Subskrybuj kanał RSS bloga Okiem Jadwigi Subskrybuj kanał RSS z komentarzami do wszystkich wpisów bloga Okiem Jadwigi

Archiwum kategorii ‘Wspomnienia’

śp Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz

To był chmurny dzień, cały czas padał deszcz. Nie byłam zbytnio tym zmartwiona, gdyż w sobotę robiąc zakupy w Lidlu, wrzuciłam do puszki stosowną kwotę większą niż rok temu. Tym niemniej przykro mi było z kilku powodów. Kosma syn Magdy był wolontariuszem i ze swoimi kolegami zbierali datki do puszek. Co to znaczyło dla dziesięciolatków mogła ocenić tylko Magda, która im towarzyszyła i od czasu do czasu sugerowała chowanie się w bramie aby choć na chwilkę ogrzać ręce. Młodzi byli bardzo dzielni, a honor nie pozwalał na stanie w bramach. Szli po ulicach i zachęcali spacerowiczów do wrzucania pieniędzy do puszek. Byli tacy ważni. Przecież od nich również zależała kwota jaką w dniu dzisiejszym uzbiera cała Polska, My wszyscy ci więksi, i ci mniejsi, od nas będzie zależeć ile szpitali otrzyma najnowocześniejszy sprzęt do diagnozy chorych dzieci. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy pod batutą Jurka Owsiaka grała w tym roku już dwudziesty siódmy raz. Cieszyliśmy się z każdej złotówki jaką wpłacano na konta WOŚP a także licytowano na allegro i na stronach WOŚP. Co chwila pokazywano nam jak przyrasta kwota i jest coraz więcej , w pewnym momencie zobaczyliśmy na ekranie telewizora ponad dziewięćdziesiąt dwa miliony. Jaka radość. Dalej nie będę pisała. Zacytuję słowa mojej dwudziestoletniej wnuczki Gabrysi, która napisała na FB

”…27. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy był czymś, na co czeka się z trzepoczącym sercem i coraz szerszym uśmiechem na twarzy. Każdy Polak słyszał, chociaż raz o Owsiaku i Fundacji WOŚP. Większość lekarzy pracuje ze sprzętami i na sprzętach, które mają przyklejone to świetnie rozpoznawalne czerwone serduszko z białym napisem. To serduszko, które oznacza wspólną pomoc Polaków dla Polaków. Ludzi dla ludzi, bez podziałów i bez nienawiści.
Co roku czekam na finał WOŚP, by móc usłyszeć ile uzbieraliśmy razem i ile dobra będzie można sfinansować w nadchodzącym roku. WOŚP zebrał, MY zebraliśmy(!) Już 92 143 798 złotych (teraz, bo na przestrzeni lat ta kwota sięga miliarda złotych) i w czasie, kiedy zwykle widać było na naszych twarzach szerokie uśmiechy, kiedy dało się poczuć tę atmosferę wzajemnej bliskości, cieniem kładzie się smutek i niedowierzanie.

