<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Okiem Jadwigi</title>
	<atom:link href="http://www.okiemjadwigi.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.okiemjadwigi.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sat, 04 Feb 2012 14:23:04 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1.3</generator>
<xhtml:meta xmlns:xhtml="http://www.w3.org/1999/xhtml" name="robots" content="noindex" />
		<item>
		<title>Mistrzostwa nie tylko międzynarodowe cz. 3</title>
		<link>http://www.okiemjadwigi.pl/mistrzostwa-nie-tylko-miedzynarodowe-cz-3/</link>
		<comments>http://www.okiemjadwigi.pl/mistrzostwa-nie-tylko-miedzynarodowe-cz-3/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 04 Feb 2012 14:14:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jadwiga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Opowiadania]]></category>
		<category><![CDATA[Wspomnienia]]></category>
		<category><![CDATA["O Szable Wołodyjowskiego"]]></category>
		<category><![CDATA[andrzej szalewicz]]></category>
		<category><![CDATA[badminton]]></category>
		<category><![CDATA[budynek przy Stadionie X lecia]]></category>
		<category><![CDATA[Centralny Ośrodek Sportu Warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[Główny Komitet Kultury Fizycznej i Sportu]]></category>
		<category><![CDATA[Hala Mirowska]]></category>
		<category><![CDATA[Hala MZKS Mera]]></category>
		<category><![CDATA[Hala WKS Gwardia Warszawa pl. Żelaznej Bramy]]></category>
		<category><![CDATA[Henryk Pańko]]></category>
		<category><![CDATA[Hotel Bristol]]></category>
		<category><![CDATA[Hotel Europejski]]></category>
		<category><![CDATA[Hotel Solec]]></category>
		<category><![CDATA[Irena Karolczak Nowak]]></category>
		<category><![CDATA[Jadwiga Slawska]]></category>
		<category><![CDATA[Jadwiga Ślawska Szalewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Grzybowski]]></category>
		<category><![CDATA[Janusz Musioł]]></category>
		<category><![CDATA[Janusz Łojek]]></category>
		<category><![CDATA[Jerzy Śliwa]]></category>
		<category><![CDATA[Jerzy Szuliński]]></category>
		<category><![CDATA[Jerzy Wrzodak]]></category>
		<category><![CDATA[Julian Krzewiński]]></category>
		<category><![CDATA[Jurek Suski]]></category>
		<category><![CDATA[Krystyna Perkowska]]></category>
		<category><![CDATA[PISiT]]></category>
		<category><![CDATA[Polski Związek Akrobatyki Sportowej]]></category>
		<category><![CDATA[Polski Związek Badmintona]]></category>
		<category><![CDATA[Polski Związek Hokeja na Lodzie]]></category>
		<category><![CDATA[Polski Związek Podnoszenia Ciężarów]]></category>
		<category><![CDATA[Polski Związek Rugby]]></category>
		<category><![CDATA[Polski Związek Tenisa Stołowego]]></category>
		<category><![CDATA[Polski Zwiazek Łyżew Figurowych]]></category>
		<category><![CDATA[Polski Związek Łyżwiarstwa Szybkiego]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Cygielski]]></category>
		<category><![CDATA[Regina Jarnutowska]]></category>
		<category><![CDATA[Ryszard Lachman]]></category>
		<category><![CDATA[Ryszrad Borek]]></category>
		<category><![CDATA[Ryszrad Płonek]]></category>
		<category><![CDATA[Sportfilm]]></category>
		<category><![CDATA[Stadion X-lecia]]></category>
		<category><![CDATA[Stadion Xlecia siedziba PZBad]]></category>
		<category><![CDATA[Stefan Rzeszot]]></category>
		<category><![CDATA[Teresa Głażewska Nowak]]></category>
		<category><![CDATA[Urząd Kontroli Prasy publikacji i Widowisk Warszawa ul. Mysia 2]]></category>
		<category><![CDATA[Zajazd pod Dębami Wilanów]]></category>
		<category><![CDATA[Związek Piłki Ręcznej w Polsce]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.okiemjadwigi.pl/?p=3681</guid>
		<description><![CDATA[Międzynarodowe Mistrzostwa Polski były etapem w przygotowaniach do zorganizowania Mistrzostw Europy. Istnieliśmy już pięć lat, od roku, wielkie imprezy odbywały się w Warszawie, w tym Indywidualne Mistrzostwa Polski. Aby móc zorganizować wielkie zawody w badmintonie potrzeba było przygotować wyspecjalizowany zespół odpowiadający za poszczególne działy takie jak: sędziowie (zarówno prowadzący jak i liniowi), sekretariat zawodów, ekipę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/02/twórcy-badmint.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3683" title="od lewej: Jerzy śliwa, Andrzej Szalewicz, Janusz Musioł, Jan Grzybowski, Ryszrad Borek, Jerzy Szulinski senior zdj. z 25 lecia PZBad" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/02/twórcy-badmint-300x195.jpg" alt="" width="300" height="195" /></a>Międzynarodowe Mistrzostwa Polski były etapem w przygotowaniach do zorganizowania Mistrzostw Europy. Istnieliśmy już pięć lat, od roku, wielkie imprezy odbywały się w Warszawie, w tym Indywidualne Mistrzostwa Polski. Aby móc zorganizować wielkie zawody w badmintonie potrzeba było przygotować wyspecjalizowany zespół odpowiadający za poszczególne działy takie jak: sędziowie (zarówno prowadzący jak i liniowi), sekretariat zawodów, ekipę techniczną przygotowująca halę do zawodów, zakwaterowanie i wyżywienie ekip, hostessy, – czyli opiekunki poszczególnych ekip zagranicznych, osoby odpowiedzialne za transport. Harmonogram prac przygotowań do zawodów opracował Julian Krzewiński a Prezydium Zarządu odbyło trzy spotkania w terminie pomiędzy 5.10 -25.11 roku 1982, dopracowujące ostateczną wersję harmonogramu oraz ustalając osoby odpowiedzialne za poszczególne działy organizacji zawodów. Funkcję Sędziego Głównego pełnił Janusz Musioł z Wrocławia, za pracę sekretariatu a także sędziów odpowiadał Julian Krzewiński z Warszawy, za ceremonię wręczania nagród jak również za nagrody Lesław Markowicz z Olsztyna, Marek Idzikowski z Warszawy i Ryszard Płonek z Łodzi za sędziowanie, Janusz Łojek z Kielc za opracowanie i przygotowanie oraz druk wszystkich niezbędnych materiałów wydawniczych (programu, nalepek, koperty FDC i stempla do wydania przez Pocztę Polską, identyfikatorów, proporczyków) Wiesław Sowiński z Gdańska odpowiadał za zakwaterowanie w Hotelu Grand. Krzysztof Pisarski odpowiadał za dekoracje (banery sponsorskie) na Hali Mera. Za przyjazdy i wyjazdy  ekip zagranicznych- rozesłanie w terminie 4 miesięcy przed zawodami zaproszeń, zakwaterowanie ekip, wypłatę <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/02/MMPolski-82-Wwa-Mera.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3685" title="MMPolski 82 Wwa Mera" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/02/MMPolski-82-Wwa-Mera-259x300.jpg" alt="" width="259" height="300" /></a>kieszonkowego, załatwienie tłumaczy dla ekip zagranicznych, za przygotowanie na czas materiałów propagandowych, dekoracji na hali „Mera” odpowiadała Jadwiga Ślawska. Dodatkowo Zarząd upoważnił mnie do poczynienia starań celem znalezienie dodatkowych sponsorów dla tych mistrzostw. Ustalono, że ekipy zagraniczne, reprezentacja Polski, sędziowie, rada trenerów, zostaną zakwaterowani w Hotelu Solec. (Dzisiaj ten hotel nie istnieje, został rozebrany a w tym samym miejscu postawiono Hotel Etap przy Wisłostradzie). Ustalono również, że najważniejsza nasza impreza powinna być transmitowana przez TVP, co pomoże w jej rozpropagowaniu oraz ułatwi przyznanie nam organizacji Mistrzostw Europy gr B a także umożliwi pozyskanie dodatkowych pieniędzy na rok 1983. Tą sprawą zajął się Ryszard Lachman, który wyrobił sobie bardzo dobre kontakty z dziennikarzami prasy radia i telewizji.</p>
<p>Jest rok 1982! Dlaczego tak wiele ekip chciało startować w Warszawie? To jest dobre pytanie. Po pierwsze byliśmy państwem zza „żelaznej kurtyny”, ponadto wiedząc, że Polska nie jest atrakcyjnym krajem w Europie (!) naszych gości mogliśmy zaprosić tylko i wyłącznie oferując im atrakcyjne warunki pobytu. Jakie? Otóż oferowaliśmy im bezpłatne zakwaterowanie i wyżywienie a także skromną wypłatę kieszonkowego. Podróż musieli opłacić sami.  I jeszcze jedna uwaga. Międzynarodowe Mistrzostwa Polski w latach 1981 -1989 rozgrywane były w Listopadzie lub na początku Grudnia. Wtedy obowiązywał następujący program zawodów: 25.11.82 – przyjazdy ekip, 26.11 godz.11 odprawa techniczna, a w godz. 8.00-10.00 wycieczka dla zawodników zagranicznych i trenerów, 26.11 – w godz.12.00 – 14.00 gry treningowe, godz.14.00 – 20.00 gry eliminacyjne zaś o godz.16.30 króciutkie otwarcie imprezy. 27.11 – godz.9.00 – 18.00 cd gier, 19.00 uroczysta kolacja w Wilanowie, 28.11 w godz.9.00 – 12.00 półfinały i 12.00 – 15.00 Finały. Były to jedne z ostatnich zawodów w roku kalendarzowym i można było wydać na przyjazd do Polski pozostałości pieniędzy z budżetów różnych państw. A my z tego korzystaliśmy, oferując <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/02/Spotkanie-po-latach.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3687" title="Spotkanie po latach od lewej siedza J.ślawska Szalewicz, Irena Nowak, na górze Jerzy Wrzodak, A.Szalewicz" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/02/Spotkanie-po-latach-214x300.jpg" alt="" width="214" height="300" /></a>warunki pobytu jak napisałam powyżej mogliśmy zabezpieczyć naszym zawodnikom udział w zawodach międzynarodowych za granicą na rok następny oczywiście na koszt zagranicznych organizatorów, jako rewanż za udział w naszych Międzynarodowych Mistrzostwach Polski.</p>
<p>Zmiana terminu z listopadowego na marcowo – kwietniowy nastąpiła znacznie później, wtedy, kiedy IBF opracował i przyjął regulamin kwalifikacji do Igrzysk Olimpijskich wyznaczając termin kwalifikacji na rok przed Igrzyskami to znaczy: kwalifikacje, (czyli turnieje międzynarodowe, które organizowano w tym okresie po zgłoszeniu do IBF i uzyskaniu sankcji wchodziły do cyklu turniejów kwalifikacyjnych do Igrzysk Olimpijskich) a rozpoczynały się w dniu 1 kwietnia roku 1991 i trwały do dnia 30 kwietnia roku 1992. Aby lepiej zrozumieć obowiązujący system kwalifikacji do Igrzysk Olimpijskich, regulamin oraz zawody rozgrywane w ramach tychże kwalifikacji przygotuję oddzielny wpis poświęcony temu tematowi.</p>
<p>Wracając do roku 1982 należy zauważyć, że niektóre ekipy wyjeżdżały bezpośrednio po zakończeniu eliminacji, bądź po półfinałach, kiedy ich zawodnicy zakończyli udział w zawodach. Ostatnie ekipy wyjeżdżały po finałach w tych zawodach w dn.29.11.82. Full pakiet oferowany naszym zaprzyjaźnionym federacjom obejmował również udział w uroczystej kolacji, które były organizowane z okazji mistrzostw. Co roku wyszukiwałam atrakcyjną restaurację, gdzie można było smacznie zjeść za niewielkie pieniądze. W roku 1982 była to restauracja Zajazd Pod Dębami  w Wilanowie. Właśnie w Wilanowie pracował mój serdeczny Przyjaciel Henryk Pańko, który był jej szefem (przedtem był szefem restauracji w Hotelu Europejskim i Bristolu, gdyż te dwa hotele miały jedną Dyrekcję). Z Henrykiem znaliśmy się od czasów szermierki i bardzo się lubiliśmy. To w Hotelu Europejskim niezmiennie od lat mieszkali zawodnicy <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/02/Hala-Gwardii-Mirowska-Szabla-Wołodyj-76-2.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3688" title="Hala Gwardii Mirowska Szabla Wołodyjowskiego 1976 " src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/02/Hala-Gwardii-Mirowska-Szabla-Wołodyj-76-2-300x300.jpg" alt="" width="300" height="300" /></a>startujący w Turnieju „ O Szablę Wołodyjowskiego”, ( a przecież ja organizowałam czterokrotnie ten turniej, jako sekretarz generalny Polskiego Związku Szermierczego) stąd nasza zażyłość i sympatia. Wiele imprez, wspólne kłopoty, no jeden z ważniejszych powodów &#8211; Jego małżonka szyła i haftowała bardzo piękne jedwabne proporce, które były znane w całej Europie, a badminton z nich słynął. Właśnie Henryk zaproponował mi zorganizowanie kolacji w Wilanowie, naprzeciwko Pałacu w pięknym otoczeniu Pałacu Wilanowskiego, który był dodatkowym magnesem. Troska o zawodników polskich i zagranicznych o sędziów, o VIP-ów spowodowała, że goście chętnie odwiedzali Polskę –Warszawę. Nie pamiętam dokładnie menu, tym niemniej mogę powiedzieć, że restauracja Pod Dębami słynęła z polędwicy tournedos a także z pysznych deserów. Oczywiście były przekąski i jakaś zupa w kokilce. Wtedy jednak nie myślałam, że będę kiedyś pisała wspomnienia, a istotną ich częścią będą przepisy kulinarne. Dlatego przepraszam bardzo, ale tych szczegółów nie pamiętam.</p>
