<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Okiem Jadwigi &#187; Wspomnienia</title>
	<atom:link href="http://www.okiemjadwigi.pl/category/wspomnienia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.okiemjadwigi.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sat, 04 Feb 2012 14:23:04 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1.3</generator>
<xhtml:meta xmlns:xhtml="http://www.w3.org/1999/xhtml" name="robots" content="noindex" />
		<item>
		<title>Mistrzostwa nie tylko międzynarodowe cz. 3</title>
		<link>http://www.okiemjadwigi.pl/mistrzostwa-nie-tylko-miedzynarodowe-cz-3/</link>
		<comments>http://www.okiemjadwigi.pl/mistrzostwa-nie-tylko-miedzynarodowe-cz-3/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 04 Feb 2012 14:14:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jadwiga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Opowiadania]]></category>
		<category><![CDATA[Wspomnienia]]></category>
		<category><![CDATA["O Szable Wołodyjowskiego"]]></category>
		<category><![CDATA[andrzej szalewicz]]></category>
		<category><![CDATA[badminton]]></category>
		<category><![CDATA[budynek przy Stadionie X lecia]]></category>
		<category><![CDATA[Centralny Ośrodek Sportu Warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[Główny Komitet Kultury Fizycznej i Sportu]]></category>
		<category><![CDATA[Hala Mirowska]]></category>
		<category><![CDATA[Hala MZKS Mera]]></category>
		<category><![CDATA[Hala WKS Gwardia Warszawa pl. Żelaznej Bramy]]></category>
		<category><![CDATA[Henryk Pańko]]></category>
		<category><![CDATA[Hotel Bristol]]></category>
		<category><![CDATA[Hotel Europejski]]></category>
		<category><![CDATA[Hotel Solec]]></category>
		<category><![CDATA[Irena Karolczak Nowak]]></category>
		<category><![CDATA[Jadwiga Slawska]]></category>
		<category><![CDATA[Jadwiga Ślawska Szalewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Grzybowski]]></category>
		<category><![CDATA[Janusz Musioł]]></category>
		<category><![CDATA[Janusz Łojek]]></category>
		<category><![CDATA[Jerzy Śliwa]]></category>
		<category><![CDATA[Jerzy Szuliński]]></category>
		<category><![CDATA[Jerzy Wrzodak]]></category>
		<category><![CDATA[Julian Krzewiński]]></category>
		<category><![CDATA[Jurek Suski]]></category>
		<category><![CDATA[Krystyna Perkowska]]></category>
		<category><![CDATA[PISiT]]></category>
		<category><![CDATA[Polski Związek Akrobatyki Sportowej]]></category>
		<category><![CDATA[Polski Związek Badmintona]]></category>
		<category><![CDATA[Polski Związek Hokeja na Lodzie]]></category>
		<category><![CDATA[Polski Związek Podnoszenia Ciężarów]]></category>
		<category><![CDATA[Polski Związek Rugby]]></category>
		<category><![CDATA[Polski Związek Tenisa Stołowego]]></category>
		<category><![CDATA[Polski Zwiazek Łyżew Figurowych]]></category>
		<category><![CDATA[Polski Związek Łyżwiarstwa Szybkiego]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Cygielski]]></category>
		<category><![CDATA[Regina Jarnutowska]]></category>
		<category><![CDATA[Ryszard Lachman]]></category>
		<category><![CDATA[Ryszrad Borek]]></category>
		<category><![CDATA[Ryszrad Płonek]]></category>
		<category><![CDATA[Sportfilm]]></category>
		<category><![CDATA[Stadion X-lecia]]></category>
		<category><![CDATA[Stadion Xlecia siedziba PZBad]]></category>
		<category><![CDATA[Stefan Rzeszot]]></category>
		<category><![CDATA[Teresa Głażewska Nowak]]></category>
		<category><![CDATA[Urząd Kontroli Prasy publikacji i Widowisk Warszawa ul. Mysia 2]]></category>
		<category><![CDATA[Zajazd pod Dębami Wilanów]]></category>
		<category><![CDATA[Związek Piłki Ręcznej w Polsce]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.okiemjadwigi.pl/?p=3681</guid>
		<description><![CDATA[Międzynarodowe Mistrzostwa Polski były etapem w przygotowaniach do zorganizowania Mistrzostw Europy. Istnieliśmy już pięć lat, od roku, wielkie imprezy odbywały się w Warszawie, w tym Indywidualne Mistrzostwa Polski. Aby móc zorganizować wielkie zawody w badmintonie potrzeba było przygotować wyspecjalizowany zespół odpowiadający za poszczególne działy takie jak: sędziowie (zarówno prowadzący jak i liniowi), sekretariat zawodów, ekipę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/02/twórcy-badmint.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3683" title="od lewej: Jerzy śliwa, Andrzej Szalewicz, Janusz Musioł, Jan Grzybowski, Ryszrad Borek, Jerzy Szulinski senior zdj. z 25 lecia PZBad" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/02/twórcy-badmint-300x195.jpg" alt="" width="300" height="195" /></a>Międzynarodowe Mistrzostwa Polski były etapem w przygotowaniach do zorganizowania Mistrzostw Europy. Istnieliśmy już pięć lat, od roku, wielkie imprezy odbywały się w Warszawie, w tym Indywidualne Mistrzostwa Polski. Aby móc zorganizować wielkie zawody w badmintonie potrzeba było przygotować wyspecjalizowany zespół odpowiadający za poszczególne działy takie jak: sędziowie (zarówno prowadzący jak i liniowi), sekretariat zawodów, ekipę techniczną przygotowująca halę do zawodów, zakwaterowanie i wyżywienie ekip, hostessy, – czyli opiekunki poszczególnych ekip zagranicznych, osoby odpowiedzialne za transport. Harmonogram prac przygotowań do zawodów opracował Julian Krzewiński a Prezydium Zarządu odbyło trzy spotkania w terminie pomiędzy 5.10 -25.11 roku 1982, dopracowujące ostateczną wersję harmonogramu oraz ustalając osoby odpowiedzialne za poszczególne działy organizacji zawodów. Funkcję Sędziego Głównego pełnił Janusz Musioł z Wrocławia, za pracę sekretariatu a także sędziów odpowiadał Julian Krzewiński z Warszawy, za ceremonię wręczania nagród jak również za nagrody Lesław Markowicz z Olsztyna, Marek Idzikowski z Warszawy i Ryszard Płonek z Łodzi za sędziowanie, Janusz Łojek z Kielc za opracowanie i przygotowanie oraz druk wszystkich niezbędnych materiałów wydawniczych (programu, nalepek, koperty FDC i stempla do wydania przez Pocztę Polską, identyfikatorów, proporczyków) Wiesław Sowiński z Gdańska odpowiadał za zakwaterowanie w Hotelu Grand. Krzysztof Pisarski odpowiadał za dekoracje (banery sponsorskie) na Hali Mera. Za przyjazdy i wyjazdy  ekip zagranicznych- rozesłanie w terminie 4 miesięcy przed zawodami zaproszeń, zakwaterowanie ekip, wypłatę <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/02/MMPolski-82-Wwa-Mera.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3685" title="MMPolski 82 Wwa Mera" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/02/MMPolski-82-Wwa-Mera-259x300.jpg" alt="" width="259" height="300" /></a>kieszonkowego, załatwienie tłumaczy dla ekip zagranicznych, za przygotowanie na czas materiałów propagandowych, dekoracji na hali „Mera” odpowiadała Jadwiga Ślawska. Dodatkowo Zarząd upoważnił mnie do poczynienia starań celem znalezienie dodatkowych sponsorów dla tych mistrzostw. Ustalono, że ekipy zagraniczne, reprezentacja Polski, sędziowie, rada trenerów, zostaną zakwaterowani w Hotelu Solec. (Dzisiaj ten hotel nie istnieje, został rozebrany a w tym samym miejscu postawiono Hotel Etap przy Wisłostradzie). Ustalono również, że najważniejsza nasza impreza powinna być transmitowana przez TVP, co pomoże w jej rozpropagowaniu oraz ułatwi przyznanie nam organizacji Mistrzostw Europy gr B a także umożliwi pozyskanie dodatkowych pieniędzy na rok 1983. Tą sprawą zajął się Ryszard Lachman, który wyrobił sobie bardzo dobre kontakty z dziennikarzami prasy radia i telewizji.</p>
<p>Jest rok 1982! Dlaczego tak wiele ekip chciało startować w Warszawie? To jest dobre pytanie. Po pierwsze byliśmy państwem zza „żelaznej kurtyny”, ponadto wiedząc, że Polska nie jest atrakcyjnym krajem w Europie (!) naszych gości mogliśmy zaprosić tylko i wyłącznie oferując im atrakcyjne warunki pobytu. Jakie? Otóż oferowaliśmy im bezpłatne zakwaterowanie i wyżywienie a także skromną wypłatę kieszonkowego. Podróż musieli opłacić sami.  I jeszcze jedna uwaga. Międzynarodowe Mistrzostwa Polski w latach 1981 -1989 rozgrywane były w Listopadzie lub na początku Grudnia. Wtedy obowiązywał następujący program zawodów: 25.11.82 – przyjazdy ekip, 26.11 godz.11 odprawa techniczna, a w godz. 8.00-10.00 wycieczka dla zawodników zagranicznych i trenerów, 26.11 – w godz.12.00 – 14.00 gry treningowe, godz.14.00 – 20.00 gry eliminacyjne zaś o godz.16.30 króciutkie otwarcie imprezy. 27.11 – godz.9.00 – 18.00 cd gier, 19.00 uroczysta kolacja w Wilanowie, 28.11 w godz.9.00 – 12.00 półfinały i 12.00 – 15.00 Finały. Były to jedne z ostatnich zawodów w roku kalendarzowym i można było wydać na przyjazd do Polski pozostałości pieniędzy z budżetów różnych państw. A my z tego korzystaliśmy, oferując <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/02/Spotkanie-po-latach.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3687" title="Spotkanie po latach od lewej siedza J.ślawska Szalewicz, Irena Nowak, na górze Jerzy Wrzodak, A.Szalewicz" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/02/Spotkanie-po-latach-214x300.jpg" alt="" width="214" height="300" /></a>warunki pobytu jak napisałam powyżej mogliśmy zabezpieczyć naszym zawodnikom udział w zawodach międzynarodowych za granicą na rok następny oczywiście na koszt zagranicznych organizatorów, jako rewanż za udział w naszych Międzynarodowych Mistrzostwach Polski.</p>
<p>Zmiana terminu z listopadowego na marcowo – kwietniowy nastąpiła znacznie później, wtedy, kiedy IBF opracował i przyjął regulamin kwalifikacji do Igrzysk Olimpijskich wyznaczając termin kwalifikacji na rok przed Igrzyskami to znaczy: kwalifikacje, (czyli turnieje międzynarodowe, które organizowano w tym okresie po zgłoszeniu do IBF i uzyskaniu sankcji wchodziły do cyklu turniejów kwalifikacyjnych do Igrzysk Olimpijskich) a rozpoczynały się w dniu 1 kwietnia roku 1991 i trwały do dnia 30 kwietnia roku 1992. Aby lepiej zrozumieć obowiązujący system kwalifikacji do Igrzysk Olimpijskich, regulamin oraz zawody rozgrywane w ramach tychże kwalifikacji przygotuję oddzielny wpis poświęcony temu tematowi.</p>
<p>Wracając do roku 1982 należy zauważyć, że niektóre ekipy wyjeżdżały bezpośrednio po zakończeniu eliminacji, bądź po półfinałach, kiedy ich zawodnicy zakończyli udział w zawodach. Ostatnie ekipy wyjeżdżały po finałach w tych zawodach w dn.29.11.82. Full pakiet oferowany naszym zaprzyjaźnionym federacjom obejmował również udział w uroczystej kolacji, które były organizowane z okazji mistrzostw. Co roku wyszukiwałam atrakcyjną restaurację, gdzie można było smacznie zjeść za niewielkie pieniądze. W roku 1982 była to restauracja Zajazd Pod Dębami  w Wilanowie. Właśnie w Wilanowie pracował mój serdeczny Przyjaciel Henryk Pańko, który był jej szefem (przedtem był szefem restauracji w Hotelu Europejskim i Bristolu, gdyż te dwa hotele miały jedną Dyrekcję). Z Henrykiem znaliśmy się od czasów szermierki i bardzo się lubiliśmy. To w Hotelu Europejskim niezmiennie od lat mieszkali zawodnicy <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/02/Hala-Gwardii-Mirowska-Szabla-Wołodyj-76-2.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3688" title="Hala Gwardii Mirowska Szabla Wołodyjowskiego 1976 " src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/02/Hala-Gwardii-Mirowska-Szabla-Wołodyj-76-2-300x300.jpg" alt="" width="300" height="300" /></a>startujący w Turnieju „ O Szablę Wołodyjowskiego”, ( a przecież ja organizowałam czterokrotnie ten turniej, jako sekretarz generalny Polskiego Związku Szermierczego) stąd nasza zażyłość i sympatia. Wiele imprez, wspólne kłopoty, no jeden z ważniejszych powodów &#8211; Jego małżonka szyła i haftowała bardzo piękne jedwabne proporce, które były znane w całej Europie, a badminton z nich słynął. Właśnie Henryk zaproponował mi zorganizowanie kolacji w Wilanowie, naprzeciwko Pałacu w pięknym otoczeniu Pałacu Wilanowskiego, który był dodatkowym magnesem. Troska o zawodników polskich i zagranicznych o sędziów, o VIP-ów spowodowała, że goście chętnie odwiedzali Polskę –Warszawę. Nie pamiętam dokładnie menu, tym niemniej mogę powiedzieć, że restauracja Pod Dębami słynęła z polędwicy tournedos a także z pysznych deserów. Oczywiście były przekąski i jakaś zupa w kokilce. Wtedy jednak nie myślałam, że będę kiedyś pisała wspomnienia, a istotną ich częścią będą przepisy kulinarne. Dlatego przepraszam bardzo, ale tych szczegółów nie pamiętam.</p>
<p>Listopad był miesiącem bardzo pracowitym, Prezydium odbywało swoje zebrania kilka razy a ja musiałam referować stan przygotowań do imprezy. Pamiętam dokładnie jedno z zebrań, odbyło się ono w dniu 19.10.82 R, na którym przedłużono do czerwca 1985 r umowę o pracę z Ryszardem Borkiem, trenerem kadry narodowej. Pamiętam również ten dzień, ponieważ GKKFiS wyraził pisemną zgodę na powierzenie mi dodatkowej funkcji kierownika wyszkolenia (moja koleżanka Irena kierownik wyszkolenia PZBad do roku 1981 wyjechała za granicę, i od jej wyjazdu na tym stanowisku był vacat), w ramach, której miałam zajmować się przygotowywaniem i wydawaniem materiałów szkoleniowych, tłumaczeniem i przygotowaniem ich do druku, prowadzeniem dokumentacji szkoleniowej, mobilizacją rady trenerów do opracowania II części skryptu szkoleniowego, opracowywaniem wszelkiej dokumentacji w zakresie szkolenia dla Głównego Komitetu Kultury Fizycznej i Sportu. Do mojego zakresu obowiązków <strong>nie należało</strong>: ustalanie reprezentacji oraz kadry narodowej, polityki startowej zawodników, za którą odpowiadał Rysiek Borek.</p>
<p><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/02/IMG_4349.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3695" title="Wielka Hala Sportowa, Hala Mirowska, właściciel WKS Gwardia Warszawa dzisiaj umierajacy obiekt a mógłby być piękny!" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/02/IMG_4349-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>Kolejne spotkania przed zawodami uszczegóławiały scenariusz naszych przygotowań, ustalały, kto odpowiada za zawodników przylatujących do Warszawy na Lotnisko Okęcie (R. Lachman i B. Woźnicki –tłumacz) a kto odbiera ludzi z Dworca PKP (W. Sowiński i T. Smardzewski). W Hotelu Solec pracowało biuro zawodów, gdzie ja wraz z paniami z Biura PZBad kwaterowałyśmy ekipy, wydawałyśmy torby z przygotowanymi skromnymi upominkami oraz wypłacałyśmy kieszonkowe, rozliczałyśmy koszty podróży sędziom, organizatorom, zawodnikom, trenerom i innym uprawnionym osobom.  Zorganizowaliśmy także konferencję prasową w Biurze Polskiego Związku Badmintona na Stadionie X lecia ( dzisiaj nie istnieje, a ja tę właśnie siedzibę badmintona wspominam z nostalgią w głosie, ponieważ od roku 1978 do 2008 budynek przy Stadionie był naszą opoką..</p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=pv8u5xwBUiE">http://www.youtube.com/watch?v=pv8u5xwBUiE</a>   (znaleziono w necie) </p>
<p>I choć nie był on efektowny, miał podłe zaplecze, brak było odpowiednich toalet, nie było właściwie niczego, tam właśnie przez lata pracowaliśmy w warunkach ubogiego krewnego, z tele-faxem, którego nikt nie chciał obsługiwać, ale my tak, z xero, którego nikt nie chciał obsługiwać, ale Renia go obsługiwała oraz z pęczniejącym coraz bardziej magazynem, w którym gromadziliśmy zdobyty sprzęt dla zawodników rakietki, dresy, koszulki, spodenki, skarpetki, naciągi, owijki do rakiet). Za magazyn odpowiadała Renia Jarnutowska, która prowadziła dwa rodzaje kartotek jedna ilościowo- jakościowa dotyczyła zdobytego sprzętu i wprowadzała go na stan wg asortymentu, druga kartoteka dotyczyła poszczególnych zawodników, którzy ten sprzęt otrzymywali, tak, aby było wiadomo, kto jakim dobrodziejstwem inwentarza dysponuje. Krysia Perkowska była nasza księgową a Teresa Głażewska Nowak zajmowała się organizacją wyjazdów zagranicznych i sekretariatem Biura.</p>
<p><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/02/EN_90129424_0009_640x0_rozmiar-niestandardowy1.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3692" title="Stadion X lecia wraz z budynkiem z pr.strony przy boisku treningowym, nasza siedziba PZBad zdjecie z netu" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/02/EN_90129424_0009_640x0_rozmiar-niestandardowy1-300x199.jpg" alt="" width="300" height="199" /></a>A wiecie, że każda wykonana kopia xero musiała być zapisana, kto, co i po co, aby w razie kontroli z Urzędu Kontroli Prasy Publikacji i Widowisk z ul. Mysiej 2 można było się wyliczyć z papieru xero? My tam mieliśmy swój Związek, swój mały świat, świat sportu i ludzi, którzy chcieli coś osiągnąć. Wielu ludzi, którzy przychodzili, pomagali, siedzieli z nami nocami, choć nie dostawali za to złamanego grosza tylko dobre słowo jak Rafał Cygielski, który był twórcą jednego ze znaczków do klapy z konturami mapy Polski i lotką, Jurek Suski, Julek Krzewiński, Rysiek Lachman, Stefan Rzeszot , tak tak(!) ten sam wielki redaktor polskiego sportu i TVP sport, wspólnie pijąc herbatę i kawę zajadając upieczone przez Renię ciasto. W tym marnym budynku z nieszczelnymi oknami, gdzie w zimie śnieg leżał na parapetach mieściły się takie związki sportowe jak: Polski Związek Akrobatyki Sportowej, Polski Związek Rugby, Polski Związek Podnoszenia Ciężarów, Polski Związek Łyżew Figurowych, Polski Związek Hokeja na Lodzie, Polski Związek Łyżwiarstwa Szybkiego, Związek Piłki Ręcznej w Polsce (zauważyliście, że ten jeden jedyny inaczej się nazywa? Tak, bo skrót PZPR – Polski Związek Piłki Ręcznej nie mógł być używany, ten skrót należał do jedynej słusznej siły klasy robotniczej i do jego Partii!!!) Polski Związek Badmintona, i COS SPORTFILM, a także Polski Związek Tenisa Stołowego. To był nasz mały świat sportu polskiego, bez wygód, bez komputerów, z telefaxami, starym xero, cenzurą, gdzie pracowaliśmy i w ramach swoich możliwości przygotowywaliśmy naszych zawodników do startu w wielkich imprezach sportowych. O tym i innych sprawach ważnych i ważniejszych napiszę w kolejnym odcinku, zapraszam! </p>
<p>Cdn.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.okiemjadwigi.pl/mistrzostwa-nie-tylko-miedzynarodowe-cz-3/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>48</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mistrzostwa nie tylko międzynarodowe cz 2</title>
		<link>http://www.okiemjadwigi.pl/mistrzostwa-nie-tylko-miedzynarodowe-cz-2/</link>
		<comments>http://www.okiemjadwigi.pl/mistrzostwa-nie-tylko-miedzynarodowe-cz-2/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Jan 2012 19:42:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jadwiga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Wspomnienia]]></category>
		<category><![CDATA[Centralny Ośrodek Sportu]]></category>
		<category><![CDATA[Elwira Seroczyńska]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Olchowik]]></category>
		<category><![CDATA[Hala MZKS Mera]]></category>
		<category><![CDATA[Icuk Sugiarto]]></category>
		<category><![CDATA[Janusz Musioł]]></category>
		<category><![CDATA[Juan Antonio Samaranch]]></category>
		<category><![CDATA[Julian Krzewiński]]></category>
		<category><![CDATA[Krystyna Perkowska]]></category>
		<category><![CDATA[Lesław Markowicz]]></category>
		<category><![CDATA[Liem Swie King]]></category>
		<category><![CDATA[Marek idzikowski]]></category>
		<category><![CDATA[Międzynrodowe Mistrzostwa Polski w badmintonie 1982]]></category>
		<category><![CDATA[Polski Związek Badmintona]]></category>
		<category><![CDATA[Regina Jarnutowska]]></category>
		<category><![CDATA[Ronnie Rowan sekr gen IBF 1983]]></category>
		<category><![CDATA[Ryszard Borek]]></category>
		<category><![CDATA[Ryszard Lachman]]></category>
		<category><![CDATA[Stadion Xlecia siedziba PZBad]]></category>
		<category><![CDATA[Teresa Głażewska Nowak]]></category>
		<category><![CDATA[Wiesław Sowiński]]></category>
		<category><![CDATA[Wojciech Perek]]></category>
		<category><![CDATA[Zofia Zółtańska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.okiemjadwigi.pl/?p=3660</guid>
