Subskrybuj kanał RSS bloga Okiem Jadwigi Subskrybuj kanał RSS z komentarzami do wszystkich wpisów bloga Okiem Jadwigi

Archiwum miesiąca Marzec 2010

Moi mili,

Do dzisiaj podawałam wiele przepisów na świąteczne pyszności i przysmaki. Beata, Zośka, Andrzej pro.kobietawypominają mi, że będą przeze mnie tracili swoje wspaniałe figury. W związku z tym, niniejszym zawiadamiam, że Wiosna nareszcie do nas została dowieziona, chyba siłą, jest i zrobiło się cieplutko, niedługo wskoczymy w letnie sukienki, mini, spodnie obcisłe zgodnie z wymogami mody, i wtedy okaże się, że trochę nabraliśmy ciałka i tu i tam. Znawcy mówią, że kochanego ciałka nigdy za wiele, ale już słyszę te głosy wzburzone, to wszystko przez ciebie Jadwigo, za dużo pysznych i kuszących przepisów (choć ja wiem skądinąd, że od przepisów nawet i pysznych nikt nigdy nie utył). Stąd mam dla was propozycję następującą:

Otóż w Warszawie, Rzeszowie i Szamotułach trwa jeszcze nabór do programu „PRO Kobieta 50+” (Emporia Telecom jest partnerem), w ramach którego mili moi możecie za symboliczne 10 zł miesięcznie zażywać takich aktywności jak wodny aerobik, Tai Chi czy Nordic Walking.

Sama od jakiegoś czasu chodzę z kijami – czyli uprawiam tak modny Nordic Walking i jest to fajna zabawa, chodzimy z moim ślubnym, wiem o tym, że Zośka też chodzi, a więc gorąco polecam. Chodzenie w grupie czy też ćwiczenia w grupie to świetna zabawa, a także odprężenie, relaks, a poza tym zobaczycie, nie tylko wy moje kochane, tracicie talię. Inne panie też, a więc nie rozpaczajmy, tylko szybciutko zajrzyjcie na podany link:

http://www.espar50.org/dla50,pro_kobieta_50_.html

gdzie znajdziecie informacje i wiele szczegółów  dotyczących  zapisów i udziału w   programie „PRO Kobieta 50+”. Zgubimy zbędne kilogramy, poruszamy się, a także zawiążemy nowe ciekawe znajomości.

ZAPISY TYLKO DO PIĄTKU 2 kwietnia!

Powodzenia

Wasza Jadwiga

Majeranek z czosnkiem i solą gruboziarnistą do mięsZakupione na bazarze mięso: łopatkę, szynkę i schab karkowy myję, suszę ręcznikami kuchennymi i nacieram przygotowaną zaprawą: czosnkiem przeciśniętym przez praskę, majerankiem i solą. Wszystkie składniki rozcieram palcami, tak aby powstała gęsta masa. Ponieważ moi bliscy lubią takie smaki, nie żałuję ani czosnku, ani majeranku (moje dzieci, jak były małe zawsze mówiły: o, pachnie Mariankiem, a nie Mięsa przygotowane do pieczenia wędruje na trzy dni do lodówki lub zamrażarkimajerankiem, i tak zostało do dziś).  Przyprawione mięso wkładam w torby foliowe, szczelnie zawijam i wkładam na trzy dni do zamrażarki. Mięso pięknie kruszeje i przechodzi smakami. W Wielką Środę mięsa są wyjęte i czekają do rana Wielkiego Czwartku.  Szynkę, schab karkowy i łopatkę układam w przygotowanej brytfannie, na papierze do pieczenia. Polewam niewielką ilością oleju z pestek winogron i wstawiam na 1,5 godziny do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 stopni. Mięso po około godzinie polewam wodą i 1 szklanką czerwonego wina. Najlepszym sprawdzianem stanu pieczonego mięsa jest „próba patyka”. Jeżeli po wyjęciu patyczka z mięsa wycieka płyn, a patyczek wychodzi łatwo, znaczy to, że mięso jest Wielkanoc 2010 pieczone mięsa upieczone. Ostudzone mięsa przekładam na półmisek i wstawiam do lodówki (półmiski z mięsem okręcam folią do żywności). Polecam wszystkim Paniom mięsa opieczone we własnym piekarniku, ponieważ dokładnie wiemy czym są doprawione i jak wykonane. I co najważniejsze, nie używamy do nich żadnych ulepszaczy, dlatego są zdrowe, pachnące i smaczne a cały dom pachnie świętami.

Pyszny mazurek kajmakowy

Składniki  

Kajmak

2 puszki mleka skondensowanego słodkiego, 30 dag dżemu niskosłodzonego z czarnej porzeczki lub brzoskwiń,

Blat mazarinowy

35 dag masy marcepanowej, kostka masła, 7 jajek, ¾ szklanki mąki,

Kruche ciasto

¾ szklanki mąki, ćwiartka masła, 4 łyżki cukru pudru, 2 żółtka,

Do dekoracji

20 dag masy marcepanowej, białko

Wykonanie

Kajmak robimy wlewając wodę do garnka i wkładając puszki z mlekiem – gotujemy je 2-2,5 godziny na wolnym ogniu, uzupełniając odparowywany  płyn wrzątkiem,

Blat mazarinowy: ucieramy masło, dodając po kawałku masy marcepanowej i wbijając po jednym jajku, na koniec dodajemy mąkę i wyrabiamy (mieszamy). Blachę wykładamy papierem do pieczenia, rozkładamy ciasto mazarinowe i pieczemy 10 minut w temp. 170 stopni. 

Kruche ciasto: siekamy, szybko zagniatamy składniki i wykładamy na blachę z papierem do pieczenia. Pieczemy na złoty kolor 12 minut w temp. 180 stopni.  

Masę marcepanową do dekoracji ucieramy, dodajemy pianę z ubitego białka, mieszamy. Dżem podgrzewamy, połowę rozsmarowujemy na blacie mazarinowym, przykrywamy kruchym ciastem i wierzch smarujemy pozostałym dżemem. Masę marcepanową wkładamy do szprycy i dekorujemy boki mazurka – pieczemy w gorącym piekarniku 5 minut. Puszki wyjmujemy z garnka, odstawiamy na 20 minut, otwieramy i wylewamy na mazurek. Dekorujemy mazurek wg własnego uznania, migdałami, rodzynkami, orzechami, skórką pomarańczową, czym kto lubi. Mazurek jest pyszny, no i lekko kaloryczny, no ale ile razy w roku jemy mazurki wykonane prze siebie ?