Paweł Adamowicz

Prezydent Gdańska, Paweł Adamowicz nie żyje. Ta informacja bije w nas zewsząd. Od znajomych, z social mediów, z telewizji, z radia…, Ale czy naprawdę do nas to dociera? Czy naprawdę jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, że w środku Europy, w Polsce dochodzi do zabójstwa prezydenta Gdańska z powodu nienawiści do…? Do kogo? Do czego? Od nożownika słychać, że był torturowany przez PO, dlatego prezydent Adamowicz zginął. Czy dopuszczamy do siebie to, że poprzez polityczne zatargi, zginął człowiek? Takie rzeczy działy się lata temu! Takie zdarzenia miały (i niestety mają) miejsce w innych państwach, ale tutaj, w Polsce? Każdy powie „niedorzeczność”.
„To jest momentami dziki kraj”. Tak mówi w swoim oświadczeniu Jurek Owsiak, kilkanaście godzin przed śmiercią pana Pawła Adamowicza; „[…] Bądźmy Polakami, którzy się kochają, którzy mają dla siebie przyjaźń, którzy nie mają w sobie agresji”. Nawołuje założyciel i prezes Fundacji WOŚP.
My Polacy, umiejący łączyć się w najgorszych i tych najlepszych momentach. Umiejący wspierać się i pomagać sobie nawzajem. Daliśmy się otumanić jak dzieci we mgle, w dodatku „znarkotyzowane” jakimiś bezsensownymi gadkami o dwóch Polskach. Bezmyślnie wplątaliśmy się w coś, co doprowadziło do totalnego rozłamu naszej społeczności. Polityka? Polityką, ale w momencie, w którym z jej powodu zabijany jest człowiek, należy się ocknąć. Obudzić się ze snu o powstawaniu z kolan, o walczeniu o to, która Polska jest bardziej lub mniej „mojsza”.
Jesteśmy w środku Europu, w Polsce i na naszych oczach dochodzi do tragedii. Tragedii tym większej, że staje się ona pożywką dla konfliktu politycznego, dla hejtu, który wybucha w Internecie. Tym większej, że staje się ona narzędziem w rękach ludzi, którym polska zawiść i wściekłość jest jak najbardziej na rękę.
„Matka Kurka” czy raczej Piotr Wielgucki jest tylko jedną z osób, które rzuciły się na Owsiaka ze zdwojoną mocą po całej napaści nożownika na prezydenta Gdańska. Cytuję:
„Minęło 14 minut!!! I co robi Owsiak? Drze mordę zgodnie z przepowiednią ‘od 3 lat DZIKI KRAJ…’ Znam go na pamięć! To Twoje dzieło Owsiak, ten bandycki atak w Gdańsku to jest twoja pieczęć – Ruch Wypier…nia Krystyny Pawłowicz w Kosmos. Jesteś zerem Owsiak, absolutnym zerem” – napisał Wielgucki w jednym z wielu wpisów.
Krystyna Pawłowicz też nie popisała się; „Owsiak wzbudza w ludziach wielkie negatywne emocje z powodu skrajnie kontrowersyjnej postawy, szerzenia nienawiści i hejtu, poniżania innych jak też z powodu finansowania z puszek działalności „pozamedycznej”, a przy tym swojej arogancji, że powinien odejść[…]”
Czy takie emocje odczuli ludzie, którzy uczestniczyli w Finale WOŚP w różnych miastach? Nie i to nie jest moje „widzimisię”, a opinie, które słyszę od swoich

WOŚP – Jerzy Owsiak zdj. z Internetu

kolegów i koleżanek oraz moje własne odczucia. Wszyscy kojarzą WOŚP z dobrem, z całą masą uśmiechów, szczęścia i emocji tak ciepłych, że moglibyśmy ogrzać pół Antarktydy, jak nie całą.
Serduszko WOŚP nie jest już czerwone. Jest smutno szare, jak dzisiejsza pogoda, która idealnie oddaje nastroje wielu osób, a w tym i mój.
Zdziczeliśmy. Może czas się obudzić?

 

„Ten jest zboczony, kto sieje nienawiść. Miłość może tylko łączyć.”
Niech spoczywa w spokoju. [*]

Był rok 2004.

Joo-Bong Park

W kwietniu zaczęłam pracę nad zorganizowaniem EBU Summer School, ponownie w Austrii w Pressbaum. Pojechałam na spotkanie z Martinem Andersenem , Wernerem Langthalerem i Horstem Kullnigiem. Pressbaum to wspaniałe miejsce, tylko 20 km od Wiednia. Letnia szkoła badmintona miała być jak zwykle zorganizowana na terenie Sacre Coeer rzymsko-katolickiego prywatnego gimnazjum w Pressbaum, gdzie wiele razy odbywały się różne zawody w badmintonie. EBU Summer School wymagał od nas przygotowania nie tylko odpowiednich warunków zakwaterowania i wyżywienia lecz także możliwości treningu, uprawiania sportów uzupełniających oraz relaksu i odpoczynku. Pressbaum znałam od wielu lat, gdyż jeździłam tam na zawody badmintonowe, zebrania EBU Council a także na prowadzone przeze mnie spotkania Komisji Rozwoju EBU. Tym razem należało uzgodnić wszelkie sprawy organizacyjne -zgrupowania dla najlepszych juniorów z Europy a także wynegocjować jak najlepszą niezbyt wygórowaną cenę za pobyt zawodników i trenerów.