		<description><![CDATA[No właśnie, po tym nieco przydługim wstępie mogę zająć się tematem właściwym, czyli zawodami organizowanymi w Warszawie na sławetnej hali tenisowej MZKS Mera, gdzie polski badminton rozwijał skrzydła i robił karierę międzynarodową. Wyjaśnienia wymagają też zasady, na jakich braliśmy udział w zawodach międzynarodowych za granicą, a także mistrzostwach Europy juniorów i seniorów. Lata 1981 – [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/pracownicy-PZBad.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3661" title="pracownicy PZBad druga z lewej Elwira Seroczyńska srebrny medal  IO Squaw Valley 1960 u nas pracowała jako Kier. Wyszk." src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/pracownicy-PZBad-300x198.jpg" alt="" width="300" height="198" /></a>No właśnie, po tym nieco przydługim wstępie mogę zająć się tematem właściwym, czyli zawodami organizowanymi w Warszawie na sławetnej hali tenisowej MZKS Mera, gdzie polski badminton rozwijał skrzydła i robił karierę międzynarodową.</p>
<p>Wyjaśnienia wymagają też zasady, na jakich braliśmy udział w zawodach międzynarodowych za granicą, a także mistrzostwach Europy juniorów i seniorów. Lata 1981 – 1989 były bardzo trudne nie tylko dla sportu. Wszyscy pamiętamy nieustający brak wszystkiego i sławetne pustki w sklepach, gdzie królował ocet, musztarda i czasami ser, jak miałeś dużo szczęścia to żółty. O twardej walucie nam się nie śniło. Oczywiście obywatele raz na dwa lub trzy lata mogli starać się o przydział dewiz na wyjazd zagraniczny w wysokości 100$ lub do Demoludów uzyskując przydziały waluty na specjalnej książeczce walutowej. Ale nie dotyczyło to wyjazdów służbowych.  My dewizy otrzymywaliśmy po przejściu procedur wyjazdowych, a mianowicie:</p>
<p>Złożeniu wniosku wyjazdowego w 6 egzemplarzach, adresowanego do Komisji Zagranicznej Głównego Komitetu Kultury Fizycznej i <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/MMP-81-Hala-Mera.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3662" title="MMP 81 Hala MeraZofia Żółtańska, Grzegorz Olchowik" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/MMP-81-Hala-Mera-300x213.jpg" alt="" width="300" height="213" /></a>Sportu (urząd ten kilkakrotnie zmieniał nazwę i teraz jest Ministerstwem Sportu i Turystyki), do tego koniecznym było złożenie wniosku na uzyskanie paszportów z wydziału paszportowego COS (Centralnego Ośrodka Sportu, który był składnicą paszportów służbowych dla osób zatrudnionych w sporcie, działaczy, trenerów, sędziów i sportowców), wniosek na przydział dewiz dla wyjeżdżającej grupy, zgodę MON lub MSW dla zawodników, którzy byli członkami takich klubów wojskowych jak, np. Legia, Śląsk Wrocław, czy klubów z Gwardyjskiego Pionu Wojskowego Gwardia np. Warszawa, GKS Wybrzeże Gdańsk) lub byli na dwuletnim przeszkoleniu wojskowym w tych klubach, preliminarz budżetowy wyjazdu, uzasadnienie wyjazdu, wskazanie sposobu pozyskania dewiz, jeżeli był inny niż przydział z puli GKKFiS, plan przygotowania do imprezy, skład rozszerzony reprezentacji, trenerów i kierownictwa i po zatwierdzeniu wyjazdu, skład ostateczny ekipy. Te dokumenty były warunkiem rozpatrywania sprawy przez komisję, a całość sprawy składaliśmy za pośrednictwem wydziału paszportowego Centralnego Ośrodka Sportu w Warszawie. Dotyczyło to wszystkich dyscyplin, polskich związków sportowych, polskich klubów <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/IMG_4322.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3663" title="Hala MZKS &quot;MERA&quot; Warszawa ul. Bohateró Września 6 a" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/IMG_4322-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>sportowych, okręgowych związków sportowych i tych wszystkich, którzy chcieli wyjechać za granicę z jakąkolwiek reprezentacją jakiegokolwiek sportu w tym dziennikarzy też. Dokumenty składaliśmy na sześć tygodni przed planowanym wyjazdem. Jeżeli planowany wyjazd dotyczył państw z Europy zachodniej konieczne były wnioski wizowe, a ich ilość zależała od tego, do jakiego państwa był organizowany wyjazd. Druki wizowe dostarczaliśmy w tym samym terminie, a wizy załatwiał początkowo COS – osoba do tego uprawniona, później pracownicy polskich związków lub klubów sportowych. Te procedury były stosowane do 1989 r, czyli do zmian ekonomiczno-politycznych, jakie zaszły w naszym państwie. Badminton, nie był sportem z pierwszych stron gazet. Był nową dyscypliną pośród związków sportowych, która w roku 1985 weszła do grona dyscyplin olimpijskich, (ale nie do programu Igrzysk). W 1988 r odbywały się Igrzyska Olimpijskie w Seulu i tam organizatorzy wybrali, jako dyscyplinę pokazową badminton. No cóż trudno się dziwić, przecież IO odbywały się w Azji, a popularność tego sportu jest tam właśnie ogromna. Najlepsi zawodnicy azjatyccy pochodzą z takich państw jak Chiny, Korea Płd., Indonezja, Japonia, Indie. Polityka Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego polega na tym, aby nowa dyscyplina sportu, która stara się o wejście do programu Igrzysk Olimpijskich była uprawiana na wszystkich pięciu kontynentach. Tak też było z badmintonem, który w Europie był znany szczególnie w Danii, Niemczech, W. Brytanii, Irlandii. W tym miejscu należy podać, że Europejska Unia Badmintona (EBU) powstała w 1967 i powołało ja 11 państw, obecnie Badminton Europe Confederation liczy 51 państw.</p>
<p>Działacze badmintona długo walczyli o uznanie tej dyscypliny przez MKOL. W roku 1983 podczas Mistrzostw świata w Kopenhadze pan Juan Antonio Samaranch był gościem Prezydenta IBF (International Badminton Federation, obecnie  BWF &#8211; Badminton World Federation) na odbywających się finałach tych mistrzostw. Oglądał mecz dwóch najlepszych w owych latach zawodników na świecie <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/Samaranch-0011.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3673" title="Markiz Juan Antonio Samaranch Prezydent MKOL obok siedzi Mrs Ronnie Rowan sekretarz generalny IBF" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/Samaranch-0011-174x300.jpg" alt="" width="174" height="300" /></a>Liem Swie King przeciwko Icuk Sugiarto obydwaj reprezentujący Indonezję.</p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=nu_Rc1rbmXM">http://www.youtube.com/watch?v=nu_Rc1rbmXM</a> to jest ostatnie dziewięć minut tego fascynującego widowiska</p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=5zcYt0nOZqE&amp;feature=related">http://www.youtube.com/watch?v=5zcYt0nOZqE&amp;feature=related</a> natomiast tu grają dwie sławy Liem Swie King v Rudy Hartono, obaj reprezentujący Indonezję</p>
<p>Mecz trwał prawie 90 minut, a zawodnicy grali na najwyższym światowym poziomie. Sławne jumpy (smecze z wyskoku) były odnotowywane przez publiczność długotrwałymi owacjami. Mecz był fascynujący i mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że był to mecz stulecia, nigdy przedtem ani nigdy potem nie oglądałam tak świetnego pojedynku w grze pojedynczej mężczyzn. Zresztą jest to nie tylko moje zdanie. Pan Prezydent MKOL zamówił w międzynarodowej federacji ponad 100 sztuk taśm video z prośbą o dostarczenie ich przed kolejna sesją MKOL w roku 1983. W ten sposób dostarczone taśmy i rekomendacja Prezydenta J.A. Samarancha spowodowały uchylenie drzwi – czyli wprowadzenie  badmintona do kręgu dyscyplin olimpijskich.</p>
<p>Wracamy do naszych wyjazdów zagranicznych. Jako się rzekło nie byliśmy znani i uznani, byliśmy na dorobku, stąd nie mieliśmy przyznawanych dewiz na wyjazdy i ten problem należało w jakiś sposób rozwiązać. Oczywiście otrzymywaliśmy marne grosze jako fundusz do rozliczeni, na zakup wody, owoców, opłacenie startowego, natomiast koszty pobytu ekip musieliśmy wynegocjować z partnerami zagranicznymi, organizatorami zawodów. W ten sposób uzgadniając zasady pobytu naszych zawodników ustalaliśmy ilość osób wyjeżdżających, jaką przyjmie na swój koszt organizator (pokrywając koszty pobytu wyżywienia, czasami kieszonkowe), w zamian my proponowaliśmy pobyt w Polsce opłacając koszty zakwaterowania wyżywienia i kieszonkowego dla tej samej ilości przyjeżdżających osób. Były to umowy bilateralne pomiędzy Polskim Związkiem Badmintona a partnerem (organizatorem zagranicznym).  Uzgadniając sprawy korzystaliśmy z telefaksu, który był wielką maszyną, na której na perforowanej taśmie zapisywaliśmy treść listu, łączyliśmy się z centralą krajową lub międzynarodową i po kilku minutach byliśmy połączeni z wywoływanym numerem federacji bądź klubu. Uzgodnienia szły dość szybko, ponieważ w tym czasie nasz związek był znany na arenie europejskiej i był darzony wielkim szacunkiem. Wszelkie umowy zawarte ze związkami badmintona w Europie czy na świecie były dotrzymywane i realizowane w stu procentach. Uzgadniając warunki wymiany zwracano nam jednak uwagę na fakt, iż proponowane lokalizacje naszych zawodów są nie atrakcyjne, wnioskowali abyśmy organizowali nasze zawody w stolicy. I znowu nasuwa się pytanie, dlaczego? Zawodnicy, trenerzy, sędziowie, osoby zapraszane, sponsorzy mieli większą łatwość dolotu do Warszawy, gdzie na lotnisku czekali na nich organizatorzy i wynajęte autokary. Natomiast konieczność dolotu do Warszawy, a następnie podróż koleją lub autokarem gdzieś w głąb Polski powodowały wiele komplikacji. Był rok 1981 i nasza sieć połączeń była, jaka była, czy dzisiaj jest lepsza? Tego nie wiem, wtedy było trudno dolecieć samolotem do Warszawy, a co dopiero mówić o jeździe w głąb Polski.  To samo dotyczyło organizowanych Międzynarodowych  Mistrzostw Polski poza Warszawą. Dlatego w końcu w roku 1981 zarząd podjął decyzję o przeniesieniu Międzynarodowych Mistrzostw Polski oraz Indywidualnych Mistrzostw Polski do Warszawy. Ale o tym i innych ciekawostkach związanych z organizacją zawodów badmintona na Hali MZKS Mera napiszę w kolejnym poście.</p>
<p>Dla tych, którzy chcieliby zobaczyć więcej urywków z meczy Liem Swie King wyszukałam link, gdzie udostępniono 14 najlepszych meczy tego fantastycznego zawodnika, zresztą ubóstwianego w Indonezji, nazywanego &#8222;królem smeczu&#8221;</p>
<p><a href="http://wn.com/Liem_Swie_King">http://wn.com/Liem_Swie_King</a>,</p>
<p>Cdn.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.okiemjadwigi.pl/mistrzostwa-nie-tylko-miedzynarodowe-cz-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>50</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mistrzostwa nie tylko międzynarodowe</title>
		<link>http://www.okiemjadwigi.pl/mistrzostwa-nie-tylko-miedzynarodowe/</link>
		<comments>http://www.okiemjadwigi.pl/mistrzostwa-nie-tylko-miedzynarodowe/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Jan 2012 10:50:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jadwiga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Wspomnienia]]></category>
		<category><![CDATA[Aleksander Sawaryn]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Sobolewski]]></category>
		<category><![CDATA[andrzej szalewicz]]></category>
		<category><![CDATA[badminton]]></category>
		<category><![CDATA[Bożena Wojtkowska]]></category>
		<category><![CDATA[Eugeniusz Jaromin]]></category>
		<category><![CDATA[Hala MZKS Mera]]></category>
		<category><![CDATA[historia badmintona]]></category>
		<category><![CDATA[historia mistrzostw]]></category>
		<category><![CDATA[Jadwiga Slawska]]></category>
		<category><![CDATA[Jadwiga Ślawska Szalewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Janusz Łojek]]></category>
		<category><![CDATA[Jerzy Dachowski]]></category>
		<category><![CDATA[Jerzy Śliwa]]></category>
		<category><![CDATA[Jerzy Suski]]></category>
		<category><![CDATA[Jerzy Szuliński]]></category>
		<category><![CDATA[Jerzy Wrzodak]]></category>
		<category><![CDATA[Julian Krzewiński]]></category>
		<category><![CDATA[Kajetan Hadzelek]]></category>
		<category><![CDATA[Konrad Kaleta]]></category>
		<category><![CDATA[Maria Kwasniewska Maleszewska]]></category>
		<category><![CDATA[Marian Masiuk]]></category>
		<category><![CDATA[organizacja mistrzostw w Warszawie]]></category>
		<category><![CDATA[Polski Związek Badmintona]]></category>
		<category><![CDATA[Ryszard Borek]]></category>
		<category><![CDATA[Ryszard Horiaczek]]></category>
		<category><![CDATA[Ryszard Lachman]]></category>
		<category><![CDATA[Stefan Rzeszot]]></category>
		<category><![CDATA[Tadeusz Jabłoński]]></category>
		<category><![CDATA[Wacław Błoński]]></category>
		<category><![CDATA[Wojciech Perek]]></category>
		<category><![CDATA[Zygmunt Skrzypczyński]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.okiemjadwigi.pl/?p=3646</guid>
		<description><![CDATA[Jak się okazuje wielu moich kolegów z badmintona czyta ten blog, dlatego im właśnie, ludziom, z którymi pracowałam połowę swojego życia (tak? 32 Lata) chciałabym poświecić ten i kilka następnych wpisów, przypominając o tamtych czasach, o czasach bardzo trudnych, ale też i radosnych, gdyż wiele udało nam się razem osiągnąć a przecież bez nich nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/Biuro-PZBad.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3647" title="Biuro PZBad, sekretarz generalny Jadwiga Ślawska" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/Biuro-PZBad-300x221.jpg" alt="" width="300" height="221" /></a>Jak się okazuje wielu moich kolegów z badmintona czyta ten blog, dlatego im właśnie, ludziom, z którymi pracowałam połowę swojego życia (tak? 32 Lata) chciałabym poświecić ten i kilka następnych wpisów, przypominając o tamtych czasach, o czasach bardzo trudnych, ale też i radosnych, gdyż wiele udało nam się razem osiągnąć a przecież bez nich nie byłoby sukcesu organizacyjnego i sportowego. Dlatego ten wpis poświęcam: Stefanowi Rzeszotowi, Ryszardowi Lachmanowi, Andrzejowi Szalewiczowi, Ryszardowi Borkowi od roku 1982 oficjalnemu trenerowi kadry narodowej, którą to funkcje pełnił nieprzerwanie do roku 1989, Krzysztofowi Englanderowi, Tadeuszowi Jabłońskiemu, Eugeniuszowi Jarominowi, Julianowi Krzewińskiemu, Januszowi Łojkowi, Leszkowi Markowiczowi, Wojciechowi Perkowi, Aleksandrowi Sawarynowi, B. Skrzypczak, Zygmuntowi Skrzypczyńskiemu, Andrzejowi Sobolewskiemu, Wojciechowi Sowińskiemu, Jerzemu Suskiemu, Jerzemu Szulińskiemu, Wacławowi Błońskiemu, Jerzemu Wrzodakowi, Jerzemu Śliwie, Marianowi Masiukowi, Ryszardowi Horiaczkowi</p>
<p>Był rok 1981, Polski Związek Badmintona istniał od niespełna trzech lat.  Pracowaliśmy na wielu frontach, tworzyliśmy struktury organizacyjne, powstawały nowe kluby i okręgowe związki badmintona, trwało dokształcanie trenerów i sędziów.</p>
<p>Aby móc sprawnie zarządzać stowarzyszeniem potrzebne są kluby oraz stowarzyszenia klubów, czyli okręgowe związki na poziomie województwa. Okręgi były potrzebne dla zaznaczenia obecności dyscypliny w województwach, ale także do pozyskiwania funduszy na działalność klubów. Poza tym posiadając okręgi mogliśmy wzmocnić nasze kontakty z badmintonem w terenie. </p>
<p><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/biuro-pzbad-1.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3648" title="Biuro PZBad  Renia Jarnutowska Stadion Xlecia, budynek PISIT później COS obecnie nie istnieje " src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/biuro-pzbad-1-300x198.jpg" alt="" width="300" height="198" /></a>W roku 1981 istniało dziesięć okręgowych związków badmintona, 51 sekcji klubowych, 1367 zarejestrowanych zawodników, 4 trenerów, 71 instruktorów i 26 sędziów klasy państwowej na ogólną ilość 160 osób. Dla porównania podam dane z roku 1985 kolejno -20 okręgowych związków badmintona, 126 sekcji, 2036 zarejestrowanych zawodników, 18 trenerów, 124 instruktorów, 44 sędziów klasy państwowej. Polska reprezentacja brała udział w mistrzostwach Europy seniorów i juniorów, ci ostatni pozytywnie zaskoczyli całą juniorską Europę podczas rozgrywanych Mistrzostw Europy Juniorów w Edynburgu w roku 1981. Bożena Wojtkowska (obecnie Haracz) nasza utalentowana zawodniczka rozprawiała się właśnie z Angielką, jedna z najlepszych, i gdyby nie ewidentny błąd sędziny, która policzyła dwukrotnie błąd nóg przy zagrywce, Bożenka zdobyłaby brązowy medal. I cóż z tego, ze sędzina angielska została odsunięta od sędziowania tych zawodów, my nie składaliśmy protestu, bo po prostu nie mieliśmy żadnych środków na jego opłacenie, zrobił to kierownik drużyny angielskiej. Niestety nam to nie pomogło, medal przepadł bezpowrotnie na długie lata, bo dopiero w roku 1999 w Glasgow reprezentacja juniorów zdobyła srebrny i dwa medale brązowe, ale ile lat trzeba było czekać na to, co było już w roku 1981 w zasięgu ręki. I osobiście dla mnie była to wielka porażka. Dlaczego zapytacie? Dlatego, że do badmintona przyszłam w roku 1977, dla badmintona zostawiłam świetnie prosperujący z wieloma <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/Biuro-PZBad-Krysia.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3649" title="Biuro PZBad Krysia Perkowska Stadion X lecia teraz budynek rozebrany " src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/Biuro-PZBad-Krysia-300x198.jpg" alt="" width="300" height="198" /></a>medalami mistrzostw świata, i Igrzysk Olimpijskich Polski Związek Szermierczy, w którym pracowałam, jako sekretarz generalny w latach 1973 – 1977. ( Tak miałam tylko 27 lat, gdy zostałam sekretarzem generalnym tego wspaniałego związku sportowego.  Ta część historii będzie jeszcze przeze mnie opisana, gdyż była bardzo ciekawa przez fakt występujących w niej osób jak choćby osoba b. prezesa tego związku Jerzego Pawłowskiego).Ale wracamy do badmintona.</p>
<p>W Mistrzostwach Europy seniorów wzięliśmy udział po raz pierwszy w roku 1980. Wyjechaliśmy do Groningen miasta w Holandii. W roku 1982 po raz  drugi pojechaliśmy na mistrzostwa Europy seniorów, tym razem do Boblingen (Niemcy), tam zajęliśmy 12 miejsce. Tak, tak proszę nie krzyczeć, że co to za wynik, co to za miejsce? Badminton jest nieco inną dyscypliną sportową, ponieważ na przykład w roku 1980 w Groningen wystartowaliśmy w tych zawodach po raz pierwszy, wtedy sklasyfikowano nas na jednym z ostatnich miejsc i tym samym startowaliśmy w ostatniej grupie, trzeba było wygrać wszystkie mecze drużynowe i mecz barażowy o wejście do grupy wyżej, aby uzyskać prawo startu w tej grupie za dwa lata. No właśnie, w badmintonie w owych czasach Mistrzostwa Europy organizowano, co dwa lata i tak rok 1980 ME seniorów w Groningen Holandia, rok 1982 Boblingen- Niemcy, za to juniorzy startowali w 1981 w Edynburgu, w 1982 ze względu na stan wyjątkowy w Polsce juniorzy nie startowali w żadnych zawodach zagranicznych w 1983 w Helsinkach, w 1985 w Pressbaum Austria a <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/Mera-MMP-1982.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3650" title="Mera  MMP 1982, druga od lewej Bożena Wojtkowska (Haracz), ja i tyłem z prawej Ewa Rusznica (Wilman)" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/Mera-MMP-1982-300x217.jpg" alt="" width="300" height="217" /></a>w 1987 r w Warszawie na Hali MZKS Mera ul. Very Kostrzewy, obecnie Bitwy Warszawskiej. Czyli policzmy Groningen, Boblingen, Helsinki, Pressbaum a jeszcze oprócz tych najważniejszych zawody w Lozannie, 1984 czyli  Finlandia Cup ( och, dlatego tak nazwana, ze puchar ufundował Anders Segercrantz, prezes Fińskiego Związku Badmintona – wielki mój przyjaciel, którego w roku 2005 odwiedziłam, w domu opieki dla starych ludzi w Helsinkach), czyli drużynowe mistrzostwa Europy juniorów gr. B,  i Helvetia Cup ( i znowu to samo puchar ufundował Szwajcarski Związek Badminton) seniorów, czyli drużynowe mistrzostwa Europy seniorów gr B 1985 w Warszawie.  Znając język angielski byłam nie tylko przedstawicielem związku na Kongres Europejskiej Unii Badmintona, lecz także sprawowałam funkcję kierownika ekipy załatwiając wszystkie sprawy organizacyjne, hotelowe, wyżywienia i inne, jakie były do załatwienia. Ponadto biorąc udział w wielkich zawodach międzynarodowych śledziłam dokładnie całą procedurę organizacyjną poczynając od organizacji zawodów na hali, poprzez biuro organizacyjne, biuro prasowe, wolontariuszy niezbędnych dla opieki nad ekipami, transport, hotele, sędziami, oraz sztabem ludzi, którzy byli niezbędni do przygotowania technicznego hali. Siedziałam z notatnikiem w ręku i spisywałam swoje spostrzeżenia. Nie byłam organizacyjnym nowicjuszem, ponieważ w roku 1977 byłam jednym z głównych organizatorów Mistrzostw świata juniorów w szermierce, które odbywały się w kwietniu w Poznaniu na hali Areny z udziałem 880 zawodników z całego świata, a oprócz nich mieliśmy do dyspozycji sędziów międzynarodowych, ekipę techniczną, biuro zawodów, biuro prasowe, kilka hoteli, hostessy, oraz kilka imprez dla vip-ów. W sumie przyjęliśmy około 1200 osób, co jak na tamte czasy było wielkim sportowym wydarzeniem.  Była to dobra lekcja dla młodego menadżera, i szkoła gdzie nauczyłam się wiele, moim mentorem był ówczesny dyrektor Centralnego Ośrodka Sportu i Turystyki ( obecny COS) pan Konrad Kaleta ( od wielu lat nieżyjący mój wielki przyjaciel). Miałam świetnego nauczyciela a on miał znakomitych pracowników, jednego z nich pamiętam doskonale, był jednym z naczelników <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/Odznaczenie-Marysi-Kwaśniewskiej.jpg"></a><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/Odznaczenie-Marysi-Kwaśniewskiej1.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3657" title="Odznaczenie Marysi Kwaśniewskiej Maleszewskiej obok ja, Sidney 2000" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2012/01/Odznaczenie-Marysi-Kwaśniewskiej1-300x190.jpg" alt="" width="300" height="190" /></a>wydziału, ponieważ nosił nazwisko Kwaśniewski i był bratem przyrodnim Marii Kwaśniewskiej Maleszewskiej, brązowej medalistki Igrzysk Olimpijskich w Berlinie 1936 r. w rzucie oszczepem, której medal wręczał nomen omen sam Adolf Hitler ( nie ma się, czym zachłystywać, jednak ja odnotowuję fakt historyczny). Zresztą Marysia wiele razy wykorzystywała posiadane zdjęcie z Hitlerem podczas II wojny światowej ratując kolegów walczących w AK.</p>