Pozdrawiam, diety jak widzimy nie możemy przestarzegać podczas tych świąt, odłóżmy ja na czas poświąteczny, wtedy humor będziemy miały dobry i nie będziemy zatruwały życia swojej rodzinie naszym problemem nadwagi.

Smacznego
Wasza Jadwiga

Chleb żytni podpłomyki Chlebek drożdżowy, podpłomyk

Prosty w wykonaniu, udaje się zawsze.

Składniki na 8 sztuk  

Po 750 g mąki żytniej i pszennej, 80 g drożdży, ¼  l mleka, ¼ l wody, 1 łyżeczka soli, po 1 łyżeczce ubitych w moździerzu nasion kolendry i kminku można dodać albo kminek albo kolendrę  jak kto lubi, oba smaki są pyszne. Do wysmarowania blachy tłuszcz, ja używam oleju z pestek winogron. 

Wykonanie  

Mąkę przesiewamy do miski. Przygotowujemy rozczyn: mleko z wodą i drożdżami opruszamy mąką, odstawiamy do wyrośnięcia na 15-20 minut. Do wyrośniętego rozczynu dodajemy sól, kminek, kolendrę, wlewamy do miski z mąką, wyrabiamy ciasto. Odstawiamy do wyrośnięcia. Wyrośnięte ciasto dzielimy na 8 części. Każdą rozwałkowujemy na okrągły placek. Blachę smarujemy olejem i układamy dwa placki, odstawiamy do wyrośnięcia, ja stawiam na kuchni gazowej, uchylam nagrzany piekarnik i czekam 15-20 minut aż placki wyrosną. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego na 250 stopni na 30 minut na drugim poziomie od dołu. Ściany piekarnika skrapiamy wodą. Pieczywo jest wtedy wilgotne i nie wysycha.

Bułka Wielkanocna  

Przepis sprawdzony, wielokrotnie robiony, udaje się za każdym razem!  

Składniki

 500 g mąki , ¼ l letniego mleka, 2 jajka ,70g cukru, ½ łyżeczki soli,szczypta gałki muszkatołowej i zmielonego ziela angielskiego, skórka otarta z ½ cytryny, 120g miękkiego masła ,50g drobno posiekanej, kandyzowanej skórki cytrynowej, 1 żółtko do posmarowania bułki, masło do wysmarowania formy (tortownicy).

 Wykonanie

Mąkę przesiewamy do miski, we wgłębieniu mąki przygotowujemy rozczyn: kruszymy drożdże, wlewamy ciepłe mleko, mieszamy z niewielką ilością mąki – przykrywamy ściereczką na 15 minut do wyrośnięcia. Jaja ubijamy z cukrem, solą, przyprawami i skórką z cytryny. Do wyrośniętego rozczynu dodajemy ubite jajka i wyrabiamy ciasto. Dodajemy miękkie masło. Ciasto wyrabiamy tak długo, aż będzie lśniące i elastyczne oraz będzie odchodziło od ręki. Ciasto ponownie przykrywamy ściereczką i odstawiamy w misce do wyrośnięcia. Dzielimy na cztery części, formujemy kulę. Tortownicę natłuszczamy, układamy obok siebie w tortownicy 4 kule i odstawiamy w ciepłe miejsce na 15 minut, niech rośnie. Wyrośnięte ciasto smarujemy rozmąconym żółtkiem i wstawiamy tortownicę do nagrzanego piekarnika do 190 stopni. Pieczemy ca 40 minut do tzw. suchego patyczka. Bułkę podajemy do śniadania wielkanocnego jest wspaniała i pachnąca.

 Smacznego!

Wasza Jadwiga

Maria Barbara Szalewicz, dla przyjaciół MarcysiaBabcia Marcysia – matka mojego męża, a moja ukochana teściowa,  zmarła 10 lat temu. Drobna, szczupła kobietka, która kochała słodycze ponad wszelką miarę. Dzień zaczynała zawsze tak samo, chałka, mleczko i kawa z mlekiem, obiad –  najróżniejsze kanapeczki, które znikały do godz. 14:30. Popołudnie należało do królestwa słodyczy. Ciasteczka, cukiereczki, ptasie mleczko i czekolady, oczywiście tylko prawdziwe i tylko z Wedla, ciasta, wafelki. Jako osoba lubiąca słodycze wiedziała też jak je robić, jednak najsłynniejszym dziełem Marcysi był jej ulubiony tort orzechowy. Taki tort, jaki ona robiła, był poezją smaku, był wykonywany z wielkim pietyzmem, lubością, a adresowany do któregokolwiek z nas z powodu urodzin, imienin czy świąt, wzbudzał zrozumiały zachwyt degustatorów. Marcysi nie ma, ale to właśnie ona wiele lat temu przyszła do mnie i powiedziała : „… w tej kopercie znajdziesz mój przepis na tort orzechowy, który tak bardzo lubisz i cenisz, a także przepis na moje, a właściwie mojej mamy, babci Broni, bułeczki, które ratowały nasze życie podczas wojny. Korzystaj z tych przepisów, ponieważ są łatwe w wykonaniu i zawsze były doceniane przez moich przyjaciół. Wiesz przecież, że przez wiele lat w naszym domu organizowano spotkania brydżowe i tort orzechowy odgrywał wielkie znaczenie. Był podawany na zakończenie gier i zawsze towarzyszył mu zachwyt. A gdy będziesz wiekowa tak jak ja, przekaż je naszym wnukom, moim prawnukom, tak aby tradycja trwała…”. Oto przepis na tort Marcysi:

Składniki

8 jaj, 25 dkg cukru pudru, cukier waniliowy, 25 dkg orzechów włoskich – połowę mielimy, połowę kroimy drobno do posypania blatów i boków tortu, sok z 1 cytryny, bułka tarta 3 łyżki, troszkę masła do posmarowania tortownicy.

Wykonanie

Żółtka ubijamy z cukrem na pulchną, gęstą masę, dodajemy sok z cytryny. Ubijamy pianę z białek i lekko wszystko mieszamy, dodając zmielone orzechy i troszkę bułki tartej. Tortownicę smarujemy grubo masłem i posypujemy bułką tartą. Pieczemy około 40 minut w piekarniku 170 stopni. Po wyjęciu i lekkim przestygnięciu, kroimy ciasto na 3 krążki. Można pokroić na dwa, jeżeli na spód tortu chcemy dać kruche ciasto.