Joo Bong Park Korea Płd.

Dyrektorem EBU Summer School od kilku lat był trener z Danii -Martin Andersen. W letnich szkołach brali udział zawodnicy oraz trenerzy tworzący grupę nauczycieli oraz młodsi trenerzy z różnych państw chcący podnieść swoje kwalifikacje zawodowe zdobyć wiedzę i doświadczenie. Z Martinem pracowałam kilka lat, doskonale rozumieliśmy swoje role i uzupełnialiśmy się organizacyjnie. Najważniejszym był odpowiedni podział ról, ja nie wtrącałam się w sprawy trenerów i zawodników, on szanował moje decyzje w sprawie ramowej organizacji, przyjazdów wyjazdów a także organizacji wolnego popołudnia podczas EBU Summer School. Lokalni organizatorzy w tym przypadku Werner i Horst tworzyli wspaniały zespół organizacyjny.
Uzgadniając program zgrupowania oraz dyskutując o obsadzie trenerskiej doszliśmy do wniosku, że tym razem musimy przygotować wielką niespodziankę, tak aby EBU Summer School 2004 był niezapomnianym przeżyciem dla wszystkich: zawodników a także trenerów i starszych i młodszych. Nasz wybór padł na Joo Bong Park’a byłego zawodnika Korei Płd, dwukrotnego medalisty Igrzysk Olimpijskich: Barcelona 1992, gdzie w deblu mężczyzn z Kim Moon-Soo zdobyli złoty medal i Atlanta 1996, na których z partnerką Ra Kyun-Min zdobyli medal srebrny.

IO Barcelona 1992 złoty medal w grze podwójnej mężczyzn Joo Bong Park z lewej i Kim Moon-Soo wygrali w finale z Eddy Hartono/Rudy Gunawan Indonezja 15:11,15:7

W 2004 r. Joo Bong Park pracował jako główny trener Anglii. Sekretarz Generalny EBU Brian Agerbak uzgodnił wszelkie szczegóły przyjazdu i tak podczas letniej szkoły w Pressbaum sławnego zawodnika. Podczas zgrupowania spędziłam wiele godzin dyskutując z Parkiem na temat badmintona. Na szczęście Park pochodził z Korei Płd i nie miał żadnych obiekcji na wymianę, myśli trenerskich z kobietą dyrektorem rozwoju EBU, czyli ze mną.
Park Joo- Bong to kawał wspaniałej historii światowego badmintona, skromny sympatyczny zawodnik, trener, zakochany po uszy w badmintonie. Łowiąc pstrągi rozmawialiśmy o planach na przyszłość a także o niespełnionych marzeniach. Po raz pierwszy w zyciu łowił ryby. Był zafascynowany i uśmiechnięty. Miał kilka wolnych dni tylko dla siebie i starał się je wykorzystać, a my chcieliśmy aby ten pobyt w Austrii był niezapomniany.
Na kortach całego świata królował w latach w latach osiemdziesiątych, do połowy lat dziewięćdziesiątych. Po zdobyciu złotego medalu IO Barcelonie w deblu mężczyzn i srebrnego medalu w grze mieszanej w Atlancie, dziewięć razy wygrał All England w grze podwójnej mężczyzn , 1985,1986 1989, 1990, z Kim Moon-Soo, i Lee Sang-Bok, 1990 a także w grze mieszanej 1986, 1989, 1990,1991 z Chung Myung-he; i Ra Kyung-min. I chociaż wszyscy wiedzieli, że jest specjalistą gier podwójnych , wygrał też 103 tytuły w grach pojedynczych na różnych krajowych zawodach. Był wszechstronnym zawodnikiem, taktyka, perfekcyjna technika, lekkość gry wynikająca ze wspaniałego przygotowania fizycznego, koncentracja i siła uderzenia cechowały Mistrza.

