa miejsca: Grób Rodzinny na Cmentarzu Powązkowskim lub Archikatedrę w Warszawie. A. Bielan w programie „Kropka nad i” stwierdził, że wniosek wypłynął od kardynała St. Dziwisza. I oto bezpośrednio po programie M. Olejnik jest powtórzony wywiad z Kardynałem St. Dziwiszem, który mówi: nie, to nie kuria wnioskowała, tylko Rodzina. Do tego wystąpienia kardynała St. Dziwisza, w Polsce panowała atmosfera skupienia i jedności narodowej, byłam dumna z moich Rodaków za sposób, w jaki się zachowywali, stojąc w wielogodzinnej kolejce do Pałacu Prezydenckiego, i oto kardynał Dziwisz. Być może w sposób niezamierzony, swoim wystąpieniem daje asumpt do złamania żałoby. Tak wielki autorytet jak kard. St. Dziwisz mógł udzielając wywiadu wyjaśnić nam Polakom, dlaczego Kuria zaproponowała pochowanie Pary Prezydenckiej na Wawelu. Nie byłoby pewnie protestów, tak gorących dyskusji, które w okresie żałoby nie są nikomu niepotrzebne. Wystarczyło kilka zdań, mądrych i ciepłych, a sytuacja mogłaby mieć inny przebieg. Mój punkt widzenia zaprezentowany powyżej jest spojrzeniem na fakty zaistniałe w ostatnich kilku dniach. I jeszcze jedna ważna informacja w tej sprawie. Nie jestem zwolenniczką PIS, nie głosowałam na Prezydenta  Kaczyńskiego, jednak umiem docenić Jego upór oraz konsekwentną walkę o odkłamanie historii katyńskiej. 

Jeżeli sprawa pochówku Pary Prezydenckiej miała być wykorzystana do rozgrywek, to tym bardziej jestem zniesmaczona. Polacy zachowali się wspaniale, a nieliczne osoby protestujące w Krakowie w stosunku do setek tysięcy osób, które składają hołd parze Prezydenckiej, jak również na Torwarze oraz w Belwederze, oddają hołd Panu Prezydentowi na uchodźstwie Ryszardowi Kaczorowskiemu, a także pozostałym ofiarom katastrofy, to wzruszające. Znaczy to, że polski naród nie jest pozbawiony wartości i zachowuje się godnie.

 Na zakończenie mojego wpisu dodam, iż uważam, że pochowanie Pary Prezydenckiej w krypcie katyńskiej (tak się rzeczywiście to miejsce nazywa od lat), jest o wiele zręczniejsze aniżeli stosowane przez dziennikarzy określenie„w przedsionku”. 

Przepraszam za przydługi komentarz do sytuacji, którą obserwowaliśmy w różnych stacjach TV, w radio, które śledziłam przez cały ostatni tydzień. Nie mam patentu na mądrość, powtarzam: to jest li tylko mój punkt widzenia na tę sprawę!

 Siedemdziesiąt kilka ważnych osób z całego świata potwierdziło swoją obecność na pogrzebie Prezydenta i Jego Małżonki. Dla mnie jest to wielkie pojednanie Polaków i pokazanie światu, za co możemy być wdzięczni Wszystkim Ofiarom Katastrofy. W dniu 18.06.10 wmurowana zostanie specjalna tablica z nazwiskami wszystkich ofiar katastrofy wraz z ziemią z lasu katyńskiego w krypcie katyńskiej na Wawelu.  Dla mnie jest to kawałek historii, w której uczestniczymy, naszej historii, w znacznej części tragicznej, która znalazła zakończenie w Panteonie Wawelu.