<p>Listopad był miesiącem bardzo pracowitym, Prezydium odbywało swoje zebrania kilka razy a ja musiałam referować stan przygotowań do imprezy. Pamiętam dokładnie jedno z zebrań, odbyło się ono w dniu 19.10.82 R, na którym przedłużono do czerwca 1985 r umowę o pracę z Ryszardem Borkiem, trenerem kadry narodowej. Pamiętam również ten dzień, ponieważ GKKFiS wyraził pisemną zgodę na powierzenie mi dodatkowej funkcji kierownika wyszkolenia (moja koleżanka Irena kierownik wyszkolenia PZBad do roku 1981 wyjechała za granicę, i od jej wyjazdu na tym stanowisku był vacat), w ramach, której miałam zajmować się przygotowywaniem i wydawaniem materiałów szkoleniowych, tłumaczeniem i przygotowaniem ich do druku, prowadzeniem dokumentacji szkoleniowej, mobilizacją rady trenerów do opracowania II części skryptu szkoleniowego, opracowywaniem wszelkiej dokumentacji w zakresie szkolenia dla Głównego Komitetu Kultury Fizycznej i Sportu. Do mojego zakresu obowiązków <strong>nie należało</strong>: ustalanie reprezentacji oraz kadry narodowej, polityki startowej zawodników, za którą odpowiadał Rysiek Borek.</p>
<p><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/02/IMG_4349.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3695" title="Wielka Hala Sportowa, Hala Mirowska, właściciel WKS Gwardia Warszawa dzisiaj umierajacy obiekt a mógłby być piękny!" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/02/IMG_4349-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>Kolejne spotkania przed zawodami uszczegóławiały scenariusz naszych przygotowań, ustalały, kto odpowiada za zawodników przylatujących do Warszawy na Lotnisko Okęcie (R. Lachman i B. Woźnicki –tłumacz) a kto odbiera ludzi z Dworca PKP (W. Sowiński i T. Smardzewski). W Hotelu Solec pracowało biuro zawodów, gdzie ja wraz z paniami z Biura PZBad kwaterowałyśmy ekipy, wydawałyśmy torby z przygotowanymi skromnymi upominkami oraz wypłacałyśmy kieszonkowe, rozliczałyśmy koszty podróży sędziom, organizatorom, zawodnikom, trenerom i innym uprawnionym osobom.  Zorganizowaliśmy także konferencję prasową w Biurze Polskiego Związku Badmintona na Stadionie X lecia ( dzisiaj nie istnieje, a ja tę właśnie siedzibę badmintona wspominam z nostalgią w głosie, ponieważ od roku 1978 do 2008 budynek przy Stadionie był naszą opoką..</p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=pv8u5xwBUiE">http://www.youtube.com/watch?v=pv8u5xwBUiE</a>   (znaleziono w necie) </p>
<p>I choć nie był on efektowny, miał podłe zaplecze, brak było odpowiednich toalet, nie było właściwie niczego, tam właśnie przez lata pracowaliśmy w warunkach ubogiego krewnego, z tele-faxem, którego nikt nie chciał obsługiwać, ale my tak, z xero, którego nikt nie chciał obsługiwać, ale Renia go obsługiwała oraz z pęczniejącym coraz bardziej magazynem, w którym gromadziliśmy zdobyty sprzęt dla zawodników rakietki, dresy, koszulki, spodenki, skarpetki, naciągi, owijki do rakiet). Za magazyn odpowiadała Renia Jarnutowska, która prowadziła dwa rodzaje kartotek jedna ilościowo- jakościowa dotyczyła zdobytego sprzętu i wprowadzała go na stan wg asortymentu, druga kartoteka dotyczyła poszczególnych zawodników, którzy ten sprzęt otrzymywali, tak, aby było wiadomo, kto jakim dobrodziejstwem inwentarza dysponuje. Krysia Perkowska była nasza księgową a Teresa Głażewska Nowak zajmowała się organizacją wyjazdów zagranicznych i sekretariatem Biura.</p>
<p><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/02/EN_90129424_0009_640x0_rozmiar-niestandardowy1.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3692" title="Stadion X lecia wraz z budynkiem z pr.strony przy boisku treningowym, nasza siedziba PZBad zdjecie z netu" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/02/EN_90129424_0009_640x0_rozmiar-niestandardowy1-300x199.jpg" alt="" width="300" height="199" /></a>A wiecie, że każda wykonana kopia xero musiała być zapisana, kto, co i po co, aby w razie kontroli z Urzędu Kontroli Prasy Publikacji i Widowisk z ul. Mysiej 2 można było się wyliczyć z papieru xero? My tam mieliśmy swój Związek, swój mały świat, świat sportu i ludzi, którzy chcieli coś osiągnąć. Wielu ludzi, którzy przychodzili, pomagali, siedzieli z nami nocami, choć nie dostawali za to złamanego grosza tylko dobre słowo jak Rafał Cygielski, który był twórcą jednego ze znaczków do klapy z konturami mapy Polski i lotką, Jurek Suski, Julek Krzewiński, Rysiek Lachman, Stefan Rzeszot , tak tak(!) ten sam wielki redaktor polskiego sportu i TVP sport, wspólnie pijąc herbatę i kawę zajadając upieczone przez Renię ciasto. W tym marnym budynku z nieszczelnymi oknami, gdzie w zimie śnieg leżał na parapetach mieściły się takie związki sportowe jak: Polski Związek Akrobatyki Sportowej, Polski Związek Rugby, Polski Związek Podnoszenia Ciężarów, Polski Związek Łyżew Figurowych, Polski Związek Hokeja na Lodzie, Polski Związek Łyżwiarstwa Szybkiego, Związek Piłki Ręcznej w Polsce (zauważyliście, że ten jeden jedyny inaczej się nazywa? Tak, bo skrót PZPR – Polski Związek Piłki Ręcznej nie mógł być używany, ten skrót należał do jedynej słusznej siły klasy robotniczej i do jego Partii!!!) Polski Związek Badmintona, i COS SPORTFILM, a także Polski Związek Tenisa Stołowego. To był nasz mały świat sportu polskiego, bez wygód, bez komputerów, z telefaxami, starym xero, cenzurą, gdzie pracowaliśmy i w ramach swoich możliwości przygotowywaliśmy naszych zawodników do startu w wielkich imprezach sportowych. O tym i innych sprawach ważnych i ważniejszych napiszę w kolejnym odcinku, zapraszam! </p>
<p>Cdn.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.okiemjadwigi.pl/mistrzostwa-nie-tylko-miedzynarodowe-cz-3/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>48</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mistrzostwa nie tylko międzynarodowe cz 2</title>
		<link>http://www.okiemjadwigi.pl/mistrzostwa-nie-tylko-miedzynarodowe-cz-2/</link>
		<comments>http://www.okiemjadwigi.pl/mistrzostwa-nie-tylko-miedzynarodowe-cz-2/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Jan 2012 19:42:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jadwiga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Wspomnienia]]></category>
		<category><![CDATA[Centralny Ośrodek Sportu]]></category>
		<category><![CDATA[Elwira Seroczyńska]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Olchowik]]></category>
		<category><![CDATA[Hala MZKS Mera]]></category>
		<category><![CDATA[Icuk Sugiarto]]></category>
		<category><![CDATA[Janusz Musioł]]></category>
		<category><![CDATA[Juan Antonio Samaranch]]></category>
		<category><![CDATA[Julian Krzewiński]]></category>
		<category><![CDATA[Krystyna Perkowska]]></category>
		<category><![CDATA[Lesław Markowicz]]></category>
		<category><![CDATA[Liem Swie King]]></category>
		<category><![CDATA[Marek idzikowski]]></category>
		<category><![CDATA[Międzynrodowe Mistrzostwa Polski w badmintonie 1982]]></category>
		<category><![CDATA[Polski Związek Badmintona]]></category>
		<category><![CDATA[Regina Jarnutowska]]></category>
		<category><![CDATA[Ronnie Rowan sekr gen IBF 1983]]></category>
		<category><![CDATA[Ryszard Borek]]></category>
		<category><![CDATA[Ryszard Lachman]]></category>
		<category><![CDATA[Stadion Xlecia siedziba PZBad]]></category>
		<category><![CDATA[Teresa Głażewska Nowak]]></category>
		<category><![CDATA[Wiesław Sowiński]]></category>
		<category><![CDATA[Wojciech Perek]]></category>
		<category><![CDATA[Zofia Zółtańska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.okiemjadwigi.pl/?p=3660</guid>
		<description><![CDATA[No właśnie, po tym nieco przydługim wstępie mogę zająć się tematem właściwym, czyli zawodami organizowanymi w Warszawie na sławetnej hali tenisowej MZKS Mera, gdzie polski badminton rozwijał skrzydła i robił karierę międzynarodową. Wyjaśnienia wymagają też zasady, na jakich braliśmy udział w zawodach międzynarodowych za granicą, a także mistrzostwach Europy juniorów i seniorów. Lata 1981 – [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/pracownicy-PZBad.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3661" title="pracownicy PZBad druga z lewej Elwira Seroczyńska srebrny medal  IO Squaw Valley 1960 u nas pracowała jako Kier. Wyszk." src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/pracownicy-PZBad-300x198.jpg" alt="" width="300" height="198" /></a>No właśnie, po tym nieco przydługim wstępie mogę zająć się tematem właściwym, czyli zawodami organizowanymi w Warszawie na sławetnej hali tenisowej MZKS Mera, gdzie polski badminton rozwijał skrzydła i robił karierę międzynarodową.</p>
<p>Wyjaśnienia wymagają też zasady, na jakich braliśmy udział w zawodach międzynarodowych za granicą, a także mistrzostwach Europy juniorów i seniorów. Lata 1981 – 1989 były bardzo trudne nie tylko dla sportu. Wszyscy pamiętamy nieustający brak wszystkiego i sławetne pustki w sklepach, gdzie królował ocet, musztarda i czasami ser, jak miałeś dużo szczęścia to żółty. O twardej walucie nam się nie śniło. Oczywiście obywatele raz na dwa lub trzy lata mogli starać się o przydział dewiz na wyjazd zagraniczny w wysokości 100$ lub do Demoludów uzyskując przydziały waluty na specjalnej książeczce walutowej. Ale nie dotyczyło to wyjazdów służbowych.  My dewizy otrzymywaliśmy po przejściu procedur wyjazdowych, a mianowicie:</p>
<p>Złożeniu wniosku wyjazdowego w 6 egzemplarzach, adresowanego do Komisji Zagranicznej Głównego Komitetu Kultury Fizycznej i <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/MMP-81-Hala-Mera.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3662" title="MMP 81 Hala MeraZofia Żółtańska, Grzegorz Olchowik" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/MMP-81-Hala-Mera-300x213.jpg" alt="" width="300" height="213" /></a>Sportu (urząd ten kilkakrotnie zmieniał nazwę i teraz jest Ministerstwem Sportu i Turystyki), do tego koniecznym było złożenie wniosku na uzyskanie paszportów z wydziału paszportowego COS (Centralnego Ośrodka Sportu, który był składnicą paszportów służbowych dla osób zatrudnionych w sporcie, działaczy, trenerów, sędziów i sportowców), wniosek na przydział dewiz dla wyjeżdżającej grupy, zgodę MON lub MSW dla zawodników, którzy byli członkami takich klubów wojskowych jak, np. Legia, Śląsk Wrocław, czy klubów z Gwardyjskiego Pionu Wojskowego Gwardia np. Warszawa, GKS Wybrzeże Gdańsk) lub byli na dwuletnim przeszkoleniu wojskowym w tych klubach, preliminarz budżetowy wyjazdu, uzasadnienie wyjazdu, wskazanie sposobu pozyskania dewiz, jeżeli był inny niż przydział z puli GKKFiS, plan przygotowania do imprezy, skład rozszerzony reprezentacji, trenerów i kierownictwa i po zatwierdzeniu wyjazdu, skład ostateczny ekipy. Te dokumenty były warunkiem rozpatrywania sprawy przez komisję, a całość sprawy składaliśmy za pośrednictwem wydziału paszportowego Centralnego Ośrodka Sportu w Warszawie. Dotyczyło to wszystkich dyscyplin, polskich związków sportowych, polskich klubów <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/IMG_4322.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3663" title="Hala MZKS &quot;MERA&quot; Warszawa ul. Bohateró Września 6 a" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/IMG_4322-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>sportowych, okręgowych związków sportowych i tych wszystkich, którzy chcieli wyjechać za granicę z jakąkolwiek reprezentacją jakiegokolwiek sportu w tym dziennikarzy też. Dokumenty składaliśmy na sześć tygodni przed planowanym wyjazdem. Jeżeli planowany wyjazd dotyczył państw z Europy zachodniej konieczne były wnioski wizowe, a ich ilość zależała od tego, do jakiego państwa był organizowany wyjazd. Druki wizowe dostarczaliśmy w tym samym terminie, a wizy załatwiał początkowo COS – osoba do tego uprawniona, później pracownicy polskich związków lub klubów sportowych. Te procedury były stosowane do 1989 r, czyli do zmian ekonomiczno-politycznych, jakie zaszły w naszym państwie. Badminton, nie był sportem z pierwszych stron gazet. Był nową dyscypliną pośród związków sportowych, która w roku 1985 weszła do grona dyscyplin olimpijskich, (ale nie do programu Igrzysk). W 1988 r odbywały się Igrzyska Olimpijskie w Seulu i tam organizatorzy wybrali, jako dyscyplinę pokazową badminton. No cóż trudno się dziwić, przecież IO odbywały się w Azji, a popularność tego sportu jest tam właśnie ogromna. Najlepsi zawodnicy azjatyccy pochodzą z takich państw jak Chiny, Korea Płd., Indonezja, Japonia, Indie. Polityka Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego polega na tym, aby nowa dyscyplina sportu, która stara się o wejście do programu Igrzysk Olimpijskich była uprawiana na wszystkich pięciu kontynentach. Tak też było z badmintonem, który w Europie był znany szczególnie w Danii, Niemczech, W. Brytanii, Irlandii. W tym miejscu należy podać, że Europejska Unia Badmintona (EBU) powstała w 1967 i powołało ja 11 państw, obecnie Badminton Europe Confederation liczy 51 państw.</p>