Joo-Bong Par trener Japonii

W 1992 r. po zdobyciu złotego medalu olimpijskiego postanowił zakończyć karierę.
Pierwszy raz powrócił na kort w 1993 r. aby uczyć badmintona w Koreańskim Uniwersyteckim Narodowym Centrum (KNSU). To była jedyna w swoim rodzaju szansa na pozostanie w badmintonie, który nie był zbyt popularny, a o pracę było ciężko.
Sześć miesięcy później zdecydował się na powrót na kort w charakterze zawodnika, wtedy kiedy Koreański Związek Badmintona zaproponował mu start w drużynie w obronie zdobytego przez Koreę Płd. tytułu Sudirman Cup 1993 (mistrzostwa świata w grach mieszanych), gdy Korea Płd w roku chciała obronić i w końcu obroniła tytuł wygrywając w finałowym meczu z Indonezją 3:2.
Wtedy znów zdecydował o odejściu z badmintona.
Jednak gdy dowiedział się, że gra mieszana będzie oficjalnie włączona do programu IO Atlanta 1996 Park rozważył swój powrót po raz trzeci. W 1992 r był numerem jeden na świecie w tej grze, ale wtedy nie rozgrywano zawodów w ramach igrzysk olimpijskich. Powrócił i zdobyli z Ra Kyung-min srebrny medal.
Po tym sukcesie wrócił do pracy trenerskiej z dziećmi w KSNU.
Wtedy nadeszła z Anglii propozycja pracy. Został trenerem głównym, co było spełnieniem marzenia o trenerskiej karierze międzynarodowej. Po kolejnych latach został trenerem głównym w Malezji, którą to funkcję sprawował do 2004 r. Podczas pobytu w Pressbaum rozmawialiśmy o jego osobistych przygotowaniach do najważniejszych imprez na świecie. Przez kilka godzin dzielił się swoimi doświadczeniami opowiadając o koreańskich trenerach, o pracy zawodników, o nadzwyczajnej dyscyplinie panującej w Centrum Szkoleniowym, a także o specjalistycznym treningu psychologicznym jaki wykonywali zawodnicy reprezentacji Korei Płd.
Joo Bong Park poprowadził w Pressbaum kilka treningów technicznych na korcie. Byliśmy zachwyceni. Mówił, że praca na korcie dla wszystkich musi być fajna, dla zawodników i trenerów. Powiedział, że każda ze stron musi wiedzieć po co wykonuje ćwiczenia. Świadomość i cel jest podstawą treningu. Motywacja i staranność wykonania. Trening musi być wykonany jak najlepiej. Szkoda czasu na bylejakość. Opowiadał o zasadach obowiązujących w Korei w Centrum Szkoleniowym Badmintona. Czasami byliśmy zszokowani dyscypliną jaka tam panowała. Jednak Park wyjaśniał dokładnie dlaczego tak musiało być. Nie mogliśmy z nim prowadzić dyskusji, gdyż to on i jego koledzy z reprezentacji odnosili wspaniałe sukcesy.
Po naszym EBU SUMMER SCHOOL dotarła do mnie wiadomość, że Park podpisał kontrakt z Japonią i został trenerem głównym.
Dzisiaj mija 14 lat odkąd Joo- Bong Park pracuje w Japonii.
Osiąga znakomite wyniki pracy, nie, nie sam. Stworzył zespół trenerów, o których napiszę w kolejnym poście. Jego zawodniczki podczas IO Pekin 2008 Miyuki Maeda i Sato Suetsuna weszły do półfinały debla kobiet.
Cztery lata później podczas IO Londyn 2012 Mizuki Fuji/ Reika Kakiiwa zdobyły srebrny medal w deblu kobiet.
Dwanaście lat po rozpoczęciu pracy w Japonii podczas Igrzysk Olimpijskich Rio 2016 debiutantki, debel kobiet Mitsaki Matsumoto/ Ayaka Takahasi wygrały w grze finałowej o złoty medal olimpijski z Duńskim deblem Christina Pedersen/Kamilla Rytter Juhl wynikiem 2:1 (18:21, 21:9,21:19). Dwanaście lat ciężkiej pracy trenerskiej zajęło trenerowi Joo Bong Park’owi zdobycie złotego medalu. Dwanaście lat katorżniczej pracy wielu trenerów i zawodników Japonii. O tym jak Joo-Bong park stworzył Japońskie Centrum Szkoleniowe w jaki sposób pracuje z trenerami i zawodnikami opowiem w następnym poście.
Serdecznie zapraszam !