<p>Cdn.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.okiemjadwigi.pl/mistrzostwa-nie-tylko-miedzynarodowe/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>56</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dziadek Stanisław</title>
		<link>http://www.okiemjadwigi.pl/dziadek-stanislaw/</link>
		<comments>http://www.okiemjadwigi.pl/dziadek-stanislaw/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 23 Dec 2011 08:50:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jadwiga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Opowiadania]]></category>
		<category><![CDATA[Wspomnienia]]></category>
		<category><![CDATA["Patent na życie"]]></category>
		<category><![CDATA[Cm.Rozstrzelanych Warszawa ul. Kościuszkowców]]></category>
		<category><![CDATA[Droga do Urzędowa]]></category>
		<category><![CDATA[egzekucja w Wawrze]]></category>
		<category><![CDATA[II wojna światowa]]></category>
		<category><![CDATA[Jarosław Abramow Newerly]]></category>
		<category><![CDATA[Maria Szalewicz z d. Duczman]]></category>
		<category><![CDATA[Melchior Wańkowicz]]></category>
		<category><![CDATA[Od Stołpców po Kair]]></category>
		<category><![CDATA[Stanisław Szalewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Wawer 27 Grudnia 1939r]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.okiemjadwigi.pl/?p=3560</guid>
		<description><![CDATA[Tekst ten napisałam w 2009 r., kiedy to rozpoczęłam prowadzenie bloga. Wiem, że nie wszyscy z Was wracają do tekstów wcześniejszych, archiwalnych,  dlatego dzisiaj publikuję go,  jako przypomnienie tamtych wojennych, okrutnych czasów, oraz pierwszej  egzekucji, która miała miejsce w Warszawie Wawrze. Była  początkiem najkrwawszej wojny w której zginęły miliony ludzi na całym świecie. Stanisław Szalewicz ( [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/12/Stanisław-1915.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3562" title="Stanisław  Szalewicz rok 1915" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/12/Stanisław-1915-295x300.jpg" alt="" width="295" height="300" /></a>Tekst ten napisałam w 2009 r., kiedy to rozpoczęłam prowadzenie bloga. Wiem, że nie wszyscy z Was wracają do tekstów wcześniejszych, archiwalnych,  dlatego dzisiaj publikuję go,  jako przypomnienie tamtych wojennych, okrutnych czasów, oraz pierwszej  egzekucji, która miała miejsce w Warszawie Wawrze. Była  początkiem najkrwawszej wojny w której zginęły miliony ludzi na całym świecie.</strong></p>
<p>Stanisław Szalewicz ( dziadek mojego ślubnego) urodził się w Hołodziszkach, był synem Adolfa i Tekli z Jodków. W Archiwum Historycznym w Petersburgu pod numerem 951 z dnia 20 XI 1887 r. jest przechowywane świadectwo szlachectwa braci bliźniaków (brat Bronisław), a także wpis do księgi szlacheckiej z dnia 21 I 1888 r. pod numerem 431. Stanisław za ukończenie Konstantynowskiego Instytutu Mierniczego w Moskwie z tytułem „inżyniera mierniczego”. W roku 1900 otrzymał srebrny medal ufundowany z okazji koronacji Mikołaja II Romanowa z prawem do noszenia na wstędze orderu św. Andrzeja (order do dziś znajduje się w rodzinnych archiwaliach). Dlaczego o tym wspominam? Ponieważ tylko dlatego mógł być zatrudniony jako starszy pomocnik pomiarowy z prawem do rangi urzędnika X klasy. Następnie pracował jako pomocnik geodety powiatowego guberni petersburskiej, później został geodetą powiatowym, czyli mierniczym w guberni petersburskiej. Jako wysokiej klasy fachowiec piął się po szczeblach kariery pracując również w Głównym Zarządzie Uwłaszczenia i Rolnictwa, kolejno w Ministerstwie Sprawiedliwości, a w <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/12/Bracia-Sz-2.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3563" title="Stanisłąw Szalewicz ( w środku) z braćmi" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/12/Bracia-Sz-2-286x300.jpg" alt="" width="286" height="300" /></a>roku 1919 występował jako starszy geodeta guberni wiackiej do spraw uwłaszczenia. Był lubiany przez współpracowników, a w ramach działalności społecznej prowadził chór w Wiatce.</p>
<p>Koniec pierwszej wojny światowej przyniósł możliwość powrotu do kraju, repatriacji polskich inżynierów oraz techników rozsianych w okresie zaborów po całym świecie. Powracający z emigracji inżynierowie założyli Koło Inżynierów Mierniczych przy Stowarzyszeniu Techników, w ramach którego organizowano trzyletnie kursy dla pomocników mierniczych. Jednym z wykładowców był prapradziadek Stanisław. Początkowo pracował jako mierniczy przysięgły w Białymstoku, a od 1934 roku był mianowanym radcą w Wydziale Rolnictwa i Reform Rolnych Urzędu Wojewódzkiego w Warszawie. Jego żona Maria (o której napiszę osobny wpis) wraz z dziećmi (Bronisławem i Heleną) oraz swoim ojcem wróciła do Warszawy w 1921 roku. Stanisław zajmował się do ostatniej chwili organizacją pociągów ewakuacyjnych z Rosji. Wrócił do niepodległej Polski dopiero w 1923 r. Stanisław i Maria nie zdecydowali się niestety na natychmiastową realizację czeku wszytego w palto swojego syna, sześcioletniego Bronisława i hiperinflacja polskiej waluty spowodowała, że cała „fortuna” przywieziona z Rosji w krótkim czasie była warta tyle, co paczka zapałek… Żona Maria pracowała jako dentystka, najpierw w męskim Gimnazjum Kazimierza <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/12/Stanisław-i-Maria.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3564" title="Stanisław i Maria Szalewiczowie 1908 r" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/12/Stanisław-i-Maria-208x300.jpg" alt="" width="208" height="300" /></a>Jakuba Kulwiecia założonym w 1918 r. w Warszawie przy Placu Trzech Krzyży 8 w kamienicy Naimskich i Jungów. Później prowadziła prywatną praktykę w Aninie. We wspomnieniach Zofii Górzyńskiej z domu Wojciechowskiej (stryjecznej wnuczki prezydenta Rzeczpospolitej Polski Stanisława Wojciechowskiego czytam: „Cała rodzina składała się z pięciu osób, bo oprócz pani Marii, pana Stanisława i ich dwojga dzieci była jeszcze pani Nisia – rezydentka, którą przywieźli ze sobą z Rosji. Obie panie jakby nie przystawały wyglądem do okresu lat trzydziestych. Ich ubiór, sposób uczesania i sposób bycia bardziej pasował do dziewiętnastowiecznego niż do dwudziestego wieku. Suknie długie, ciemne, bardzo skromne, uczesanie gładkie. Całość rodziny uzupełniały dwa psy – gryfon Buma i brązowy jamnik Żaba. Obydwa psy myśliwskie, bo pan Stanisław był zapalonym myśliwym. W mieszkaniu było sporo elementów mówiących o sukcesach myśliwskich pana Stanisława. W roku poprzedzającym wybuch wojny światowej cała rodzina przeprowadziła się do nowoczesnej willi w Nowym Aninie. Niestety nie wiedzieć, dlaczego (może nie za dobrze się czuli w tym domu) wrócili na stare pielesze. Niestety, po dwakroć niestety! Gdyby nie podjęli tej decyzji powrotu, pan Stanisław nie byłby zginął w wawerskiej egzekucji. Niemcy, bowiem tej pamiętnej nocy grudniowej – 26 XII 1939 roku nie doszli ( z łapanką i wyciąganiem mężczyzn w wieku od czternastu do siedemdziesięciu sześciu lat, z ich domów w odwecie za zabicie dwóch żołnierzy, którzy chcieli aresztować w wawerskiej kawiarni jakiegoś człowieka a ten ich zabił trzema strzałami z rewolweru) do Nowego Anina”.</p>
<p>Prapradziadek został zamordowany w masowej egzekucji w Wawrze koło Warszawy w dniu 27 XII 1939 r. Na placu między ulicami Błękitną i Spiżową rozstrzelano stu siedmiu mężczyzn. Egzekucję w Wawrze, jako pierwszy na zachodzie, opisał Melchior Wańkowicz. Nie widząc możliwości wydania swoich książek emigracyjnych w kraju, Melchior Wańkowicz włączał fragmenty poprzednio opublikowanych tekstów do nowych książek. I tak w wyborze reportaży zatytułowanym „Od Stołpców po Kair” ów wybitny pisarz umieścił fragmenty „Drogi do Urzędowa”. W tych fragmentach, mimo zaznaczenia, iż wszystkie nazwiska użyte w książce są fikcyjne, w rozdziale V pod tytułem „Anin” przy opisie aresztowania, Melchior Wańkowicz używa autentycznego nazwiska – Szalewicz. Relację o tragedii w Wawrze przekazał autorowi jeden z przedzierających się do Anglii pilotów, a przed wojną mieszkaniec Anina, Jan Barankiewicz.</p>
<p>Prapradziadek Stanisław został pochowany w Warszawie, na Cmentarzu Ofiar Wojny, przy ulicy Dębowej (później Śnieżki, a obecnie Kościuszkowców). Żona Maria zmarła w roku 1978.</p>
<p>Wnukom ku pamięci, a dorosłym ku przestrodze.</p>
<p>Wasza Jadwiga</p>
<p>Po opublikowaniu tego wpisu w dniu 5 Stycznia 2010 r mój mąż otrzymał lisyt z USA następujacej treści (publikuję bez korekty tekstu):</p>
<p>Andrzeju,</p>
<p>Chyba Ci wspominałem, że moja rodzina Barankiewiczów przyjaźniła się z Szalewiczami. Mój stryj Jan Barankiewicz ( starszy brat mojego ojca, urodzony w 1900 r.) był bardzo zaprzyjaźniony z Twoim dziadkiem i z Twoim Ojcem. W naszym albumie rodzinnym chyba są przedwojenne zdjęcia z Szalewiczami.</p>
<p>Zbrodnia Wawerska: znam z opowiadań rodziców, że mój stryj Jan po zabraniu z domu zakładników, trzymał się z Twoim dziadkiem Stanisławem cały czas. Obok siebie stanęli w szeregu nakazanym przez Niemców. Stryj był jednym z nielicznych, których nie rozstrzelano. Wypuszczono z rzędu kilku pierwszych z szeregu kończąc na moim stryju i kazano się wynosić. Stojący tuż obok jego przyjaciel  S. Szalewicz pozostał w szeregu. Stryj był przekonany że wnet i następną grupę z Szalewiczem rozpuszczą. Tak się jednak nie stało.</p>
<p>Jan Barankiewicz &#8211; stryj nie mógł znieść, że stracił bliskiego przyjaciela w tak okrutny sposób, a on się uratował i po miesiącu czy dwu opuścił Anin i z żona Ilze Barankiewicz ( Niemka)  i przez Jugoslawie, Bułgarię, Palestynę trafił do Erytrei, gdzie, jako cywilny pracownik brytyjskiego lotnictwa (RAFu) umarł po wojnie w czasie przyjęcia dyplomatycznego na anginę pectoris. Pilotem nie był, choć podobno dla przyjemności latał. Został pochowany na brytyjskim woskowym cmentarzu w Asmarze, jako jedyny albo jeden z nielicznych cywilów. Ciągle mam niezrealizowany plan, aby odwiedzić ten cmentarz i grób stryja.</p>
<p>Trochę o moim stryju i Zbrodni Wawerskiej można znaleźć w niedawno wydanej książce „Patent na życie&#8221;- Jarosława Abramowa-Newerlego, gdzie wymieniany jest Twój dziadek wyłącznie, jako Szalewicz. Mam też kartki pocztowe z 1940 roku wysyłane przez Jana i Ilze, w których jest prośba o przekazanie pozdrowień Szalewiczom.</p>
<p>Moj ojciec Wiktor dobrze znal Twojego ojca i pamiętam z dzieciństwa wiele wizyt, gdy z nim odwiedzałem Twój dom.</p>
<p>Tyle&#8230;</p>
<p>Pozdrowienia</p>
<p>Jerzy</p>
<p>Opowiadanie wg książki M.Wańkowicza &#8222;Od Stołpców do Kairu&#8221; opublikuję 27.12.2011 r.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.okiemjadwigi.pl/dziadek-stanislaw/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>40</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Co Państwo jedzą na Wigilię?</title>
		<link>http://www.okiemjadwigi.pl/co-panstwo-jedza-na-wigilie/</link>
		<comments>http://www.okiemjadwigi.pl/co-panstwo-jedza-na-wigilie/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 04 Dec 2011 08:40:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jadwiga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Wspomnienia]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Mickiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Bolesław Prus]]></category>
		<category><![CDATA[Ćwierciakiewiczowa 365 obiadów]]></category>
		<category><![CDATA[Eliza Orzeszkowa. Henryk Sienkiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Flora Point Warszawa Gmina Wawer]]></category>
		<category><![CDATA[Galicja]]></category>
		<category><![CDATA[Henryk Rzewuski]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Bartkowski]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Kochanowski]]></category>
		<category><![CDATA[Juliusz Słowacki]]></category>
		<category><![CDATA[Kitowicz]]></category>
		<category><![CDATA[Kochowski]]></category>
		<category><![CDATA[kuchnia narodowa]]></category>
		<category><![CDATA[kuchnia regionalna]]></category>
		<category><![CDATA[Mikołaj Rej]]></category>
		<category><![CDATA[Morszczyn]]></category>
		<category><![CDATA[Potocki]]></category>
		<category><![CDATA[Powstanie Listopadowe]]></category>
		<category><![CDATA[Powstanie styczniowe]]></category>
		<category><![CDATA[Rozbiory Polski]]></category>
		<category><![CDATA[Władysłąw Reymont]]></category>
		<category><![CDATA[zabór niemiecki]]></category>
		<category><![CDATA[zabór rosyjski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.okiemjadwigi.pl/?p=3485</guid>
		<description><![CDATA[Czy wiecie , że w ten sposób zadane pytanie potrafi być przyczyną rodzinnych sporów? Ale po kolei, zaraz wszystko wyjaśnię. Poszukując odpowiedzi na to pytanie musimy niestety nieco cofnąć się w czasie do Powstania Listopadowego. I tu rodzi się kolejne pytanie: a co ma powstanie listopadowe do Wigilii? Upadek powstania listopadowego pozbawił Polaków wszelkich złudzeń. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/12/IMG_5558.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3499" title="samowar pra pra Babci Marii" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/12/IMG_5558-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>Czy wiecie , że w ten sposób zadane pytanie potrafi być przyczyną rodzinnych sporów? Ale po kolei, zaraz wszystko wyjaśnię. Poszukując odpowiedzi na to pytanie musimy niestety nieco cofnąć się w czasie do Powstania Listopadowego. I tu rodzi się kolejne pytanie: a co ma powstanie listopadowe do Wigilii? Upadek powstania listopadowego pozbawił Polaków wszelkich złudzeń. Wobec zlikwidowania państwa polskiego z jego podstawowymi instytucjami i rosnącego nacisku ze strony zaborców, w celu unicestwienia myśli o odzyskaniu niepodległości, rodził się nowy kształt kultury narodowej, w którego obszar wchodziły także wzory kulinarne. Dokonało się to spontanicznie, a stymulowane było przez literaturę, ukazujące się pamiętniki i listy rodaków rzuconych poza granice ojczyzny. Podtrzymywanie tradycji uzyskało nową rangę. Powstał kanon kuchni narodowej, trwający aż do dziś. W tym wzorcu poczesne miejsce zajęły potrawy związane ze Świętami Bożego Narodzenia i Wielkiejnocy. Podobny status uzyskały dania popularne w całej Polsce od wieków jak: bigos, barszcz, pierogi czy zrazy. Tysiącom emigrantów czy zesłańców ojczyzna kojarzyła się nie tylko z przydrożnymi wierzbami, bocianami, <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/12/IMG_5547.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3488" title="świateczne stroje" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/12/IMG_5547-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" /></a>strzechami i puszczaniem wianków w noc świętojańską, ale również z poszczególnymi potrawami. Dlatego spotykamy opisy potraw w literaturze na przykład u Henryka Rzewuskiego w imionniku Marii Szymanowskiej z opisem barszczu, pierogów, kartofli z cebulą, kurczaków nadziewanych z koprem i pietruszką, jak również opis bigosu, wspomnienia kawy, polewki piwnej, litewskiego chłodnika czy zrazów w &#8222;Panu Tadeuszu&#8221; Adama Mickiewicza, gdzie poeta utrwalił w ten sposób apoteozę polskiej kuchni.  A u Jana Bartkowskiego znajdujemy wspomnienia z uczty emigracyjnej złożonej z wybornego barszczu, smażonych zrazów z kaszą obwarzaną i pirogów leniwych. W listach i wspomnieniach wygnańców pojawiają się stale wzmianki o potrawach pamiętanych z młodości, którymi niespodziewanie ich ugoszczono na obczyźnie, słowami najczulszymi opisywanymi, a dotyczącymi smaków i zapachu polskich dań. W ten sposób jedzenie stało się nieoczekiwanie nośnikiem wartości narodowych, podtrzymujących na duchu w smutnej rzeczywistości emigracji, zsyłki czy dnia codziennego w podbitym kraju. W życie szlachty wkroczył głód i niedojadanie &#8211; zjawisko dotychczas nie znane. Bo jak pamiętamy głód dotyczył raczej chłopów i biedoty miejskiej. Inne warstwy spotykały się z nim wyjątkowo. Stąd zesłańcy, Polacy emigranci, zubożali obywatele, którzy szukali zarobku na obczyźnie poznają wartość kawałka chleba. Pojawiają się też opisy o tanich obiadach w Warszawie „ u Szmelcowej”, gdzie można było dostać zupę, chleb, mięso i jarzyny za 1 zł i 6 gr. Wtedy tez w okresie głodu i chłodu zapewne narodził się szacunek dla chleba. Chleb traktowano odtąd z czcią , nie wolno było wyrzucać resztek, a chleb który upadł <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/12/IMG_5552.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3489" title="świateczne dekoracje" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/12/IMG_5552-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>podnoszono i całowano na znak przeprosin. Tak, ten chleb stał się dla wygnańców symbolem kojarzonym z ojczyzną. W XIX wieku kuchnia polska zbliża się do kuchni europejskiej, z zachowaniem narodowego charakteru. Polska przedrozbiorowa była ogromnym państwem wielonarodowym, spojonym dzięki historii i sarmackiej kulturze szlachty, która w owym czasie stanowiła naród, naród polski. Poczucie tożsamości narodowej chłopów praktycznie nie istniało, , a mieszczaństwo składało się z ludzi osiadłych w Polsce od paru pokoleń zaledwie. Wydawało się, że taka sytuacja spowoduje wynarodowienie Polaków w krótkim czasie, tymczasem szok utraty niepodległości, pierwsze próby walki o wolność , antynarodowe działania zaborców, zwłaszcza Rosji, spowodowały obudzenie poczucia więzi narodowej w coraz szerszych warstwach społecznych. Efekt rozdarcia państwa zaznaczył się w obyczajowości i w kuchni. Jak wiemy w każdym państwie istnieją kuchnie regionalne. We Francji, Hiszpanii, Niemczech czy Włoszech specjalności poszczególnych regionów (katalońskich, neapolitańskich, bawarskich, prowansalskich) powstawały lokalnie. W przypadku Polski różnice kuchni regionalnych stanowią spuściznę po <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/12/IMG_5565.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3500" title="obowiązkowe wyposażenie kuchni tutaj patelnie pra pra Babć" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/12/IMG_5565-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" /></a>zaborcach, bo choć pogranicze zawsze przejmuje pewne potrawy od sąsiadów, to teraz upodobanie kulinarne objęły teren całego zaboru. Nawet sławetny samowar, który przyjął się w Królestwie i przetrwał do I wojny światowej. Choć prawdę  powiedziawszy nasz samowar z Tuły przyjechał do Polski do Warszawy z Babcią Marią w roku 1921. Inne nawyki kulinarne były znacznie trwalsze i ogromne przemieszanie ludności w wyniku II wojny światowej ich nie zatarło. I tu dochodzimy do pytania zadanego w tytule: co Państwo jedzą na Wigilię? Aby ujawniły się różnice, pomimo upływu lat, bo barszcz czy zupa grzybowa, śledzie, kapusta z grochem czy kapusta z grzybami, pierogi czy kutia, makowiec czy kluski z makiem stanowią zasadniczy problem w poszczególnych rodzinach, w których małżonkowie pochodzą z różnych regionów Polski.</p>
