Subskrybuj kanał RSS bloga Okiem Jadwigi Subskrybuj kanał RSS z komentarzami do wszystkich wpisów bloga Okiem Jadwigi

Archiwum miesiąca Lipiec 2010

W Warszawie ochłodzenie pogody, to dobrze, gdyż ostatnie dni były bardzo upalne. Chociaż u nas w ogrodzie nie odczuwaliśmy zanadto upałów, jednak wyjazd do miasta, czy choćby zakupy na bazarze były utrudnione przez żar lejący się z nieba. Dzisiaj rano jak zwykle zasiadłam z kawą przy komputerze aby odebrać pocztę oraz poczytać wiadomości ze świata. I oto miła niespodzianka: w skrzynce odbiorczej list od Kasi, córki mojej przyjaciółki. List pełen ciepła, słońca, błękitu oraz historii. Kasia spędza wakacje na Sycylii i obiecała mi, że  przyśle pocztówkę, a tu taka niespodzianka. Zapraszam wszystkich do odbycia wspólnie z Kasią podróży po Sycylii:

Sycylia to największa (25 710 km kwadratowych) wyspa na Morzu Sycylijski triskelionŚródziemnym. Jej symbolem jest triskelion, czyli głowa z trzema nogami, symbolizująca trzy morza oblewające brzegi Sycylii: Śródziemne (południowy zachód), Jońskie (wschód) i Tyrreńskie (północ). Wyspa należy do Włoch, od których jest oddzielona głęboką na 1240 m i szeroką na trzy kilometry Cieśniną Mesyńską (z Regio di Calabria na kontynencie do sycylijskiej Mesyny płynie się promem 20 minut, cena tej krótkiej przyjemności za samochód i dwie dorosłe osoby to aż 29 euro w jedną stronę). 

Stolicą zamieszkanej przez 5 mln osób Sycylii jest położone na północnym zachodzie Palermo (w samym mieście mieszka 675 tys. osób). Palermo to Cieśnina Mesyńska i Mesynarównież największa z dziesięciu prowincji na jakie podzielona jest wyspa (pozostałe to, w kolejności od największej do najmniejszej, Katania, Mesyna, Syrakuzy, Marsala, Gela, Ragusa, Trapani, Vittoria i Caltanissetta). Najwyższy sycylijski szczyt to oczywiście wulkan Etna, który jest jednocześnie najwyższym aktywnym wulkanem Europy i jednym z największych na świecie, mierzący 3323 m n.p.m. Sycylia prezentuje niesamowitą mieszankę kultur starożytnej Grecji i Rzymu (w 241 r. p.n.e. została pierwszą prowincją rzymską). Zabytki z panowania obu wielkich cywilizacji są rozsiane po całej wyspie. Znajdziemy tu także wpływy z panowania arabskiego, szczególnie widoczne w bogatym wyborze słodkości, czy normańskiego, które pozostawiło pyszne średniowieczne katedry i  wreszcie sygnowane przez wielkich sycylijskich architektów barokowe perełki, które zdobią starówkę każdego południowego miasta. Z tak bogatą historią, a jednocześnie wspaniałym klimatem, czystym morzem i pięknymi plażami Sycylia to obowiązkowy punkt na mapie każdego szanującego się turysty. Jeśli chodzi o walory turystyczne, każdy znajdzie tu coś dla siebie. Miłośnikom pięknych widoków, ale okupionych niewielkimi, często skalistymi plażami, z których Cytryn na Sycylii jest tyle, co w Polsce jabłektrzeba wracać pod stromą górę polecam miasto Cefalu i całe północne i północno-wschodnie wybrzeże. Z kolei wielbicielom rozległych, piaszczystych plaż przypadnie do gustu Sycylia południowa, gdzie może zostało odznaczone największą w całych Włoszech ilością niebieskich flag oznaczającą najwyższy poziom czystości. Infrastruktura turystyczna jest niezwykle dobrze rozwinięta. Od pięknych, niebotycznie drogich, pięciogwiazdkowych hoteli w najmodniejszej Taorminie, okupowanych przez Rosjan i ich obficie ozłocone żony, po niedrogie hotele typu B&B (bed&breakfast) czy przyjazne dla portfela i malownicze gospodarstwa agroturystyczne. My wybieramy tę ostatnią opcję, zatrzymując się w pięknej agroturystyce Valle Degli Dei, tuż obok barokowej stolicy Sycylii, miasta Noto. Dolina Bogów, bo tak w tłumaczeniu na język polski nazywa się to miejsce, faktycznie nosi znamiona boskości. Tworzą je pieczołowicie odnowione, w pełni wyposażone wiejskie domki zatopione w cytrynowych gajach na dnie zielonej doliny. Szczególnie z położonego wyżej basenu widok zapiera dech w piersiach – kojąca zmysły zieleń gajów, także pomarańczowych i mandarynkowych, ciągnie się tam aż po horyzont. Niezwykle sympatyczni właściciele, młodziutka Polka i Włoch, są pomocni w każdej kwestii, od wyboru pizzy na kolację i pomocy w zamówieniu jej przez telefon (Sycylijczycy, podobnie jak reszta Włochów, rzadko władają językami obcymi), przez wskazówki w wyborze najlepszego miejsca na plażowanie, po porady dotyczące najsmaczniejszych pamiątek (wyjątkowo smaczne są przetwory rybne sycylijskiej firmy Campisi). Do plaży jest stąd w prostej linii około pięciu kilometrów, dlatego miejsce to można z czystym sercem polecić osobom zmotoryzowanym lub takim, które na miejscu planują wypożyczyć samochód (cena za tydzień to około 250 euro) lub skuter. Zwiedzanie rozpoczynamy właśnie od położonego Noto, perła sycylijskiego barokukilometr od miejsca zakwaterowania Noto. Nie bez powodu jest nazywane barokową stolicą wyspy i w 1996 r. wpisane na listę UNESCO. Położona wzdłuż głównej ulicy Corso Vittorio Emanuele starówka pełna jest wykonanych z wulkanicznego tufu zabytków: do Duomo (katedry) prowadzą szerokie schody, które co wieczór stają się miejscem spotkań lokalnej młodzieży i głośnych dyskusji połączonych z pokazami typowo południowej, bogatej gestykulacji (choć trzeba przyznać, że Sycylijczycy, jak chyba wszyscy wyspiarze świata, charakteryzują się nieco spokojniejszym temperamentem i większym stonowaniem niż rodacy z kontynentu). Także z miodowo-złotego tufu wykonany jest miejski ratusz, czyli Palazzo Ducezio oraz wiele miejskich kościołów. Zarówno Noto, jak i Syrakuzy, Modica czy Ragusa szczycą się pięknymi barokowymi zabytkami, ponieważ całe południe Włoch zostało zrównane z ziemią przez wielkie trzęsienie ziemi, które miało miejsce 11 stycznia 1693 r., a właśnie ten styl architektoniczny dominował w końcu XVII w., kiedy to odbudowywano miasta. 