Moje podróże z lotką

Przez kilka ostatnich miesięcy od czasu do czasu prosiłam was o zagłosowanie na portalu Sportowa Książka Roku. W tamtym głosowaniu ( jak się okazało był to licznik ocen- orientacyjny wskaźnik opinii czytelników dotyczący danej  książki). Wtedy prowadziłam zdecydowanie mając 264 oddane głosy, i średnią ocen, która wynosiła 9,7. Jakoś chwilę przed świętami okazało się, że oddane przez was głosy zniknęły, pozostały tylko dwa a średnia ocen wynosiła 10,0.
Zmartwiłam się i to bardzo. Na pytania zadane przez Wydawnictwo otrzymaliśmy odpowiedź. Okazało się, że pracując nad stroną nagle zniknęły moje punkty z niewiadomych przyczyn. Napisano cyt:” Licznik ocen jest wyłącznie orientacyjnym wskaźnikiem opinii czytelników. Liczba recenzji czytelników, o której Pan wspominał pozostała bez zmian. Niestety zaplecze techniczne nie umożliwia nam ręcznego przywrócenia głosów, w związku z czym mogę jedynie przeprosić za zaistniałą sytuację.”

No cóż trudno. W tym nieszczęściu było i szczęście, gdyż tamto głosowanie nie miało nic wspólnego z Plebiscytem. Skrzętnie z Andrzejem, moim mężem, przejrzeliśmy informacje zamieszczone na Portalu Sportowa Książka Roku i zajrzeliśmy do glosowania.

Otworzyłam plik i cóż się okazało? Otóż książka Moje podróże z lotką, znalazła się wśród szesnastu nominowanych w Plebiscycie na Sportową Książkę Roku 2017!
Postanowiłam ponownie poprosić wszystkich moich znajomych aby uczestniczyli w plebiscycie i głosowali. Nie wiem ile osób do tej pory oddało swoje głosy, nie wiem też ile punktów zebrałam do tej pory. Wiem jedno głosowanie kończy się 31 stycznia 2017 r.
Głosować można klikając na link:
http://pl.sportowaksiazkaroku.pl/

Redaktor Henryk Urbaś Polskie Radio i autorka

Mam nadzieje, że poprzecie mnie w glosowaniu i oddacie głos na książkę, z którą walczyłam przez ostatni rok! To nie było pisanie, to była ciężka walka aby podołać wymaganiom swoim i wielu!

Zapraszam do zabawy, nie będzie łatwo, gdyż konkurencja jest ostra, ale cóż należy wierzyć w was moje czytelniczki i czytelników, a także w łut szczęścia, który jak do tej pory, w życiu mnie nie opuszczał.
Życzę wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku!
Wasza Jadwiga

 

 

 

Content Protected Using Blog Protector By: PcDrome.