<p>Działacze badmintona długo walczyli o uznanie tej dyscypliny przez MKOL. W roku 1983 podczas Mistrzostw świata w Kopenhadze pan Juan Antonio Samaranch był gościem Prezydenta IBF (International Badminton Federation, obecnie  BWF &#8211; Badminton World Federation) na odbywających się finałach tych mistrzostw. Oglądał mecz dwóch najlepszych w owych latach zawodników na świecie <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/Samaranch-0011.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3673" title="Markiz Juan Antonio Samaranch Prezydent MKOL obok siedzi Mrs Ronnie Rowan sekretarz generalny IBF" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/Samaranch-0011-174x300.jpg" alt="" width="174" height="300" /></a>Liem Swie King przeciwko Icuk Sugiarto obydwaj reprezentujący Indonezję.</p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=nu_Rc1rbmXM">http://www.youtube.com/watch?v=nu_Rc1rbmXM</a> to jest ostatnie dziewięć minut tego fascynującego widowiska</p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=5zcYt0nOZqE&amp;feature=related">http://www.youtube.com/watch?v=5zcYt0nOZqE&amp;feature=related</a> natomiast tu grają dwie sławy Liem Swie King v Rudy Hartono, obaj reprezentujący Indonezję</p>
<p>Mecz trwał prawie 90 minut, a zawodnicy grali na najwyższym światowym poziomie. Sławne jumpy (smecze z wyskoku) były odnotowywane przez publiczność długotrwałymi owacjami. Mecz był fascynujący i mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że był to mecz stulecia, nigdy przedtem ani nigdy potem nie oglądałam tak świetnego pojedynku w grze pojedynczej mężczyzn. Zresztą jest to nie tylko moje zdanie. Pan Prezydent MKOL zamówił w międzynarodowej federacji ponad 100 sztuk taśm video z prośbą o dostarczenie ich przed kolejna sesją MKOL w roku 1983. W ten sposób dostarczone taśmy i rekomendacja Prezydenta J.A. Samarancha spowodowały uchylenie drzwi – czyli wprowadzenie  badmintona do kręgu dyscyplin olimpijskich.</p>
<p>Wracamy do naszych wyjazdów zagranicznych. Jako się rzekło nie byliśmy znani i uznani, byliśmy na dorobku, stąd nie mieliśmy przyznawanych dewiz na wyjazdy i ten problem należało w jakiś sposób rozwiązać. Oczywiście otrzymywaliśmy marne grosze jako fundusz do rozliczeni, na zakup wody, owoców, opłacenie startowego, natomiast koszty pobytu ekip musieliśmy wynegocjować z partnerami zagranicznymi, organizatorami zawodów. W ten sposób uzgadniając zasady pobytu naszych zawodników ustalaliśmy ilość osób wyjeżdżających, jaką przyjmie na swój koszt organizator (pokrywając koszty pobytu wyżywienia, czasami kieszonkowe), w zamian my proponowaliśmy pobyt w Polsce opłacając koszty zakwaterowania wyżywienia i kieszonkowego dla tej samej ilości przyjeżdżających osób. Były to umowy bilateralne pomiędzy Polskim Związkiem Badmintona a partnerem (organizatorem zagranicznym).  Uzgadniając sprawy korzystaliśmy z telefaksu, który był wielką maszyną, na której na perforowanej taśmie zapisywaliśmy treść listu, łączyliśmy się z centralą krajową lub międzynarodową i po kilku minutach byliśmy połączeni z wywoływanym numerem federacji bądź klubu. Uzgodnienia szły dość szybko, ponieważ w tym czasie nasz związek był znany na arenie europejskiej i był darzony wielkim szacunkiem. Wszelkie umowy zawarte ze związkami badmintona w Europie czy na świecie były dotrzymywane i realizowane w stu procentach. Uzgadniając warunki wymiany zwracano nam jednak uwagę na fakt, iż proponowane lokalizacje naszych zawodów są nie atrakcyjne, wnioskowali abyśmy organizowali nasze zawody w stolicy. I znowu nasuwa się pytanie, dlaczego? Zawodnicy, trenerzy, sędziowie, osoby zapraszane, sponsorzy mieli większą łatwość dolotu do Warszawy, gdzie na lotnisku czekali na nich organizatorzy i wynajęte autokary. Natomiast konieczność dolotu do Warszawy, a następnie podróż koleją lub autokarem gdzieś w głąb Polski powodowały wiele komplikacji. Był rok 1981 i nasza sieć połączeń była, jaka była, czy dzisiaj jest lepsza? Tego nie wiem, wtedy było trudno dolecieć samolotem do Warszawy, a co dopiero mówić o jeździe w głąb Polski.  To samo dotyczyło organizowanych Międzynarodowych  Mistrzostw Polski poza Warszawą. Dlatego w końcu w roku 1981 zarząd podjął decyzję o przeniesieniu Międzynarodowych Mistrzostw Polski oraz Indywidualnych Mistrzostw Polski do Warszawy. Ale o tym i innych ciekawostkach związanych z organizacją zawodów badmintona na Hali MZKS Mera napiszę w kolejnym poście.</p>
<p>Dla tych, którzy chcieliby zobaczyć więcej urywków z meczy Liem Swie King wyszukałam link, gdzie udostępniono 14 najlepszych meczy tego fantastycznego zawodnika, zresztą ubóstwianego w Indonezji, nazywanego &#8222;królem smeczu&#8221;</p>
<p><a href="http://wn.com/Liem_Swie_King">http://wn.com/Liem_Swie_King</a>,</p>
<p>Cdn.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.okiemjadwigi.pl/mistrzostwa-nie-tylko-miedzynarodowe-cz-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>50</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mistrzostwa nie tylko międzynarodowe</title>
		<link>http://www.okiemjadwigi.pl/mistrzostwa-nie-tylko-miedzynarodowe/</link>
		<comments>http://www.okiemjadwigi.pl/mistrzostwa-nie-tylko-miedzynarodowe/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Jan 2012 10:50:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jadwiga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Wspomnienia]]></category>
		<category><![CDATA[Aleksander Sawaryn]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Sobolewski]]></category>
		<category><![CDATA[andrzej szalewicz]]></category>
		<category><![CDATA[badminton]]></category>
		<category><![CDATA[Bożena Wojtkowska]]></category>
		<category><![CDATA[Eugeniusz Jaromin]]></category>
		<category><![CDATA[Hala MZKS Mera]]></category>
		<category><![CDATA[historia badmintona]]></category>
		<category><![CDATA[historia mistrzostw]]></category>
		<category><![CDATA[Jadwiga Slawska]]></category>
		<category><![CDATA[Jadwiga Ślawska Szalewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Janusz Łojek]]></category>
		<category><![CDATA[Jerzy Dachowski]]></category>
		<category><![CDATA[Jerzy Śliwa]]></category>
		<category><![CDATA[Jerzy Suski]]></category>
		<category><![CDATA[Jerzy Szuliński]]></category>
		<category><![CDATA[Jerzy Wrzodak]]></category>
		<category><![CDATA[Julian Krzewiński]]></category>
		<category><![CDATA[Kajetan Hadzelek]]></category>
		<category><![CDATA[Konrad Kaleta]]></category>
		<category><![CDATA[Maria Kwasniewska Maleszewska]]></category>
		<category><![CDATA[Marian Masiuk]]></category>
		<category><![CDATA[organizacja mistrzostw w Warszawie]]></category>
		<category><![CDATA[Polski Związek Badmintona]]></category>
		<category><![CDATA[Ryszard Borek]]></category>
		<category><![CDATA[Ryszard Horiaczek]]></category>
		<category><![CDATA[Ryszard Lachman]]></category>
		<category><![CDATA[Stefan Rzeszot]]></category>
		<category><![CDATA[Tadeusz Jabłoński]]></category>
		<category><![CDATA[Wacław Błoński]]></category>
		<category><![CDATA[Wojciech Perek]]></category>
		<category><![CDATA[Zygmunt Skrzypczyński]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.okiemjadwigi.pl/?p=3646</guid>
		<description><![CDATA[Jak się okazuje wielu moich kolegów z badmintona czyta ten blog, dlatego im właśnie, ludziom, z którymi pracowałam połowę swojego życia (tak? 32 Lata) chciałabym poświecić ten i kilka następnych wpisów, przypominając o tamtych czasach, o czasach bardzo trudnych, ale też i radosnych, gdyż wiele udało nam się razem osiągnąć a przecież bez nich nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/Biuro-PZBad.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3647" title="Biuro PZBad, sekretarz generalny Jadwiga Ślawska" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/Biuro-PZBad-300x221.jpg" alt="" width="300" height="221" /></a>Jak się okazuje wielu moich kolegów z badmintona czyta ten blog, dlatego im właśnie, ludziom, z którymi pracowałam połowę swojego życia (tak? 32 Lata) chciałabym poświecić ten i kilka następnych wpisów, przypominając o tamtych czasach, o czasach bardzo trudnych, ale też i radosnych, gdyż wiele udało nam się razem osiągnąć a przecież bez nich nie byłoby sukcesu organizacyjnego i sportowego. Dlatego ten wpis poświęcam: Stefanowi Rzeszotowi, Ryszardowi Lachmanowi, Andrzejowi Szalewiczowi, Ryszardowi Borkowi od roku 1982 oficjalnemu trenerowi kadry narodowej, którą to funkcje pełnił nieprzerwanie do roku 1989, Krzysztofowi Englanderowi, Tadeuszowi Jabłońskiemu, Eugeniuszowi Jarominowi, Julianowi Krzewińskiemu, Januszowi Łojkowi, Leszkowi Markowiczowi, Wojciechowi Perkowi, Aleksandrowi Sawarynowi, B. Skrzypczak, Zygmuntowi Skrzypczyńskiemu, Andrzejowi Sobolewskiemu, Wojciechowi Sowińskiemu, Jerzemu Suskiemu, Jerzemu Szulińskiemu, Wacławowi Błońskiemu, Jerzemu Wrzodakowi, Jerzemu Śliwie, Marianowi Masiukowi, Ryszardowi Horiaczkowi</p>
<p>Był rok 1981, Polski Związek Badmintona istniał od niespełna trzech lat.  Pracowaliśmy na wielu frontach, tworzyliśmy struktury organizacyjne, powstawały nowe kluby i okręgowe związki badmintona, trwało dokształcanie trenerów i sędziów.</p>
<p>Aby móc sprawnie zarządzać stowarzyszeniem potrzebne są kluby oraz stowarzyszenia klubów, czyli okręgowe związki na poziomie województwa. Okręgi były potrzebne dla zaznaczenia obecności dyscypliny w województwach, ale także do pozyskiwania funduszy na działalność klubów. Poza tym posiadając okręgi mogliśmy wzmocnić nasze kontakty z badmintonem w terenie. </p>