Z najpiękniejszych plaż w okolicach Noto słynie rezerwat Riserva Naturale di Vendicari obejmujący niezliczone wydmy, mokradła będące siedliskiem Puste plaże w Riserva Naturale di Vendicaristad flamingów (jedno spotkaliśmy na żywo!) i laguny. Piasek ma kolor złota, woda turkusu, a w ostatnim tygodniu maja na plaży jesteśmy tylko my, kolejni ludzie są od nas tak daleko, że widzimy ich jako maleńkie punkciki gdzieś na horyzoncie. Ile pieniędzy płacą ludzie za bycie samemu na takiej pięknej plaży! – ta myśl towarzyszy nam przy każdej nadmorskiej wizycie aż do początku czerwca, kiedy robi się już większy ruch, bo Włosi rozpoczynają sezon turystyczny (Sycylia to jedno z ulubionych miejsc turystycznych Włochów z kontynentu, czemu wcale się nie dziwię – skoro ma się takie cudo na wyciągnięcie ręki, po co zapuszczać się gdziekolwiek indziej). Jednak nawet na początku czerwca jest tu na tyle pusto, że mamy ogromny problem z wyborem najlepszego miejsca na słoneczną i morską kąpiel. W porównaniu z zatłoczoną plażą w Chorwacji, gdzie bitwa trwa o każdy skrawek wolnego kamyczka, jest pusto. Przełom maja i czerwca nie tylko pod względem pustek na plaży i braku tłumu turystów przed największymi atrakcjami sprawia, że późna wiosna to dobry czas na odwiedzenie Sycylii. Jest tak również dlatego, że pogoda sprzyja plażowaniu (nie można liczyć na 100% słonecznych dni, jednak te nieco bardziej pochmurne są idealne do zwiedzania) – jest ciepło, ale nie upalnie i wieje przyjemny wiatr. W lipcu i sierpniu temperatury na Sycylii potrafią przekraczać 40 stopni w cieniu, topi się asfalt, co jest perspektywą raczej odstraszającą nawet dla miłośników opalania ekstremalnego. Wiosną wyspa jest też bardziej zielona: wiele roślin, np. róże, migdały, jeszcze kwitnie, liście mają soczysty kolor, jeszcze nie wypłowiało ich ostre, niemal afrykańskie słońce. I co najważniejsze: w maju zapłacimy 30-50% taniej za noclegi niż np. w drugiej połowie czerwca.  Przesyłam pozdrowienia

Kasia

Cdn.