Kruche ciasto

20 dag mąki, 10 dag miękkiego masła, 2 żółtka, 3 łyżki cukru, skórka starta z cytryny, sól.

Sposób przyrządzenia: W misce łączę za pomocą łyżki miękkie masło z cukrem, solą, skórką z cytryny i żółtkami, szybko zagniatam i formuję kulę, którą wkładam na 30 minut do zamrażarki. Smaruję masłem tortownicę, wyjmuję ciasto z zamrażarki wykładam nim tortownicę, nakłuwam widelcem, a przed pieczeniem smaruję  ciasto żółtkiem, piekę na złoty kolor w temperaturze 220 stopni, około 15 minut.

Masa

2 kostki masła, 2 duże jaja, 2 szklanki cukru pudru, cukier waniliowy, 8 łyżeczek kawy rozpuszczalnej, 3 łyżeczki kakao, konfitura z wiśni  lub agrestu, lub dżem pomarańczowo–imbirowy.

W makutrze utrzeć masło, dodać jajka ubite na  parze i wystudzone, dodać sok z cytryny. Do gładkiej masy wsypać 4 łyżeczki kawy rozpuszczalnej i 3 łyżeczki kakao, pozostałe 4 łyżeczki kawy zalewamy w filiżance niewielką ilością ciepłej wody i powoli wlewamy do masy, tak aby się nie zważyła. Całość ucieramy przez chwilę. Na kruche ciasto wykładamy trochę masy i dżem agrestowy lub pomarańczowo-imbirowy lub wiśnie odsączone z konfitury, przyciskamy pierwszym blatem, smarujemy grubo masą, posypujemy mielonymi orzechami, układamy drugi blat, smarujemy grubo masą,  i wierzch posypujemy orzechami, kolejny blat kładziemy, dociskamy, smarujemy masą i  wierzch posypujemy krojonymi orzechami,  nie zapominając o bokach, które również smarujemy masą i posypujemy orzechami mielonymi.

Grandmother Marcysia cake

Walnut cake: 8 eggs, 250g of icing sugar, vanilla sugar, 250g of walnuts (half of them minced the other part cut into small pieces), juice of one lemon, 3 spoons of breadcrumbs, butter. Mix egg yolks with sugar until thick even paste. Add lemon juice, beat egg whites and mix together. Add minced walnuts and some breadcrumbs. Bake in a tray for 40 minutes at 170 degrees. Wait till cool, cut into 3 round slices.  
Shortcake: 200 g flour, 100g soft butter, 2 yolks, 3 spoons of sugar, grated lemon peel, salt.  
Mix with spoon butter with sugar, salt, lemon peel and yolks. Form a ball and put for 30 minutes to a deep freeze. Spread some butter into a tray, remove shortcake from the freeze and spread into tray. Pierce the cake with a fork in a few places and brush with yolk. Bake for 15 minutes in 220 degrees.
 
Paste: 500g of butter, 2 large eggs, 2 glasses of icing sugar, vanilla sugar, 8 tea spoons of instant coffee, 3 teaspoons of cocoa, cherry or gooseberry  or orange-ginger jam.  
Mix in mortar bowl butter with beaten yolks on steam (cooled), add lemon juice, 4 tea spoons of coffee and 3 tea spoons of cocoa. The rest of the coffee dissolve in a bit of water and add slowly. Mix.   
Cover the shortcake with some of this paste and jam, cover with the first slice of the walnut cake, add more paste and some nuts. Put the second slice of walnut cake, add paste and nuts. Cover the sides of the cake with the paste and nuts.

Dekorujemy według uznania  i tort orzechowy wstawiamy do lodówki, aby „dojrzał”.

U nas, przez pamięć dla Marcysi, podawany jest na ulubionym przez Nią Rosenthalu, który otrzymała bardzo, bardzo dawno temu w prezencie ślubnym, a dzisiaj ja kultywuję ten przekazany mi przez moją teściową zwyczaj.

Życzę Państwu smacznego
Wasza Jadwiga

Ciocia Hela

Moja Siostra Przyszywana Aldona, u której piłam herbatę, opowiedziała mi swoje wspomnienie z dziecinnych lat dotyczące Cioci Heli, jej ukochanej ciotki, u której Aldona spędzała święta. Pozwólcie zatem, że dzisiaj przywołam wspomnienia mojej „siostry”, które ukażą nam świat przeszły, świat naszego dzieciństwa, miniony świat istniejący w  naszych dziecinnych wspomnieniach, a te wspomnienia warte są przywołania. Oto on, świat widziany oczami małej Aldonki, wtedy Migdalskiej, dzisiaj dr Aldony Kraus:

Ciocia Hela

Ciocia HelaTego wieczoru, Szare Godziny miały dla siebie.  Mateńka nie pełniła  dyżuru w Klinice, i nikomu też nie musiała udzielać pomocy, bo nikt nie zachorował na Gocławku , gdzie mieszkały. Dlatego Aldonka nie czekała długo  na obiecaną  opowieść  o cioci Heli  – szarytce. Dziewczynka  milczała. Tylko spojrzeniem, które prosiło – Opowiadaj!– pośpieszała ukochaną gawędziarkę.

Ciocia Hela, dla dziewczynki, to był nie byle kto. Często w ich domu mówiło się  – Ale jesteś szczęściara i jaka bogata.  Masz Aldonko trzy mateczki, które cię kochają – Pierwsza to mateńka Zosia, która cię urodziła. Druga to ciocia Hela, która pomogła ci przyjść na świat. Ona  była i jest z nami w najtrudniejszych i najcudniejszych chwilach. Trzecia to mama chrzestna, ciocia Henia, która całe twe życie będzie trwać na straży twej wiary, bowiem uczestniczyła i przysięgała za ciebie podczas sakramentu Chrztu Świętego.