<p><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/biuro-pzbad-1.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3648" title="Biuro PZBad  Renia Jarnutowska Stadion Xlecia, budynek PISIT później COS obecnie nie istnieje " src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/biuro-pzbad-1-300x198.jpg" alt="" width="300" height="198" /></a>W roku 1981 istniało dziesięć okręgowych związków badmintona, 51 sekcji klubowych, 1367 zarejestrowanych zawodników, 4 trenerów, 71 instruktorów i 26 sędziów klasy państwowej na ogólną ilość 160 osób. Dla porównania podam dane z roku 1985 kolejno -20 okręgowych związków badmintona, 126 sekcji, 2036 zarejestrowanych zawodników, 18 trenerów, 124 instruktorów, 44 sędziów klasy państwowej. Polska reprezentacja brała udział w mistrzostwach Europy seniorów i juniorów, ci ostatni pozytywnie zaskoczyli całą juniorską Europę podczas rozgrywanych Mistrzostw Europy Juniorów w Edynburgu w roku 1981. Bożena Wojtkowska (obecnie Haracz) nasza utalentowana zawodniczka rozprawiała się właśnie z Angielką, jedna z najlepszych, i gdyby nie ewidentny błąd sędziny, która policzyła dwukrotnie błąd nóg przy zagrywce, Bożenka zdobyłaby brązowy medal. I cóż z tego, ze sędzina angielska została odsunięta od sędziowania tych zawodów, my nie składaliśmy protestu, bo po prostu nie mieliśmy żadnych środków na jego opłacenie, zrobił to kierownik drużyny angielskiej. Niestety nam to nie pomogło, medal przepadł bezpowrotnie na długie lata, bo dopiero w roku 1999 w Glasgow reprezentacja juniorów zdobyła srebrny i dwa medale brązowe, ale ile lat trzeba było czekać na to, co było już w roku 1981 w zasięgu ręki. I osobiście dla mnie była to wielka porażka. Dlaczego zapytacie? Dlatego, że do badmintona przyszłam w roku 1977, dla badmintona zostawiłam świetnie prosperujący z wieloma <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/Biuro-PZBad-Krysia.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3649" title="Biuro PZBad Krysia Perkowska Stadion X lecia teraz budynek rozebrany " src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/Biuro-PZBad-Krysia-300x198.jpg" alt="" width="300" height="198" /></a>medalami mistrzostw świata, i Igrzysk Olimpijskich Polski Związek Szermierczy, w którym pracowałam, jako sekretarz generalny w latach 1973 – 1977. ( Tak miałam tylko 27 lat, gdy zostałam sekretarzem generalnym tego wspaniałego związku sportowego.  Ta część historii będzie jeszcze przeze mnie opisana, gdyż była bardzo ciekawa przez fakt występujących w niej osób jak choćby osoba b. prezesa tego związku Jerzego Pawłowskiego).Ale wracamy do badmintona.</p>
<p>W Mistrzostwach Europy seniorów wzięliśmy udział po raz pierwszy w roku 1980. Wyjechaliśmy do Groningen miasta w Holandii. W roku 1982 po raz  drugi pojechaliśmy na mistrzostwa Europy seniorów, tym razem do Boblingen (Niemcy), tam zajęliśmy 12 miejsce. Tak, tak proszę nie krzyczeć, że co to za wynik, co to za miejsce? Badminton jest nieco inną dyscypliną sportową, ponieważ na przykład w roku 1980 w Groningen wystartowaliśmy w tych zawodach po raz pierwszy, wtedy sklasyfikowano nas na jednym z ostatnich miejsc i tym samym startowaliśmy w ostatniej grupie, trzeba było wygrać wszystkie mecze drużynowe i mecz barażowy o wejście do grupy wyżej, aby uzyskać prawo startu w tej grupie za dwa lata. No właśnie, w badmintonie w owych czasach Mistrzostwa Europy organizowano, co dwa lata i tak rok 1980 ME seniorów w Groningen Holandia, rok 1982 Boblingen- Niemcy, za to juniorzy startowali w 1981 w Edynburgu, w 1982 ze względu na stan wyjątkowy w Polsce juniorzy nie startowali w żadnych zawodach zagranicznych w 1983 w Helsinkach, w 1985 w Pressbaum Austria a <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/Mera-MMP-1982.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3650" title="Mera  MMP 1982, druga od lewej Bożena Wojtkowska (Haracz), ja i tyłem z prawej Ewa Rusznica (Wilman)" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/Mera-MMP-1982-300x217.jpg" alt="" width="300" height="217" /></a>w 1987 r w Warszawie na Hali MZKS Mera ul. Very Kostrzewy, obecnie Bitwy Warszawskiej. Czyli policzmy Groningen, Boblingen, Helsinki, Pressbaum a jeszcze oprócz tych najważniejszych zawody w Lozannie, 1984 czyli  Finlandia Cup ( och, dlatego tak nazwana, ze puchar ufundował Anders Segercrantz, prezes Fińskiego Związku Badmintona – wielki mój przyjaciel, którego w roku 2005 odwiedziłam, w domu opieki dla starych ludzi w Helsinkach), czyli drużynowe mistrzostwa Europy juniorów gr. B,  i Helvetia Cup ( i znowu to samo puchar ufundował Szwajcarski Związek Badminton) seniorów, czyli drużynowe mistrzostwa Europy seniorów gr B 1985 w Warszawie.  Znając język angielski byłam nie tylko przedstawicielem związku na Kongres Europejskiej Unii Badmintona, lecz także sprawowałam funkcję kierownika ekipy załatwiając wszystkie sprawy organizacyjne, hotelowe, wyżywienia i inne, jakie były do załatwienia. Ponadto biorąc udział w wielkich zawodach międzynarodowych śledziłam dokładnie całą procedurę organizacyjną poczynając od organizacji zawodów na hali, poprzez biuro organizacyjne, biuro prasowe, wolontariuszy niezbędnych dla opieki nad ekipami, transport, hotele, sędziami, oraz sztabem ludzi, którzy byli niezbędni do przygotowania technicznego hali. Siedziałam z notatnikiem w ręku i spisywałam swoje spostrzeżenia. Nie byłam organizacyjnym nowicjuszem, ponieważ w roku 1977 byłam jednym z głównych organizatorów Mistrzostw świata juniorów w szermierce, które odbywały się w kwietniu w Poznaniu na hali Areny z udziałem 880 zawodników z całego świata, a oprócz nich mieliśmy do dyspozycji sędziów międzynarodowych, ekipę techniczną, biuro zawodów, biuro prasowe, kilka hoteli, hostessy, oraz kilka imprez dla vip-ów. W sumie przyjęliśmy około 1200 osób, co jak na tamte czasy było wielkim sportowym wydarzeniem.  Była to dobra lekcja dla młodego menadżera, i szkoła gdzie nauczyłam się wiele, moim mentorem był ówczesny dyrektor Centralnego Ośrodka Sportu i Turystyki ( obecny COS) pan Konrad Kaleta ( od wielu lat nieżyjący mój wielki przyjaciel). Miałam świetnego nauczyciela a on miał znakomitych pracowników, jednego z nich pamiętam doskonale, był jednym z naczelników <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/Odznaczenie-Marysi-Kwaśniewskiej.jpg"></a><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/Odznaczenie-Marysi-Kwaśniewskiej1.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3657" title="Odznaczenie Marysi Kwaśniewskiej Maleszewskiej obok ja, Sidney 2000" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/Odznaczenie-Marysi-Kwaśniewskiej1-300x190.jpg" alt="" width="300" height="190" /></a>wydziału, ponieważ nosił nazwisko Kwaśniewski i był bratem przyrodnim Marii Kwaśniewskiej Maleszewskiej, brązowej medalistki Igrzysk Olimpijskich w Berlinie 1936 r. w rzucie oszczepem, której medal wręczał nomen omen sam Adolf Hitler ( nie ma się, czym zachłystywać, jednak ja odnotowuję fakt historyczny). Zresztą Marysia wiele razy wykorzystywała posiadane zdjęcie z Hitlerem podczas II wojny światowej ratując kolegów walczących w AK.</p>
<p>Cdn.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.okiemjadwigi.pl/mistrzostwa-nie-tylko-miedzynarodowe/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>56</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Burzliwe życie tancerki</title>
		<link>http://www.okiemjadwigi.pl/burzliwe-zycie-tancerki/</link>
		<comments>http://www.okiemjadwigi.pl/burzliwe-zycie-tancerki/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 19 Jan 2012 18:05:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jadwiga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Opowiadania]]></category>
		<category><![CDATA[Baltona]]></category>
		<category><![CDATA[Burzliwe życie tancerki]]></category>
		<category><![CDATA[Gerard Wilk]]></category>
		<category><![CDATA[Jadwiga Prolińska]]></category>
		<category><![CDATA[Jerzy Połomski]]></category>
		<category><![CDATA[Krystyna Mazurówna]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Teodor Toeplitz]]></category>
		<category><![CDATA[Operetki Warszawskiej]]></category>
		<category><![CDATA[PEWEX]]></category>
		<category><![CDATA[solistka Teatru Wielkiego]]></category>
		<category><![CDATA[Stanisława Kowalczyk-Muszyńska]]></category>
		<category><![CDATA[stypendium Ministerstwa Kultury i Sztuki]]></category>
		<category><![CDATA[Tadeusz Pluciński]]></category>
		<category><![CDATA[Witold Gruca]]></category>
		<category><![CDATA[You Can Dance choreografia]]></category>
		<category><![CDATA[Zdzisław Słowiński]]></category>
		<category><![CDATA[Zespół Fantom]]></category>
		<category><![CDATA[Łucja Prus]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.okiemjadwigi.pl/?p=3631</guid>
		<description><![CDATA[Moją odskocznią od problemów dnia codziennego zawsze były książki, i im większe problemy miałam do rozwiązania, tym więcej książek pochłaniałam. I tak jest do dzisiaj. Tak się składa, że problemy, które muszę rozwiązywać w ciągu dnia, odżywają na nowo w nocy i żyją sobie swoim własnym życiem i na nic moje tłumaczenia, że już wszystko [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/Jadw11-001.jpg"></a><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/Krystyna-Mazurowna-taniec-1.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3637" title="Krystyna Mazurowna taniec fot. Jan Rozmarynowski" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/Krystyna-Mazurowna-taniec-1-300x282.jpg" alt="" width="300" height="282" /></a>Moją odskocznią od problemów dnia codziennego zawsze były książki, i im większe problemy miałam do rozwiązania, tym więcej książek pochłaniałam. I tak jest do dzisiaj. Tak się składa, że problemy, które muszę rozwiązywać w ciągu dnia, odżywają na nowo w nocy i żyją sobie swoim własnym życiem i na nic moje tłumaczenia, że już wszystko załatwione, nie ma się, co stresować, one po prostu krążą w mojej głowie jakby chciały pokazać, kto tu jest silniejszy, a często stawiają znaki zapytania, uważasz, że wszystko załatwiłaś, że to rozwiązanie sprawy było najlepsze z możliwych? Wtedy lekarstwem na skołataną głowę staje się książka, która zajmuje mnie przez kilka godzin, dopóki, dopóty nie osiągnę wewnętrznego spokoju. Moja przyjaciółka Jola pożyczyła mi  książkę napisaną przez Krystynę Mazurówną, wybitną tancerkę, legendę polskiego tańca, gwiazdę lat sześćdziesiątych. Pani Krystyna była solistką Teatru Wielkiego, Operetki Warszawskiej, była partnerką wybitnego tancerza i choreografa Witolda Grucy.  Była i do dzisiaj jest osobą szokującą i ekscentryczną. Co to znaczy zrozumieją tylko ci z nas, którzy dorastali w upiornych latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku. Przypomnę tylko, że sklepy świeciły głównie pustkami, ciuchy zdobywało się na bazarze w Rembertowie lub z paczek przesyłanych zza granicy, kolorowe bluzki, spódniczki czy piękne i wielce drogocenne rzeczy wisiały w sklepach Komisu, ( kto <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/Krystyna-Mazurowna-taniec-2.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3638" title="Krystyna Mazurowna  w domu fot, Jan Rozmarynowski" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/Krystyna-Mazurowna-taniec-2-213x300.jpg" alt="" width="213" height="300" /></a>pamięta takie sklepy na ul. Brackiej, al. Jerozolimskich, na ul. Grójeckiej, ul. Rutkowskiego ,ul. Chmielnej czy Nowym Świecie. Przedsmak wielkiego świata, kolorowych szmatek możliwych do zdobycia za wielkie pieniądze. I tylko nielicznym udawało się je nabyć, tylko nieliczni mogli je zdobyć, gdyż wtedy wszystko się zdobywało, a w sklepach PEWEX-u i Baltony kupowaliśmy tylko za bony lub prawdziwe dolary. Tam zaś było prawie wszystko, nie tylko ubrania,  kosmetyki i artykuły spożywcze, ale także pralki, samochody, sprzęt elektroniczny video, telewizory, radia. Wspominam o tych sklepach gdyż minęło od tamtych czasów 50 lat i nie wszyscy pamiętają o tych luksusowych sklepach dla <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/Gruca-Mazur3.jpg"></a>wybranych. Dlaczego dla wybranych?  Dlatego, że w nich właśnie kupować można było za twardą walutę, a tę mogliśmy mieć tylko, jako wynagrodzenie wypłacane w dewizach za np. występy za granicą, lub zaoszczędzone na wyjazdach służbowych.</p>
<p>Przekraczając granicę wypełnialiśmy deklaracje celne, wpisywaliśmy sumę waluty, i otrzymywaliśmy potwierdzenie, że waluta została oficjalne wwieziona do Kraju. Za tą właśnie walutę mogliśmy w sposób oficjalny dokonywać zakupów. Oczywiście pod bankami czy też wymienionymi sklepami stali handlarze walutą tak zwani cinkciarze ( od słowa change money), u których można było dokonać stosownej transakcji, jeżeli ktoś był desperatem i musiał takiego zakupu dokonać, bo za walutę kupowaliśmy w tych sklepach również lekarstwa.</p>