<p>Poznańskie przejęło pewne cechy kuchni niemieckiej: golonkę, kluski drożdżowe, kluski na parze, ciasta drożdżowe podawane do kawy, przygotowywanie przetworów warzywnych i owocowych, marynat i marmolad oraz kompotów. Zabór rosyjski przejął samowar i długo wszystko co rosyjskie było pomijane, nawet bliny i pierogi, pewnie z nienawiści do okupanta, że o kutii nie wspomnę. To czym się zajadano to flaki, rosoły, krupniki, pieczenie, kotlety. Najwięcej potraw przejęto od zaborcy i sąsiadów w Galicji. Galicja stanowiąc część Cesarstwa Austro-Węgierskiego posiadała kontakty  z Czechami, Węgrami, <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/12/IMG_3484.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3491" title="ryba faszerowana na Wigilię" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/12/IMG_3484-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>Rumunami i Ukraińcami, we Lwowie było wielu Ormian, a także Żydów. Można powiedzieć rzesze Żydów. Kuchnia była terenem na którym kultury narodów stykały się i przenikały. Jedzono więc paprykę we wschodniej Galicji, bakłażany, mamałygę, gulasz węgierski, bliny, pierogi ruskie, kutię, a także przejęte z kuchni wiedeńskiej wspaniałe słodycze, a nade wszystko torty. Dawni Polacy cenili dobre jedzenie, mówili i pisali o nim chętnie. Stąd piękne teksty M.Reja, J.Kochanowskiego, Potockiego, Morszczyna, Kochowskiego, Kitowicza. Poezja sprawia, że wierzymy w sielski obraz naszej najsmutniejszej historii. I tu literatura znowu staje się nośnikiem wartości patriotycznych. Nagle Wigilia staje się Polską Gwiazdką. Emigranci, zesłańcy w tym dniu utożsamiają opłatek, barszcz czy mak z oddalonym krajem, a kolacja wigilijna staje się symbolem ojczyzny, po prostu obrasta w emocje nie znane innym narodom. I znów przełomem było powstanie styczniowe, restrykcje po kolejnym upadku zrywu patriotycznego, zsyłki, konfiskaty mienia, emigracja, uwłaszczenie chłopów w Kongresówce są motorem głębokich zmian. Żałoba narodowa nie sprzyjała zbytkom i pisaniu o sprawach stołu, było wręcz niestosowne. Nastąpiła zmiana hierarchii wartości. Pisanie na temat jedzenia było nietaktem. I ani <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/12/IMG_5569.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3496" title="kolekcja moździerzy najstarszy uratowany z powstania" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/12/IMG_5569-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>Reymont, Orzeszkowa, Prus czy Sienkiewicz nie rozpisywali się na temat jedzenia, dalecy byli od sybarytyzmu. Kuchnia w tym czasie kończy okres przeobrażeń. Przemieszczanie się ludności ze wsi do miast zwiększyło zapotrzebowanie na książki kucharskie, w których znajdujemy przepisy na potrawy smaczne i tanie. Bestsellerem stulecia stała się książka Ćwierciakiewiczowej „365 obiadów za pięć złotych”. Książki kucharskie starały się ułatwiać życie podając dokładne przepisy. Kuchnia końca  XIX wieku niewiele różni się od dzisiejszej, ponieważ ostatecznie zwyciężyła kuchnia prosta, chudopacholska, rodem z czasów Rzepichy, nie ze stołów barokowych. Przetrwał kapuśniak, barszcz i rosół, bigos, mięsiwa pieczone i duszone, pierogi, kluski i  naleśniki i z tych udoskonalonych  potraw przygotowujemy dzisiaj nasze  dania wigilijne. No to w końcu zadam pytanie: co Państwo jedzą na Wigilię?</p>
<p>A pytania zadawała szperając w swojej bibliotece  i opisując dawne czasy przy pomocy Krystyny Bockenheim i jej książki „Przy Polskim Stole”</p>
<p>Wasza Jadwiga</p>
<p><strong>KONKURS  przypominam o ogłoszonym konkursie:</strong></p>
<p>Dlatego dzisiaj po dwóch latach blogowania zapraszam wszystkich do zabawy mikołajkowej: z okazji drugiej rocznicy mojego blogowania ja , Firma Emporia Telecom, i  Flora Point,  przygotowaliśmy upominki dla 3 osób, które komentując moje wpisy zajmą zaszczytne miejsca 5999, 6000, 6001, oraz 8 upominków mikołajkowych dla tych, którzy wpiszą najciekawsze komentarze. Jury konkursowe to Grzegorz i Monika, moi wierni od lat Przyjaciele. Niestety nie mogę napisać, jakie to będą upominki, gdyż Mikołaj przyniesie je, jako prezenty niespodzianki w ramach obchodów dnia Św. Mikołaja.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Oczywiście <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/11/IMG_5555.jpg"><img title="Mikołajowe prezenty" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/11/IMG_5555-300x225.jpg" alt="" width="285" height="214" /></a>wyniki konkursu zostaną ogłoszone a zwycięzcy otrzymają swoje wygrane upominki pocztą. Zapraszam do zabawy! Serdecznie pozdrawiam i życzę wspaniałego tygodnia!</p>
<p>Wasza Jadwiga</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.okiemjadwigi.pl/co-panstwo-jedza-na-wigilie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>57</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Romanse Pani Lucyny Arskiej-Adrjańskiej cz.2</title>
		<link>http://www.okiemjadwigi.pl/romanse-pani-lucyny-arskiej-adrjanskiej-cz-2/</link>
		<comments>http://www.okiemjadwigi.pl/romanse-pani-lucyny-arskiej-adrjanskiej-cz-2/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 26 Oct 2011 10:22:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jadwiga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Opowiadania]]></category>
		<category><![CDATA[Wspomnienia]]></category>
		<category><![CDATA[A.Seroczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Ala Gorecka]]></category>
		<category><![CDATA[Alina Janowska]]></category>
		<category><![CDATA[Anna German]]></category>
		<category><![CDATA[B.Krzywicki]]></category>
		<category><![CDATA[Cz.Lubcza_Seniuch]]></category>
		<category><![CDATA[Czesław Lubcza]]></category>
		<category><![CDATA[Czesław Niemen]]></category>
		<category><![CDATA[Hanka Bielicka]]></category>
		<category><![CDATA[Hanka Skarżanka]]></category>
		<category><![CDATA[Iza Kremer]]></category>
		<category><![CDATA[J.Giżewski]]></category>
		<category><![CDATA[Janusz Gniatkowski]]></category>
		<category><![CDATA[Kalina Jędrusik]]></category>
		<category><![CDATA[Karolina Łubieńska]]></category>
		<category><![CDATA[Kazimierz Brusikiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[L.Kozłowski]]></category>
		<category><![CDATA[Lidia Korsakówna]]></category>
		<category><![CDATA[Lucyna Arska]]></category>
		<category><![CDATA[Lucyna Arska -Adrjańska]]></category>
		<category><![CDATA[Ludwik Sempoliński]]></category>
		<category><![CDATA[M.Kawski]]></category>
		<category><![CDATA[Maria Koterbska]]></category>
		<category><![CDATA[Niuta Bolska]]></category>
		<category><![CDATA[P.Thor]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Szczepanik]]></category>
		<category><![CDATA[Serafina Talarico]]></category>
		<category><![CDATA[teatrzyk "Rudy Kot"]]></category>
		<category><![CDATA[Urszula Dudziak]]></category>
		<category><![CDATA[W.Brzeziński]]></category>
		<category><![CDATA[Wanda Sieradzka]]></category>
		<category><![CDATA[Wojciech Dzieduszycki]]></category>
		<category><![CDATA[Wojciech Siemion]]></category>
		<category><![CDATA[Z.Kaszkur]]></category>
		<category><![CDATA[Zbigniew Adrjański]]></category>
		<category><![CDATA[Zbyszek Rymarz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.okiemjadwigi.pl/?p=3373</guid>
		<description><![CDATA[Lech Terpiłowski w swojej przedmowie do płyty Pani Lucyny Arskiej „Na Cygańską Nutę” tak napisał: „…Obserwując dzisiaj jak z dnia na dzień Cyganie podlegają procesom asymilacji, stając się społecznością osiadłą i stateczną, aż trudno sobie wyobrazić, że kiedyś byli uosobieniem rozwichrzonych wędrowników. Ech, gdzie te czasy, gdzie niegdysiejsze romanse cygańskie… Któregoś dnia przyjdzie nam chyba [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/L-Arska-fot-W.Pawelec.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3375" title="L Arska, fot W. Pawelec" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/L-Arska-fot-W.Pawelec-198x300.jpg" alt="" width="198" height="300" /></a>Lech Terpiłowski w swojej przedmowie do płyty Pani Lucyny Arskiej „Na Cygańską Nutę” tak napisał: „…Obserwując dzisiaj jak z dnia na dzień Cyganie podlegają procesom asymilacji, stając się społecznością osiadłą i stateczną, aż trudno sobie wyobrazić, że kiedyś byli uosobieniem rozwichrzonych wędrowników. Ech, gdzie te czasy, gdzie niegdysiejsze romanse cygańskie… Któregoś dnia przyjdzie nam chyba uwierzyć piosence, że istotnie &#8211; prawdziwych Cyganów już nie ma. Że pozostała jedynie barwna legenda i zachowane w piosence już tylko, kolorowe rekwizytorium cygańszczyzny. Z jej taborami, ogniskami, wróżbiarstwem i fantastycznymi opowieściami o napawających dreszczem zwyczajach i obyczajach tej nacji, stanowiącej niegdyś jakże wdzięczny temat dla autorów powieści odcinkowych w gazetach: bez bogatego panicza, porwanego dziecka przez Cyganów, powieść taka była nieważna.</p>
<p>Przecież nie tylko bulwar żył z folkloru cygańskiego. Karmili odbiorców egzotyką taborową także i twórcy cieszący się estymą w narodzie. Sama tylko „Chata za wsią” Kraszewskiego posłużyła za kanwę libretta operowego paru kompozytorom, w tym Noskowskiemu i samemu Ignacemu Paderewskiemu („Manru”). Dusznym dramatom sekundował na scenie operetkowej Straussowski „Baron Cygański”, a w biedermeierowskich salonikach panienki z dobrych domów wygrywały na fortepianach smętne romanse cygańskie: te oryginalne, którym wdzięku szczególnego przydawał Aleksander Wertyński, i te <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/Arska-Fogg.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3376" title="Lucyna Arska- Adrjańska i Mieczysław Fogg" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/Arska-Fogg-178x300.jpg" alt="" width="178" height="300" /></a>produkowane seryjnie w teatrzykach lat międzywojennych przez niezmordowaną Zofię Bajkowską dla Stanisława Ratolda, Karola Hanusza i słynnej naszej grand romansistki, Serafiny Talarico.</p>
<p>Ale to już wszystko brzmi, jak opowieści zza światów. Póki, więc jeszcze folklor cygański do reszty nie roztopił się w magmie kultury bieżącej – korzystajmy z okazji posłuchania starych romansów z nowymi słowami. Śpiewa je z nieukrywanym sentymentem i upodobaniem gatunku, LUCYNA ARSKA. I choć śpiewa bardzo różne piosenki, koncertując w kraju i poza granicami (Paryż, Bruksela, Amsterdam, Kanada, USA), najlepiej czuje się w repertuarze romansowym, gdzie sentymenty, nastrój zadumy i sekretne cygańskie smutki panują, gdzie tamburino podzwania i pod wtór skrzypiec „marzenie dzwoneczkiem ucieka”… Chwytajmy je, więc, póki jeszcze uchwytne, póki „Oczy czarne” mają ten swój nieodgadniony blask nad przeboju kilku epok…”</p>
<p><a href="http://w127.wrzuta.pl/audio/36pqNSnIkWs/05_sciezka_5">http://w127.wrzuta.pl/audio/36pqNSnIkWs/05_sciezka_5</a> Oczy czarne</p>
<p>Czytając wywiady z Lucyna Arską znalazłam takie oto stwierdzenie:</p>
<p>„… Przylgnęła do pani etykietka jedynej w Polsce wykonawczyni romansów cygańskich, specjalistki w tym gatunku muzyki. Nie czuje się pani zaszufladkowana? Oto odpowiedź pani Lucyny: „…Zdaję sobie sprawę, że były ku temu powody, na moich płytach ukazywały <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/L-Arska-A.Fitkau.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3379" title="od lewej Agnieszka Fitkau Fitkau Perepeczko, Lucyna Arska Adrjańska" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/L-Arska-A.Fitkau-229x300.jpg" alt="" width="229" height="300" /></a>się głównie romanse cygańskie, przeważnie z nimi jeździłam na występy zagraniczne wreszcie na koncertach w Polsce proszono mnie o taki repertuar. Nie dziwię się nawet, bo są to lubiane piosenki, a w Paryżu, na przykład, niezmiennie za nimi szaleją. Jest to jednak zaledwie część mojego repertuaru. Niemniej mogę powiedzieć, że przez cały czas nie wychodzę z kręgu pieśni i piosenek do tak zwanego kameralnego słuchania, gdzie ważna jest melodia i tekst, a nie rytm i nasilenie dźwięku. Ale wracając do romansów nigdy nie usiłuję udawać „prawdziwej” cyganki, śpiewam je od siebie.</p>
<p><a href="http://w127.wrzuta.pl/audio/4F1EsRSlgYE/12_sciezka_12">http://w127.wrzuta.pl/audio/4F1EsRSlgYE/12_sciezka_12</a> Całuj</p>
<p><a href="http://w127.wrzuta.pl/audio/4TH9Flg00J2/10_sciezka_10">http://w127.wrzuta.pl/audio/4TH9Flg00J2/10_sciezka_10</a> Furtka</p>
<p>Pierwsze występy po ukończeniu szkoły miałam w Lublinie w Teatrze im. Juliusza Osterwy, tytuł przedstawienia „Warszawska Piosenka” w reżyserii Jerzego Rakowieckiego i Mariana Jonkajtysa, autorem przedstawienia był mój mąż Zbigniew Adrjański, kierownictwo muzyczne spektaklu sprawował Zbigniew Rymarz.  Z Lublina dostałam angaż do Wrocławia występowałam z Wojciechem Dzieduszyckim i w Teatrze Rozmaitości. Później występowałam we wszystkich Estradach jeżdżąc po całej Polsce, następnie w variette „Wiosenne Perypetie”, które to przedstawienie było <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/L-Arska.jpg"></a>połączone trochę z cyrkiem ( zresztą brały dwa miśki, a jeden z nich w auli w Krakowie, nawet raz uciekł treserowi w stronę publiczności, ale nikomu nic się nie stało).</p>
<p><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/L-Arska-fot.-W.Pawelec.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3381" title="L Arska, fot. W.Pawelec" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/L-Arska-fot.-W.Pawelec-219x300.jpg" alt="" width="219" height="300" /></a>W tym czasie PAGART i niezmordowany Władysław Jakubowski organizował w Warszawie przeglądy dla impresariów z całego świata, ja już wtedy śpiewałam cygańskie piosenki i romanse i tak między innymi dostałam angaż i zaczęły się wojaże zagraniczne, trwające po kilka miesięcy, nagrałam też płytę, później następną długogrającą „Na Cygańską Nutę”, dużo tekstów napisał dla mnie mój mąż, który pisał pod różnymi pseudonimami jak Marta Bellan, Jacek Podkomorzy i Zbigniew Szczęsny. Zresztą dzięki temu dysponowałam dużym repertuarem w skład, którego wchodziły ballady, romanse, piosenki warszawskie.</p>
<p>Przygotowaliśmy razem z mężem piosenki Marleny Dietrich z filmu „Błękitny Anioł” z jej wielkim przebojem: „ Ja jestem tylko na to żeby kochać mnie i to się dobrze wie, i nic więcej”, który wykonywałam wzorując się, ale krótko, na tej artystce (stąd moje blond włosy). Występowałam w USA i Kanadzie wyjechaliśmy na wielkie tournée z panem Mieczysławem Foggiem.W programie  jubileuszowym„Sentymentalny Pan” z okazji 50- lecia pracy artystycznej pana Mieczysława.  W widowisku występowali: Lucyna Arska,  Ewa Ulasińska,  Karol Stępkowski, Wiktor Śmigielski i gościnnie zaproszony autor &#8222;Czerwonych maków&#8221; Feliks Konarski  (Ref-Ren).Trzecie moje tournee amerykańskie odbyłam w reprezentacyjnym programie Pagartu i Jana Wojewódki &#8222;Pod polskim niebem, do którego scenariusz napisał Zbigniew Adrjański, tam występowałam z Agnieszką Fitkau-Perepeczko, Markiem Perepeczko, Martą Bochenek,Kazimierzem Wichniarzem, Ryszardem Adrjańskim i Zbyszkiem Rymarzem. Program reżyserował Marian Pysznik.</p>
<p>W moim repertuarze były też piosenki wojskowe, stąd nie można mnie zaszufladkować tylko do repertuaru romansów cygańskich. Pracowałam jeżdżąc i występując po całym świecie, z jednym wyjątkiem nigdy nie byłam w ZSRR, choć byłam we wszystkich państwach bloku wschodniego, w USA, w Kanadzie, a nawet w Japonii, w Europie zachodniej, to jakoś do ZSRR nie dojechałam a szkoda, ponieważ Rosjanie mają wybitnych wykonawców romansów cygańskich, tylko, że wtedy nie wypuszczali ich za granicę.</p>
<p>W Warszawie długo występowałam w „Podwieczorku przy mikrofonie”, spotkałam wielu aktorów, jak wiadomo wtedy mówiło się, że aktorzy tam trochę chałturzyli, jednak mogę powiedzieć, że ja bardzo się przykładałam do tych występów wychodząc z założenia, że jak cię widzą tak cię piszą. Byłam zawsze uczesana, ( o co było nietrudno, ponieważ moje włosy z natury się kręcą), ale też zawsze ubrana w strój najchętniej uszyty własnoręcznie przeze mnie. (O tych strojach, o szyciu, robieniu na szydełku i haftach napiszę w oddzielnym opowiadaniu, jak również za pozwoleniem pani Lucyny sfotografuję wszystkie suknie przygotowane przez nią na scenę). Dla mnie wskazówką, a także moim cicerone w zakresie estradowego emploi była Dalida, którą poznałam, była wytworna w każdym calu i bardzo zadbana.</p>
<p>Spośród artystów najmilej wspominam Kalinę Jędrusik przyjaźniłyśmy się bardzo, Barbarę Rylską, kiedyś dawno śpiewałyśmy w duecie <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/L-Arska-przypomina.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3383" title="Lucyna Arska przypomina" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/L-Arska-przypomina-229x300.jpg" alt="" width="229" height="300" /></a>występując na studenckich  balach. Spotykałam się prywatnie i na scenie z Panią Hanką Bielicką, (która brała mnie do swoich programów) bo bardzo mnie  lubiła. Koncertowałam z Marią Koterbską, Lidią Korsakówną, Kazimierzem Brusikiewiczem, Januszem Gniatkowskim, Urszulą Dudziak, Anną German,  Wojciechem Dzieduszyckim, Emilem Karewiczem i Wojciechem Siemionem.</p>
<p>A wracając do miłych wspomnień roku 1962, studenci teatrzyku Rudy Kot w Gdańsku, zorganizowali konkurs piosenki, ja byłam wtedy jeszcze w szkole, ale pojechałam i brałam udział w czterech czy pięciu rundach eliminacji, to było śmieszne jak sobie dzisiaj pomyślę, bo ja wygrałam zajmując I miejsce, II miejsce zajął Czesław Wydrzycki wtedy po tym konkursie dopiero zaczął używać pseudonimu Niemen, a III miejsce zajął Piotr Szczepanik..”, nota bene jury pracowało pod przewodnictwem Franciszka Walickiego, ojca chrzestnego wielu kolorowych zespołów polskiego rocka&#8230;&#8221;</p>
<p>Pani Lucyna opowiada o sobie o swoim zamiłowaniu do wsi, do przyrody, o ich przenosinach na wieś, które miały dwa etapy, najpierw do Puszczy Białej, a później na wieś mazowiecką. Dzisiaj państwo Adrjańscy  mieszkają w uroczym miejscu na wsi pod Warszawą, gdzie pani Lucyna swego czasu prowadziła gospodarstwo rolne. &#8222;Początkowo ludzie na wsi byli nieufni, z czasem polubiliśmy się i stąd wzięła się moja praca społeczna na rzecz mojej wsi. A problemów jak w każdej społeczności wiejskiej mamy dużo, zresztą bliskość Warszawy jest pozorna, a problemy poważne&#8221;. Na zakończenie pani Lucyna pokazuje mi wydawnictwo &#8211; Lucyna Arska przypomina, Romanse Cygańskie, w środku znajduję taką oto dedykację:</p>