Ciocia Hela, Aldonka i dr Zofia MigdalskaMateńka rozpoczęła opowieść – Byłam świeżo upieczoną lekarką. Przyszłam na swój pierwszy lekarski dyżur, do klinicznego szpitala Świętego Ducha, w którym miałam pracować po uzyskaniu dyplomu. Już na progu oddziału przywitała mnie siostra szarytka, sądząc po wieku moja rówieśnica. – Pani doktor na dyżur ?–  spytała. – Na dyżur –  odpowiedziałam, jednocześnie przedstawiając się.  – Nazywam się siostra Helena Matusiak – powiedziała szarytka z miłym uśmiechem – Proszę, proszę dalej –  zapraszała – Wejdźmy do pokoju lekarza dyżurnego.  Zaraz podam pani doktor fartuch –  mówiła i prowadziła mnie do gabinetu. Zostałam na chwilę sama. Gabinet był jasny, idealnie czysty. Po chwili siostra zapukała do drzwi, weszła i podała mi nieskazitelnie biały fartuch, tak biały, jak kornet, który nosiła na głowie. – Dziękuję – powiedziałam, z przyjemnością zakładając fartuch. – Czy zechce pani doktor, bym oprowadziła po oddziale?—  zapytała siostra Helena. – Oczywiście! –  zawołałam. –  Będzie mi miło – dodałam, i już szłyśmy przez oddział, tak czysty, tak pachnący jak ten mój lekarski strój i jej szarytkowskie przybranie głowy. W salach leżeli ciężko chorzy. Wszyscy rozpromieniali się na widok szarytki. Kilka osób z różnych sal mówiło to samo na widok siostry Heleny – Nasz anioł przyszedł! –  a ona poprawiała poduszki, poiła spragnionych, oglądała spowijające rękę bandaże. Nikt o nic nie zdążył poprosić, a siostra wiedziała, co komu potrzeba. Usłyszałam ciężki oddech chorego, więc zabrałam się natychmiast do badania,  jeszcze zanim zdążył coś powiedzieć. — O, mamy drugiego anioła — powiedział jeden z chorych, leżący obok badanego. Uśmiechnęłam się słysząc to. Oczy moje napotkały poważne, a zarazem bardzo ciepłe spojrzenie oczu siostry. Jej oczy były zielono-niebieskie, ciepłe, przyjazne, i takie są  zawsze, choć mijają lata, choć była wojna. Dobre, przyjazne i wymagające, tak samo jak jej, cioci Heli – serce. –  Jesteś aniołem mateńko! —  zaśmiała się, podskakując Aldonka. — Ciocia Hela i jej siostra Henia też są aniołami. Mam cztery anioły, własne cztery anioły. — Najważniejszy z nich,  to twój Anioł Stróż — powiedziała z uśmiechem Mateńka — Pierwszy Anioł.

U cioci Heli w Mieni

Aldonka W MieniDroga z Gocławka do Mieni, w której ciocia Hela mieszkała i pracowała z innymi szarytkami, prowadzącymi Dom Opieki, niezależnie od pory roku, zawsze dłużyła się Aldonce. Dziewczynka szła, lub jechała na sankach, z mateńką i drugim tatą do Rembertowa. Szosa biegła wzdłuż rembertowskiego lasu, ukazującego swe piękno zza licznych szlabanów, ogrodzeń, często z betonu. W lesie stacjonowały na poligonach nie tylko polskie wojska. Aldonka chciała coś wiedzieć o tych wojskach, ale mateńka i jej mąż bezapelacyjnie urywali wszystkie  jej pytania na ten temat. Dalej jechano do Mińska Mazowieckiego, gdzie była przesiadka na Cegłów, w którym na nich czekała jakaś dobrze wymoszczona fura, zimą sanie, zamieniając drogę we wspaniałą sannę. Dziewczynka, wiedząc, że jedzie do ulubionej cioci, chciała być natychmiast w jej mieńskim królestwie. —  Mateńko – mówiła – wyczaruj nam alladynowy dywan. W pociągach tracimy tyle czasu i dzień będzie zbyt krótki, na pobycie z ciocią i na obejrzenie wszystkiego. W końcu, nareszcie była Mienia, dom sióstr i Aldonka z mateńką wpadały, jedna w ramiona cioci, a druga w uścisk najlepszej swojej przyjaciółki. Były też takie jak na szarytkowskim Kamionku — przepisowe dygi, to jest aldonkowe ukłony, przed siostrą starszą i innymi mieńskimi siostrami. Dziewczynka twierdziła jednak, że w Mieni, jej ciocia to najważniejsza osoba pod słońcem. Po obiedzie pełnym przysmaków, takich jak na przykład kaczka w borówkach i jabłkach, nugat pełen orzechów, dziewczynka szła z ciocią na jej popołudniowy pielęgniarski obchód do Domu Opieki . To był pierwszy taki dom, w którym dziewczynka zobaczyła tylu starych ludzi, ciężko chorych, niedołężnych, często zupełnie samotnych —  jak mówiła ciocia — wymagających całkowitej, fachowej i serdecznej opieki. Dziewczynka,  patrząc na piękny, ogromny dom, ukwiecone lśniące czystością sale, korytarze z figurami świętych, przy których ludzie na wózkach odmawiali różaniec, śpiewali Majowe, słysząc ciepłe słowa kierowane przez ciocię do ludzi starych i odwrotnie,  mówiła: — Ciociu, tu jest jak w niebie, a przysłuchująca się jej słowom staruszka, której ciocia zmieniała opatrunek na chorej nodze, dodała: — Bo nasze siostry to prawdziwe  anioły. Aldonka, czuła, że to prawda, bo rzeczywiście jej ciocia, w białym, szarytkowskim, skrzydlatym kornecie, wyglądała jak anioł, choć cukrzyca sprawiła, że była tęga. Mała wiedziała, że anioły są tak piękne, jak mateńka, ale do tych rysowanych wyobraźnią, dołączyła i grube, jak jej ukochana ciocia Hela, czy bardzo wysokie i szczupłe, jak miła siostra Genowefa. Ciocia Hela była z powołania pielęgniarką, tak jak mateńka lekarzem. Często śmiały się mówiąc — Dobrałyśmy się jak w korcu maku —  pracowały wiele lat razem. Teraz, gdy nowa władza usunęła pielęgniarki zakonne ze szpitali (o czym nie mówiono dziewczynce), ciocia była przełożoną pielęgniarek w Mieni. Była też najlepszą kucharką, której w ocenie dziewczynki tylko babcia Mania dorównywała kucharskim talentem.