<p>Krystyna Mazurówna w owych czasach jawiła nam się, jako kolorowy ptak sceny polskiej, widać ją było wszędzie, w telewizji również.</p>
<p><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/Krystyna-Mazurowna-szpagat.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3640" title="Krystyna Mazurowna taniec fot. Jan Rozmarynowski" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/Krystyna-Mazurowna-szpagat-300x234.jpg" alt="" width="300" height="234" /></a>O tańcu marzyła od zawsze, w wieku trzech lat miała jasno sprecyzowany cel w życiu: taniec oraz troje dzieci Kacper, Melchior i Baltazar, tak się mieli  nazywać, zgodnie z trzema królami, o których opowiadano jej w domu. W rzeczywistości, znacznie później urodziła Kacpra ze związku nieformalnego z Krzysztofem Teodorem Toeplitzem, oraz Baltazara i Ernestynkę, z drugiego oficjalnego małżeństwa z francuskim mężem- gitarzystą Piou ( pierwszym oficjalnym mężem Pani Krystyny był Tadeusz Pluciński, o którym niewiele dobrego napisała). Ernestynka obdarowała panią Krystynę wnuczkiem i dopiero ten otrzymał na drugie imię Melchior, a więc realizacja planu udała się w kolejnym pokoleniu. Ale wróćmy do tańca.</p>
<p>Pani Krystyna, wielki talent, w szkole baletowej pracowała bardzo ciężko, ale też chciała jak najszybciej ją skończyć, w związku z tym w Liceum zrobiła dwie klasy w jeden rok, zdając maturę w wieku 17 lat.  Swój pośpiech tłumaczyła tym, że kariera tancerki trwa do trzydziestki a czasami do czterdziestu lat. Ech gdyby wtedy wiedziała, ile lat będzie tańczyła… Nie wiem, czy oglądaliście program „Dzień Dobry TVN”, w <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/Krystyna-Mazurowna-taniec-5.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3641" title="Krystyna Mazurowna taniec fot. Jan Rozmarynowski" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/Krystyna-Mazurowna-taniec-5-217x300.jpg" alt="" width="217" height="300" /></a>którym nasza Krysia wystąpiła w charakterze gościa zaproszonego przez Marcina Prokopa i Dorotę Wellman. <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/Gruca-Mazur4.jpg"></a>Oto w studio usiadła pani, z fryzurą jak rajski ptak, ubrana przy tym awangardowo, a na zakończenie choreografka audycji telewizyjnej  „You Can Dance” zaprezentowała swój popisowy numer, z tańca Kankan, czyli wysoki wyskok i lądowanie w szpagacie z pięknym okrzykiem na ustach jak to jest praktykowane w Kankanie. Trzeba jednak podkreślić, że audycja ta miała miejsce miesiąc temu a pani Krysia właśnie skończyła lat 73!!!</p>
<p>Krystyna Mazurówna porzuciła Teatr Wielki  i zaangażowała się do Polskiego Zespołu Tańca, pod dyrekcją Palińskiego, w którym to zespole tańczył Witold Gruca, świetny pomysłowy tancerz i choreograf, wystawiano małe formy baletowe, nie tylko klasyczne a repertuar często się zmieniał. I tak Krystyna została na wiele lat partnerką Grucy. Gruca zresztą przygotował kilka innych duetów- groteskowych, współczesnych i klasycznych.</p>
<p>Wyjazdy zagraniczne, najpierw w 1959 roku do  Paryża, Helsinek ,i znowu Paryż, Monte Carlo, berlińska telewizja, następnie ZSRR, ( ale przedtem z niewiadomych przyczyn rozwiązano Polski Zespół Tańca a tancerzy wcielono z powrotem do opery).Do ZSRR wyjechała grupa między innymi z Jurkiem Połomskim, Jadwigą Prolińską, Zdzisławem Słowińskim, Stanisławą Kowalczyk Muszyńską, Łucją Prus. I tak się to kręciło. Kolejnymi wyzwaniami w Polsce były układy choreograficzne, które opracowywała dla wielu teatrów.</p>
<p>Następnym wspaniałym partnerem Krystyny Mazurówny był Gerard Wilk, tancerz, który dopiero, co ukończył szkołę baletową., dobrze zbudowany, dość masywny. Jednak właśnie on zachwycił naszą tancerkę i stał się jej partnerem.  Początkowo tańczyli układy <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/Krystyna-Mazurowna-taniec-4.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3642" title="Krystyna Mazurowna  fot. Jan Rozmarynowski" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/Krystyna-Mazurowna-taniec-4-199x300.jpg" alt="" width="199" height="300" /></a>Grucy później tylko Mazurówny. W międzyczasie powstała grupa baletowa Fantom(w roku 1965), która była angażowana przez Estradę. Tańczyli wszędzie, czy to w Młocinach, lub na bielańskiej estradzie, tańczyli na Międzynarodowym Festiwalu Jazzowym w Pradze. I tu właśnie  poszło im fantastycznie, inni zaś powiedzieliby, że za dobrze i wtedy zaczęły się schody. Sypnęły się propozycje kontraktów z całego świata, a oni skromnie wrócili do Polski. Kto wyjeżdżał służbowo za granicę ten wie, że w Peerelu można było dostać paszport na konkretny wyjazd i biada temu, kto go nie zdał do biura paszportowego w określonym terminie, mógł się na całe lata pożegnać z wyjazdami. A właśnie te wyjazdy stanowiły o zarobkach, o możliwości kupna samochodu czy mieszkania.  </p>
<p>Czytając książkę Krystyny Mazurówny –„Burzliwe życie tancerki” przesuwały mi się przed oczyma znajome obrazy, biura paszportowe, zdobywanie wiz, wystawanie pod ambasadami, kolejki, zapisy, Pewex, Baltona, a nawet Pałac Mostowskich. Tak ten szczegół też nie ominął gwiazdy, bo pani Krystyna już wtedy w latach 1965-1968 była gwiazdą.   Była wyjątkowym talentem, dlatego też dostała dwukrotnie stypendium Ministerstwa Kultury i Sztuki i studiowała taniec nowoczesny i balet jazzowy w Paryżu u prof. Gene Robinsona. Ale były to lata okrutne dla ludzi wybitnie zdolnych, którzy mieli odwagę pokazać coś nowego, nowoczesny taniec do muzyki jazzowej. Jej tancerze zwolnili się z opery warszawskiej aby móc występować w jej zespole. Ponieważ Fantom odniósł sukces, młodzi mężczyźni  dostali powołania do wojska, a tancerze, którzy nie mają  możliwości ćwiczenia baletu po dwóch latach pobytu w wojsku nie mieli po co wracać na scenę. Niestety, otrzymywali oni  tylko jednorazowe zgody na występy lub ćwiczenia, zawsze dostawali do towarzystwa dwie osoby i jeździli do mieszkania Krystyny aby ćwiczyć układy, lub tworzyć nowe. Wszyscy mówili jej nie raz i nie dwa pani Krysiu – głową pani muru nie przebije, ale jeżeli zdecyduje się pani wreszcie na opuszczenie Polski, następnego dnia zwalniamy chłopaków z wojska, wracają potulnie do opery i po krzyku!</p>
<p>I wyjechała do Paryża u szczytu popularności, jesienią roku 1968, zniknęła z ekranu, sceny z Polski. W Paryżu założyła własny Ballet Mazurówna, tańczyła z Josephine Baker, była solistką Casino de Paris, ale też i szatniarką, bileterką, kierownikiem budowy a przez długie lata w jej ukochanym Casino de Paris prowadziła bufet..</p>
<p>Mężczyźni kochali się w niej na zabój, a i ona kochała ich  naprawdę. Jej życie było i jest jedną wielką przygodą. Wychowała troje dzieci, wciąż pracuje – tworzy w Polsce choreografię do programu You Can Dance- „Po prostu tańcz”, planuje, podróżuje. Nadal tańczy, walczy, nie odpuszcza…i od czterdziestu lat mieszka w Paryżu.</p>
<p>Dlatego postanowiłam napisać o tej Kobiecie dzisiaj 73 letniej ( nie ukrywa swojego wieku), pełnej pasji, radości, jasno określonych celów, marzeń i ich realizacji. Jest pięknym przykładem aktywnej, wciąż bardzo interesującej zadbanej, umalowanej z ekstrawagancką fryzurą kobiety, która w każdej sytuacji umie sobie poradzić. Pani Krystyno chapeu bas!</p>
<p>Książkę przeczytałam w ciągu jednej nocy i pomyślałam sobie, skoro Ona dała radę w trudniejszych czasach to ja dzisiaj też mogę pokonać samą siebie, moje słabości, oraz podejmę te najtrudniejsze decyzje właśnie teraz. Bo nic nam nie jest dane na zawsze, musimy mierzyć się z życiem i od nas tylko zależy czy damy radę. Ja dam!</p>
<p>Wasza Jadwiga</p>
<p>ps. nie miałam żadnych zdjęć pani Krystyny, zeskanowałam więc kilka z książki, i oto dzisiaj po opublikowaniu wpisu otrzymałam email od Janka Rozmarynowskiego, najlepszego fotografa jakiego znam, który napisał, że w roku 1966 fotografował panią Krystynę Mazurównę w Jej domu na Starym Mieście i jeżeli chcę, to On pozawala mi wykorzystać te zdjęcia do wpisu. Janku bardzo dziękuję ubogaciłeś ten wpis, a Twoja wielkoduszność mnie powaliła.Przyjmij moje najserdeczniejsze podziękowanie, prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, i to jest najprawdziwsza prawda.</p>
<p>j</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.okiemjadwigi.pl/burzliwe-zycie-tancerki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>46</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pióro</title>
		<link>http://www.okiemjadwigi.pl/pioro/</link>
		<comments>http://www.okiemjadwigi.pl/pioro/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 Jan 2012 07:37:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jadwiga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Informacje]]></category>
		<category><![CDATA[Agencja 21]]></category>
		<category><![CDATA[Emporia Linz]]></category>
		<category><![CDATA[Emporia Telekom]]></category>
		<category><![CDATA[Swarowski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.okiemjadwigi.pl/?p=3623</guid>
		<description><![CDATA[Kilka dni temu w przerwie pomiędzy jedna a drugą wizytą w szpitalu zadzwonił telefon, Pani Jadwiga?  Tak, o jak fajnie a może Pani do nas wpaść, mam niespodziankę, oczywiście wpadnę, ale nie wiem, kiedy….  No, bo wiesz, wiem, wiem, wszystko wiem. To dobrze.        W końcu dotarłam do dziewczyn, ale Moniki nie zastałam a Ania miała [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/IMG_5648.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3625" title="Swarowski" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/IMG_5648-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>Kilka dni temu w przerwie pomiędzy jedna a drugą wizytą w szpitalu zadzwonił telefon, Pani Jadwiga?  Tak, o jak fajnie a może Pani do nas wpaść, mam niespodziankę, oczywiście wpadnę, ale nie wiem, kiedy….  No, bo wiesz, wiem, wiem, wszystko wiem. To dobrze.       </p>
<p>W końcu dotarłam do dziewczyn, ale Moniki nie zastałam a Ania miała urlop. Eee tam, nie szkodzi, dziewczyny też muszą odpocząć w końcu czas świąteczny, bo przecież rzecz cała działa się jeszcze przed Trzema Królami, wtedy gdy ja z obłędem w oczach odmierzałam czas pomiędzy szpitalem, domem, szpitalem domem lub na odwrót, można powiedzieć swoje życie przeniosłam do szpitala.  </p>
<p>Odebrałam swoją przesyłkę, kilka dni temu, i otworzyłam ją dopiero w domu.  A tam w pięknie opakowanej paczuszce z napisem Swarowski leżało sobie pióro z tysiącem a może mniej lub nawet więcej kryształków.  Pomyłka jakaś czy co? Pomyślałam i zadzwoniłam, ale co nagle to po diable. Dopiero za kilka dni dowiedziałam się, że pióro otrzymałam w prezencie od mojej Firmy Emporia Telekom prosto z Austrii, jako wyraz podziękowania za moje pisanie. Hmmmm….</p>
<p>Nie powiem, miło mi się zrobiło na duszy, bo nic tak nie cieszy jak odrobina życzliwości płynąca od ludzi, których w dodatku „prawie” wcale nie znam.</p>
<p><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/IMG_5651.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3626" title="Swarowski pióro" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/IMG_5651-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>Po powrocie Moniki z urlopu zadzwoniłam ponownie i dowiedziałam się, że choć ludzie z  Emporii nie znają języka polskiego, to uznali, że wpisy, które umieszczam na blogu uzyskują takie ilości komentarzy, że Oni tam w dalekiej Austrii a właściwie w Linzu bardzo się cieszą, ponieważ jestem jedyną blogerką ambasadorką marki,  która pisze bloga cieszącego się takim zainteresowaniem. A przecież  Firma istnieje w takich państwach jak Niemcy, Austria, Szwajcaria i  innych. No nie powiem poczułam się tak jak kot , który właśnie dostał kawałek pysznej spyrki.</p>