Poniżej prezentuję (za MSZ) listę oficjalnych osób i delegacji, które potwierdziły swój przyjazd na uroczystości pogrzebowe: W uroczystościach pogrzebowych wezmą także udział m.in.: przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy, przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso, przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek, sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen i sekretarz generalny Rady Europy Thorbjorn Jagland.
Poniżej podajemy (w kolejności alfabetycznej) za MSZ najnowszą listę najważniejszych przedstawicieli delegacji, którzy drogą oficjalnych not potwierdzili przyjazd do Krakowa:
AFGANISTAN Prezydent Hamid Karzaj
ARMENIA Przewodniczący parlamentu Howik Abrahamian
ALBANIA Prezydent Republiki Albanii Bamir Topi
ALGIERIA Sekretarz stanu Abdelaziz Belkhadem
AUSTRALIA Gubernator Generalna Quentin Bryc z małżonkiem
AUSTRIA Prezydent Heinz Fischer z małżonką
AZERBEJDŻAN Premier Artur Rasizade
BELGIA Książe Filip z małżonką
BIAŁORUŚ Przewodniczący Parlamentu Boris Batura
BOŚNIA I HERCEGOWINA Przewodniczący Prezydium BiH Haris Silajdić
BUŁGARIA Prezydent Georgi Pyrwanow
CHORWACJA Prezydent Ivo Josipović
CHINY Specjalny Wysłannik Rządowy, minister transportu LI Shenglin
CYPR Prezydent Demetris Christofias
CZARNOGÓRA Prezydent Filip Vujnovic z małżonką Minister spraw zagranicznych Milan Rocen
CZECHY Prezydent Vaclav Klaus z małżonką
DANIA Królowa Małgorzata, Minister spraw zagranicznych Lene Espersen
ESTONIA Prezydent Toomas Hendrik Ilves z małżonką, Premier Andrus Ansip
FINLANDIA Prezydent Tarja Halonen
FRANCJA Prezydent Nicolas Sarkozy, Minister spraw zagranicznych Bernard Kouchner
GRECJA Premier Jeorjos Papandreu
GRUZJA Prezydent Micheil Saakaszwili z małżonką
HISZPANIA Król Juan Carlos z małżonką, Premier Jose Luis Zapatero
HOLANDIA Premier Jan Peter Balkenende, Książę Willem-Alexander
IRAK Minister Przemysłu Fawzi Fransa Toma
IRAN Wiceminister Republiki Islamu ds. Europejskich Ali Ahani
IRLANDIA Prezydent Mary McAleese z małżonkiem
ISLANDIA Prezydent Olafur Ragnar Grimsson
IZRAEL Minister spraw zagranicznych Avigdor Lieberman
KANADA Premier Stephen Harper
KAZACHSTAN Przewodniczący Parlamentu Urał Muchamedżnanow
KATAR Emir Kataru Hamad Bin Khalifa Al Khani z małżonką
KOLUMBIA Wiceprezydent Francisco Santos z małżonką
KUWEJT Wysłannik Jego Wysokości Emira Państwa Kuwejt
LICHTENSTEIN Książę Alois
LITWA Prezydent Dalia Grybauskaite
LUKSEMBURG Wielki Książę Luksemburga Henryk
ŁOTWA Prezydent Valdis Zatlers z małżonką 
MAROKO Premier Abbas El Fassi
MEKSYK Minister spraw zagranicznych Patricia Espinoza Cantellano
MOŁDOWA Pełniący obowiązki prezydenta Mihai Ghimpu
MONAKO Książę Albert II
MONGOLIA Wiceprzewodniczący Wielkiego Churału Państwowego Nyamaa Enkhbold
NIEMCY Prezydent Horst Koehler z małżonką, Kanclerz Angela Merkel z małżonkiem
NIGERIA Minister spraw zagranicznych Odein Ajumogowia
NORWEGIA Król Harald V, Minister spraw zagranicznych Jonas Gahr Store
NOWA ZELANDIA Gubernator Generalny Anand Satyand
PAKISTAN Minister obrony narodowej Chaudhry Ahmad Mukhtar
PALESTYNA Specjalny Przedstawiciel Prezydenta Mahmouda Abbasa Nabil Shaath
PORTUGALIA Minister spraw zagranicznych Luis Amado
ROSJA Prezydent Dmitrij Miedwiediew
RUMUNIA Prezydent Traian Basescu
SERBIA Prezydent Boris Tadic
SŁOWACJA Prezydent Ivan Gaszparovicz z małżonką, Premier Robert Fico, Przewodniczący Parlamentu Pavol Paska
SŁOWENIA Prezydent Danilo Turk
Sekretarz Stanu Hillary Clinton
SZWAJCARIA Prezydent Konfederacji Doris Leuthard
SZWECJA Król Karol XVI Gustaw, Minister spraw zagranicznych Carl Bildt
TURCJA Prezydent Abdullah Gul
UKRAINA Prezydent Wiktor Janukowycz, Minister spraw zagranicznych Kostiantyn Hryszczenko
WŁOCHY Premier Silvio Berlusconi, Przewodniczący Senatu Renato Schifani
WĘGRY Prezydent Laszlo Solyom Premier Gordon Bajnai
ZJEDNOCZONE EMIRATY ARABSKIE Minister kultury Abdul Rahman Mohammed bin Nasser Al. Owaais
W uroczystościach swoje państwa reprezentować będą ambasadorzy: ANGOLI, ARABII AUDYJSKIEJ, ARGENTYNY, BRAZYLII, CHILE, EKWADORU, FILIPIN, INDONEZJI, JAMAJKI, JEMENU, KAMBODŻY, KENII, LESOTHO, LIBANU, MALEZJI, MALI, NAMIBII, PANAMY, PERU, RPA, SRILANKI, SYRII, TAJLANDII, TANZANII, TUNEZJI, URUGWAJU, WIETNAMU, WYBRZEŻE KOŚCI SŁONIOWEJ, WYSPY ZIELONEGO PRZYLĄDKA.
RADA EUROPEJSKA Przewodniczący Herman Van Rompuy
KOMISJA EUROPEJSKA Przewodniczący Komisji Jose Manuel Barroso z małżonką, Komisarz Janusz Lewandowski
NATO Sekretarz generalny Anders Fogh Rasmussen
PARLAMENT EUROPEJSKI Przewodniczący Jerzy Buzek, Wiceprzewodnicząca Rodi Kratsa-Tsagaropulu
ONZ Dyrektor Generalny Biura ONZ w Genewie Siergiej Ordżonikidze
RADA EUROPY Sekretarz Generalny Thorbjorn Jagland z małżonką
ZAKON MALTAŃSKI Wielki Kanclerz Zakonu Jean Pierre Mazery. 

Jeżeli nawet niektóre z tych Delegacji nie przybędą, my będziemy wiedzieli, że to zostało spowodowane siłą wyższą. Wybuch wulkanu na Islandii wyrzucanie pyłu wulkanicznego wstrzymało ruch lotniczy nie tylko w Polsce ale prawie w całej Europie.

Content Protected Using Blog Protector By: PcDrome.