Po zakończeniu prac pielęgniarskich, ciocia prowadziła dziewczynkę do ogromnej jak boisko kuchni, w której garnki były tak wielkie, że pomieściłyby z pięć Aldonek. Tego dnia pachniało w niej zupełnie tak samo jak w ich domu, gdy czasami  przynoszono z poczty całkowicie uszkodzoną paczkę od babci Agaty z dalekiej Afryki. Zniszczona w kontroli celnej, a mimo to zapach olejków, korzennych przypraw, cynamonu, wanilii, imbiru, całego nieznanego świata, delikatnie, długo jeszcze po  wyrzuceniu (bo nic nie nadawało się do użycia), unosił się pomieszany z zapachem codzienności Gocławka. — Ciociu, tu pachnie jak w królestwie Alladyna — powiedziała Aldonka. — W państwie Alladyna, i nie tylko — odpowiedziała ciocia Hela. — Tu pachnie jak kiedyś w dobrym, starym, zasobnym polskim domu, szykującym się do świąt. Zajrzyj Aldonko — poprosiła ciocia. — Zobacz co kryje ten wielki kocioł? Aldonka wspięła się na palce. W kotle była wielka ilość brązowej masy, pachnącej piernikiem. — To masa na pierniki. Twoje pierniczki ciociu?–  zawołała dziewczynka, patrząc z niedowierzaniem na brązową substancję wypełniającą kocioł. — Będzie z tego bardzo dużo pierników — powiedziała jakaś siostra krzątająca się po kuchni. Tylko te z Torunia dorównują im smakiem. — Ciociu, Jaś i Małgosia przepadali za pierniczkami tak jak ja — powiedziała Aldonka. — Ciociu! — zawołała, rzucając się na szyję zakonnicy. — Ciociu, proszę, zrób mi domek z piernika, i Babę Jagę, i Jasia, i Małgosię! — Aldonko, masz już prawie dziewięć lat, czytasz takie poważne książki sama i z mateńką, a zachciewa ci się piernikowego domku? — Ciociu — prosiła dziewczynka — zrób mi domek z piernika! — To jak to było — zapytała ciocia — w tym piernikowym, bajkowym świecie? Przypomnij mi — poprosiła. — Rósł sobie bardzo stary, zupełnie taki, jak ten tu w Mieni, jodłowy las. Ciociu — mówiła Aldonka. — Zupełnie jak tu płynie rzeczka Mienia, przez pola i las, tak tam płynęła sobie rzeczka. Na wielkiej polanie w domu z piernika mieszkała baba Jaga… Dzień  u cioci zbyt szybko się skończył i trzeba było wracać na Gocławek, znów przez Cegłów, Mińsk Mazowiecki, pociągami i szosą wzdłuż rembertowskich lasów, kryjących obce wojska. Po niedługim czasie listonosz zawitał na Korkowej z wielkim pudłem. Było nieuszkodzone, bez żadnych celnych nalepek, a odbiorcą była sama Aldonka. — Mateńko, otwieraj! Będę zgadywała! Zasłaniam sobie oczy — wołała mała właścicielka paczki. Mateńka przecięła sznurki, powoli zdjęła z wielkiego pudła szary papier. Aldonka stała tyłem, z zasłoniętymi dokładnie oczami. — Pachnie cynamonem — zawołała. — Alladyn, Alladyn!

Domek  Baby Jagi — Zimno, zimno, ale nie lód — powiedziała mateńka — Pierniczki, pierniczki! — wykrzyknęła Aldonka. — Cieplej, cieplej, ale nie upał — odpowiedział drugi tato. — Pierniczki cioci Heli! — wykrzyknęła, wciskając pięści w oczy. — Bardzo ciepło, bardzo ciepło! — Domek z piernika! —  pisnęła na cały dom Aldonka — Upał! Upał! Żar! Żar, żar! Pożar! — wołali domownicy.

Domek z piernika, najprawdziwszy domek z piernika, z Babą Jagą, Jasiem i Małgosią — dzieło cioci Heli — był zupełnie taki sam, jak ten tyle razy widziany oczami wyobraźni.

Autorka: Aldonka, teraz dr Aldona Kraus

Wysłuchała dla Was
Wasza Jadwiga

Danie to polecam na śniadanie wielkanocne 

Wielkanoc  2010 pieczone biała kiełbasaSurową białą kiełbasę - po jednej sztuce dla każdego (plus trzy na wszelki wypadek) obgotowuję przez 10 minut. Wyjmuję z wody i układam na brytfannie, polewam roztopioną słoninką i wstawiam do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 stopni na 30 minut. W międzyczasie obieramy cebulę i kroimy w piórka. Na patelni rozpuszczamy tłuszcz: słoninę lub smalec, na rozgrzany tłuszcz wsypujemy cebulę. Ma ona być zeszklona, a nie usmażona. Wtedy jest smaczna i nie ma smaku spalenizny. Cebulę przekładamy na pieczoną  kiełbasę i wstawiamy jeszcze na 5 minut do piekarnika. Wykładamy na półmisek, okładamy cebulką, podajemy na gorąco.

Sernik z masą kajmakową

Sernik jest bardzo lubiany w naszej rodzinie, i przez tych starszych, i tych młodszych.

Składniki:

1 kg sera mielonego w kubełku (dowolny – może być najtańszy)
14 jajek
200 g cukru pudru lub zwykłego cukru
Torebka cukru waniliowego
Paczka skórki pomarańczowej
Rodzynki
100 g masła
Budyń śmietankowy lub inny wg upodobań

Wykonanie:

Żółtka oddzielam od białek, ubijam z cukrem, dodaję cukier waniliowy, skórkę, ser, rodzynki, obtaczam w budyniu i dodaję do masy, na końcu masło (wyjęte wcześniej z lodówki, aby było miękkie) i wszystko miksuję. Dodaję ubitą pianę z białek, wylewam na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Do piekarnika ciasto wędruje na 60 minut w temperaturze 200 stopni (pierwsze 10 min), a następnie na 180 stopni. Wyrośnięte i ładnie wypieczone (kolor jasnobrązowy) pozostawiam do ostygnięcia. Każdy sernik musi opaść – i ten też. Wykładam na deskę obłożoną papierem do pieczenia. Przygotowanie sernika trwa 10 min, pieczenie 60 min w zależności od piekarnika oraz od tego, czy ma funkcję termo obiegu. Sernik jest łatwy w przygotowaniu i udaje się wszystkim

Polewa kajmakowa:

Rozpuszczam krówki (im więcej tym lepiej, ca 0,5 kg) w kąpieli wodnej. Przestudzonymi, dość chłodnymi, na pograniczu gęstnienia, oblewam przygotowany sernik, dekoruję migdałami obranymi z łupinek. Można obrać migdały, posiekać, zmieszać z masą karmelową i wylać na sernik. Udekorować wg uznania.