<p>A Monika dalej opowiadała o ostatniej wizycie w Austrii, o konferencji dotyczącej mediów i o tym, że swoją prezentację oparła o pokazanie  kilku slajdów z mojego bloga, stwierdzając na zakończenie, że nie ma  ludzi starych, i pomimo  ilości lat jakie  przeżyliśmy  ciągle mamy coś do zaproponowania ludziom młodszym  a nawet można zaimponować swoją aktywnością  Firmie produkującej telefony właśnie dla nas dla ludzi 50+ tak jak to robi  Emporia Telekom.  I właśnie to stwierdzenie ucieszyło mnie najbardziej!</p>
<p> Wasza Jadwiga</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.okiemjadwigi.pl/pioro/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>47</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Powrót Taty</title>
		<link>http://www.okiemjadwigi.pl/powrot-taty/</link>
		<comments>http://www.okiemjadwigi.pl/powrot-taty/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 13 Jan 2012 16:57:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jadwiga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Informacje]]></category>
		<category><![CDATA[bradykardia]]></category>
		<category><![CDATA[stymulator dwujamowy]]></category>
		<category><![CDATA[szpital]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.okiemjadwigi.pl/?p=3619</guid>
		<description><![CDATA[Nigdy nie pisałam na blogu na temat polityki, służby zdrowia, rządu, różnych bieżących wydarzeń, jak również nie komentowałam i nie komentuję  życia publicznego. Uważam, że od tego są inne blogi, portale społecznościowe, gazety, jak również newsy w wiadomościach, nie wiem czy prawdziwe i rzetelne, ale są. Jednym słowem nie prowadzę bloga polityczno – społecznościowego, ale [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/IMG_4535.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3621" title="Mój Tato" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/IMG_4535-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>Nigdy nie pisałam na blogu na temat polityki, służby zdrowia, rządu, różnych bieżących wydarzeń, jak również nie komentowałam i nie komentuję  życia publicznego. Uważam, że od tego są inne blogi, portale społecznościowe, gazety, jak również newsy w wiadomościach, nie wiem czy prawdziwe i rzetelne, ale są. Jednym słowem nie prowadzę bloga polityczno – społecznościowego, ale w życiu jak to w życiu bywa często trzeba uczynić wyjątek i mam zamiar po raz pierwszy to zrobić. Na jaką okoliczność? Na okoliczność wydarzeń zdrowotnych związanych z moim Ojcem. Ot, krótkie opisanie stanu rzeczy, ponieważ sama pomimo ukończenia szkół wielorakich, nijak nie mogę pojąć pewnych spraw. Może przy Waszej pomocy staną się one bardziej klarowne dla mnie.</p>
<p>Jak wiecie od kilku miesięcy miałam wiele zmartwień związanych ze stanem zdrowia mojego Ojca, częste zawroty głowy, utraty przytomności, (ostatnio w drugi dzień świąt), zdarzały się również dni, kiedy nie bardzo kojarzył, w nocy wstawał, ubierał się i był gotów o drugiej czekać do rana na śniadanie, lub też dzwonił przez intercom, co z tym śniadaniem i dlaczego nie przychodzę. Oczywiście leciałam na skrzydłach wyrwana z głębokiego snu, pełna obaw, ale jak trzeba to mus. Po wyjaśnieniu, która to jest godzina, czy warto wstawać tak wcześnie, układałam mojego staruszka do snu, wracałam do siebie, i noc była z głowy, bo o ile On słodko zasypiał, ja raczej nie.  Wtedy książki były dla mnie ratunkiem, oraz czytanie Waszych blogów.</p>
<p>I proszę nie myśleć, że przechodziliśmy ze ślubnym nad tymi zdarzeniami do porządku dziennego, o nie! Po każdym zdarzeniu utraty przytomności ślubny jechał do ZOZ zamawiał wizytę domową, pani doktor pierwszego konfliktu lub inna doktor przychodziły, osłuchiwały, sprawdzały ciśnienie, zlecały badania krwi i moczu ( szczególnie to ostatnie badanie było zupełnie proste do wykonania, ze względu na ciągłe używanie pampersów). Ostatnie wyniki badania krwi nie były dobre, szczególnie dotyczyło to kreatyniny i mocznika, (prawie dwukrotne przekroczenie norm), jednak lekarz pierwszego konfliktu stwierdzał, że wyniki badań są stosowne do wieku (87 lat). Nie jestem lekarzem, nie byłam i nie będę, jednak normy obowiązujące są po to, aby badania oscylowały w ich okolicach a nie były drastycznie przekraczane ( na mój rozum, no, ale mój rozum, jest tylko moim rozumem, a uczeni ludzie mają przecież swój uczony rozum). Przyjmowałam ocenę medyczną stanu zdrowia mego Ojca, zamartwiałam się, podawałam lekarstwa ( i to dużo!) policzyłam 8 na sztuki plus witaminy rano, oraz 8 wieczorem plus witaminy. Pomimo tego leczenia, Ojciec padał i obijał się, czarne siniaki zauważałam tylko wtedy, gdy go kąpałam, ponieważ ze strachu, bądź z troski o mnie nie przyznawał się do utrat przytomności ( w końcu wyznał, że bardzo bał się szpitala, i tego, że z niego już nie wróci). Rozumiem to Jego podejście do sprawy. </p>
<p>Ostatnia utrata przytomności miała miejsce rano 3 stycznia, w momencie, kiedy przygotowywałam śniadanie, a Ojciec po porannych oblucjach kończył ubieranie. Byłam sama w domu, na niczyją pomoc nie mogłam liczyć, ale też sytuacja wydała mi się groźna. Ciężki oddech, oczy w nienaturalnej pozycji, szarość na twarzy i brak kontaktu mówiły mi, że dzieje się coś złego. Pogotowie „R” przyjechało po 5 minutach z pełnym oprzyrządowanie ratującym życie, lekarz pogotowia stwierdził ciężką bradykardię, tętno 31, ciśnienie nie pamiętam już dokładnie, ale chyba 180/ 100 stan krytyczny. Zaordynował zabranie chorego do szpitala, a ja w tym samym czasie wydzwoniłam ślubnego, aby wrócił do domu. Donajbliższego Szpitala ( ale  nie do Instytutu Kardiologii) dojechaliśmy w kilka minut, Izba Przyjęć, szybka reakcja lekarza dyżurnego i po pół godziny Ojciec leżał na Intensywnej Terapii Kardiologicznej monitorowany przez komputer. Ufff!  Pierwszy raz w życiu w szpitalu.</p>
<p>Prowadzący lekarz poprosiła abym została przy Ojcu gdyż ten czuł się zagubiony i ciągle powtarzał moje imię, Jadzia, Jadzia, gdzie jest Jadzia. Byłam, byłam, jestem…</p>
<p>Diagnozę wstępną postawiono po uzyskaniu pierwszych badań EKG i krwi. Nie będę zanudzała szczegółowymi wynikami powiem tylko tyle, ze kreatynina wynosiła162 – norma zaś wynosi do 110 a mocznik 17,6 przy normie do 6,4. Nie wymądrzam się, nie dyskutuję, nie…</p>
<p>Decyzja lekarki brzmiała, przygotowujemy pacjenta do wszczepienia stymulatora jutro rano, z powodu bloku AV II i III stopnia. Ponadto jest nadciśnienie tętnicze (to wiedziałam) niewydolność serca NYHA II cokolwiek to znaczy, przewlekła choroba nerek stadium 3-niedokrwistość (no tego nie wiedziałam), żylaki kończyn dolnych –pierwszy raz słyszę!</p>
<p>Znaczy to wszystko określono w trzy- cztery godziny po wykonaniu badań? No to gdzie ja chodziłam, gdzie ja byłam dotychczas, to, co za badania wykonywano? Takie i jeszcze inne myśli, wcale niezgodne z miłością bliźniego przelatywały mi przez głowę.</p>
<p>Ojciec przerażony szpitalem, ja przerażona stanem zdrowia Ojca, ślubny przerażony nami…</p>
<p>Po południu cała Rodzina była w szpitalu, wszyscy pełniliśmy dyżur, gdyż lekarka nie ukrywała stanu chorego!  A ja zachodziłam w głowę, pytania latały odpowiedzi nie znajdowałam, znaczy ojciec pod opieką lekarza pierwszego konfliktu, badany, analizy wykonywane, czyli brak, czego? Właściwej diagnozy? Staranności lekarskiej? Jaki błąd popełniłam? Kto popełnił błąd, znaczy stary, znaczy stosownie do wieku, znaczy, co?</p>
<p>Następnego dnia wszczepiono stymulator (dwujamowy przedsionkowo- komorowy w którym to układzie stymuluje sie zarówno prawy przedsionek, jak i prawą komorę. Do takiej stymulacji potrzeba dwóch elektrod. Jedna umieszczona jest w prawym przedsionku, druga &#8211; w prawej komorze). Ten dzień i następny był trudny dla pacjenta i dla nas, nie wszyscy dobrze znoszą „głupiego jasia”, Tato na pewno nie, konieczne unieruchomienie ramienia po wszczepieniu stymulatora, i chęć pacjenta do natychmiastowego opuszczenia szpitala nijak ze sobą nie współgrały. Ja, ślubny, córka, zięć i synowa mieliśmy pełne ręce roboty, aby pacjenta unieruchomić. Udało się!</p>
<p>Późnym wieczorem opuszczaliśmy szpital, następny dzień, następne badania, konsultacje i wyniki. W piątek po kolejnych badaniach przewieziono ojca na salę ogólną. Dotrwał do środy, codziennie przechodząc kolejne badania a ja przychodząc do ojca dwa lub trzy razy dziennie.  Ostatnie wyniki z dnia 11 stycznia oprócz innych wynikówmorfologii pokazują: kreatynina 102, norma 54-110!, mocznik 10,7 norma 2,5-6,4.</p>
<p>Lekarz prowadzący zdecydował wypisać pacjenta do domu, kontrola stymulatora za dwa tygodnie. Należy zabrać ze sobą: dowód osobisty, skierowanie stałe od lekarza rodzinnego(!) do pracowni kontroli stymulatorów, odcinek emerytury, ksero karty informacyjnej.</p>
<p>Ciekawe, co ja usłyszę od lekarza rodzinnego pierwszego konfliktu, do którego idę w poniedziałek?</p>
<p>Wasza Jadwiga</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.okiemjadwigi.pl/powrot-taty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>66</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nova Foresta</title>
		<link>http://www.okiemjadwigi.pl/nova-foresta/</link>
		<comments>http://www.okiemjadwigi.pl/nova-foresta/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Jan 2012 08:16:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jadwiga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Opowiadania]]></category>
		<category><![CDATA[350 HP Sunbeam r 1925]]></category>
		<category><![CDATA[Avon]]></category>
		<category><![CDATA[Beata Moore]]></category>
		<category><![CDATA[Golden Arrow]]></category>
		<category><![CDATA[kolekcja samochodów]]></category>
		<category><![CDATA[książka "A year in the life of the New Forest"]]></category>
		<category><![CDATA[New Forest]]></category>
		<category><![CDATA[Park Narodowy Southampton]]></category>
		<category><![CDATA[Pałac Beaulieu]]></category>
		<category><![CDATA[pojazdy Jamesa Bond'a]]></category>
		<category><![CDATA[Rodzina Montagu]]></category>
		<category><![CDATA[rzeki Lymington]]></category>
		<category><![CDATA[Southampton]]></category>
		<category><![CDATA[Szara dama hrabina Izabella]]></category>
		<category><![CDATA[Walter Tyrrell]]></category>
		<category><![CDATA[Wilhelm Zdobywca]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.okiemjadwigi.pl/?p=3601</guid>
		<description><![CDATA[Beata, Moja Przyjaciółka od lat czyta bloga regularnie, stąd wie jakie kłopoty targały ostatnio mną i moimi bliskim. Dzisiaj rano otrzymałam list a w nim propozycja:  Wiem, że jesteś teraz w szaleńczej gonitwie, wiem, ze biegasz do szpitala i siedzisz u Ojca godzinami, nie masz czasu na pisanie bloga. Napisałam tekst o New Forest, może [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/nf1.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3604" title="Beata Moore, New Forest" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/nf1-300x199.jpg" alt="" width="300" height="199" /></a>Beata, Moja Przyjaciółka od lat czyta bloga regularnie, stąd wie jakie kłopoty targały ostatnio mną i moimi bliskim. Dzisiaj rano otrzymałam list a w nim propozycja:  Wiem, że jesteś teraz w szaleńczej gonitwie, wiem, ze biegasz do szpitala i siedzisz u Ojca godzinami, nie masz czasu na pisanie bloga. Napisałam tekst o New Forest, może przyda Ci się, będziesz miała więcej czasu dla siebie i Taty, zanim wrócisz do blogowania.</p>
<p>Beato!</p>
<p>Dziękuję bardzo, wiem że nasi czytacze bardzo lubią Twoje opowiadania o Albionie i cieszą się z każdej umieszczonej na moim blogu. Z przyjemnością przedstawiam opowiadanie Beaty i serdecznie wszystkim polecam jej książki z pięknymi fotografiami, które to książki  a szczególnie osobom zajmującym się tą dziedziną sztuki  (Cracow city of tresaures, A year in the life of the cotswolds – Beata Moore, Frances Lincoln Limited <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/nf2.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3605" title="New Forest fot, Beata Moore " src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/nf2-300x200.jpg" alt="" width="300" height="200" /></a>Publishers: w sumie Beata wydała  sześć pięknych książek)</p>