<p><strong><em><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/sentym-pan-Fogg.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3384" title="Sentymentalny Pan, 50 lecie pracy Mistrza Mieczysława Fogga" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/sentym-pan-Fogg-251x300.jpg" alt="" width="251" height="300" /></a>Ten skromny zresztą wybór romansów cygańskich, z mojego repertuaru, zamieszczonych w tym albumie, dedykuje przede wszystkim &#8211; moim wspaniałym autorom, kompozytorom i muzykom, z którymi współpracuję: Z. Kaszkurowi, Cz. Lubczy- Seniuchowi, W. Sieradzkiej Z. Rymarzowi, A. Seroczyńskiemu i L. Kozłowskiemu, który nagrał ze mną specjalna płytę pt. „Romanse i niuanse”- Lucyny Arskiej. A także znakomitym partnerom i śpiewakom, z którymi w repertuarze romansów cygańskich występowałam na scenie: M. Kawskiemu, J. Giżewskiemu, P. Thorowi, B. Krzywickiemu. Zanim do tego doszło wiele zawdzięczam profesorom: W. Wermińskiej, W. Brzezińskiemu, H. Skarżance, A. Janowskiej, K. Łubieńskiej i Ludwikowi Sempolińskiemu, który na egzaminie dla aktorów estradowych orzekł powinna pani śpiewać romanse cygańskie. Tak jak kiedyś Niuta Bolska, Iza Kremer i Serafina Talarico, zadumał się głęboko, wspominając widocznie dawne gwiazdy warszawskich kabaretów i café chantanów. Nie powiedziałam wtedy prof. Sempolińskiemu, na tym egzaminie aktorskim, że znam wiele pieśni i romansów cygańskich od Mojej Matki, Ciotek, Kuzynek. Im także należą się w tym miejscu specjalne wspomnienia. Ale najwięcej w dziedzinie romansów zawdzięczam </em></strong></p>
<p><strong><em><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/untitled-Adrjanski.png"><img class="alignright size-full wp-image-3385" title="Zbigniew Adrjański" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/untitled-Adrjanski.png" alt="" width="238" height="300" /></a>Mojemu Kochanemu Mężowi i Wiernemu Przyjacielowi na mojej artystycznej drodze, który dla mnie stworzył wiele specjalnych tekstów, programów i kabaretów z cygańską piosenką. Sam zresztą jak chce, to śpiewa te pieśni najlepiej na świecie. Tylko, że nie chce! </em></strong></p>
<p><strong><em>Tobie Zbyszku, dziękuję najbardziej!</em></strong></p>
<p><strong><em>Lucyna</em></strong></p>
<p>Tak moi drodzy, w ten sposób pani Lucyna podziękowała swoim Bliskim i Najbliższym za lata współpracy, za tysiące kilometrów przejechane po świecie, za piękna muzykę i wspaniałe teksty tworzone dla niej.</p>
<p>A ja zapraszam wszystkich do jeszcze jednego spotkania z panią Lucyną, tym razem będzie o sukniach, strojach i o tworzeniu magii  scenicznego emploi.</p>
<p>Wasza Jadwiga</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.okiemjadwigi.pl/romanse-pani-lucyny-arskiej-adrjanskiej-cz-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>39</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Lucyna Arska &#8211; Adrjańska i Jej romanse</title>
		<link>http://www.okiemjadwigi.pl/lucyna-arska-i-jej-romanse/</link>
		<comments>http://www.okiemjadwigi.pl/lucyna-arska-i-jej-romanse/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 21 Oct 2011 13:09:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jadwiga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Informacje]]></category>
		<category><![CDATA[Tradycje]]></category>
		<category><![CDATA[Wspomnienia]]></category>
		<category><![CDATA[Agnieszka Fitkau Perepeczko]]></category>
		<category><![CDATA[Alina Janowska]]></category>
		<category><![CDATA[Aniela Świderska]]></category>
		<category><![CDATA[Anna Jantar]]></category>
		<category><![CDATA[Bronisław Pawlik]]></category>
		<category><![CDATA[Centrum Olimpijskie]]></category>
		<category><![CDATA[Chór Dana]]></category>
		<category><![CDATA[Dniepropietrowsk]]></category>
		<category><![CDATA[Edward Czerny]]></category>
		<category><![CDATA[Elżbieta Zającówna]]></category>
		<category><![CDATA[Hanka Skarżanka]]></category>
		<category><![CDATA[Ikony]]></category>
		<category><![CDATA[Irena Karel]]></category>
		<category><![CDATA[Jacek Podkomorzy]]></category>
		<category><![CDATA[Jadwiga Land]]></category>
		<category><![CDATA[Jekaterynosław]]></category>
		<category><![CDATA[Józefa Olesińska]]></category>
		<category><![CDATA[Karol Stępkowski]]></category>
		<category><![CDATA[Karolina Łubieńska]]></category>
		<category><![CDATA[Kawiarnia pod gwiazdami]]></category>
		<category><![CDATA[Kazimierz Rudzki]]></category>
		<category><![CDATA[Kazimierz Wichniarz]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Daukszewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Jaroszyński]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Piasecki]]></category>
		<category><![CDATA[Leszek Bogdanowicz]]></category>
		<category><![CDATA[Liceum Sztuk Plastycznych]]></category>
		<category><![CDATA[Lidia Wysocka]]></category>
		<category><![CDATA[Liliana Urbańska]]></category>
		<category><![CDATA[Lucyna Arska]]></category>
		<category><![CDATA[Lucyna Arska -Adrjańska]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Zembaty]]></category>
		<category><![CDATA[Malowany czas]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Perepeczko]]></category>
		<category><![CDATA[Marta Bellan]]></category>
		<category><![CDATA[Marta Bochenek]]></category>
		<category><![CDATA[Mieczysław Fogg]]></category>
		<category><![CDATA[Mira Zimińska]]></category>
		<category><![CDATA[Miraż]]></category>
		<category><![CDATA[Na cygańską nutę]]></category>
		<category><![CDATA[Nie zawiodło mnie przeczucie]]></category>
		<category><![CDATA[Nigdy wiecej]]></category>
		<category><![CDATA[Niuta Bolska]]></category>
		<category><![CDATA[Olga Kamieńska]]></category>
		<category><![CDATA[Orzeszki w czekoladzie]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Figiel]]></category>
		<category><![CDATA[prof. Ludwik Sempoliński]]></category>
		<category><![CDATA[prof.Aleksander Bardini]]></category>
		<category><![CDATA[Qui pro Quo]]></category>
		<category><![CDATA[Radiowa Giełga Piosenek]]></category>
		<category><![CDATA[Regina Pisarek]]></category>
		<category><![CDATA[Restauracja Moonsfera]]></category>
		<category><![CDATA[Rodzina Czajkowskich]]></category>
		<category><![CDATA[Rzeka]]></category>
		<category><![CDATA[Serafina Talarico]]></category>
		<category><![CDATA[Sfinks]]></category>
		<category><![CDATA[Stenia Kozłowska]]></category>
		<category><![CDATA[Tadeusz Drozda]]></category>
		<category><![CDATA[Uliczka do serca]]></category>
		<category><![CDATA[Wacław Brzeziński]]></category>
		<category><![CDATA[ZAIK]]></category>
		<category><![CDATA[Zbigniew Adrjański]]></category>
		<category><![CDATA[Zbigniew Rymarz]]></category>
		<category><![CDATA[Zbigniew Szczęsny]]></category>
		<category><![CDATA[Łucja Prus]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.okiemjadwigi.pl/?p=3333</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiaj przedstawię Państwu niezwykłą osobę, piosenkarkę popularną w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, laureatkę konkursów i Radiowych Giełd Piosenek, o których pisałam w dn. 28.01 i 31.01.2011 r., śpiewającą ciepłym altem o niepokojącym i zmysłowym brzmieniu, kobietę o wielkiej urodzie, którą pan Ludwik Sempoliński namówił do wykonywania cygańskich i salonowych romansów. Pani Lucyna jest absolwentką Liceum [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/L-Arska-cyg-nuta.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3338" title="Lucyna Arska , Na cygańską nutę" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/L-Arska-cyg-nuta-248x300.jpg" alt="" width="248" height="300" /></a>Dzisiaj przedstawię Państwu niezwykłą osobę, piosenkarkę popularną w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, laureatkę konkursów i Radiowych Giełd Piosenek, o których pisałam w dn. <a title="Giełdy piosenek- trochę historii raz jeszcze" href="http://www.okiemjadwigi.pl/gieldy-piosenek-troche-historii-raz-jeszcze/">28.01</a> i<a title="Giełdy Piosenki cz.2" href="http://www.okiemjadwigi.pl/gieldy-piosenki-cz-2/"> 31.01.2011</a> r., śpiewającą ciepłym altem o niepokojącym i zmysłowym brzmieniu, kobietę o wielkiej urodzie, którą pan Ludwik Sempoliński namówił do wykonywania cygańskich i salonowych romansów. Pani Lucyna jest absolwentką Liceum Sztuk Plastycznych i PŚSM w Warszawie.  Dlaczego chcę wam przedstawić panią Lucynę? Ano, dlatego, że poznałyśmy się pewnego zimnego dnia w ZAIKS-ie, na benefisie Jej męża Zbigniewa Adrjańskiego (wpis z tego wydarzenia nosi datę <a title="Zbigniew Adrjański, „Pochody donikąd”" href="http://www.okiemjadwigi.pl/zbigniew-adrjanski-%e2%80%9epochody-donikad%e2%80%9d/">19 listopada 2010</a>).Ponadto szukając materiałów w sieci znalazłam skąpe informacje dotyczące Lucyny ARSKIEJ. Wydaje mi się, że ze względu na urodę głosu i piękną aparycję Lucyna powinna być zaprezentowana szerszej publiczności. Poparciem tych słów niech będzie wpis na jednym z <strong>blogów muzycznych</strong>, dotyczący płyty winylowej pod tytułem „Na cygańska nutę”: „..Trafiłem przypadkowo na ten winyl, przygarnąłem, gdyż bladego pojęcia nie miałem, że taki w ogóle był. <a href="http://polskieplytywinylowe.blogspot.com/2010/03/lucyna-arska-1978-na-cyganska-nute.htm1">http://polskieplytywinylowe.blogspot.com/2010/03/lucyna-arska-1978-na-cyganska-nute.htm1</a> Winyl zatytułowany &#8222;Na cygańską nutę”, ale dość mocno podlany klimatem &#8222;rosyjskich romansów&#8221;. Piosenki bardzo dobre, wpadły mi w ucho od pierwszego posłuchania. W tle przygrywa orkiestra, więc <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/L-Arska-001.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3339" title="Lucyna Arska" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/L-Arska-001-229x300.jpg" alt="" width="229" height="300" /></a>ładnie to zagrane i zaaranżowane. Pani zjawiskowa! Powiem tak, trochę lepiej ten winyl gra niż wygląda okładka (sfatygowana), ale tylko trochę. Może kiedyś trafię na lepszy egzemplarz, póki co, do posłuchania to, co jest. Myślę, że warto. Kim była Lucyna Arska?</p>
<p><strong> … </strong>Pytanie w sieci postawione pozostało do dnia dzisiejszego bez odpowiedzi. I właśnie na to pytanie ja postanowiłam odpowiedzieć, ponieważ miałam możliwość spotkać się z panią Lucyną Arską- Adrjańską. Z Lucyną i Jej mężem spotkaliśmy się  jakiś czas temu ( ja i ślubny) w Centrum Olimpijskim, gdyż ten budynek znajduje się po drodze do domu państwa Adrjańskich. W rozmowie przyznali się, że  ilekroć przejeżdżają tędy, tyle razy budynek budzi ich zachwyt. Wiedząc o ich upodobaniu do budynku PKOL, a jednocześnie zamiłowaniu do dobrej kuchni, wymyśliłam właśnie Centrum na nasze kolejne spotkanie, gdyż pierwsze odbyło się w ich klimatycznym domu. Lucyna tak, jak obiecała przyniosła swoje wycinki z gazet, zdjęcia, płyty, programy występów. Spędziliśmy kilka godzin razem, najpierw zwiedzając Centrum Olimpijskie wraz z Muzeum Sportu (co gorąco polecam wszystkim, tym, którzy tam jeszcze nie byli), a później siedząc w przytulnej restauracji Moonsfera z widokiem na panoramę Warszawy, rozmawialiśmy na tematy występów, recitali, wyjazdów do wielu ciekawych krajów oraz o pracy z wieloma wspaniałymi artystami. W  jednym z wywiadów z roku 1987 Lucyna tak <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/L-Arska-fot.Z.nasierowska.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3341" title="Lucyna Arska, fot.Z.nasierowska" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/L-Arska-fot.Z.nasierowska-224x300.jpg" alt="" width="224" height="300" /></a>odpowiadała pytającemu ją dziennikarzowi o udział w wielkich festiwalach piosenek: „… prawdę mówiąc, nie nadaję się na wielkie festiwale. Jestem raczej piosenkarką w kameralnym stylu i nastroju. Źle się czuję na wielkiej estradzie, po której można jeździć czołgiem…&#8221; I dalej na pytanie dziennikarza &#8211; &#8222;Ma pani przecież duży, piękny głos altowy, którym pani pięknie operuje&#8221;, „Ale paraliżuje mnie trema. Te wszystkie orkiestry, fanfary jupitery, wejścia i zejścia konferansjerów. Słowem: ceremoniał [...] Na moje recitale przychodzi publiczność stateczna, w stylu retro. A jeśli trafiają się młodzi, to są to zakochani. Moja pierwsza płyta długogrająca nosi świadomie przekorny tytuł: ”Romanse i niuanse”. Nie śpiewam bowiem cygańskich pieśni taborowych. Nie naśladuję zbytnio chyba śpiewających cyganów i sama nie udaję przy tym cyganki… Po prostu śpiewam piosenki „z epoki, której już nie ma”. Jestem niepoprawną romantyczką, a rodowód cygańskich romansów nie zawsze jest cygański. Raczej rosyjsko-mołdawsko-węgierski. Romans cygański został wytopiony w tyglu z muzyką, do którego wrzucono różne rytmy, melodie. Węgierskiego czardasza i rumuńską horę. Oszalałą zawadiacką czastuszkę i rosyjską pieśń ludową…&#8221;. Na ten temat można długo mówić.</p>
<p>Sama o sobie opowiada<strong>:</strong> Moja przygoda z romansami cygańskimi zaczęła się dawno. Moja mama pochodziła z Jekaterynosławia (Dniepropietrowska) nad Dnieprem vis a vis ujścia Samary w Rosji. Pochodziła z rodziny <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/IMG_4254.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3342" title="Lucyna Arska fot.J.Ślawska Szalewicz" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/IMG_4254-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>Czajkowskich, bardzo pięknie śpiewała. Pochodzę z bardzo muzykalnej rodziny. W domu śpiewała mama i siostry. Wystarczyło, że zebrały się trzy osoby i już powstawał chórek trzygłosowy. Romansów cygańskich nauczyła mnie mama, miała je w swym repertuarze. Ojciec był pilotem. Latał w PLL LOT, nie było go bardzo często w domu, a mama tęskniąc śpiewała właśnie te romanse i ja je od niej dostałam, bo żeby śpiewać romanse trzeba śpiewać je sercem.</p>
<p>Naukę śpiewu pogłębiałam na wydziale estradowo-piosenkarskim, u sławnych mistrzów śpiewu Wandy Wermińskiej i Wacława Brzezińskiego. Moimi wykładowcami byli też: Aniela Świderska, żona Bronisława Pawlika, który często przychodził do nas na zajęcia, Wacław Brzeziński, który przed wojną wraz z Mieczysławem Foggiem śpiewał w Chórze Dana, Hanka Skarżanka, Alina Janowska, Karolina Łubieńska aktorka (świetna przedwojenna pływaczka, przepłynęła dystans z Sopotu na Hel), Aniela <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/IMG_4256.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3343" title="Lucyna Arska fot. Zofia Nasierowska" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/IMG_4256-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>Świderska, prof. Ludwik Sempoliński, Nata Lerska, Juliusz Sztatler. Uczono nas piosenki, dykcji, interpretacji piosenki, harmonii muzycznej, solfeżu, fortepianu, instrumentów, pozwalających poznać stronę muzyczną danego utworu. Dyplom zdawałam przed Komisją Egzaminacyjna dla Aktorów, której przewodniczącym był  prof. Aleksandrem Bardinim, a członkami prof. Kazimierz Rudzki i  prof. Ludwik Sempoliński, za namową którego zaczęłam śpiewać romanse. To właśnie pan Sempoliński słysząc mnie i widząc  namówił  na śpiewanie tego gatunku piosenek, widząc we mnie  następczynię przedwojennej diwy śpiewającej romanse pani Serafiny Talarico oraz Niuty Bolskiej. Dał mi kilka starych romansów, których nikt nie znał i tak w nie wsiąkłam. <a title="http://w140.wrzuta.pl/audio/6fRhnTol0Zv/06_sciezka_6" href="http://w140.wrzuta.pl/audio/6fRhnTol0Zv/06_sciezka_6">http://w140.wrzuta.pl/audio/6fRhnTol0Zv/06_sciezka_6</a></p>
<p>DRAGO śpiewa Lucyna Arska  , muz. K.Ananiew tekst Marta Bellan</p>
<p><a title="http://w140.wrzuta.pl/audio/7p0jWOluYxf/01_sciezka_1" href="http://w140.wrzuta.pl/audio/7p0jWOluYxf/01_sciezka_1">http://w140.wrzuta.pl/audio/7p0jWOluYxf/01_sciezka_1</a></p>
<p>Romans przy ognisku śpiewa Lucyna Arska , muz. L.Kozłowski tekst Marta Bellan</p>
<p><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/IMG_4257.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3344" title="okładka płyty Na Cygańską nutę" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/IMG_4257-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>Pani Lucyna opowiada o sobie, że jest urodzonym Skorpionem, a ludzie spod tego znaku są wszechstronni, toteż potrafi posługiwać się młotkiem, pędzlem, siekierą tzn. w razie potrzeby wbija gwóźdź, maluje pokój. Ma dyplom szkoły pielęgniarskiej Akademii Medycznej w Gdańsku i dyplom kartografa.  Jest aktorką estradową, która prowadziła gospodarstwo rolne. Na ziemi szóstej klasy otrzymywała 35 kwintale zboża z hektara. Do punktu skupu odwoziła najczystsze zboże. W swoim gospodarstwie rolnym hodowała kaczki, kury, indyki, gęsi, kozę. Pewnego razu przez pół roku wraz z czterema królikami karmiła cztery zajączki. Gdy podrosły, poszły w pole. Całą zimę przechowywała dziką kaczkę, która pofrunęła wiosną. Dwa lata temu po podwórku biegało dwanaście psów. Teraz trzyma psa i przybłędę,  czarnego kota na szczęście.</p>
<p>O sobie mówi: lubię haftować, rysować, robić na drutach na szydełku. Niektórzy mówią, że robótki to dla starej daty osób, wiekowych. Ja miałam dwadzieścia lat, jak się tym zajmowałam. Nieraz jadąc na koncert w autokarze dziergałam, haftowałam. Sama projektowałam suknie i <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/IMG_4253.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3345" title="projekt i wykonanie sukni Lucyna Arska" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/IMG_4253-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>szyłam je. Podczas wyjść na scenę otrzymywałam olbrzymie brawa. Oryginalne kreacje publiczność od razu zauważała.</p>
<p>W szkole, do której uczęszczali  wraz ze mną  Łucja Prus, Regina Pisarek, Stenia Kozłowska, M.Nowak, Anna Prucnal, Elżbieta Jodłowska,  zostałam chyba „przeuczona”. Śpiewałam za dużo piosenek w różnych stylach, rytmach i gatunkach. Nagrywałam zresztą ze znanymi orkiestrami: E. Czernym, P. Figlem, A. Mundkowskim, L. Bogdanowiczem. Miałam nawet przeboje i szlagiery (np. słynne „Orzeszki w czekoladzie”, „Powtórz mi”, „Lunatycy”, ”Nigdy więcej”, „Nie zawiodło mnie przeczucie”). Wygrywałam Giełdy piosenek i konkursy. Ale instynktownie czułam, że wszystko to, nie jest  moje, własne, choć technicznie, czyli aktorsko i wokalnie wykonywane  poprawnie. Po prostu trzeba było czasu, doświadczeń, licznych występów na estradach, żeby dojść do własnego stylu. Mam swoje ukochane mniej znane piosenki i piosneczki, lub wcale nieznane, które śpiewam najchętniej. („Ikony, ikony”, „Malowany czas” „Rzekę”, „Uliczkę do serca”).</p>
<p><a href="http://w393.wrzuta.pl/film/7dU6naVDvMk/vts_01_1">http://w393.wrzuta.pl/film/7dU6naVDvMk/vts_01_1</a> (Malowany Czas)</p>
<p><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/rys.L.Arska_.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3346" title="rys.Lucyna Arska" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/rys.L.Arska_-206x300.jpg" alt="" width="206" height="300" /></a>Lucyna udzielając tego wywiadu występowała jednocześnie w trzech widowiskach Stołecznej Estrady „Pieśni  sercu bliskie” w reżyserii Zbigniewa  Adrjańskiego,  „W ogródku Eldorado” w reżyserii Zbigniewa Rymarza, w  „Warszawskiej Piosence” w reżyserii Zbigniewa Adrjańskiego. Przez długi czas śpiewała w kawiarni &#8222;Nowy Świat&#8221; w kabarecie &#8222;Szerszeń&#8221;  w reżyserii Ludwika Klekowa (na pięterku). Występowała również w kabarecie &#8222;Kalejdoskop&#8221; w Hotelu Victoria z takimi aktorami jak Janusz Gajos, Krzysztof Piasecki, Krzysztof Jaroszyński, Tadeusz Drozda, Irena Karel, Alina Janowska , Krzysztof Daukszewicz, Elżbieta Zającówna, Maciej Zembaty, Anna Jantar.</p>
<p>Niewiele osób wie, że pani Lucyna mieszkając pod Warszawą działała społecznie będąc przewodniczącą Rady Sołeckiej, Koła Gospodyń Wiejskich, Komisji Rewizyjnej Kółek Rolniczych. No cóż Kobieta, która żadnej pracy się nie boi i nigdy się nie bała.</p>