Kajmak inaczej  od Joli

1/2 szklanki wody, 1/2 szklanki cukru, 1/4 kostki masła,2 lyżki kakao – wszystko to zagotować i odstawić do ochłodzenia. Jak już
będzie zimne, dodać 1 szklankę mleka w proszku dobrze wymieszać aby nie
było grudek, które się robią po dodaniu mleka. Tak przygotowanym kajmakiem smarujemy wcześniej upieczony sernik. Można posypać wiórkami kokosowymi lub płatkami migdałów, ja podaję sernik z kajmakiem bez dodatkowych przystrojeń. Pychotka.

Smacznego!
Przepisy dla Was przygotowała
Wasza Jadwiga

garnek gliniany zwany rzymskimOd kilku dni w zamrażarce leży szynka przednia popularnie nazywaną łopatką. Ważyła ponad 5 kg. Była bardzo ładna. W sobotę, na tydzień przed świętami, zostanie wyjęta i rozmrożona, a następnie natrę ją zaprawą: czosnkiem przepuszczonym przez praskę, majerankiem i solą. Wszystko razem wymieszam i nacieram dokładnie całą łopatkę. Wkładam mięso do miski, szczelnie przykrywam folią i odstawiam do lodówki na trzy dni. We wtorek (w Wielkim Tygodniu) wyjmuję i przekroję na pół. Pół łopatki przeznaczam na potrawę z garnka glinianego, a druga połówkę piekę tradycyjnie w brytfannie. Oczywiście zamiast jabłek i śliwek można dodać marchewki, por pokrojony, cebulkę pokrojona w piórka. Wszystko zależy od naszego smaku i upodobań. Ja bardzo lubię pieczoną łopatkę z jabłkami i śliwkami. Łopatkę można podać na gorąco, wtedy bardzo do niej pasują kluseczki śląskie -takie z dziurką- lub kluseczki kładzione.

Wykonanie 

Pokrywę garnka odwracam i w ten sposób moczę w zimnej wodzie około godziny. Do spodniej części suchego garnka glinianego wkładam mięso oraz układam kilka ćwiartek nie obieranych jabłek, oraz namoczone śliwki podwędzane. Polskie śliwki suszone w dymie olchowym można kupić na każdym bazarku. Polewam mięso 3-4 łyżkami oliwy z pestek winogron i wstawiam do zimnego pieca. Nastawiam piekarnik  na 180 stopni i piekę około 2 godzin. Sprawdzam patyczkiem stan mięsa. Jeżeli stwierdzę, że mięso jest miękkie, ale trochę blade, dopiekam bez pokrywy.

Mięso pieczone tym sposobem odbiera parującą wodę z pokrywy i przez to nie jest wysuszone, lecz miękkie, smaczne, no i na końcu podpieczone tak, że po wystygnięciu ma chrupką skórkę. 

Do wykonania tej potrawy potrzebujemy jednak glinianego garnka do pieczenia z pokrywą. Przeglądałam różne strony w Internecie i wiem, że taki garnek można kupić.

Polecam,
Wasza Jadwiga

Z białą masą czekoladową posypane migdałami

jajko wielkanocne w oknie wiszącePrzepis na ciasto biszkoptowe Joli „Niebo w gębie” przywiozłam z Podkarpacia, a że jest wyjątkowo proste w wykonaniu (przepis został sprawdzony przeze mnie) stąd moja propozycja na Wielkanoc.

Składniki:

12 całych jaj, 2 szklanki cukru ,2,5 szklanki mąki tortowej, 2 łyżeczki proszku do pieczenia  

Wykonanie

Miksujemy jajka z cukrem na puszystą, gęstą masę. Dodajemy pozostałe składniki i też miksujemy. Z podanym składników wychodzą nam dwa ciasta biszkoptowe. Ciasto wylewamy na dwie blachy wyłożone folią aluminiową posmarowaną masłem.

Pieczemy jakieś 15 minut na jasno złoty kolor w temperaturze 170-180 stopni z termo obiegiem, możemy piec obydwie blachy naraz. Po wystygnięciu smarujemy oba ciasta powidłami śliwkowymi najlepiej własnej produkcji, jeżeli takowych nie mam to niskosłodzonymi. 

Masa (potrzebna do jednego ciasta) 

½ l śmietanki 30 % , 3 czekolady białe , 20 dag wiórek kokosowych, 2 śnieżki do ubijania, płatki migdałowe do posypania na dwa ciasta dwie paczki, ale może być więcej lub mniej w zależności od upodobań

 Wykonanie

Śmietanę ubijamy  wraz z 2 paczkami śnieżki tak aby była gęsta masa, dodajemy wystudzoną rozpuszczoną białą czekoladę ( czekoladę kruszymy do małego garnka, który wstawiamy do większego garnka z gorącą wodą ustawiamy na maleńkim gazie na płytce ), ubijamy , następnie dodajemy wiórki kokosowe i mieszamy łyżką. Wykładamy na biszkopt posmarowany powidłami śliwkowymi i posypujemy płatkami migdałów.   

Ciasto jest poezją smaku, nieco kaloryczne, ale na Wielkanoc absolutnie konieczne!

Sponge cake

12 eggs, 2 glasses of sugar, 2.5 glasses of cake flour, 2 small spoons of baking powder

Mix eggs with sugar until fluffy, thick paste is achieved. Add all other ingredient and mix again. The amount is sufficient for two sponge cakes, so divide in half and put on two baking trays. Make sure you put silver foil into the baking tray. Bake 15 min in 170-180 degrees.  When cold, cover with plum jam. Alternatively, you can add on top of the cake special paste made of: ½ litre of thick cream, 3 white chocolates, 200g dried coconut, almond and 2 gel whipped cream from Gellwe.  Mix cream with whipped cream from Gellwe until thick, add liquid chocolate and other ingredients.

U nas w domu od startu do mety znika w mniej niż 15 minut. 

Smacznego!

Wasza Jadwiga

Składniki

Wielkanocny stroik na drzwi2 kg mięsa wołowego (okrawków), 1 kg podgardla, 1 kg wątróbki,1 kg cielęciny przedniej, 1 kg okrawków od szynki, 0,5 kg mięsa z golonek wieprzowych, 6 dużych cebul, 1 seler świeży, 9 listków laurowych, 20 ziarenek ziela angielskiego, 30 ziarenek pieprzu, 20 jajek, 3 gałki muszkatołowe, 200g grzybów suszonych, 2-3  bułki wrocławskie. 