<p>A oto opowiadanie:</p>
<p>Za oknem zimno, mokro i ciemno, najlepsza pora żeby usiąść w gronie przyjaciół i zacząć opowiadanie o borach przepastnych,  zamkach zaklętych, dzielnych rycerzach i oczywiście o duchach&#8230;A opowieść moja jest o lesie zwanym w dawnych czasach Nova Foresta a obecnie New Forest (Nowy Las). Niech jednak nazwa ta nie zwiedzie czytelników bo nowy to on nie jest, ma już bowiem 900 lat, lasem też nie całkiem jest, bo zaledwie połowa to las a reszta to wrzosowiska, trawiaste równiny, rozlewiska rzek, stawy  oraz miasta i miasteczka.Ten przepiękny obszar zajmujący prawie czterysta kilometrów kwadratowych położony jest na południowym wybrzeżu Anglii, niedaleko <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/nf3.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3606" title="New Forest fot. Beata Moore" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/nf3-300x199.jpg" alt="" width="300" height="199" /></a>Southampton (zwanych przez naszych rodaków Warsaw-on-Sea, bo faktycznie, polaków jest tam sporo i miasto położone jest nad wodą ). Od roku 2005 jest Parkiem Narodowym, zresztą moim ulubionym.  Przez prawie rok przedzierałam się przez jego chaszcze, napawałam się widokiem kwitnących wrzosów wyglądających jak różowo-fioletowe olbrzymie mozaiki,  odwiedzałam zamki i pałace, zgłębiałam tajniki unikalnych tradycji i skrzętnie wszystko fotografowałam. Po roku powstała książka „A year in the life of the New Forest” ale moje podróże w ten teren się nie skończyły. Dlaczego? Bo park ten czaruje nie tylko urodą ale też niesłychanie ciekawą historią i pozwala na obcowanie z przyrodą jak żaden inny park. Wilhelm Zdobywca, król Anglii od 1066 upatrzył sobie ten zakątek jako teren łowiecki. Wprowadził twarde prawa chroniące jelenie, żeby ich nie zabrakło w trakcie  jego słynnych polowań. Za zabicie jelenia groziła kara śmierci, za wypłoszenie – obcięcie rąk. Wiele szczęśliwych lat król spędził w tych <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/nf5.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3607" title="New Forest fot. Beata Moore" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/nf5-300x202.jpg" alt="" width="300" height="202" /></a>lasach, czego nie można powiedzieć o jego synu, następcy tronu, Wilhelmie II.  Po przejęciu tronu, wybrał się on ze swoim młodszym bratem do tychże lasów i „przypadkiem” został śmiertelnie ugodzony strzałą niejakiego rycerza Waltera Tyrrell’a. Braciszek nawet  nie zatrzymał się żeby zwłoki brata z lasu zabrać tylko popędził do Winchester’u odebrać dla siebie koronę królewską. Ach, te rodzinne niesnaski!  Nieważne jest jednak w mojej opowieści kto koronę na głowie nosił, tylko to, że wszyscy następcy tronu tereny te  skrzętnie ochraniali i dzięki temu do dnia dzisiejszego jest to obszar niemalże dziewiczy. W lesie pełno zwierzyny, w tym imponujące ilości jeleni  szlachetnych danieli, saren, jeleni wschodnich (sika) a nawet mundżak; rozlewiska rzeki Lymington i Avon pełne ptactwa a żeby nam było jeszcze przyjemniej zwiedzać te tereny, to zupełnie wolno przechadzają się tutaj półdzikie konie, włochate osiołki i przeurocze szkockie rude krowy cechujące się długimi rogami i sierścią. Powinnam też wspomnieć <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/nf4.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3608" title="New Forest fot Beata Moore" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/nf4-300x199.jpg" alt="" width="300" height="199" /></a>o świniach, które jesienią też się wypuszcza na wypas, żeby podjadły trochę bukwi (nasion buka) oraz żąłędzi, gdyż nadmiar ich mógłby zaszkodzić koniom.  Zwierzęta swobodnie pasące się są tutaj niezbędne, gdyż inaczej teren ten by zarósł i całkowicie zmienił charakter. Pisząc o tym parku nie sposób jest nie wspomnieć o pałacu Beaulieu, pięknej gotyckiej budowli o mocno ufortyfikowanym charakterze. Od XVI wieku pozostawał on w rękach rodziny Montagu. Obecny lord wydał zgodę na fotografowanie przeze mnie komnat pałacu w godzinach niedostępnych dla tłumów , więc od razu zabrałam się za pracę. W jednym z pokoi byłam zupełnie sama, a jednak miałam wrażenie, że ktoś za mną stoi. Kilka razy się odwracałam, ale nikogo nie zobaczyłam. Czując się nieswojo, spakowałam statyw i aparaty i pobiegłam do zrujnowanego opactwa rozpościerającego się tuż przy pałacu. Oczyma duszy wyobrażałam sobie chodzących zakonników i  dałabym słowo, że słyszę ich śpiewających chorały gregoriańskie.  Być może moja wybujała wyobraźnia podsunęła mi te chorały, ale nie mnie jednej, bo wiele osób daje głowę że je słyszało i miejsce to <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/nf61.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3610" title="New Forest Pałac Beaulieu" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/nf61-300x192.jpg" alt="" width="300" height="192" /></a>ponoć jest często nawiedzane przez zmarłych mnichów.  Pałac natomiast nawiedzany jest przez „Szarą damę”,  hrabinę Izabellę, która rozgniewana decyzją ojca o przekazaniu pałacu innemu członkowi rodziny, nawiedza to miejsce regularnie, robiąc wiele hałasu. Może bym w tą historię nie uwierzyła, ale  po załadowaniu  zdjęć do komputera, ukazał mi się nie na jednym zdjęciu ale na całej serii, wyraźny zarys sylwetki kobiecej&#8230;..wierzyć, nie wierzyć, duchy czy nie, pałac ten kryje wiele tajemnic dawnych i niemal współczesnych;  w czasie wojny znajdowała się tutaj szkoła szpiegów, gdzie uczono nie tylko szyfrów ale również mordowania na wszelkie sposoby. Mam nadzieję, że były to tylko zajęcia teoretyczne&#8230; Dla zwolenników motoryzacji też tutaj nie zabraknie atrakcji, bo w pałacu, a właściwie obok, w wybudowanej olbrzymiej hali znajduje się wspaniała kolekcja samochodów;  250 najstarszych jak i znamienitych pojazdów znanych z historii, filmów, zdjęć i rekordów światowych, w tym: 350 HP Sunbeam z 1925 roku, Golden Arrow z 1929 roku, nie wspominając o wszelakich pojazdach James Bond&#8217;a.</p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=cNuhmcgcIRA&amp;feature=related">http://www.youtube.com/watch?v=cNuhmcgcIRA&amp;feature=related</a></p>
<p> Tak czy inaczej, zamiast słów, urok tego miejsca lepiej oddadzą fotografie czy też krótki filmik jaki przygotowałam (link poniżej). Zapraszam i zachęcam do zwiedzenia tego parku, jest naprawdę piękny!</p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=r_JJhdMfa1E">http://www.youtube.com/watch?v=r_JJhdMfa1E</a></p>
<p>Jadwigi  gość,  Beata</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.okiemjadwigi.pl/nova-foresta/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>48</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mój Tata</title>
		<link>http://www.okiemjadwigi.pl/moj-tata/</link>
		<comments>http://www.okiemjadwigi.pl/moj-tata/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Jan 2012 06:50:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jadwiga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.okiemjadwigi.pl/?p=3599</guid>
		<description><![CDATA[Wczoraj rano pogotowie zabrało do szpitala Mojego Tatę. Jest na intensywnej terapii na kardiologii. Mam głęboką nadzieje, że lekarze przy pomocy nowoczesnej medycyny uratują Mojego Ojca! Wasza Jadwiga]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wczoraj rano pogotowie zabrało do szpitala Mojego Tatę. Jest na intensywnej terapii na kardiologii.</p>
<p>Mam głęboką nadzieje, że lekarze przy pomocy nowoczesnej medycyny uratują Mojego Ojca!</p>
<p>Wasza Jadwiga</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.okiemjadwigi.pl/moj-tata/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>54</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szczęśliwego Nowego 2012 Roku !</title>
		<link>http://www.okiemjadwigi.pl/szczesliwego-nowego-roku-2012/</link>
		<comments>http://www.okiemjadwigi.pl/szczesliwego-nowego-roku-2012/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 31 Dec 2011 14:22:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jadwiga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Święta]]></category>
		<category><![CDATA[Chłopiec z bączkiem Musee de Louvre 1738]]></category>
		<category><![CDATA[El joven dbujante 1737]]></category>
		<category><![CDATA[Guwernantka1739 Ottawa National Gallery of Canada]]></category>
		<category><![CDATA[Jean Baptiste Chardin]]></category>
		<category><![CDATA[Musee de Louvre]]></category>
		<category><![CDATA[Nowy Rok 2012]]></category>
		<category><![CDATA[życzenia najlepsze]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.okiemjadwigi.pl/?p=3577</guid>
		<description><![CDATA[Kochani! Wszystkim składam najlepsze i najserdeczniejsze życzenia moc serdeczności a szczególnie: szczęścia w życiu osobistym, sukcesów w pracy, dobrego zdrowia, domku z ogrodem i basenem, eleganckiej limuzyny, samych zwycięstw, spełnienia marzeń, miłych niespodzianek losu, grona prawdziwych przyjaciół, niewyczerpanych pokładów energii, uśmiechu na co dzień, drogi usłanej różami, satysfakcji z pracy, genialnych pomysłów, niskich podatków, słodkiego, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><span style="color: #000000;"><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/12/JBCh1.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3582" title="Jean Baptista Chardin Guwernatka " src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/12/JBCh1-242x300.jpg" alt="" width="242" height="300" /></a><span style="color: #ff0000;">Kochani!</span></span></strong></p>
<p><span style="color: #ff0000;"><strong>Wszystkim składam najlepsze i najserdeczniejsze życzenia moc serdeczności a szczególnie<big><big>: </big></big></strong></span></p>
<p><span style="color: #ff0000;"><big>szczęścia w życiu osobistym, sukcesów w pracy, dobrego zdrowia, domku z ogrodem i basenem, eleganckiej limuzyny, samych zwycięstw, spełnienia marzeń, miłych niespodzianek losu, grona prawdziwych przyjaciół, niewyczerpanych pokładów energii, uśmiechu na co dzień, drogi usłanej różami, satysfakcji z pracy, genialnych pomysłów, niskich podatków, słodkiego, miłego życia, świeżości spojrzenia, głównej wygranej na loterii, pozytywnej aury, pogody ducha, pomyślnych wiatrów, gorącej miłości, wygodnych butów, cudownych wakacji, szczęścia i pociechy z dzieci/wnuków, punktualnych pociągów, świętego spokoju, jachtu, żadnych trosk, powodzenia u płci przeciwnej, wysokich lotów, rześkich poranków, pomyślności, trafnych decyzji, intuicji w interesach, prezentów od losu, dużego łóżka, pękatego portfela, szerokiej drogi, miłego szefa, jasności umysłu, niebanalnych wyzwań, miłych snów, pewności siebie, wielkiej fortuny, wielu uśmiechów, bogatego wujka, błyskotliwych ripost, romantycznych wieczorów, udanych łowów, pasjonującej pracy, szansy na sukces, dużo <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/12/JBCh2.