<p>Siedząc w restauracji mogłyśmy rozmawiać długo, Lucyna opowiadała i widziałam w niej skromną osobę, która o swoim śpiewaniu mówi z fascynacją w głosie, o występach, spotkaniach z innymi wykonawcami znanymi ludźmi jak: Mieczysław Fogg, Ewa Ulasińska, Karol Stępkowski, Wiktor Śmigielski, Anna Jantar, Lidia Wysocka, Teresa Terka, Adam Zwierz, Agnieszka Fitkau Perepeczko, Sława Przybylska, Alina Janowska, Kazimierz Wichniarz, Jadwiga Land, Marek Perepeczko, Zbyszek Rymarz, Marta Bochenek,  jednak największą fascynacją w Jej życiu jest Jej mąż, znany nam wszystkim pan Zbigniew Adrjański, o którym pisałam wielokrotnie na łamach tego blogu. Zbyszek pisał piękne teksty do romansów i ballad do istniejącej już muzyki ludowej. W swojej żonie znalazł najlepszego i najpiękniejszego wykonawcę. Nie wszyscy wiedzą, że Marta Bellan, Jacek Podkomorzy czy Zbigniew Szczęsny to pseudonimy pana Adrjańskiego. Ponadto był reżyserem wielu spektakli rozrywkowych. Ponieważ ten wpis dotyczy Lucyny stąd proszę moich czytelników o wybaczenie, o Zbyszku możecie przeczytać wpisy z dni <a title="Pochody donikąd" href="http://www.okiemjadwigi.pl/pochody-donikad/">30.04.2010</a>, <a title="Zbigniew Adrjański, „Pochody donikąd”" href="http://www.okiemjadwigi.pl/zbigniew-adrjanski-%e2%80%9epochody-donikad%e2%80%9d/">19.11.2010</a>, <a title="88. rocznica urodzin Seniorki Rodu" href="http://www.okiemjadwigi.pl/88-rocznica-urodzin-seniorki-rodu/">20</a> i  <a title="Jarmark Sensacji cz. II i ostatnia" href="http://www.okiemjadwigi.pl/jarmark-sensacji-cz-ii-i-ostatnia/">21.04.2011</a>, oraz z  <a title="O batiuszce, co ptakiem latał – część pierwsza" href="http://www.okiemjadwigi.pl/o-batiuszce-co-ptakiem-latal-%e2%80%93-czesc-pierwsza/">25.01</a>, <a title="O batiuszce co ptakiem latał – część druga" href="http://www.okiemjadwigi.pl/o-batiuszce-co-ptakiem-latal-cd/">27.01</a>, <a title="O batiuszce co ptakiem latał – część trzecia" href="http://www.okiemjadwigi.pl/o-batiuszce-co-ptakiem-latal-cd-2/">28.01</a>, <a title="O batiuszce, co ptakiem latał – część czwarta" href="http://www.okiemjadwigi.pl/o-batiuszce-co-ptakiem-latal-cd-3/">30.01</a>, <a title="O batiuszce, co ptakiem latał – część piata" href="http://www.okiemjadwigi.pl/o-batiuszce-co-ptakiem-latal-cd-4/">1.02</a> i <a title="O batiuszce, co ptakiem latał  – część szósta i ostatnia" href="http://www.okiemjadwigi.pl/o-batiuszce-co-ptakiem-latal-czesc-szosta-i-ostatnia/">2.02.2010</a>. Zapraszam!</p>
<p><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/IMG_4244.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3347" title=" plakaty" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/IMG_4244-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>Lucynka znalazła dla mnie jeszcze jeden wywiad z roku 1998, w którym Tadeusz Matulewicz napisał: „…W Polsce międzywojennej romanse cygańskie wykonywała Niuta Bolska właściwie Józefa Olesińska, aktorka występująca w teatrzykach rewiowych, kabaretach i scenach operetkowych. Obdarzona pięknym głosem –napisał Ludwik Sempolińskim &#8211; i jeszcze piękniejszą urodą w krótkim czasie stała się muzą „Sfinksa”. Drugą znakomitą odtwórczynią cygańskich romansów była Olga Kamieńska obdarowana przez naturę aksamitnym, o niskim brzmieniu głosem. Inteligentną interpretacją w krótkim czasie zdobyła popularność najpierw w „Feminie” a później w „Małym Qui pro Quo”, gdzie występowała wraz z Mirą Zimińską, Dymszą, Olszą i Boguckim. W romansach cygańskich specjalizowała się też Serafina Talarico, występująca w „Mirażu”, pieśniarka o niskim miłym głosie.</p>
<p>Lucyna Arska kontynuuje tradycje gatunku w najlepszym tego słowa znaczeniu. Stworzyła swój niepowtarzalny styl poetycki, łącząc w całość romantykę, liryzm i ekspresję. Jej repertuar nie ogranicza się do romansów, jest bogaty. Są w nim pieśni i piosenki retro z przedwojennych teatrzyków i kabaretów, ballady warszawskiej ulicy, utwory na wszelkiego rodzaju okazje.  Ta wszechstronność wynika z jej wykształcenia. Arska wzięła udział w pierwszej premierze Giełdy Piosenki Autorów i Kompozytorów wraz z Łucją Prus, <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/L-Arska-fot.-W.Pawelec-2.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3348" title="L Arska, fot. W.Pawelec " src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/L-Arska-fot.-W.Pawelec-2-300x285.jpg" alt="" width="300" height="285" /></a>Stenią Kozłowską i Lilianą Urbańską. Jej artystyczna kariera zaczęła się błyskawicznie. Podbiła słuchaczy głosem, urodą, wdziękiem. Rozpoczęła koncerty na estradzie, nagrania w radiu. Stała się jedną z popularniejszych piosenkarek w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Jeździła z recitalami po kraju. Została wielokrotną laureatką konkursów piosenkarskich i Radiowych Giełd Piosenek. Uczestniczyła w licznych występach zagranicznych w krajach Europy wschodniej  z wyjątkiem ZSRR oraz w Belgii, Holandii, Francji, Kanadzie i USA. Występowała z Mieczysławem Foggiem w rewii pod tytułem „Sentymentalny Pan” i programie jubileuszowym Mistrza. W sumie wzięła udział w ponad dwóch tysiącach imprez i koncertów  estradowych. Nagrała wiele piosenek dla Programu III PR i Telewizji oraz dwie płyty długogrające.</p>
<p>Cdn.</p>
<p>W spotkaniu z Lucyną Arską Adrjańską  i Zbigniewem Adrjańskim</p>
<p>Uczestniczyła i przygotowała wpis</p>
<p>Wasza Jadwiga</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.okiemjadwigi.pl/lucyna-arska-i-jej-romanse/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>57</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ocalić od zapomnienia: Zajezdnia „Inflancka”</title>
		<link>http://www.okiemjadwigi.pl/ocalic-od-zapomnienia-zajezdnia-%e2%80%9einflancka%e2%80%9d/</link>
		<comments>http://www.okiemjadwigi.pl/ocalic-od-zapomnienia-zajezdnia-%e2%80%9einflancka%e2%80%9d/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 05 Oct 2011 10:59:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jadwiga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Wspomnienia]]></category>
		<category><![CDATA[Anna Orzelska]]></category>
		<category><![CDATA[Berliet]]></category>
		<category><![CDATA[Biblioteka Ordynacji Zamoyskich]]></category>
		<category><![CDATA[Chausson]]></category>
		<category><![CDATA[Elżbieta Bochenek]]></category>
		<category><![CDATA[gitara elektreyczna z ciężkim wzmacniaczem]]></category>
		<category><![CDATA[Ikarus]]></category>
		<category><![CDATA[Janusz Szymański]]></category>
		<category><![CDATA[Jelcz]]></category>
		<category><![CDATA[kolonie Międzywodzie]]></category>
		<category><![CDATA[Król August II]]></category>
		<category><![CDATA[Maksymilian Bochenek]]></category>
		<category><![CDATA[mandoliniści z Koła DKD]]></category>
		<category><![CDATA[Mrzeżyno]]></category>
		<category><![CDATA[MZA]]></category>
		<category><![CDATA[MZK ul. Senatorska 37]]></category>
		<category><![CDATA[Pałac Błękitny]]></category>
		<category><![CDATA[Pałac pod Blachą]]></category>
		<category><![CDATA[Pałac Zamoyskich]]></category>
		<category><![CDATA[Redęcin]]></category>
		<category><![CDATA[Towarzystwo Przyjaźni Polsko Chińskiej]]></category>
		<category><![CDATA[ul. Bródnowska 22]]></category>
		<category><![CDATA[Władysłąw Bochenek]]></category>
		<category><![CDATA[Zajezdnia Inflancka R5]]></category>
		<category><![CDATA[zespół akordeonistó MZA]]></category>
		<category><![CDATA[Zofia Denhoffowa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.okiemjadwigi.pl/?p=3270</guid>
		<description><![CDATA[Mojemu Ojcu Budowę Zajezdni autobusowej Inflancka R-5 rozpoczęto w latach trzydziestych XX wieku, jednak z powodu wybuchu II Wojny Światowej zajezdnię ukończono w roku 1948. Przez wiele lat była najważniejszą zajezdnią autobusową w Warszawie i jako jedyna posiadała pełne wyposażenie zaplecza technicznego. I właśnie w tej Zajezdni autobusowej znalazł zatrudnienie, po powrocie z przymusowych robót [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><em>Mojemu Ojcu</em></strong></p>
<p><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/r5_ch2241.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3273" title="autobus Chausson Zajezdnia R 5" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/r5_ch2241-300x200.jpg" alt="" width="300" height="200" /></a>Budowę Zajezdni autobusowej Inflancka R-5 rozpoczęto w latach trzydziestych XX wieku, jednak z powodu wybuchu II Wojny Światowej zajezdnię ukończono w roku 1948. Przez wiele lat była najważniejszą zajezdnią autobusową w Warszawie i jako jedyna posiadała pełne wyposażenie zaplecza technicznego. I właśnie w tej Zajezdni autobusowej znalazł zatrudnienie, po powrocie z przymusowych robót w Niemczech, mój Tata. Został przeszkolony i zatrudniony, jako kierowca autobusów w Miejskich Zakładach Autobusowych R-5 i przepracował tam 40 lat jeżdżąc codziennie swoimi ukochanymi autobusami na różnych liniach. W ówczesnych czasach MZA Inflancka obsługiwała linie autobusowe północnych rejonów miasta i były to linie: 103, 110, 112, 116, 121, 122, 148,166,171, 175, 201,208,357,416,422,432,490, A, A bis, E, M. Ja i mój brat bardzo lubiliśmy nasze wycieczki po Warszawie, kiedy to Mama wydawała polecenie, oto masz tutaj wałówkę dla Taty, idźcie na pl. Dzierżyńskiego (obecnie pl. Bankowy), tam macie poczekać na przystanku na autobus Taty, wałówkę proszę oddać, tu jest termos z herbatą, i jak chcecie <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/r10_21931.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3274" title="zajezdnia" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/r10_21931-300x200.jpg" alt="" width="300" height="200" /></a>zrobić jeden kurs to możecie, ale pamiętajcie, tylko jeden kurs! No właśnie z tym było najgorzej, bo jeden kurs w zależności od długości trasy trwał i 1,5 godziny, a my uwielbialiśmy jeździć po Warszawie. Stąd nasze eskapady były raczej nieprzewidywalne. Czasami zdarzało się (szczególnie rano) w niedzielę przejechać i dwa i trzy kursy, bo było fajnie a z okien autobusu Warszawa jawiła się, jako ogromna metropolia. Poza tym Tata był wspaniałym kierowcą przewodnikiem po Warszawie. O każdym mijanym ciekawym budynku opowiadał. Snuł opowieści o przedwojennych czasach, gdy sam biegał po Warszawie, aż do wybuchu II wojny. Jakie te opowiadania były ciekawe! Poza tym właśnie podczas naszych „wycieczek” obserwowaliśmy pracę kierowcy autobusowego. W związku z tym mój sześcioletni brat chciał być raz strażakiem, a raz „tramwajarzem”, a ja niestety „marynarką”. Chyba tylko, dlatego, że &#8222;&#8230;marynarz po morzach pływa…”, a mnie wtedy wydawało się, że skoro ten marynarz po morzach pływa to wszędzie może wypłynąć i to jest taka duża frajda, jak jeżdżenie autobusem po Warszawie. Więc „marynarka” tak było ustalone, takie <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/mza.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3275" title="MZA kierowca 5824 mój Tata" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/mza-300x218.jpg" alt="" width="300" height="218" /></a>było moje życiowe przeznaczenie i taki cel w życiu. Długo chciałam być „marynarką”, aż do chwili, kiedy dostałam w prezencie strój marynarski i codziennie musiałam w nim chodzić, wszędzie! Przez kilka lat z rzędu „marynarka” w stroju marynarskim pozbywała się tego munduru galowego, wieszając go na trzepaku, ponieważ pod sukienką miałam zawsze strój gimnastyczny, na wszelki wypadek, który składał się z koszulki białej gimnastycznej porozciąganej (od codziennego prania) we wszystkie strony oraz granatowych majtek niby spodenek. Taki strój obowiązywał na lekcjach wf w szkole i w takim codziennie paradowałam nosząc mój strój marynarza, co po morzach pływa. Marzenie o byciu „marynarką” trwało dopóki dopóty nie wyrosłam ze swojego stroju marynarskiego. Wtedy raz na zawsze porzuciłam swoje marzenie o pokonywaniu mórz i oceanów. Skutecznie do dzisiaj! I muszę przyznać, że dobrze się stało, gdyż w roku 1980 płynąc promem z Hoek van Holland do Harwich połowę drogi spędziłam<strong> </strong>z głową między nogami, a raczej w toalecie, torsje miałam dalej niż widziałam i na samo wspomnienie moich marzeń robiło mi się w dwójnasób niedobrze.</p>
<p><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/kierowcy-MZA.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3276" title="kierowcy MZA" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/kierowcy-MZA-244x300.jpg" alt="" width="244" height="300" /></a>Początkowo Tata jeździł autobusami przestarzałymi, Chaussonami, których zdjęcia przedstawiam tutaj. Zrobiłam je w Warszawie przy. ul. Ostrobramskiej, gdzie znajduje się jedna z istniejących jeszcze Zajezdni autobusowych. Chaussony sprowadzono z Francji. Był to dar Paryża dla prawie nieistniejącej Warszawy. Z opowiadań wiem, że pojazdy te nie posiadały wspomagania i tylko ten zrozumie trud pracy kierowcy w końcu lat czterdziestych, początku pięćdziesiątych, kto jeździł samochodem bez wspomagania, a trzeba tu podkreślić, że za kółkiem kierowcy spędzali dziewięć, a często i dziesięć godzin. Ryk silnika znajdującego się pod przykrywą w autobusie był okropny. O rozmowie nie było mowy, ale ten wynalazek bardzo się sprawdzał podczas jazdy, gdy co bardziej pomysłowi kierowcy kładli pod maską pęto kiełbasy zwyczajnej i po przyjeździe na pętlę autobusową jedli ją na gorąco. Proszę sobie wyobrazić ten zapach podczas jazdy, każdy bar wysiadał! Po kilkunastu latach Warszawa – Zajezdnia Inflancka otrzymała w 1979 r nowe wyposażenie i były to autobusy Jelcze &#8211; pamiętacie? Pewnie, kto by tych autobusów nie pamiętał, długo jeszcze jeździły po naszych drogach w ramach taboru PKS, a i czasami jeszcze teraz pewnie widać je na naszych polskich drogach. Z notatek mojego ojca wynika, że Ikarusy dostarczono w roku 1979, ale w międzyczasie też Zajezdnia Inflancka posiadała Berliety. Nie wiem, jaka jest czy była różnica pomiędzy tymi autobusami, ale z opowiadań mojego ojca wynikało, że najgorzej wspomina pierwsze Ikarusy. Dlaczego? Nie wiem. Wiem tylko jedno, w Zajezdni Inflancka tabor zmieniał się i to bardzo. Były pojedyncze egzemplarze w ramach eksperymentów taborowych i pojawiały się krótkie serie nietypowych autobusów jak Neoplan, Ikarus 405, eksperymentalne Jelcze i inne. Eksperymenty miały odpowiedzieć na pytanie, który autobus będzie najlepszy w wyposażeniu Zajezdni dla Warszawy. Dzisiaj na ulicach Warszawy królują autobusy niskopodłogowe, Neoplany, Solarisy Urbino, zresztą na oko bardzo piękne, a jakie są w eksploatacji tego nie wiem, ponieważ mój Tata w roku 1983 przeszedł na emeryturę po 42 latach pracy. <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/IMG_4535.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3277" title="31.07.2011 Mój Tata" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/IMG_4535-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>Tydzień temu jadąc z moim staruszkiem na wycieczkę po Warszawie, szczególnie zwracał uwagę na autobusy i tramwaje. Od mojej wnuczki dowiedziałam się, że te piękne tramwaje nazywane są dżdżownicami, wyglądają wspaniale, a autobusy niskopodłogowe, ciche i wygodne. Ech czasy…!</p>
<p>Ale wróćmy do moich wspomnień i do roku 1964. Mam niespełna dziewiętnaście lat i oto w domu pojawił się pierwszy telewizor „Neptun”. Jaka to była radość, dodatkowa gratyfikacja za dobrą jazdę, oszczędności ogumienia i nie wiem dokładnie, czego jeszcze umożliwiła nabycie ostatniego cudu techniki, telewizora. Tak było w domu, a w pracy?</p>
<p>W tym samym roku 1964 powstały Miejskie Zakłady Komunikacyjne – zakład transportowy w Warszawie obsługujący transport zbiorowy w latach 1964 – 1994.  1 Marca 1994 roku uznano, że najlepszą formą organizacyjną będzie rozbicie całego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego na Tramwaje Warszawskie, Miejskie Zakłady Autobusowe <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/tata-r-1943.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3278" title="Mój Tata zakończenie wojny 1945 r" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/tata-r-1943-196x300.jpg" alt="" width="196" height="300" /></a>w Warszawie, do obsługi linii autobusowych oraz Spółdzielnię Usług Socjalnych, jako organ zarządzający i odpowiadający za przejęte dawne ośrodki wypoczynkowe MZK Warszawa w Międzywodziu, Mrzeżynie, Rybitwach, Karpaczu, Łazach, i Warszawie (hotele Suseł i Wisełka). W roku 1992 powstał Zarząd Transportu Miejskiego sprawujący funkcję kontrolno – zarządzające z ramienia miasta oraz prowadzący dystrybucje biletów i kontrolę.</p>
<p>Tramwaje Warszawskie Sp. z o.o. zajęła się prowadzeniem komunikacji tramwajowej na terenie miasta Warszawy. Powstała w wyniku podziału majątku MZK, później w roku 2003 została przekształcona w jednoosobową spółkę pod nazwą Tramwaje Warszawskie Sp. z o.o. Siedzibą jej był mój ukochany „Pałac Błękitny” mieszczący się przy ul. Senatorskiej 37 w Warszawie. Dlaczego ukochany? Bo po pierwsze jest piękny, a po drugie w roku 1965 rozpoczęłam tam swoją pierwszą pracę w dziale kadr MZK, jako stażystka, ale o tym i innych moich doświadczeniach zawodowych będzie, kiedy indziej. Dzisiaj tematem jest warszawski transport oczami mojego ojca. Niestety w roku 2005 Tramwaje Warszawskie przeniosły się do swoich budynków na ul. Siedmiogrodzką 20, a „Pałac Błękitny &#8211; Zamoyskich” stoi i czeka na kapitalny remont oraz przywrócenie mu należnego blasku. Łza się w oku kręci, gdy ostatnio robiąc zdjęcia patrzyłam na to moje „cudo”. Pałac Zamoyskich lub Pałac Błękitny wziął nazwę od koloru dachu, jakim pokryto pałac w roku 1807.</p>
<p>W roku 1726 Pałac należał do Stefana Potockiego, który podarował go Królowi. Król August II przebudował Pałac w stylu rokoko i w <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/IMG_4370.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3279" title="Pałac pod Blachą - pałac Błękitny, Pałac Zamoyskich" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/IMG_4370-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>prezencie podarował go Annie Orzelskiej – swojej córce. Anna Orzelska piękność nad pięknościami, nawet dzisiaj mogłaby stawać w szranki najpiękniejszej kobiety. Jej portret w pięknej sukni (pozycja stojąca, aby uwydatnić piękno sukni) możemy zobaczyć w galerii obrazów w Wilanowie. Anna Orzelska podarowała w roku 1730  ten pałac z powrotem ojcu &#8211; królowi, a ten podarował go Marii Zofii z Sieniawskich Denhoffowej, wdowie po wojewodzie połockim i hetmanie polnym litewskim Stanisławie. Zofia Denhoffowa, wyszła za mąż w roku 1731 za Augusta Czartoryskiego i pałac długie lata był własnością rodu Czartoryskich. W 1811 roku Zofia, córka Adama Kazimierza i Izabeli z Flemingów Czartoryskich wyszła za mąż za Stanisława Zamojskiego. W latach 1811 – 1944 w Pałacu mieszkali Zamoyscy, którzy zainicjowali przebudowę pałacu w stylu klasycystycznym. Do 1939 roku w pałacu znajdowała się wspaniała biblioteka Zamoyskich słynna Biblioteka Ordynacji Zamoyskiej oraz zbiory artystyczne. Wybuch II wojny światowej zniszczył częściowo pałac, a ocalałe pozostałości zbiorów bibliotecznych, a także cennych przedmiotów Niemcy wywieźli, niektóre rzeczy po prostu spłonęły. Po wojnie w latach 1948 – 1950 <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/IMG_4373.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3280" title="Pałac Błękitny stan obecny" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/IMG_4373-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>Pałac został odbudowany, nie ma już dobudowanej oficyny, nie ma wielu budynków pomocniczych, które stanowiły dodatkową zabudowę i mieściły się na obecnej przestrzeni części placu Bankowego aż do końca usytuowanego tu hotelu Saskiego, patrząc od Pałacu Błękitnego. Obecnie Pałac posiada korpus zasadniczy i dobudowaną w późniejszych latach oficynę, w której przez wiele lat mieściło się Towarzystwo Przyjaźni Polsko Chińskiej. W roku, 1965 gdy zaczynałam tam pracę pałac był siedzibą Miejskich Zakładów Komunikacyjnych, zaś później Zarządu Transportu Miejskiego.  Dzisiaj Pałac czeka na swoje odnowienie i mam nadzieję, że Warszawa zyska jeszcze jeden piękny historyczny budynek.</p>