Wykonanie

Mięso duszę razem z przyprawami i selerem w dużym garnku (gęsiówka z rusztem), grzyby zalewam gorącą wodą i moczę dwie godziny, następnie dodaję do mięsa i duszę wszystko razem. Ponieważ mięsa jest dużo, bo robię pasztet rodzinny, duszenie trwa również długo na małym ogniu, tak by się nie przypaliło, zaglądam i w razie potrzeby podlewam gorącą wodą, gdy płyn wyparował. Pod koniec duszenia, gdy mięso jest miękkie, dodaję wątróbkę i całość  duszę jeszcze 20 minut. Gdy mięso wystygnie przekręcam przez maszynkę dwa razy i jeszcze raz przy zastosowaniu sitka pasztetowego (z drobnymi oczkami). W sosie pozostałym po mięsie moczę bułki wrocławskie i również przepuszczam je przez maszynkę. Zmieloną masę wykładam do miski (dużej) dodaję jajka, sól, pieprz i dobrze wyrabiam ręką. Pasztet powinien być dobrze dosmaczany (zgodnie z naszymi upodobaniami, czyli dla jednych więcej soli, a mniej pieprzu, dla innych więcej pieprzu mniej soli). U nas każdorazowo degustatorem masy pasztetowej jest pan domu. Gdy uzgodnimy już, że pasztet nadaje się w tym stanie do pieczenia dzielę całą masę na cztery części. Na blachę wyłożoną papierem do pieczenia przekładam jedną część pasztetu. Na wierzch układam paski cienko pokrojonej słoninki, na wierzch dodaję też kilka wiórków masła. Piekę w piekarniku z termoobiegiem przez 55 minut w temperaturze 180 stopni do momentu powstania na wierzchu chrupkiej przyrumienionej skórki. Pozostały pasztet przekładam do pudełek lub torebek (dużych) do zamrażania żywności i wkładam do zamrażarki. W razie potrzeby wyjmuję, rozmrażam i piekę jak wyżej. Pasztet zachowuje swoje walory smakowe, a my mamy zawsze pod ręką gotowy produkt do upieczenia. Z tej ilości przygotowanego pasztetu od razu piekę dwie blachy, które dzielę pomiędzy najbliższych. Praca jest większa, ale jesteśmy zaopatrzone i w razie potrzeby mamy możliwość szybkiego przygotowania rodzinnego pasztetu zaskakując naszych bliskich. 

Pate

2kg of beef, 1 kg of dewlap, 1 kg of liver, 1 kg of veal, 1kg of ham cuts, 0.5 kg of pork joint, 6 large onions, 1 celeriac, 9 bay leaves, 20 grains of pimento, 30 grains of black pepper, 20 eggs, 200g of dried wild mushrooms, 2-3 rolls, 3 nutmeg-apples. Stew meat with all the herbs and seleriac. Mushrooms cover with hot water for 2 hours; add to the stew. Cook until meat is ready. Add liver and stew for another 20 minutes. After the meat cools down, mince it twice. Add rolls to sauce that is left from the stew and mince them as well. Add  eggs, salt, pepper and mix. Put ¼ of the pate on a baking tray, add butter and  pork fat on top of the pate and bake for 55 minutes in 180 degrees.  The rest of the pate can be baked at the later date (store in a freezer).

Polecam!

Wasza Jadwiga

zajączki wielkanocneJedną z największych atrakcji świąt wielkanocnych było wielkie obżarstwo. Wielkanoc zawsze była świętem rodzinnym poświęconym jedzeniu. Następowała po długim poście, więc wiele było recept na uchronienie się od niestrawności czy też zgagi. Według bardzo starych porad należało zjeść święconego chrzanu i chuchnąć trzy razy do komina (problem dzisiaj polega na tym, że nie wszędzie jest komin), albo też przed śniadaniem zjeść usmażone na maśle pokrzywy. I tak przygotowani mogliśmy rozpocząć świętowanie. Po mszy porannej wszyscy, i bogaci, i biedni, siadali do śniadania wielkanocnego, które niestety do dzisiaj nie grzeszy umiarem. Przeczytajmy, co pisze na ten temat E. Janota w książce „Lud i jego zwyczaje”: „…Po mszy rannej pożywają święcone. Nasamprzód jedzą po kawałeczku jaja, potem po kawałku chleba z masłem, wreszcie cielęcinę pieczoną, słoninę, kiełbasę, jaja, wszystko (…) zmieszane z chrzanem”, a potem obiad: „jedzą bowiem rosół i mięso, kaszę domową zastępuje ryż a potem ciasta, baby serowniki i tak przez cały dzień”. „Siadają według starszeństwa do śniadania (…) zwanego „siewnica” zaczynając od chrzanu (…) potem dzielą się jajkiem, a potem jedzą kiełbasę placki, paskę…” (Kantor „Wielkanoc”). Chrzan musiał być zawsze w czasie wielkanocnego śniadania, bo jak napisał chłopski poeta Walski:

„…Na ostatku, krzan w nim nadrobiony,
Bo Jezus na krzyżu żółciom beł pojony,
Krzan i żółć jeden smak równy ma
To na te powiastkę jeść go nam kazajo…”.

„Chłopi głęboko wierzyli, że nic ze święconego nie może się zmarnować, kawałki chleba, sera i kiełbasy dawano krowom i koniom, bądź zakopywano w ziemi na znak, że wszystko z niej praca rąk wydostaje (…) kości mięsa rozrzucano w polu, by szczury i chomiki szkody nie robiły”. Pilnowano tylko, aby żadnych okruszyn ze święconego kury nie zjadały boby jak kogut piały. Okruszyny ciast rozsypywano po ogrodzie, skorupki z jajek wynoszono na grządki, zaś ze święconego chrzanu robiono krzyżyki i wkładano pod węgły domu. Poniedziałek Wielkanocny był dniem składania wizyt sąsiadom i znajomym. Był to również dzień harców i swawoli i oblewania się wodą. Czasami to oblewanie dawało się we znaki, szczególnie młodym pannom, które niejednokrotnie lądowały w rzece lub stawie. Dziewczęta się nie bardzo broniły, gdyż nie oblanie świadczyło o braku powodzenia u chłopców. Było śmiechu co niemiara, gdy chłopcy wykrzykiwali głośno słyszane przez całą wieś wierszyki „przywoływkami” zwane, wymieniali też w ten sposób wady i zalety panien jak również ile wiader wody dla nich przeznaczają. Wierszyki nie zawsze były miłe, wykrzykiwano je z wysokiego drzewa lub siedząc na dachu, aby cała wieś słyszała dokładnie. Oto jedna z nich:

W pierwszej chałupie ode dworu
Jest tam dziewka piękna, młoda
Na imię jej Jagna,
Do Boga i ludzi podobna,
A niech się nie boi,
Bo tam za nią Marcin stoi,
I dla jej urody
Pięć kubełków wody.  