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3583" title="Jean Baptiste Chardin 1738 r Musee de Louvre" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/12/JBCh2-245x300.jpg" alt="" width="245" height="300" /></a>słodyczy, pozycji lidera, szampańskiej zabawy, mocnego dachu nad głową, samych pozytywnych wibracji, pełni życia, wielu niezapomnianych chwil, dużo słońca, olimpijskiej kondycji, pomyślności, jak najmniej zmartwień, wyjścia z każdej sytuacji, uwielbienia u podwładnych, pasma sukcesów, niezmiennie zielonego światła, czystego nieba, stu lat życia, końskiego zdrowia, sławy, pokaźnego konta, manny z nieba, wysokich wygranych, ciągle nowych rekordów, niskich kosztów, bezpiecznych lądowań, wielu ciekawych znajomości, wygranych przetargów, sumiennych dłużników, taaaakiej ryby, najwyższego miejsca na podium, dobrego fryzjera, Radosnych Świąt, serca jak dzwon, pewnej ręki, komfortowych warunków, przyjemnych doznań, wielu wzruszeń, mocnej głowy, powodzenia, stopy wody pod kilem, otrzymania najwyższych odznaczeń, osiągnięcia wyznaczonych celów, pełnego sejfu, szczęścia w kartach, sprzyjającej pogody, dobrych zbiorów, kolorowych chwil, twórczego podejścia do pracy, połamania pióra, góry pieniędzy, samych słonecznych dni,  uroku osobistego, mnóstwa prezentów, udanych negocjacji, serdecznych przyjaciół, grzecznych dzieci, udanych wakacji, miejsca w Księdze Rekordów Guinessa, większości w parlamencie, miłego wypoczynku, wesołego towarzystwa, dobrego apetytu, szczęśliwej podroży, złotej jesieni, poczucia humoru, anielskiej cierpliwości przy czytaniu tych życzeń, wiecznej młodości, licznego potomstwa, nie <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/12/JBCh3.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3584" title="Jean Baptiste Chardin 1738 Musee de Louvree" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/12/JBCh3-300x265.jpg" alt="" width="300" height="265" /></a>wieszającego się komputera, sławy i chwały, lekkości bytu, pokojowego rozwiązania wszystkich konfliktów, szybkiego rozwoju gospodarczego, hojnych sponsorów, korzystnego układu gwiazd, miłosnych uniesień, czytelnych instrukcji, cichych wielbicieli/elek, mistrzowskich zagrań, dobrej nocy, wielkiej przygody, słodkich snów, wystrzałowej zabawy sylwestrowej, zgranej ekipy, pomyślności na nowej drodze życia, pociechy z pociechy, lojalnych współpracowników, bujnej wyobraźni, interesujących przeżyć, rodzinnej atmosfery, pomyślnych wieści, radości życia, dobrego serca, pełnego szkła, suto zastawionego stołu, złotej rybki, zimnego piwa, zasięgu w każdym miejscu, gry fair play, nieomylnych decyzji, miejsca w historii, głównych ról, kreatywności, podróży dookoła świata, udanych szkoleń, efektywnych poszukiwań, pakietu kontrolnego, bogatej kolekcji, dużo wolnego czasu, beztroskiego życia, dobrej passy, celnych strzałów, zdobycia Mount Everestu, wolności, trafnych wyborów, gradu prestiżowych nagród, spokoju ducha, oddechu od codzienności, samych piątek w szkole, godnych przeciwników, szczerych komplementów, wszelkiej pomyślności, codziennych atrakcji, świetlanej przyszłości, hossy na giełdzie, korzystnego horoskopu, zdjęcia na okładce, franka po 2,20, miłych sąsiadów, wiary w sukces, wielu <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/12/JBCh4.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3585" title="Jean Baptiste Chardin 1733-34  Pompas de jabon, Metropolitan Museum of Art NY" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/12/JBCh4-300x300.jpg" alt="" width="300" height="300" /></a>alternatyw, przychylności bogów, tolerancji, własnego odrzutowca, gorączki sobotniej nocy, piwniczki pełnej wina, silnej woli, wyrozumiałego spowiednika, zamku w Szkocji, ambitnych planów, kilku odkryć i kilku wynalazków, owacji na stojąco, zniewalającego uśmiechu, szczęśliwego trafu, płomiennych uczuć, pomocnej dłoni, niezawodnej pamięci, nieprzemijającej urody, asa w rękawie, sprawnych hamulców, miękkiego lądowania, dużo nadzienia w pączku, strumieni szampana, kominka, rozbicia banku, recepty na szczęście, zabawy do białego rana, odwagi cywilnej, dobrej prasy, ptasiego mleczka, przygód z happy endem, długich wakacji, dużo rodzynek w cieście, zmysłowych nocy, gwiazdki z nieba, wiernego psiaka, celnego oka, sportowego wozu, biletów na Euro 2012, różowych okularów, ruchu w interesie, stabilnej waluty, zgrabnej figury, siły perswazji, zdolności nadprzyrodzonych, ostatniego słowa, dobrego smaku, własnego sposobu na życie, w zdrowym ciele &#8211; zdrowego ducha, właściwych wniosków, widoków na przyszłość, podzielnej uwagi, czterolistnej koniczyny, etc.<big></big></big></span></p>
<p><span style="color: #ff0000;">Tego a nawet jeszcze więcej życzy Wam w Nowym 2012 Roku !</span></p>
<p><span style="color: #ff0000;">Wasza Jadwiga</span></p>
<p><span style="color: #ff0000;"><big><big> </big></big></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.okiemjadwigi.pl/szczesliwego-nowego-roku-2012/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>52</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rocznica wawerska</title>
		<link>http://www.okiemjadwigi.pl/rocznica-wawerska/</link>
		<comments>http://www.okiemjadwigi.pl/rocznica-wawerska/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 27 Dec 2011 16:06:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jadwiga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Informacje]]></category>
		<category><![CDATA[Droga do Urzędowa]]></category>
		<category><![CDATA[Melchior Wańkowicz]]></category>
		<category><![CDATA[Od Stołpców po Kair]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.okiemjadwigi.pl/?p=3573</guid>
		<description><![CDATA[Na podstawie książki Melchiora Wańkowicza pt. „Od Stołpców po Kair” (Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1971 r., wydanie drugie, strony 277 – 284) oraz książki tego samego autora „Droga do Urzędowa” (Wydawnictwo Polonia , Warszawa 1989 r., Rozdział V, strony 93- 97), a także opowiadania uczestnika, sąsiada Szalewiczów, który znalazł się wśród skazanych na śmierć: Był [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/12/Stanisław-z-rodziną.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3574" title="Stanisław z rodziną" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/12/Stanisław-z-rodziną-300x186.jpg" alt="" width="300" height="186" /></a>Na podstawie książki Melchiora Wańkowicza pt. „Od Stołpców po Kair” (Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1971 r., wydanie drugie, strony 277 – 284) oraz książki tego samego autora „Droga do Urzędowa” (Wydawnictwo Polonia , Warszawa 1989 r., Rozdział V, strony 93- 97), a także opowiadania uczestnika, sąsiada Szalewiczów, który znalazł się wśród skazanych na śmierć:</p>
<p>Był drugi dzień świąt Bożego Narodzenia. Godzina policyjna obowiązywała o dwudziestej. Nagle w oddali padły trzy strzały rewolwerowe. Noc mroźna, około trzydziestu stopni mrozu. W Aninie trwa obława. Ludzi z ulicy patrole zabierają na wartownie, uprzednio ich obszukawszy. W małej wartowni jest coraz ciaśniej, gdyż ciągle przybywa mężczyzn. Żołnierze wyprowadzają wszystkich na podwórze i każą stać z podniesionymi rękami. Męka – te ręce w górze. W końcu mogą je trzymać założone na karku. Po dwóch godzinach, wzywają po kilka osób, spisują personalia i puszczają do domu! Matka i żona informują o obławie w Aninie, gdyż w kawiarni zastrzelono dwóch żołnierzy niemieckich. Idą spać. Po godzinie słychać tupot ciężkich buciorów na ganku. Stuk kolby do drzwi, wchodzi czterech żołnierzy z rewolwerami w rękach. – Czy pan jest Polakiem? Tak.– W wojnie udział brał? – Tak w 1920, w polsko-bolszewickiej. Dowódca patrolu wyprowadza z drugiej połowy willi Szalewicza. Wypchnięci z domu brną obaj w śniegu. Przed budynkiem komendy młodziutki chłopak o dziewczęcej twarzy pyta głosem cieniutkim, chyba jeszcze przed mutacją: – Haben sie einen Rjevolvjer? Na placu stoi już kilka osób, po prawej stronie Szalewicz, po lewej urzędnik starostwa. Znają się, ale nie dają tego po sobie poznać. Stoją na mrozie i tupią, Niemcy kopią tupiących. Głowa starego Szalewicza trzęsie się. Przez siatkę widać jak prowadzą coraz to nowych wyłapanych. Wśród mężczyzn jest woźny województwa oraz lekarz weterynarii, za którym przybiegł jego pies. Nie dawał się odpędzić. Znowu sięgnięto do trzęsącej się głowy Szalewicza. Skowyt kopanego psa, razy rozdawane przez Niemców, śnieg, mróz, noc i otępienie bitych ludzi.</p>
<p><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/12/Bracia-Sz.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3575" title="Bracia Szalewiczowie -drugi z lewej Stanisław" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/12/Bracia-Sz-300x215.jpg" alt="" width="300" height="215" /></a>O trzeciej nad ranem z gmachu komendy wyszli trzej oficerowie gestapo. Wyczytali z listy urzędnika starostwa, dyrektora fabryki, właściciela willi, Szalewicza i jego sąsiada (jeden tylko Szalewicz stojący wśród nich był w starej zniszczonej jesionce, pozostali mieli dostatnie futra). Po kolei wzywano ich na komendę. Wracali natychmiast, notowano ich nazwiska, rok, miejsce urodzenia i kazano wyjść. Cztery tradycyjne pytania przed egzekucją. Czterech kazano odprowadzić do domu. Myślą, że to egzekucja, odchodzą do domów, żołnierze każą iść, szybko – pewnie teraz będą strzelali, myśli każdy z nich. Koło jednego domu stoi wartownik, hanowerczyk, starszego rocznika. – Puścili pana? Prędko, prędko do domu. – powiedział z ulgą w głosie. Niektórzy mieszkańcy wiedząc co się dzieje i przeczuwając nieszczęście, biegli od domu do domu uprzedzając, aby mężczyźni uciekali w las. Jedna kobieta ze strachu nie chciała otworzyć stukającemu i właśnie jej później zabrano syna. Usłyszawszy ruch na werandzie, przybiegła pani Szalewiczowa. – Gdzie Stasio? Powinien za chwilę tu być. Jednak Szalewicz nie wracał. Około piątej nad ranem usłyszano silną salwę kilku karabinów maszynowych. Po salwie krótkie strzały pojedyncze. – Zabijają! Krzyczała spazmatycznie Szalewiczowa. Salwy powtarzały się co pewien odstęp czasu. O szóstej koniec godziny policyjnej. Pani Szalewiczowa biegnie w stronę, gdzie strzelano. Szarzeje. Na drodze ukazuje się biegnący cień. To Szalewiczowa: – Zamordowali Stasia! Znalazła jego trupa z wywalonym okiem i częścią mózgu. Przybiegła córka Szalewiczów, nauczycielka gimnazjum Władysławy Lange przy ul. Senatorskiej 6, prywatnej szkoły żeńskiej. Wykładała historię, przedmiot zakazany przez hitlerowskie władze okupacyjne. Niemcy zgromadzili na placu dwustu mężczyzn, po 100 za jednego zabitego żołnierza. Kobiety biorą sanki dziecinne i idą po ciało Szalewicza. Z okien domów widać jak wiele kobiet idzie z sankami w tamtą stronę. Wkrótce potem dwie kobiety, Szalewiczowa wraz córką wloką ciało męża na śmiesznie małych sankach. Ciało nie może się zmieścić , więc Salewiczowa trzyma nogi uniesione wysoko, a córka ciągnie. Ludzie biegają i wołają, aby uciekać, podczas gdy kobiety krzątają się przy zabitych. Męska ludność ucieka.</p>
<p>Wypuszczony przez Niemców sąsiad Szalewiczów postanawia wyjechać do Warszawy. Na dworcu pokazują mu kobietę, której zabito męża i syna, studenta politechniki. Innej matce zabito czterech synów. Nad jedną się „zlitowali” – spytali, którego z dwóch mają wziąć. Wybrali sami. Sąsiad w drodze spotkał dwóch braci z ostatnich dziesiątek już nierozstrzelanych. Opowiedzieli mu przebieg egzekucji. Skazańcom kazano iść w stronę plantu, przeszli tunelem aż na pole, gdzie stały karabiny maszynowe. Wydzielono dwudziestkę, kazano klęknąć i modlić się. Z dwu stron błysnęły reflektory ciężarówek i padła salwa. Potem dobijano. Przy ostatnich oszczędzonych ktoś powiedział: – Pan pułkownik daruje wam życie pod warunkiem pogrzebania zabitych. Niemcy odjechali. Z gromady trupów poderwał się nagle jakiś chłopak i jak oszalały pomknął w las. Potem wstał, chwiejąc się na nogach fryzjer i obłędnie pytał: – Proszę państwa, co ja mam robić, co ja mam robić? Miał w dwu miejscach przestrzelone plecy. Przy ciele weterynarza leżał zabity pies.</p>
<p>Pogrzebano zabitych równymi rzędami i postawiono na nich krzyże. Jest krzyży sto siedem, a na nich nazwiska i daty urodzenia – od czternastu do siedemdziesięciu sześciu lat.</p>
<p>Ci, których kochamy nigdy nas nie opuszczają.</p>
<p>Opracowanie<br />
Wasza Jadwiga</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.okiemjadwigi.pl/rocznica-wawerska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>46</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