Jan LebensteinJan Lebenstein, polski artysta malarz, grafik, urodził się 5 stycznia 1930 r. w Brześciu nad Bugiem. Uprawiał oryginalną odmianę malarstwa figuratywnego, włączając doń elementy surrealistyczne i abstrakcyjne. Zilustrował m.in. Folwark zwierzęcy George’a Orwella i kilka innych ksiąg. Tworzył poetyckie transpozycje figury ludzkiej, pełne ekspresji kompozycje fantastyczno-symboliczne o motywach zwierzęcych. Był absolwentem Państwowego Liceum Artystycznego w Warszawie, studiował w Akademii Sztuk Pięknych pod kierunkiem Artura Nachta- Samborskiego. Jego debiut odbył się w roku 1955, a pierwszą indywidualną wystawę miał w mieszkaniu Mirona Białoszewskiego. Rok 1959 przyniósł mu wielki sukces, ponieważ otrzymał Grand Prix na I Biennale Młodych w Paryżu. Od roku 1960 przebywa w Paryżu, zaś w roku 1971 przyjmuje obywatelstwo francuskie. Jest podziwianym i uznanym malarzem reprezentującym zupełnie inny styl w malarstwie. Malarstwo figuratywne, gwasze, prawie nie używanie koloru, tworzenie swoich obrazów na bazie ciemnych brązów, jego niesamowite wizje przelane na papier (bardzo często milimetrowy, który dla niego wynoszono z biur) zastanawia, czy nie jest to związane z Jego ciężką chorobą alkoholową i bardzo trudnym charakterem oraz z wizjami wynikającymi z nadmiernego nadużywania alkoholu. Podkreślał zwłaszcza biologiczno-fizjologiczne uwarunkowanie ludzkiej zmysłowości. Wystawa Jego prac w Zachęcie pokazuje szereg obrazów znajdujących się w różnych kolekcjach prywatnych jak też zasobów Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Jan Lebenstein-witrażCiekawym jest fakt, ze Jan Lebenstein przebywał w szpitalu w Paryżu i leczył swoje uzależnienie alkoholowe, wtedy też w podziękowaniu dla lekarzy i pielęgniarek stworzył przepiękne freski dla kaplicy przyszpitalnej, możemy je tam zobaczyć i dzisiaj, zaś w kaplicy Pallotynów znajdziemy jego wspaniałe witraże. W 1976 roku wyróżniony został nagrodą nowojorskiej Fundacji Alfreda Jurzykowskiego, zaś w roku 1987  otrzymał nagrodę im. Jana Cybisa. Późniejsze kompozycje Jana Lebensteina , pozbawione są fakturologicznych walorów wcześniejszych obrazów olejnych, zwracają uwagę niepokojącą, nabrzmiałą atmosferą skomplikowanych erotycznych „niebezpiecznych związków”.
Lebestein, człowiek o bardzo trudnym charakterze, wspierany był przez damę swojego serca Olgę Scherer, profesora Sorbony. Do zaprzyjaźnionego kręgu osób należeli tacy ludzie jak: Czesław Miłosz, Zygmunt Herbert, Witold Gombrowicz, Aleksander Wat, Mary Mc Carthy, Romain Gary, Jean Seberg, Jean Cassou,  Brandysowie, Teresa Dzieduszycka, Zofia i Zygmunt Hertzowie. Największym jego przyjacielem i opiekunem był Konstanty Jan Lebenstein grób na Powązkach w WarszawieJeleński. Lebenstein umarł w roku 1999 w Krakowie, w czasie trwania jego wystawy „Etapy”. Pochowano go na starych Powązkach w Warszawie.  W 1998 roku prezydent Aleksander Kwaśniewski uhonorował go Krzyżem Wielkim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.