Albo:                                                                                                                                         Panna Jadwiga, bogobojna,
Ale chłopa pragnąca,
Krowy nie wydoi, bo się ogona boi,
Izby nie wymiecie, po kolana śmiecie
Jest taka gruba, że potrzebuje,
Dwie fury pyrzu,
Dla wyłożenia w łyżu
Jak chleb się upiecze,
To się szczur pod skórką
Przewlecze,
Za karę dostanie sześć wiader wody.  

Nie było formułki „niech się nie boi”, znaczy panna Jadwiga nie miała swojego kawalera. Ale było i tak:                                                                                 
Jest tam dziewczyna, ładno, urodno,
Do świni podobno,
Z nosa do psa,
Z brzucha do woło-dupa,
Z oka do źryboka,
Do jej manyżu
Fure pyrzu.

Bywało i gorzej, więc przywoływanie rozpoczynano od słów: „… Niech się trzęsą wszystkie dziewki, zaczynamy przywoływki”. Niestety ten stary zwyczaj znika i dzisiaj jest znany tylko w Szymborzu koło Inowrocławia. W rodzinnej wsi Kasprowicza pielęgnuje ten zwyczaj Stowarzyszenie Klubu Kawalerów. 

Poranne dyngowanie kończyło się popołudniowym oblewaniem dziewcząt. Dyngowanie – zbieranie datków. Jednak powinniśmy wiedzieć, że zwyczaje wielkanocne i wielkoponiedziałkowe różniły się między sobą w zależności od regionu i od wsi. W tym miejscu chciałabym zwrócić uwagę na stary krakowski obyczaj Emausem zwany – urządzanym na pamiątkę objawienia się Chrystusa uczniom w drodze do miasta Emaus. Krakowski Emaus był to wielki, uroczysty spacer mieszczan po całym dniu siedzenia za stołem. Na Zwierzyńcu ustawiano kramy ze słodyczami, zabawkami, koralami. Młodzi chłopcy zaczepiali dziewczyny uderzając je baziami. A dla wszystkich spacerujących atrakcję stanowiły procesje bractw do zwierzynieckich kościołów – niesiono święte obrazy w towarzystwie licznych kapel. Trzeba też wiedzieć, że kiedyś Wielkanoc to trzy dni świąt, a wtorek trzeciego dnia nazywano Rękawka, jako, że ludność Krakowa rano po mszy w kościele Św. Benedykta właśnie na Rękawce hucznie się bawiła. Wielkanoc to święta radosne. W poniedziałek domy stały otworem dla gości. Na święcone starano się przygotować coś niezwykłego. Wędzono szynki z dzika, przygotowywano pieczeń z łosia, sarny, daniela, pieczono dzikie ptactwo. Dzisiaj też przygotowujemy pieczenie, drób, w taki sposób, aby można je było podać na zimno i na gorąco. Na dzisiaj przygotowałam przepis na:  

Schab po staropolsku

Składniki 
  
                                                                                                                          
Schab środkowy, co najmniej kilogram, choć ja biorę zawsze około 2,5 kg (schab kurczy się w czasie pieczenia), majeranek, główka czosnku, śliwki suszone (kalifornijskie lub polskie – są pyszne), 7-10 szalotek, sok z cytryny, 4 łyżki miodu, wino czerwone ½ szklanki, oliwa z pestek winogron, łyżka masła, sól, pieprz.  

Przygotowanie

Umyty i osuszony schab skrapiam sokiem z cytryny. Majeranek, czosnek przepuszczony przez praskę, sól, rozcieram na gęstą masę – papkę. Nacieram nią schab. Zawijam w folię i wkładam do lodówki na 24 godziny. Śliwki moczę w czerwonym winie. Po wyjęciu obsmażam na patelni i wkładam do rzymskiego garnka (gliniany garnek, którego pokrywę moczę 15 minut w wodzie). Mięso skrapiam oliwą i roztopionym masłem, przykrywam garnek i wstawiam do piekarnika lekko nagrzanego. Po 30 minutach dodaję namoczone śliwki, polewam winem, dodaję obrane szalotki pokrojone w piórka, ponownie przykrywam garnek i piekę dalsze 40-50 minut. Upieczone, miękkie mięso odstawiam do następnego dnia. Kroję w plastry, wykładam na półmisek. Rozcieram śliwki, fasuję przez sito wraz z sosem pozostałym po pieczeniu mięsa. Dodaje miód, majeranek – małą łyżeczkę, pieprz, podgrzewam i tym właśnie sosem polewam mój schab. W ten sposób serwuję schab na zimno.  Ten sam schab podaje także na gorąco, tylko wtedy kroję jeszcze ciepły, dalej postępuję jak wyżej, serwuję z kopytkami lub ziemniakami pieczonymi w osobnej brytfannie. Polecam ten schab i młodym, i starszym gospodyniom, gdyż schab po staropolsku to nasza wspaniała, rodzima potrawa, jest pyszny i bardzo rzadko się nie udaje.  Moja Przyjaciółka Beata miejszkająca od lat w Wielkiej Brytanii uważając, że niektóre przepisy mogą być ciekawe również dla osób mieszkających za granicą Polski, postanowiła od czasu do czasu przetłumaczyć któryś z moich przepisów na j. angielski.

A oto przepis przetłumaczony przez Beate, której serdecznie dziękuję za umożliwienie przekazywania naszych przepisów a także możliwość promowania polskich tradycji:

Pork – old Polish recipe

2.5 kg of pork, marjoram, garlic, prunes, shalotts, lemon juice, 4 spoons of honey, ½ glass of red wine, grape oil, 1 spoon of butter salt, pepper  

Cleaned and dried pork sprinkle with lemon juice. Press garlic and marjoram, add salt and spread the paste on meat. Keep meat wrapped in foil for 24 hours into the fridge. Leave prunes in red wine for some time, then fry them and leave in the clay pan. Cover meat with olive and butter and put into the warm oven. After 30 minutes, add prunes, wine, shallots and bake for another 40-45 minutes. Mix  prune paste (press the prunes through the sieve) with sauce. This pork is delicious hot or cold.

Smacznego! Good apetite!

Wasza Jadwiga

Wpis opracowany na podstawie: „Polskie Tradycje Świąteczne” Hanny Szymanderskiej – książka  wydana przez Świat Książki , przepis na schab mój własny, sprawdzony.

Content Protected Using Blog Protector By: PcDrome.