<p>Ale wróćmy jeszcze na chwilę do Zajezdni Inflancka i roku 1959. Czasy powojenne i bardzo trudne. Jeszcze nie odbudowaliśmy Warszawy po zniszczeniach wojennych, jeszcze nie wyszliśmy na prostą po wszystkich zawieruchach politycznych. Stąd na zakładach pracy spoczywał dodatkowo obowiązek objęcia opieką dzieci pracowników. Dlatego też mogliśmy wyjeżdżać na wakacje nad morze do Międzywodzia, czy <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/muzyka-DKD-Koło.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3281" title="mandolinistki posrodku panna Jadzia" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/muzyka-DKD-Koło-300x207.jpg" alt="" width="300" height="207" /></a>Mrzeżyna, lub do Rybitwy czy też do Karpacza. Korzystałam z tych dobrodziejstw pełną gębą. Stąd moje wspomnienia wspaniałych kolonii w Międzywodziu. Pamiętam, że ostatni raz byłam na koloniach w Redęcinie, mając całe 16 la. Czy dzisiaj byłoby to możliwe? Pewnie nie, bo kto w tak poważnym wieku jedzie na kolonie, no, kto?  Pamiętam jeszcze jeden bardzo ważny epizod w moim życiu, epizod.. hm..? Trwał on całe 10 lat więc nazywać go epizodem nie można. Moja mama bardzo chciała abym grała na pianinie, no może fortepianie, ale jak do mieszkanka 28 m 2 wstawić taki sprzęt? Trzeba byłoby wyprowadzić się z niego z całą rodziną. Rada rodzinna postanowiła wysłać mnie na lekcje muzyki i tak od siódmego roku życia grałam na mandolinie w DKD (Dom Kultury Dziecka) mającym siedzibę w Warszawie na Kole (dzielnica Wola), zaś po przeprowadzce na Młynów (ul. Świerczewskiego obecna Solidarności) przeniesiona zostałam do pana W. Bochenka, który uczył muzyki w MZA Warszawa ul. Inflancka 3. Jako dziewięcioletnia dziewczyna zaczęłam grę na skrzypcach, co było bardzo praktyczne, gdyż nie wymagało <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/gitara-i-ja-i-neptun.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3282" title="&quot;sławna&quot; gitarzystka w tel telewizor Neptun" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/gitara-i-ja-i-neptun-300x228.jpg" alt="" width="300" height="228" /></a>wyprowadzenia Rodziny do lokalu zastępczego (tak jak by to było w przypadku wniesienia pianina lub fortepianu) oraz maestro Władysław Bochenek namówił mnie do gry na gitarze i trąbce, tak, tak, trąbce? Biedni moi sąsiedzi. Sądzili, że moje etiudy ćwiczone godzinami na skrzypcach ukoją ich stargane życiem nerwy, niestety jak bardzo się mylili. Jeszcze gitarę wytrzymywali, bo pięknie zawodziła, miała strojenie hiszpańskie oraz cudny wzmacniacz, ciężki jak cholera (osobiście go dźwigałam a ważył 5 kg), ale jak już tę gitarę zespoliłam z wzmacniaczem ton wydobywany był zachwycający. A moje ćwiczenia? Początki były raczej trudne, moje wprawki, moje etiudy, moje gamy, akordy, które musiałam umieć na przemian ze skrzypcami i trąbką… Proszę sobie to wyobrazić, nie moje godziny spędzane nad doskonaleniem gry, ale naszych sąsiadów mieszkających pod numerem 13, chyba ten numer mieszkania ich naznaczył, że ciągle słyszeli trą la lala lala i tak w kółko, albo gitara albo trąbka, albo skrzypce. A ja? Ja bardzo się starałam, ale przecież nie byłam urodzonym mistrzem tych instrumentów, ćwiczyłam, bo matka za ścianą bardzo tych moich wprawek pilnowała i wiecie, co? Jak ja tych ćwiczeń <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/muzyka-Inflancka-zesp.akordeon.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3283" title="muzyka Inflancka zespół akoreonistów ze swoją solistką" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/muzyka-Inflancka-zesp.akordeon-300x198.jpg" alt="" width="300" height="198" /></a>nienawidziłam, mnie dusza się rwała na podwórko, na trzepak, do chłopaków, aby pograć w szmaciankę, ale nie, moja karząca ręka sprawiedliwości pilnowała tych 3 godzin ćwiczeń. Dzisiaj z rozrzewnieniem wspominam tamte czasy, tamte ćwiczenia, tamte wprawki, a do tego jeszcze próby z orkiestrą, jakie odbywały się o 17.00  Dwa razy w tygodniu na ul. Bródnowskiej 22 w prywatnym mieszkaniu pana Bochenka. Tam dopiero był kocioł, tam była kakofonia dźwięków, a tamto mieszkanie wcale nie było większe od naszego, bardzo podobne a zbieraliśmy się w nim, ja (gitara i trąbka) Józek (perkusja) Max fortepian, Janusz saksofon, Elżbieta saksofon altowy i pan Bochenek też saksofon. Próba trwała około 1,5 godziny, po czym zmienialiśmy instrumenty i kolejne 1,5 godziny trwała próba akordeonistów. Pamiętam również wielki przebój tamtych czasów Petit fleur  <a href="http://www.youtube.com/watch?v=M9Gmmu2ligI&amp;feature=related">http://www.youtube.com/watch?v=M9Gmmu2ligI&amp;feature=related</a> w wykonaniu Sandor Benko na klarnecie, i j<a href="http://www.youtube.com/watch?v=7VcPtsuy9wU&amp;feature=related">http://www.youtube.com/watch?v=7VcPtsuy9wU&amp;feature=related</a> jeszcze Petite fleur w wykonaniu na akordeonie , a ja wygrywałam na  trąbce, no nie powiem, podczas moich występów, podczas przygrywania do tańca wiele razy proszono o zagranie a młoda solistka grała a i owszem za pieniądze!  Tak, tak pamiętam to jak dziś, choć od tamtych czasów minęło już pięćdziesiąt lat. Jakie wspaniałe wspomnienia, nasze wyjazdy na tzw.: „Łączność miasta ze wsią”, występy estradowe, oczywiście moje solówki, bo w <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/IMG_4294.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3285" title="Szlaban na teren byłej Zajedni Inflancjka i pozostałośći asfaltowe w głębi apartamentowce" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/10/IMG_4294-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>orkiestrze miałam jeszcze jedną rolę, deklamowałam, lub nieudolnie podśpiewywałam refreny, refrenistka chansonistka, hihihi. Dzisiaj mogę powiedzieć jedno, nie zostałam gwiazdą rockową, nie zostałam nijaką piosenkarką, za to mogę stwierdzić, że poprzez ten epizod moja młodość była zupełnie inna, poznałam świat muzyki, świat wielkich nazwisk kompozytorów, inny zaczarowany świat nut tonów i półtonów, ćwierćtonów, synkop, ósemek, świat zaczarowany, którego poznanie czyni człowieka lepszym. Wcale, ale to wcale nie żałują tamtych dziesięciu lat spędzonych na ćwiczeniach, dzisiaj za to wiem o muzyce więcej. I choć moje życie później z muzyką miało niewiele wspólnego, cieszę się, że pewnego dnia zostałam zaprowadzona na lekcję muzyki. I właśnie ta muzyka, ten zespół, a właściwie dwa zespoły (graliśmy podwieczorki taneczne, przygrywaliśmy do tańca pracownikom MZA, występowaliśmy z różnych okazji na estradach Warszawy i w tym wszystkim ja wielka artystka w wieku piętnastu, a może siedemnastu czy dziewiętnastu lat) działały w ramach MZA Zajezdnia Inflancka. Było, minęło i miło wspominać. Nasza Zajezdnia zakończyła swoją działalność w roku 2003 wtedy, gdy miasto sprzedało Budimex’owi tereny Inflanckiej po pięć tysięcy złotych za metr kwadratowy, kolejną ziemię w roku 2005 i w 2006 r pozostałą część za niespotykaną kwotę trzynastu tysięcy sześciuset złotych za metr kwadratowy. Hale zostały zburzone i w miejscu tym powstało osiedle apartamentowców o nazwie „Inflancka”. I to tyle, co pozostało po Zajezdni MZA „Inflancka” i tyle  wspomnień mojego taty i moich dotyczących naszego życia.</p>
<p>Wasza Jadwiga</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.okiemjadwigi.pl/ocalic-od-zapomnienia-zajezdnia-%e2%80%9einflancka%e2%80%9d/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>52</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kolegiata pod wezwaniem Bożego Ciała w Bieczu</title>
		<link>http://www.okiemjadwigi.pl/kolegiata-pod-wezwaniem-bozego-ciala-w-bieczu/</link>
		<comments>http://www.okiemjadwigi.pl/kolegiata-pod-wezwaniem-bozego-ciala-w-bieczu/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 08 Sep 2011 16:17:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jadwiga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Opowiadania]]></category>
		<category><![CDATA[Tradycje]]></category>
		<category><![CDATA[Wspomnienia]]></category>
		<category><![CDATA[biecka fara]]></category>
		<category><![CDATA[chrzcielnica spiżowa 1459 r]]></category>
		<category><![CDATA[dr Tadeusz ślawski]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Długosz Żywot biskupa Muskaty]]></category>
		<category><![CDATA[kolegiata pw Bożego Ciała Biecz]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Kromer bp warmiński]]></category>
		<category><![CDATA[oratorium Królowej Jadwigi]]></category>
		<category><![CDATA[polichromia prezbiterium W.Tetmajera]]></category>
		<category><![CDATA[proboszcz Jan Gałka 1490-1519]]></category>
		<category><![CDATA[pulpit muzyczny Biecz 1633 r]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.okiemjadwigi.pl/?p=3192</guid>
		<description><![CDATA[W swoich opowiadaniach o historii Biecza, okolic i regionu zrobiłam maleńką przerwę na podanie dobrej karkówki z okolic Sokołowa Podlaskiego. Nie można żyć historią tylko jednego regionu, musimy interesować się Polską, jako taką naszym rodzinnym krajem, moim rodzinnym krajem. Dlatego na chwilę odeszliśmy od tematu Biecza, ale to miasteczko warte jest, aby do niego wrócić. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/09/IMG_4749.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3194" title="Ołtarz główny w Kolegiacie w Bieczu" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/09/IMG_4749-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" /></a>W swoich opowiadaniach o historii Biecza, okolic i regionu zrobiłam maleńką przerwę na podanie dobrej karkówki z okolic Sokołowa Podlaskiego. Nie można żyć historią tylko jednego regionu, musimy interesować się Polską, jako taką naszym rodzinnym krajem, moim rodzinnym krajem. Dlatego na chwilę odeszliśmy od tematu Biecza, ale to miasteczko warte jest, aby do niego wrócić. Dlatego opowiem Wam wszystkim jeszcze o ciekawych budowlach, jakie możemy spotkać w Bieczu. Na pierwszy ogień weźmy Kościół pod wezwaniem Bożego Ciała. Z punktu widzenia historii jest on ze wszech miar wart opisania.</p>
<p>Kościół pod wezwaniem Bożego Ciała przez wieki nazywany był z niemiecka farą a od początku XXI wieku kolegiatą. Nie był to pierwszy kościół w historii Biecza, ponieważ według źródeł historycznych pierwszy kościół istniał tu w XI wieku, był to kościół drewniany pod wezwaniem św. Piotra. W drugiej połowie XIII wieku istniał drugi zlokalizowany kościół na terenie Biecza, zaś pierwotny kościół Bożego Ciała był oczywiście drewniany. Na jego miejscu wzniesiono kościół murowany, pod tym samym wezwaniem, według tradycji i fundacji Władysława Łokietka, która została zrealizowana za panowania Kazimierza Wielkiego. Jak pamiętacie z poprzednich wpisów, to Kazimierz Wielki nadał szereg przywilejów miastu, które dzięki tym przywilejom wzbogaciło się i urosło w siłę. Jan Długosz wspomina o kościele Bożego Ciała w XIV wieku w „Żywocie biskupa Muskaty”. W roku 1519 do parafii Bożego Ciała włączono też parafię św. Piotra. W 1440 r Jan Długosz opisując farę Bożego Ciała <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/09/IMG_4724.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3206" title="alabastrowy pomnik M.Ligęzy i piękna kazalnica z 1604 r. rzeźby na niej dodane w r.1697" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/09/IMG_4724-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>napisał, że kościół był murowany, zbudowany przez Niemców. Kościół ten to budowla późnogotycka halowa, trójnawowa z <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/09/IMG_4690.jpg"></a>kaplicami. W roku 1415 ufundowano ołtarz Zwiastowania N.M.P., w 1463 ołtarz św. Katarzyny, w roku 1483 cech sukienników ufundował nowy ołtarz Bożego Ciała, a w roku 1495 na oratorium nad zakrystią ufundowano ołtarz Przemienienia Pańskiego, zaś w roku 1496 Carwacjan z Gorlic ufundował ołtarz Matki Boskiej Śnieżnej. Belka tęczowa (1488) z zespołem figur pasyjnych została oszalowana i ozdobiona nowym napisem w 1639 roku, fundacji wójta i ławników bieckich. ( pokazałam taką belkę z kościoła w Święcanach). Na pięknej belce jest grupa Pasji z figurami pod krzyżem św. Jana, Matki Boskiej, św. Magdaleny i Longiniusa. Od strony prezbiterium na belce umieszczone są gmerki (znaki własnościowe) fundatorów. Prezbiterium – to według przekazu historycznego pierwotny kościół, natomiast nawa główna i boczne powstały do roku 1519, zaś kaplice w latach 1521-1560.  Na cóż jeszcze powinno się zwrócić uwagę będąc w Kolegiacie? Ja polecam szczególnie polichromię prezbiterium, zaprojektowaną i wykonaną w 1905 roku przez Włodzimierza Tetmajera przy współudziale Apolinarego Kotowicza, Józefa Krasnowolskiego i Józefa Wrzesińskiego. Polichromia została dostosowana do sklepienia, które w tej części kościoła jest podzielone żebrami na 54 pola W ciągu czworobocznych pól przedstawiono wątek religijny, zaś w trójkątnych polach opadających <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/09/IMG_4726.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3196" title="belka teczowa z grupa pasyjna rok 1488" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/09/IMG_4726-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" /></a>na ściany przedstawił wątek historyczno- patriotyczny, czyli galerię królów polskich, którym miasto wiele zawdzięcza. Ostatnią postacią w tej galerii jest Marcin Kromer bp warmiński, wybitny historyk i geograf. Nad samym ołtarzem wielkim przedstawione są postaci współczesne, które wykonały polichromię a mianowicie Sławomir Odrzywolski, ks. Leon Pastor, proboszcz biecki, Włodzimierz Tetmajer malarz, Ryznar wójt strzeszyński, Wójcikiewicz burmistrz biecki, bp Józef Sebastian Pelczar, kolator hrabia Siemiński. Po obu stronach prezbiterium umieszczone są piękne stalle późnorenesansowe, z pierwszej połowy XVII w. bogato zdobione i polichromowane. Stalle ufundowali mieszczanie bieccy, o czym świadczą głowy fundatorów umieszczone pod baldachimem, a ich gmerki wyrzeźbiono na baldachimach między konsolami na gzymsie. Witraże kościelne zaprojektowane przez Stanisława Wyspiańskiego nie zostały zrealizowane, istniejące obecnie zostały wykonane  w roku 1901 w pracowni witraży Nauhauzera w Innsbrucku.</p>
<p>Kościół zbudowano z cegły, zaś części konstrukcyjne, portale i obramienia okien z kamienia. Zewnętrze ściany prezbiterium ozdobione są wzorami geometrycznymi z cegły zendrówki, a na szkarpach widnieją herby Gryf i Nałęcz, również na portalu od strony południowej przy wejściu do prezbiterium znajduje się kamienna tablica z herbem Odrowąż. Tym herbem pieczętował się proboszcz fary bieckiej Jan Gałka (1490-1519), nie szczędził on swoich własnych środków na rozbudowę fary, a w 1515 roku zapisał Królowi Zygmuntowi trzy wsie: <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/09/IMG_4707.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3197" title="Kolegiata biecka witraże" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/09/IMG_4707-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" /></a>Lupcze, Roszniszów i Niedźwiadę, pod warunkiem, że da 400 grzywien na budowę kościoła. Po otrzymaniu tych pieniędzy budowę kościoła ukończono w 1519 roku, niestety w tym samym roku zmarł proboszcz Jan Gałka, który został poparzony w pożarze plebanii.<br />
Architektura kościoła nie uległa przez wieki zmianom. Dobudowano jedynie wieżyczkę na sygnaturkę. Wnętrze kościoła imponuje przestrzenią i jasnością, jest długie na 46 m (nawa 27,70 m). Okna równomiernie oświetlają kościół. Wyposażenie kościoła gotycko, renesansowo, barokowe. W prezbiterium pod belką tęczowa z 1488 r stoi spiżowa chrzcielnica z 1459 roku, która mnie szczególnie zachwyciła. Na lewo od prezbiterium znajduje się oratorium Królowej Jadwigi, znajdujące się nad zakrystią, gdzie według tradycji Królowa Jadwiga podczas pobytów w Bieczu miała się modlić.</p>
<p>Epokę renesansu prezentują ołtarz wielki bardzo okazały, dwa ołtarze boczne i trzy ołtarze w kaplicach oraz stalle pod chórem z roku 1594 od strony północnej i stalle w prezbiterium. Największą rzadkością znajdującą się w tym kościele jest pulpit muzyczny nadzwyczajnej urody z roku 1633, jak też ambona z 1604 roku ozdobiona rzeźbami w 1697 roku.  Co jeszcze mogę dodać, aby zaciekawić Was drodzy moi goście? Czy wiecie, że wszystkie sprzęty, wyposażenie, ołtarze powstały w bieckich warsztatach snycerskich? Na ścianach kościoła rozwieszone są epitafia mieszczańskie, na których przedstawieni są zmarli, co jest rzadkością w polskich kościołach. Po obu stronach prezbiterium są umieszczone pomniki z okresu <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/09/IMG_4750.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3198" title="spiżowa chrzcielnica 1459 r." src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/09/IMG_4750-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" /></a>renesansu, z lewej strony wykuty w kamieniu pomnik z XVI w Piotra Sułowskiego, dziedzica Skołyszyna, sędziego grodzkiego, bieckiego, posła na sejm z ziemi bieckiej, z prawej strony pomnik z marmuru i alabastru z 1578 r Mikołaja Ligęzy starosty i kasztelana bieckiego. W kościele znajdują się kaplice ufundowane przez tkaczy- chłopów strzeszyńskich z obrazem św. Michała Archanioła, druga kaplica fundacji stolarzy i snycerzy z obrazem Matki Boskiej Gromnicznej, trzecia kaplica szewców z obrazem św. Antoniego i czwarta kaplica krawców, fundacji Kramerów, a w niej od XVIII wieku ołtarz przeniesiony z kaplicy Sułowskich i Krzyżem ołtarza wielkiego.  Z lewej strony przy wejściu wisi portret Marcina Kromera, a pod nim epitafia rodziny Kromerów. Szczególnie piękny jest ołtarz wielki, zwany także ołtarzem głównym, jest to późnorenesansowy szczególnie cenny zabytek sztuki sakralnej, Wypełnia całą wysokość absydy prezbiterium, wykonany przez bieckich snycerzy i stolarzy, oddany do użytku w roku 1604. Ołtarz składa się z trzech kondygnacji. Pośrodku ołtarza znajduje się wielkiej wartości obraz Opłakiwanie, zwany także Zdjęciem z Krzyża, gdyż należy do najcenniejszych dzieł pochodzenia włoskiego, późno renesansowy z połowy XVI wieku. Obraz namalowano we Włoszech w latach 1555-1590, a wzorowany jest na Piecie florenckiej Michała Anioła. Według wszelkich posiadanych informacji i wszelkiego prawdopodobieństwa obraz został przywieziony do Polski przez Spytka Jordana ( inne źródła mówią o Sułowskich) a do Biecza trafił za sprawą Jerzego Zborowskiego kasztelana bieckiego, zięcia Spytka Jordana. Początkowo obraz był w jednym z bocznych ołtarzy w kaplicy Kromerowskiej. Obraz ten był konserwowany w <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/09/IMG_4751.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3199" title="pulpit muzyczny 1633 r." src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/09/IMG_4751-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" /></a>1889 r w wyniku starań konserwatora Karola Rogowskiego, w Monachium przez prof. Hausera, zaś w roku 1983 konserwacje wykonał Zbigniewa Jaskowski. Będąc w Kolegiacie oczywiście nie wyłuskałam wśród postaci autora obrazu, jednak wertując książki, przygotowując ten wpis wpadł mi w ręce autoportret nieznanego artysty malarza, który „Opłakiwanie” namalował. Postać przedstawia Józefa z Arymatei, i jest to przypuszczalnie autoportret autora obrazu.  W roku 1987 obraz wycięto nożem  z ram i skradziono! 18 sierpnia sprawcy zostali schwytani i obraz odzyskano. Obraz był poważnie uszkodzony i wymagał ponownej konserwacji, z końcem 1989 r obraz powrócił do Kolegiaty, a jego konserwację przeprowadził wtedy Ryszard Bielecki z Warszawy. W drugiej kondygnacji ołtarza znajduje się późnogotycka scena środkowa, która przedstawia Zaśnięcie Matki Boskiej, a w trzeciej Koronację Matki Boskiej. Scena ta przypisywana jest Stanisławowi Stwoszowi, synowi Wita Stwosza. Po obydwu stronach w dwóch rzędach, znalazły się rzeźby figuralne 4 doktorów kościoła św. Wojciecha, i św. Stanisława oraz płaskorzeźby dwóch proroków, na krańcach stoją figury Mojżesza i Dawida. Na ołtarzu stoją cztery świeczniki. Po lewej stronie ołtarza głównego stoi wczesnobarokowy ołtarzyk z połowy XVII w z retabulum w kształcie serca oplecionego drzewem i winną latoroślą wyrastająca z rzeźbionej postaci Jessego. W polu środkowym Matka Boska z tajemnicami Różańca, w predelli malowidła św. Wojciecha i Chrystusa ze św. Tomaszem. Całość jest pięknej snycerskiej roboty, bogato złocona. Obok ołtarza umieszczona jest chrzcielnica spiżowa. W prezbiterium obok soborowego ołtarza stoi pulpit muzyczny późno renesansowy z r 1633. Na podstawie pulpitu  w formie czterobocznej skrzyni wznosi się właściwy pulpit w kształcie ściętej piramidy o czterech bokach.  Wszystkie ściany skrzyni pokryte są płaskorzeźbami z licznymi między nimi gmerkami bieczan, fundatorów pulpitu. Dolne ściany <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/09/IMG_4717.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3201" title="późnorenesansowy ołtarz Matki Bożej Różańcowej" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/09/IMG_4717-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" /></a>obrazują życie muzyczne z tego okresu i instrumenty muzyczne, pulpit ten jest jedynym egzemplarzem zabytkiem w Polsce i Europie. W skarbcu przechowywany jest feretron  z obrazem Matki Boskiej wytłaczanym na kurdybanie tzw. Madonna Obozowa, według tradycji przywieziona do Biecza przez załogę wojskową w czasach Sobieskiego.</p>