Wracając do wystawy w Zachęcie, której tytuł brzmi: „Pieczęć Erosa i Thanatosa. Paryż, lata 60.”.
Paryż, lata sześćdziesiąte, to kluczowy okres twórczości Jana Lebensteina ze szczególnym  uwzględnieniem pierwszych „trzech zim paryskich”: 1959/60, 1960/61 i 1961/62. Właśnie wtedy swój wyraz w sztuce znalazła prywatna mitologia Lebensteina. Pozostawała ona dotychczas „zaszyfrowana” w figurach osiowych i „rozszyfrowana”, lecz nie ujawniana publicznie, w intymnych szkicownikach Jan Lebenstein Demonyi gwaszach. Ta dwoistość sztuki twórcy została pokazana po raz pierwszy. Przygotowując dla państwa sprawozdanie ze spotkania z Janem Lebensteinem zastanawiałam się, czy mogę wyrazić swoją opinię, biorąc pod uwagę tyle nagród, tyle wielkich wystaw oraz twórczość mistrza. Jednak doszłam do wniosku, że powiem to, co nie będzie popularne. Oczywiście uznaję wielkość Lebensteina jako malarza i autora przedstawionych prac, jednak nie są to moje klimaty, nie jest to mój sposób postrzegania świata, nie przemawiają do mnie nawet najwybitniejsze dzieła figur osiowych, jak również wizje mitologiczne oraz prace nasączone niezwykłą erotyką na bazie mitologii. Przygotowując ten wpis zastanawiałam się czy moje spojrzenie nie jest ryzykownym, wymieniałam nawet na ten temat opinię i dlatego jedną z nich zacytuję: „Z Twojego blogu i listów widzę, że jesteś osobą pozytywną, radosną, pełną energii. Dlatego taka tematyka może nie bardzo Ci pasować. ..”. Trudno się nie zgodzić z tą opinią.

Dlatego myślę, że najlepiej będzie obejrzeć wystawę Jana Lebensteina w Zachęcie i dopiero wtedy wyrazić swoją opinię. A może to ja nie mam racji?

Wasza Jadwiga

młoda kapusta Jest lato, słońce świeci, ciepło, na straganach królują główki kapusty, warzywa najbardziej znanego w Polsce, a może nawet najbardziej lubianego. Chciałabym podać przepis na młodą kapustę.

Składniki:

1 główka młodej kapusty (jeżeli małe, biorę dwie), cebulka dymka 1 pęczek, 2 pęczki koperku, 0,5 kg boczku wędzonego w kawałku, 2 łyżki masła, łyżka mąki.

Wykonanie:  gotuję wodę w garnku, wrzucam boczek i gotuję tak długo, aż młoda kapustabedzie miękki, kroję kapustę i wrzucam do garnka, gotuję 35 minut. Wyjmuję boczek na deskę , kroję na drobne kawałki, ponownie wkładam do garnka, siekam koperek i cebulkę dymkę, mieszam. Podgotowuję razem około 3 minut. Wrzucam 2 łyżki cukru, sól, pieprz. Do ugotowanej kapusty przygotowuję zasmażkę z masła i mąki, wykładam na kapustę, zagotowuję ciągle mieszając. Kapusta gotowa.

Podaję z młodymi ziemniakami z koperkiem.

Baby cabbage

1 or 2 baby cabbages, 1 small onion bunch, 2 dill bunches, 0.5 kg of smoked bacon, 2 spoons of butter, 1 spoon of flour.  

Boil bacon in the pot of water until soft, cut cabbage and add to the water, cook approx. 35 minutes. Remove bacon, cut into small cubes, put back into the pot, add dill and onion, also thinly cut. Cook 3 minutes. Add 2 spoons of sugar, salt and pepper and spoon of lemon juice. Fry gently butter, add flour, stir and pour into the cabbage. Stir and serve cabbage with potatoes and dill.

Podaję także przepis na chleb z otrąb owsianych:

chlebek owsiany Składniki: 300g otrąb owsianych, 150g otrąb pszennych, 2 jaja, paczka sera chudego 250g, 1/3 paczki drożdży może być ciut więcej, 1 łyżeczka płaska sody oczyszczonej, 0,5 szklanki mleka chudego, sól, pieprz, zioła – ja dodaję zioła prowansalskie , oregano i majeranek (po całej torebce każdej z przypraw).

Wykonanie: 5 minut, pieczenie 40 minut: do miski wlewam mleko, dodaję pokruszone drożdże, sodę oczyszczaną, wrzucam pokruszony ser biały chudy, otręby owsiane i pszenne zmielone w młynku do kawy, dodaję jaja. Wszystko mieszam ręką, aby dokładnie wyrobić. Foremkę pasztetową wykładam papierem do pieczenia, wykładam masę, wstawiam do piekarnika: piekę 20 minut w temperaturze 100 stopni i kolejne 20 minut w temperaturze 180 stopni. Sprawdzam patyczkiem czy chleb jest suchy. Pozostawiam w piekarniku do wystygnięcia.  Chleb jest piękny i pachnący, bardzo smaczny.

Ja robię podwójną porcję, która wystarcza nam na tydzień.

Moja synowa Ewa poleciła mi ten przepis, gdy dowiedziała się, że od kilkunastu dni jestem na diecie. Polecam wszystkim osobom, które chcą się pozbyć kilku kilogramów, a nie wyobrażaja sobie życia bez chleba.

Smacznego!

Wasza Jadwiga

Content Protected Using Blog Protector By: PcDrome.