<p>Nad głównym wejściem do kościoła umieszczony jest drewniany chór muzyczny wykonany według projektu S.Odrzywolskiego, na miejscu renesansowego, także drewnianego, zniszczonego podczas montowania organów. Na nim sa organy z końca XIX w.wykonane we Lwowie w firmie Śliwińskiego w miejsce organów z roku 1543. Nad chórem wisza portrety sarmackie Wielopolskich starostów bieckich z XVII wieku.  Pod kościołem jest wiele krypt w których chowano  do XVIII w księży, zamożniejszych mieszczan bądź też szlachtę, a wokół kościoła do połowy XVIII wieku był cmentarz. Po wyjściu z kościoła po prawej stronie ciągna się mury obronne w skład których wchodzi dzwonnica, kościółek św. Barbary, stara plebania i dalsze partie murów obronnych z baszta kowalską. W odległości 500 metrów od miasta przy drodze w kierunku Gorlic wznosi się góra w kształcie stożka, zwana Góra Zamkową, lub Górą Królowej Jadwigi. Na jej szczycie stał niegdyś zamek, rezydencja kasztelana i jego drużyny, a na zamku przebywali również królowie polscy. Do dzisiaj zachowały się grube mury fundamentów, z  mającymi ponad 4 metry fundamentami baszty.Na zachód od góry zamkowej leży cmentarz parafialny oraz kościół cmentarny pod wezwaniem św. Piotra. <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/09/IMG_4752.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3202" title="późnorenesansowe stalle w prezbiterium od strony północnej" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/09/IMG_4752-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>Miedzy góra zamkową a cmentarzem stoi 5 metrowa kapliczka , około 1 kilometra od niej przy starej drodze na Kraków stoi czworoboczny słup z kamienia i cegły5 metrów wysoki zwany szubienica, w miejscu tym były onegdaj szubienice na których tracono skazańców, których grzebano na miejscu.</p>
<p>W Bieczu kult świętej Jadwigi królowej był bardzo żywy od chwili jej śmierci i trwa nadal. Relikwie św. Jadwigi znajdują się w Oratorium królowej Jadwigi w Kolegiacie od roku 2006. Dziedziniec kościelny okolony jest murem oporowym, na którym znajduje się od południa 13 figur apostołów wykonanych przez Edwarda Stehlika z Krakowa w XIX wieku.</p>
<p>Oczywiście na podstawie ksiąg historycznych jak również książek wydanych przez dr  Tadeusza Ślawskiego naszego kuzyna, mogłabym więcej napisać na temat  Biecza, Kolegiaty oraz historii tego miasteczka. Jednak dla osób, które chciałyby na własne oczy zobaczyć to piękne miasteczko pozostawiam margines odkrywania historii Polski na własna rękę. To samo dotyczy Królowej Jadwigi w Bieczu, chyba że &#8230;. Przyjemniejsze bedzie tedy zwiedzanie Biecza, Kolegiaty, Muzeum <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/09/IMG_4722.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3203" title="drewniane oratorium  z organami" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/09/IMG_4722-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" /></a>bieckiego, kościoła św. Anny, gotyckiego szpitala dla ubogich, grodu starościńskiego (siedziby gimnazjum), budynku szkoły podstawowej Wacława Potockiego zbudowanej w roku 1891, szkoły podstawowej im. Marcina Kromera z roku 1912, obiektu sądu powiatowego z roku 1905, barokowej kapliczki na Harcie oraz duchem miasteczka, które oczarowało mnie wiele lat temu.</p>
<p>Wasza Jadwiga</p>
<p>Wrzesień 2011 r</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.okiemjadwigi.pl/kolegiata-pod-wezwaniem-bozego-ciala-w-bieczu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>52</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ocalić od zapomnienia- Biecz i okolice</title>
		<link>http://www.okiemjadwigi.pl/ocalic-od-zapomnienia-biecz-i-okolice/</link>
		<comments>http://www.okiemjadwigi.pl/ocalic-od-zapomnienia-biecz-i-okolice/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 01 Sep 2011 13:36:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jadwiga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[Tradycje]]></category>
		<category><![CDATA[Wspomnienia]]></category>
		<category><![CDATA[Akademi Krakowska]]></category>
		<category><![CDATA[Baszta Obronna w Bieczu]]></category>
		<category><![CDATA[Biecz]]></category>
		<category><![CDATA[Biecz i okolice]]></category>
		<category><![CDATA[dr Tadeusz ślawski]]></category>
		<category><![CDATA[Gabriela Slawska]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Slawski]]></category>
		<category><![CDATA[kat biecki]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół farny pw Bożego Ciała w Bieczu]]></category>
		<category><![CDATA[Królowa Jadwiga]]></category>
		<category><![CDATA[Kromerówka]]></category>
		<category><![CDATA[Leszek ślawski]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Kromer biskup warminski]]></category>
		<category><![CDATA[Muzeum regionalne]]></category>
		<category><![CDATA[przywileje bieckie]]></category>
		<category><![CDATA[Ratusz w Bieczu]]></category>
		<category><![CDATA[Szpital św.Ducha w Bieczu]]></category>
		<category><![CDATA[Tadeusz Slawski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.okiemjadwigi.pl/?p=3171</guid>
		<description><![CDATA[Wracamy zatem do Tadeusza Ślawskiego urodzonego w Święcanach 26.01.1920 r. Jak już napisałam, był on kuzynem Janka Ślawskiego.  Szkołę powszechną ukończył w Święcanach, zaś dalsze wykształcenie odebrał w Bieczu a później swoje zainteresowania historyczne pogłębiał studiując historię na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Dr Tadeusz Ślawski, żołnierz Armii Krajowej, swoje życie, związał z Bieczem, gdzie od [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/09/M.Kromer.jpg"></a><a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/09/Tadeusz-S.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3173" title="Tadeusz Slawski na rusztowaniu przy dzwonnicy fot. ks.M.Marchut" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/09/Tadeusz-S-213x300.jpg" alt="" width="213" height="300" /></a>Wracamy zatem do Tadeusza Ślawskiego urodzonego w Święcanach 26.01.1920 r. Jak już napisałam, był on kuzynem Janka Ślawskiego.  Szkołę powszechną ukończył w Święcanach, zaś dalsze wykształcenie odebrał w Bieczu a później swoje zainteresowania historyczne pogłębiał studiując historię na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Dr Tadeusz Ślawski, żołnierz Armii Krajowej, swoje życie, związał z Bieczem, gdzie od ukończenia studiów do dnia śmierci (4 Biecz,listopada 2008) mieszkał, pracował, działał i realizował swoje pasje. Tadeusz jest autorem ponad 60 publikacji naukowych dotyczących historii Biecza, i całego regionu. Przed reformą administracji był zastępcą przewodniczącego Powiatowej Rady Narodowej w Gorlicach. Przez 2 kadencje pełnił obowiązki zastępcy przewodniczącego Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Bieczu.. Był radnym Wojewódzkiej Rady Narodowej i wiceprzewodniczącym Wojewódzkiego Komitetu Frontu Jedności Narodu w Krośnie. W roku 2002 dr Tadeusz Ślawski został laureatem „Mostów Starosty”, nagrody przyznawanej ludziom dbającym i troszczącym się o swoje „małe ojczyzny” o ich rozwój, piękno, kulturę i zachowanie dla potomnych dziedzictwa i dorobku minionych pokoleń. Odwiedziliśmy Tadeusza  kiedyś, dawno temu, w Jego domu na Rynku w Bieczu, wtedy Jego córka Agnieszka miała tylko trzy latka natomiast Leszek miał dziesięć lat a Kazimierz siedemnaście( obaj synowie z pierwszego małżeństwa), Gabriela druga żona Tadeusza, historyk z zamiłowania i powołania przygotowała herbatę. Dzisiaj Leszek mieszka w Bieczu i po ojcu odziedziczył miłość do Biecza,  jest zastępcą burmistrza. Podczas tamtej dawnej wizyty  dostałam kolejną Jego książkę oczywiście o ukochanym regionie. Podczas <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/09/Biecz-widok-z-Wapnisk.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3175" title="Biecz widok z Wapnisk" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/09/Biecz-widok-z-Wapnisk-256x300.jpg" alt="" width="256" height="300" /></a>tegorocznej bytności kupiłam wszystkie opublikowane przez niego książki, w tym tę samą, którą wtedy otrzymałam „Biecz i okolice”, jest to wydanie dziewiąte, z roku 2009. Każde wydanie różni się od siebie, a to ilością fotografii, a to zwiększono ilość ilustracji, ostatnie zaś poszerzone jest o kilka zdań o autorze. Dobrze, że książeczka ukazała się po raz dziewiąty. Biecz zasługuje na naszą wdzięczną pamięć.</p>
<p>Tadeusz wiele sił oddał swojemu miastu, dla mnie najważniejszą był fakt założenia przez niego Muzeum Regionalnego, którego był dyrektorem od 1953 do 1991 roku czyli do przejścia na emeryturę. Pozostawił Muzeum rozlokowane w pięciu zabytkowych obiektach, które zostały poddane konserwacji a mianowicie: renesansowa kamieniczka tak zwana  Kromerówka (Dom Kromera), średniowieczna Baszta Obronna z przylegającą do niej renesansową kamieniczką z attyką, następnie siedemnastowieczna kamieniczka, duże partie murów obronnych oraz baszta kowalska. Tadeusz miał swój udział w renowacji wieży ratuszowej i Domu Becza. Walczył też dzielnie o uratowanie gotyckiego szpitala dla ubogich, fundacji z 1395 roku św. Jadwigi Królowej, dlatego założył w roku 1998 Fundację na rzecz Szpitala dla Ubogich im. Św. Jadwigi w Bieczu.</p>
<p>Przez całe swoje życie w Bieczu prowadził badania naukowe a wyniki publikował w czasopismach naukowych, pracach zbiorowych i jako samodzielne pozycje książkowe. Niektóre z nich to: Studia nad ludnością Biecza XIV –XVII wiek ( Kraków 1958), Mikołaj Kopernik i Biecz w jego epoce (Rzeszów 1972), Produkcja i wymiana towarowa Biecza w wieku XVI i XVII (Rzeszów 1968),  125 lat <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/09/IMG_4681.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3176" title="Ratusz i renesansowa wieża ratuszowa w Bieczu" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/09/IMG_4681-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" /></a>Ochotniczej Straży Pożarnej w Bieczu (Biecz 1984),  Marcin Kromer w 400 rocznicę śmierci (Biecz 1989), Album Rzeszów 1986; Biecz. Zarys historyczno-krajoznawczy (Biecz 1995), Święcany. Monografia wsi, (Biecz 1995), Siepietnica. Monografia (Biecz 1996), Stanisław Wyspiański na Podkarpaciu (Biecz 1996), Początki i rozwój kopalnictwa naftowego na Podkarpaciu w historycznym zarysie,(Biecz 1997), Biecz. Na Jubileusz 2000-lecia(Album), Biecz 2000, Ratusz królewskiego miasta Biecz, (Biecz 2000),  Biecz i Gorlice ośrodki handlu winem od XIV w do XVIII w (Biecz 2001), Biecz. Szkice historyczne (Biecz 2002), Strzeszyn (monografia wsi) Biecz 2003, O renowacji i konserwacji zabytków w Bieczu, (Biecz 2006).</p>
<p>Dlaczego Tadeusz tak bardzo pokochał Biecz? Postaram się na to pytanie odpowiedzieć, abyście i Wy moi czytacze zrozumieli tę wielką miłość jaką obdarował On nie tylko swoją Rodzinę, lecz również miasto, niedaleko rodzinnej wsi Święcany.  Biecz liczy obecnie około pięć tysięcy mieszkańców, leży w powicie gorlickim przy linii kolejowe Jasło –Stróże. Tej samej linii, którą tyle razy jeździłam do Siepietnicy z Jasła, dzisiaj ze względu na podział kolei na regionalne, niestety żadnej linii kolejowej do Stróż nie ma. Nad miastem góruje piękny gotycki kościół farny pod wezwaniem Bożego Ciała   oraz wieża Ratusza. Miasto ma zachowane duże partie średniowiecznych murów obronnych i trzy baszty. Biecz leży nad rzeka Ropą, na południe ciągną się wzgórza Podkarpacia. Jedna z legend głosi, że nazwa Biecza pochodzi od zbója Becza, który grasował w okolicy. Został schwytany, osądzony, ale w obliczu grożącej <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/09/IMG_4757.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3177" title="Gotycko renesansowa kamienica zwana Domem Becza" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/09/IMG_4757-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>mu kary ukorzył się wybłagał przebaczenie, a w dowód wdzięczności miał wybudować miasto, któremu nadał nazwę od swojego nazwiska. Pierwsze wzmianki o mieście pochodzą z XI wieku. W dokumencie z roku 1243   znajdujemy zaś wiadomość o kasztelanie bieckim. Gród pełnił funkcje strategiczną , był ośrodkiem wymiany gospodarczej, leżał na skrzyżowaniu dróg handlowych.  W wieku XIV na fundamentach  zamku królewskiego czy też dworu zbudowano kościół i szpital dla ubogich pod wezwanie Św. Ducha. Niestety kościół uległ zniszczeniu około XVIII lub na początku XIX wieku. W wieku XIII lub na początki wieku XIV miasto zostało otoczone murami, które później były w wiekach XVI i XVII rozbudowywane. Przez Biecz wiodła droga na Węgry, którą przewoziło się wiele towarów. Historia miasta ciepło wspomina Kazimierza Wielkiego, który nadał mu szereg przywilejów np. na budowę wagi( służyła do ważenia towarów) kramów solnych i postrzygalni- do wykańczania sukna, produkowanego w okolicy. Z tych urządzeń musieli korzystać wszyscy a miast czerpało z tego korzyści finansowe, Kazimierz Wielki zezwolił też na jarmarki organizowane raz w roku a zwolnienie miasta z opłat handlowych pozwoliło na wzmocnienie ekonomiczne. Przez Biecz wiodła droga Królowej Jadwigi do Polski. To właśnie dzięki Jej zapisowi powstał szpital , który dawał schronienie starcom, wdowom, sierotom, i bezdomnym. Kazimierz Jagiellończyk zezwolił zbudować blech (bielenie <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/09/IMG_4755.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3178" title="Renesansowa kamienica Barianów Rokickich zwana tez Starą Apteką, Siedziba Muzeum Ziemi Bieckiej" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/09/IMG_4755-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" /></a>płótna lnianego, konopnego i bawełnianego) i wodociągi miejskie, a dla szpitala zakupić sołectwa w Krygu, Binarowej i Libuszy, wprowadził tez przymus drożny , czyli obowiązek przejeżdżania kupców przez Biecz, za co musieli także płacić. Wszystkie te przywileje powodowały rozwój gospodarczy miast i w czasie panowania Króla Kazimierza Wielkiego parafia biecka liczyła  522 osób wraz z Dominikowicami, Kobylanką, i Libuszą. Biecz pełnił też funkcje obronne, posiadał prawo miecza, czyli prawo skazywania i wykonywania wyroków śmierci, zgony poprzedzały zazwyczaj tortury, a dekretowano je darcie na trzy czy cztery pasy,  później ćwiartowano a głowę wbijano na pal przed bramą miejską innym ku przestrodze. Do dzisiaj jest kapliczka słupowa, miejsce  gdzie tracono zbójników. Kat biecki obsługiwał też okoliczne miasta. Kat był rzemieślnikiem, a dom kata (urzędującego w lochach i piwnicach) to Ratusz stojący na Rynku w Bieczu. Sam kat mieszkał na parterze tego budynku.</p>
<p>W Bieczu kupcy prowadzili handel (głównie winami) z Węgrami zaś ze Śląskiem  handlowali innymi towarami żelazem, miedzią i ołowiem, suknem ciężkowickim i wełną. Rozwój handlu trwał do początków XVII wieku.</p>
<p>Mieszczaństwo Biecza  w czasie rozkwitu miasta rekrutowało się z elementu wiejskiego. Do Biecza napływali też cudzoziemcy jak: Piotr Ronl murarz królewski z Mediolanu, Benjamin Bienczani blacharz i płatnerz z Briksen, Wawrzyniec Blanckenstein ślusarz z Meranu i Antoni Kontlhy murarz z Mediolanu. Wszyscy osiedlili się w Bieczu. W XIV wieku Biecz liczył 3000 mieszkańców,  posiadał szkołę parafialną a na Akademii Krakowskiej studiowało około 40 bieczan. Wśród studentów był również późniejszy abp Marcin <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/09/IMG_4686.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3179" title="Tablica poświecona M.Kromerowi" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/09/IMG_4686-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>Kromer, historyk, dyplomata i geograf, który urodził się w Bieczu w roku 1512, jako szesnastoletni chłopiec ukończył Akademię i otrzymał tytuł naukowy balkalaureat nauk wyzwolonych. W Padwie i Bolonii ukończył studia prawnicze zakończone w 1539 roku. Powrócił do Kraju i już w roku 1542 był proboszczem w Bieczu. Po wyjeździe z Biecza został sekretarzem Zygmunta Augusta, posłował do różnych dworów europejskich, zaś w roku 1552 otrzymał od króla nobilitację, a po śmierci kardynała Hozjusza w 1579 roku został biskupem warmińskim.  Zmarł w marcu 1589 roku w Lidzbarku Warmińskim, a pochowano go we Fromborku. Marcin Kromer wsławił się napisaniem historii Polski i geografii Polski, znany był także z pism religijnych. Jego historia doczekała się za życia kilku wydań również za granicami kraju. W roku 1576 Sebastian Klonowic napisał” Rzym swojego Liwiusza, Troja ma Homera, Greczyn Tucydidesa, Polak ma Kromera”. Kromer był związany przez całe swoje życie z Bieczem a w roku 1569 po runięciu wieży Ratusza  odbudował ja ze swoich funduszy. On też ufundował stypendium dla dwóch ubogich studentów, pod warunkiem że po ukończeniu studiów będą  pracowali na rzecz Biecza. To właśnie Kromer pierwszy ufundował Mikołajowi Kopernikowi w katedrze we Fromborku epitafium w roku 1581. W czterechsetną rocznicę w <a href="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/09/M.Kromer1.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-3181" title="M.Kromer mal T.Treter 1586 r" src="http://www.okiemjadwigi.pl/wp-content/uploads/2011/09/M.Kromer1-242x300.jpg" alt="" width="242" height="300" /></a>roku 1989 ufundowano pomnik Kromera, przy baszcie kowalskiej. Znana też była szkoła w Bieczu, która wydała wiele osobistości, a mianowicie: Piotra z Biecza, uczonego opata cystersów w Mogile, (ulubieńca Kazimierza Jagiellończyka), Marcina Kromera,  oraz jego dwóch braci Andrzeaj poeta i Mikołaja- sekretarz biskupa praskiego, dwóch znanych malarzy Walentego i Joachima, Piotra snycerza, Jakuba Piotrowiciusa profesora Akademii Krakowskiej, Czaplickiego znanego prawnika, Jodłowskiego matematyka i Stalickiego, który był filozofem. Do połowy XVII wieku napływali do Akademii Krakowskiej studenci z Biecza. Wraz z upadkiem handlu ( XVII wiek druga połowa) i rozwojem kramarstwa zaczął upadać Biecz. Szkoła w związku z tym straciła swoje znaczenie, a po  I rozbiorze władze austriackie pozwoliły na założenie szkoły najniższego szczebla organizacyjnego. Dopiero w XIX wieku (1891 r.) zbudowano obok kościoła farnego dużą murowaną szkołę, a w roku 1912 oddano do użytku drugi murowany budynek w śródmieściu. Długo mogłabym pisać o BIECZU, gdyż historia tego miasta jest fascynująca,  muszę tu jednak też wspomnieć o wybitnym poecie polskim z XVII w.  Wacławie Potockim arianinie, który urodził się w ,roku 1621 we wsi Wola Łużańska położonej 12 km od Biecza. W Bieczu przebywał też Jan Matejko, wykonując szereg rysunków, szkiców domów, które niestety nie zachowały się do dzisiaj.  Szereg obrazów w Bieczu namalował Mehoffer. Szczególne kontakty z Bieczem miał Stanisław Wyspiański, który wykonał tu szkice i rysunki Biecza. St. Wyspiański zaprojektował witraże do bieckiego kościoła Bożego Ciała. Ale o Kościele w Bieczu Królowej Jadwidze, i kilku innych zdarzeniach wartych odnotowania napiszę w kolejnym poście.</p>
<p>Wasza Jadwiga</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.okiemjadwigi.pl/ocalic-od-zapomnienia-biecz-i-okolice/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>32</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

